Gość: joanna_m
IP: *.icpnet.pl
11.09.04, 23:44
....Xanax leży w szufladzie...obok seroxat.. A ja kolejny tydzień nie mogę
się przemieścic komunikacją.Terapeuta o tym wie.Leczy mnie od 2 lat.I jedyne
co mówi:nie od razu Kraków zbudowano. Rok temu jezdzilam do szkoły na
zajecia-codziennie-az do ltego-gdy powrócil strach...i wsiadłam w
taksówke...i juz z niej nie wysiadlam do dziś.Nie chcialam przerwać zajęć-
byłam juz tak blisko upragnionej matury,że wolałam podbierać pieniądze
rodzicom-niż zrezygnować i zamknąć sie w domu na kolejne 10 lat.-( Zdałam
ją. Mimo 29 lat!. Powtarzano mi ze nareszcie poczuję wiatr w żagle..itd.Nie
zdobyłam poczucia wlasnej wartosci-a lęki wcale sie nie zminimalizowały.
Teraz pozostały dwa tyg.do rozpoczęcia studiów jakiś zaocznych..A ja tkwię w
miejscu.....Wydaje mi się bezsensem pojechanie taksówką do dziekanatu-
złożenie papieró..bo potem jak dojadę na zajęcia?helikopterem?..-( Pomyslalam
jaka moge wydać się wam infantylna.lecz tak z serca piszę do was-forumowicze
depresyjni-zagubieni...z nadzieją,że nie jestem sama....Boże kochany na myśl
o tym jak duszno i panicznie robi mi sie w tramwaju i autobusie...pocę się
siedząc w fotelu domowego zacisza.... Czy ktoś odczyta to-jako moją straszną
walkę? i nie zakpi? i odpisze? W nadziei :Joanna M.