18.09.04, 11:00
jakieś 1,5 roku temu zaobserwowałam u siebie straszne zawroty głowy, do tego
wszystkiego nie moglam złapać powietrza, mialam wrazenie ze się dusze,
mdleje - wszystko na raz. doprowadzało to do panicznego lęku ze coś sie ze
mna dzieje!!!! nei wiedziałam co - poszłam do lekarza (internisty)i
powiedział mi ze to poprostu nerwica. no i tak zyłam sobie przez około 1/2
roku z ciagłym "wpatrywaniem sie w siebie", czy mogę oddychać czy
nie..męczyłam się tym okropnie.przerobilam cały rynek farmaceutyczny(ziołowy)
i nic nie dawało. spac mogłam bez problemu, jak nie myslałam o tym było
ok. "szczeście" w miłości było takze, w pracy działo się duzo fajnych
rzeczy... depresja to chyba nie jest..,ALE CO?? chociaz potem się troszke
życie osobiste posypało - ale facet drań, więc nie ma o czym płakać:)
nauczyłam sie pokonywać jakieś tam progi, wstaję rrano, robie kawe, robie
sie:), ubieram, sprzatam, jem..uprawiam max duzo sportu.. ale cały czas mam
te cholerne duszności i zawroty głowy w stresowych sytuacjach, badz tez
spowodowanych jakąś forma nudy...jak ide do sklepu(nie samochodem) też mi
chodnik faluje..., w supermarketach nie cierpie tych swiateł i podłoze
faluje... albo jestem wariatka albo nie wiem.. dobrze mi obecnie w moim
życiu, w pracy(moze troche mniej), rodzice kochaja, przyjaciele lubia, facet
kocha, mam 27 lat nie jestem głu[pia i brzydka:)))a zawroty głowy i oddech
trace czasami... nauczyłam się z tym zyc i właściwie mi to nie przeszkadza
już tak bardzo ale wkurza ze tak jest.. czasami mam jakieś stany lekowe ze
daleko od domu "i co jak coś"? no ale zaczynam szybko o czymś innym na siłę
myśleć przechodzi.nigdy nei byłam u psych.. i nie pójde, może z ciekawości
albo co. problemy sama ze sobą mam czasami nawet niemałe, ale kto ich niema??
czy coś znajomego w tym opisie ktoś widzi???
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: co to?? 18.09.04, 16:26
      Im mniej bedziesz zwracala uwagi na te dziwne stany tym rzadziej sie beda one
      pojawialy az znikna. Nauczylas sie juz zyc z nimi i Sama wiesz ze taki stan
      pojawia sie a potem znika. To bardzo wazne ze umiesz juz patrzec w taki sposob.
      Wiele osob w takim przypadku wpada w panike i wtedy moze byc naprawde zle.
      Nastepny krok to ignorowanie tego. Nie mysl, nie analizuj a przede wszystkim
      nie denerwuj sie tym. Kiedys mialem wiele takich sensacji, wszystkie odeszly,
      po prostu ignorowalem je.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • madzik31 Re: co to?? 18.09.04, 16:45
        ja to wszystko wiem:) i właściwie to nie można powiedzieć że to ignoruje, tylko
        poprostu się tym nie przejmuje i nie panikuje. wiem już ze nie duszę się i ze
        nic mi nei jest - z eto poprostu wyłazi jakiś stres czy problem. staram sie
        unikać sytuacji po których tak się dzieje. to np neiwyspanie, kac itp:)dużo
        pale:) i tak tłumacze sobie brak oddechu:) nie jest źle.
        dzieki za odpowiedź.
    • sabeena Re: co to?? 18.09.04, 16:40
      > czy coś znajomego w tym opisie ktoś widzi???

      Owszem, ja. Widze objawy mojej nerwicy lekowej. Ale nie mam do niej szczegolnie
      osobistego stosunku, ani monopolu na jej posiadanie. Pewnie duzo innych osob
      tez siebie w tym rozpozna. Roznica jest taka, ze ja bylam juz u psychiatry
      dziesiatki razy (lecze sie od prawie 10 lat, z przerwami na okresy remisji,
      oprocz tego zdarza mi sie tez depresja, albo obie panie naraz). Madzik, do
      lekarza to sie powinnas udac z cala pewnoscia.
      Pozdrawiam
      S.
      • madzik31 Re: co to?? 18.09.04, 16:56
        wiesz jeśli bede do tego przywiązywać aż taką wagę to może faktycznie stwierdze
        że coś mi jest. jak jest ładna pogoda , odp ciśnienie to wszystko jest ok. nie
        chce się faszerować lekami bo poprostu nie chce, bez nch potrafie zasnąc,
        pracować, skoncentrować się -ZAWSZE - zawsze znaczy od czasu kiedy
        zaobserwowałam u siebie te objawy, smiac sie itp. fakt że może wcześniejszy
        tryb życia mógł spowodować bunt organów niektórych u mnei ale zmieniłam go
        znacznie i dobrze sie z tym czuje.
        "w zdrowym ciele zdrowy duch", może jescze postaram sie o zmiane pracy bo tam
        już wiee nei wymyśle, a dusi moja ambicje - to mnie dołuje chyba najbardziej.
        powoli, bo drastycznych zman pochopnie robić nie lubie. chyba bede działać po
        swojemu, bo to ewidentnei daje rezultaty.
        pozdrawiam,
        m.
        • sabeena Re: co to?? 18.09.04, 17:07
          > wiesz jeśli bede do tego przywiązywać aż taką wagę to może faktycznie
          stwierdze
          >
          > że coś mi jest.

          Wiesz, jak masz takie objawy, to moze po prostu cos Ci jest. Wiesz, ja
          przechodzilam przez to wczesniej pare razy (przez to, czyli przez nerwice
          lekowa). Wydawaloby sie, ze jestem w stanie rozpoznac, dokad moge sama ciagnac
          ten wozek, a kiedy powinnam zglosic sie do lekarza. Tym razem, pol roku temu,
          tak dlugo trzymal mnie jakis spoleczny gorset, ktory sobie niepostrzezenie
          zbudowalam, ze trafilam na pogotowie z podejrzeniem zawalu (dla ulatwienia
          dodam, ze jestem tuz przed trzydziestka). Dwa tygodnie pozniej wylazlo szydlo z
          worka, i okazalo sie, ze jest to nerwica, ktora kwalifikuje sie juz tylko i
          wylacznie do leczenia farmakologicznego.
          Jezeli masz w sobie tyle sily, zeby walczyc ze soba i ze swoja psychika bez
          farmakoterapii, to tylko pozostaje mi gratulowac i zazroscic. Ja tak nie mam.
          Tak czy inaczej uwazam, ze wizyta u psychologa moglaby byc dobrym pomyslem.
          Lekow i tak nikt Ci przemoca nie bedzie do buzi wrzucal, a moze okazac, ze np.
          pojscie na psychoterapie jest rozwiazaniem, ktore jestes w stanie zaakceptowac
          (nie wnikajac tutaj w zadne zawilosci tego, na jaka psychoterapie chcialby
          poslac Cie psycholog, na jaka Ty bylabys sklonna sie zgodzic, ani czy to w
          ogole dziala)
          Pozdrawiam
          S.
          • madzik31 Re: co to?? 18.09.04, 17:46
            też jestem przed trzydziestka i też miałam czasami wrażenie ze wyskoczy mi
            serce.. ale poszłam sobie do kardiologa który mi kazał porobić badania i
            wyszło...tarczyca nie serce. no i tak też jak zaczęłam się leczyć się od razu
            lepiej poczułam, bardziej dbająca o siebie (zdrowie)wiesz ajk to jest jak masz
            syf w mieszkaniu to jestes w jaki ś tam sposób wściekła ze masz syf jak juz
            posprzątasz to z zadowoleniem myślisz posprzątałam...tak jest ze wszstkim. ja
            mam słomiany zapał , jestem w sumie leń i cięzko mi isę do pewnych rzeczy
            zabrać ale jak już coś zacznę i si e wcianę - jestem profesjonalista:) objawy
            nie ustąpiły całkowicie ale zelzały , pozatym mówiłam o tym mojemu lekarzowi(
            od tarczycy) i on powiedział "w zdrowym ciele...." - coś na kształt. jest w tym
            wg mnie dużo racji.. czy potrafie sobie radzić?? jasne, robię wszystko zeby nei
            zwracać na to uwagi i tyle. pewne cechy charaklteru mego są takie i nie
            inne...do psych pójde może z ciekawości co mi powie. w końcu "w usa każdy ma
            swojego psycho, nawet dziecko nienarodzone":)niczego się nie wypieram ale wiesz
            to choroba umysłu i można jej samemu w jakis sposób uniknać, wobec tego tak do
            tego podchodze. jedni mają zdanie że to dobrze inni na odwrót..
            • sabeena Re: co to?? 19.09.04, 04:52
              > to choroba umysłu i można jej samemu w jakis sposób uniknać, wobec tego tak
              do
              > tego podchodze. jedni mają zdanie że to dobrze inni na odwrót..

              Ja nie mam w tej kwestii zadnego zdania. Nie podejmuje sie wydawania zadnych
              kategorycznych sadow. To zalezy od konkretnej osoby. Jeden z moich kumpli byl
              zdania, ze poradzi sobie z rzutem depresji sam, bez lekow, i poradzil sobie.
              Drugi myslal dokladnie tak samo, i nie poradzil sobie. To nie jest kwestia
              ogolna i uniwersalnie obowiazujaca, ze ja ma zdanie ze radzenie sobie samemu
              jest z gruntu dobre albo z gruntu zle. Czesciej jest z gruntu zle, ale nie
              neguje istnienia jakiegos procenta przypadkow, w ktorych jest dobre.

              I male PS - to, ze cos jest choroba, na ktora cierpi nasz umysl czy nasza
              psyche, to nie znaczy, ze poradzenie sobie z taka choroba jest automatycznie
              latwiejsze niz np. z czysto fizyczna grypa. Rzeklabym ze wprost przeciwnie.
              Pozdrawiam
              S.
    • mskaiq Re: co to?? 19.09.04, 06:49
      Mysle ze problemy psychiczne nie wynikaja z choroby naszego ciala. Wynikaja one
      z naszych dzialan przeciwko naszemu cialu a takze dzialaniu wszystkiemu co
      przynosi radosc, milosc, wybaczenie, szacunek.
      Jesli sa w nas te watosci, nie ma problemow psychicznych. Jesli nie ma tych
      wartosci trudno byc pogodnym, wybieramy przeciwne wartosci, zlosc, niepokoj,
      strach.
      Zwykle nie dbamy o nasze cialo. Nasze odzywianie zosatawia wiele do zyczenia,
      papierosy, kawa, herbata czy duze ilosci slodoczy. Do tego brak cwiczen
      fizycznych, czesto bardzo ograniczona aktywnosc. Czesto probujemy rownowazyc to
      lekarstwami.
      Trudno aby lekarstwo bylo w stanie zmienic nasz nastroj, moze spowodowac
      niekontrolowana radosc ale przeciez nie o to chodzi. Nasze dobre samopoczucie
      wynika z akceptowania siebie, tego co robimy.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka