Dodaj do ulubionych

mama mojego męża

12.08.04, 09:35
Własnie dowiedziałam się, ze moja prawie 70 letnia teściowa będzie miała
standardową operację (kobiece sprawy). Załamała się. Kobieta dotąd silna i
wymagająca tego samego od innych (trzy lata temu teść mial operację bypasów -
nawet w szpitalu po operacji go nie odwiedziła, a na operację jechał 300 km
sam autobusem). Użala się bardzo nad sobą. Mówi synom że ona też już zaraz
umrze. Myślę że na ten jej nastrój wpłynęła też śmierć bliskiej osoby - brata
jej męża, na którego pogrzeb nie zamierza jechać. Jak z nią rozmawiać? jak ją
pocieszyć? Bo jej zachowanie bardzo odbija sie na moim mężu? Jest bardzo
rozdrażniony. Proszę doradźcie coś.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: mama mojego męża 12.08.04, 09:43
      Upewniaj ja ze wszystko bedzie dobrze. Moze warto pojsc do lekarza ktory moze
      ja najlepiej uspokoic bo z jego opinia bedzie sie liczyla.
      Wazne jest jednak aby na kazdym kroku mowic Jej ze bedzie wszystko dobrze.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • carlabruni Re: mama mojego męża 13.08.04, 22:33
      Mąż jest rozdrażniony i ma racje. Co za tyran z tej baby. Nie ważne. Myślę, że
      powinnaś jakoś przetłumaczyć mężowi, że jego mama jest jaka jest, ale bardzo
      potrzebuje teraz jego pomocy. Trzeba umieć wybaczać!
    • aneta10ta Re: mama mojego męża 13.08.04, 22:43
      stokrotka_k napisała:

      > Własnie dowiedziałam się, ze moja prawie 70 letnia teściowa będzie miała
      > standardową operację (kobiece sprawy). Załamała się. Kobieta dotąd silna i
      > wymagająca tego samego od innych

      Czy miała jeszcze złudną nadzieję na posiadanie bardziej udanych dzieci niż te,
      którymi dotąd obdarzył ją los? Jeśli tkwiła w takowej ułudzie, należy jej
      wyjaśnić, że poczęcie nowego życia to dla niej od dawna skończona historia bez
      względu na zaistnienie operacji.
      Aneta
    • Gość: szalone_zero Re: mama mojego męża IP: 80.48.150.* 14.08.04, 16:26
      przyszła kryska na matyska
    • stokrotka_k Re: mama mojego męża 17.08.04, 13:43
      Byliśmy w weekend z mężem u jego rodziców. Jest gorzej niż myślałam. Teściowa
      użala się nad sobą bardzo, spisuje testament i zakazuje mężowi się kolejny raz
      żenić po jej śmierci. A jednocześnie kupuje sobie nowe ciuszki do szpitala i
      pyta czy kolor kapcioszków pasuje do szlafroczka. Teść jest już prawie
      zamęczony. Drugi syn pojechał na wakacje bo ma dość kaprysów mamusi i wożenia
      jej wszędzie. Próbowaliśmy pocieszać, zorganizować czas tak aby nie myślała o
      czekających ją spotkaniach z lekarzem, zabrać do siebie ale ona nie chciała.
      Myślę że jej jest wygodnie z tą chorobą. Ponieważ jest to mama mojego męża
      chciałabym jej mimo wszsytko pomóc jakoś i uchronić męża przed poczuciem winy
      jakie ona usilnie stra sie w nim wzbudzić. Macie jakieś pomysły?
      • lucyna_n Re: mama mojego męża 17.08.04, 14:24
        moja tesciowa przed pojsciem na operacje robila podobne jazdeczki, i pokazy zeby wszyscy jej zalowali
        , wciaz gadala o smierci i o tym kto pryjdzie na jej miejsce oraz ze bedzie owa nowa zone straszyla po
        nocach, Nawet udalo jej sie zasymulowac raz atak serca, przyjechalo pogotowie i z pompa i parada dali
        jej zastrzyk na uspokojenie, popukali palcem w czolo i pojechali. Wtedy okrzeplam i mam zwis na
        mamusie, moj malzonek rowniez jakos od tej pory przestal sie przejmowac tak bardzo jej fochami bo
        przedtem od zmyslow odchodzil zeby mamusi dogodzic.
        Wspolczuje serdecznie.
        Meza nalezy pocieszac, nie zniechecac ostentacyjnie do mamusi bo to da tylko odwrotny skutek,
        pouzalac sie troche i zajac sie z powrotem wlasnymi problemami inaczej was babsko zajezdzi.
        Innej rady nie ma, zreszta jak tesciowa stanie na nogi to dopiero pokaze na co ja stac, dolegliwosciom i
        utyskiwaniom nie bedzie konca, przeciez po operacji czlowiek ma prawo sie zle czuc i oczekiwac
        "czegos wiecej".
      • an_a1 Re: mama mojego męża 17.08.04, 21:13
        Zepchnij Starą ze stromych schodów. Ja załatwię resztę.
        Aneta
    • Gość: teżtoznam Re: mama mojego męża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 12:25
      Jeżeli masz teściową,która wzbudza poczucie winy u innych(swoją drogą bliskich)
      i ciągle się użala,to daj na luz...zrób i zachowaj się jak musisz i na
      dystans z nią .Ten typ tak ma, moją potrafiła powiedzieć np:co tam amputacja
      nogi u ciotki, obcięli i już ,a mnie to tu tak boli i rwie bo się stuknęłam
      (godzinne wywody),brak zrozumienia i współczucia,typowy wredny egoizm.Jak nie
      zrobisz ,to i tak jej będzie źle i nie dogodzisz,i tak będzie za wszystko i o
      wszystko Was obwiniać.Przecież wiesz o tym najlepiej.Dystansik.....bo nie warto.
      • stokrotka_k Re: mama mojego męża 18.08.04, 13:28
        Ale co zrobić żeby mąż wrzucił na luz i nabrał dystansu, zrozumiał że jest
        manipulowany. Nie chodził rozdrażniony. Pamiętał o tym , że założył własną
        rodzinę, że ma małe dzieci które też go potrzebują a nie leciał na każde
        kiwnięcie "chorej śmiertelnie" mamusi zaniedbując rodzinę. Na razie siedzę
        cichutko jak myszka i obserwuję jak sznureczki chodzą, ale wydaje mi sieże będę
        musiał coś z tym zrobić, bo na operacji się napewno nie skończy choroba.
        Chciałabym tez pomoć teściowej, może jak będzie widziała naszą troskę o nią to
        przestanie udawać.
    • Gość: teżtoznam Re: mama mojego męża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 13:55
      Z mężem gorsza sprawa,nie przekonasz go,będzie ślepo brnąć,potrzebuje czasu,oby
      nie było za późno.... dla Was.U mnie było tak.Cały czas
      akceptowałam,wysłuchiwałam i sama pomagałam ile sił(bo tak trzeba,pomimo iż
      jestem przewlekle chora)męża też namawiałam do pomocy,ale jednocześnie
      wskazywałam błędy,czy to co mi się nie podoba u teściowej.Mąż kwitował:wydaje
      Ci się,czepiasz się,a co ja mogę ,nic nie poradzę na to czy tamto (znasz
      to?).Nadszedł dzień kiedy miarka się przebrała,mój mąż dzisiaj rozumie swó błąd
      i zaślepienie,ale czasu nie cofnie.Jesteśmy prawie 25 lat po ślubie i oboje
      żałujemy wszystkiego co zrobiliśmy dla jego mamy.Zawsze mało jej i mało ,urlopy
      dla niej ,co tylko to się leciało pomagać.Jak nie mogłaś to byłaś ta
      najgorsza.Nie zmienisz,teściowej,nie przekonasz męża.Powiedz mu co czujesz,jak
      to odbierasz,jak chce niech leci,nie zabraniaj mu,jego wybór,on potrzebuje
      czasu,a Ty zajmij się dziećmi swoimi problemami, czy czym chcesz.Kontakt z
      teściową -na tyle ile sama masz ochotę, nie zmuszaj się ,ja popełniłam
      błąd ,Ciebie uprzedzam,wybór należy do Ciebie.Dla takich teściowych(złych z
      natury)zawsze będziemy złymi synowymi,te paskudne, co to jej synka zabrały i do
      mamusi nie pozwalają .Powodzenia ,bądź silna.
      • stokrotka_k Re: mama mojego męża 18.08.04, 14:50
        Dzięki. Właśnie obawiam się najbardziej żeby mąż nie za późno sie przekonał co
        mu mamusia robi. O operacji powiedziała nam w dniu wyjazdu na wakacje, mimo że
        wiedziała o niej dwa miesiące wcześniej. Jako osoba "spoza rodziny" dostrzegam
        jej grę ale wiem że niewiele mogę zrobić, żeby otworzyć oczy mężowi i to mnie
        najbardziej wkurza.
        • aneta10ta Re: mama mojego męża 18.08.04, 15:35
          Zostaw faceta w spokoju, nawet możesz mu trochę poddobrzyć. Chwyć Starą w
          obroty.
          Aneta
        • lucyna_n Re: mama mojego męża 18.08.04, 15:38
          Moim zdaniem trzeba rozmawiac i tlumaczyc jak komu dobremu:) Moj maz zrozumial na szczescie nie
          po 25 latach ufff , ja tez troche "ogluchlam" na to kwekanie i na nazywanie mnie leniem, wyrodna
          matka i zla zona , najgorsze dla mojej tesciowej jest to, ze moj maz poki co kocha mnie i okazuje to
          przy mamusi, zauwazylam ze duzo bardziej podoba sie jej uklad z mlodsza synowa ktora jest u
          swojego meza na drugim miejscu po psie, przykre ale prawdziwe, dla niej to jest jakies dziwne zrodlo
          satysfakcji,
          Zreszta to jest tak, ze ona wychowywala synow dla siebie i caly czas chce kontrolowac ich zycie,
          jakakolwiek by sie pojawila synowa to by byla wrogiem i rywalka, a zatem mam to gdzies, pomagam
          owszem ale bez brania na siebie dodatkowych obciazen psychicznych. Jedno czego unikam to
          puszczania meza do mamusi samego bo ona ma duzy dar przekonywania i kilka razy mi sie niezle
          zbiesil jak mu mamusia wytlumaczyla "jaki jest ze mna nieszczesliwy a jak u niej mialby dobrze".
          Doszlam nawet do takiego wyluzowania ze zaprosilam tesciow i moja mame na wspolna wigilie i nie
          kosztowalo mnie to ani grama negatywnych emocji, co chyba sie udzielilo uczestnikom bo wszyscy
          milo wspominaja. Od tego czasu tesciowa troche odtajala bo raczyla cos zjesc bez wyraznego
          obrzydzenia na twarzy.
          Jest jaka jest i albo sie z tym pogodze i asertywnie bede dzialac albo bedzie wojna, a na wojne nie mam
          juz ochoty.
          • aneta10ta Re: mama mojego męża 18.08.04, 15:56
            lucyna_n napisała:

            > Moj maz zrozumial
            > na szczescie nie
            > po 25 latach ufff
            Toś sobie znalazła bystrzaka! Cóż miłość jest ślepa jak Temida, a gusta różne.
            Swoją drogą nigdy bym Cię nie posądzała o tak anielaską cierpliwość.

            > unikam
            > puszczania meza do mamusi samego bo ona ma duzy dar przekonywania i kilka
            razy
            > mi sie niezle
            > zbiesil jak mu mamusia wytlumaczyla "jaki jest ze mna nieszczesliwy a jak u
            nie
            > j mialby dobrze".
            Coś licho impregnowany. No ale za jakiś czas problem sam się rozwiąże.

            > Doszlam nawet do takiego wyluzowania ze zaprosilam tesciow i moja mame na
            wspol
            > na wigilie i nie
            > kosztowalo mnie to ani grama negatywnych emocji,
            Wyrazy niekłamanego podziwu!
            Aneta
      • aneta10ta Re: mama mojego męża 18.08.04, 15:34
        Podwójny nelson, podcięcie nóg, opaska zaciskowa... Po co tyle gadać? tu trzeba
        dzialać, poki jeszcze siły są.
        Aneta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka