Dodaj do ulubionych

Ciągły lęk o dziecko

09.02.16, 09:07
Jestem mamą prawie trzylatka, od jego urodzenia towarzyszy mi ciągly lęk, że choruje na jakąś chorobę, neurologiczną, autyzm, białaczkę itp. Od ponad pół roku biorę leki - najpierw aurex, zoloft, teraz 3xfevarin - te na mnie kompletnie nie działają. Plus terapia, po której też nie widzę efektów. Nie potrafię już funkcjonować, teraz syn ma coś, co może nie być niczym groźnym (tak twierdzi 2 lekarzy) a może kiedyś się z tego coś zrobić. Ciągle sprawdzam, ciągle o tym myślę.. Jak sobie pomóc, by nie zniszczyć dzieciństwa dziecku?
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Ciągły lęk o dziecko 09.02.16, 12:14
      Jedno słowo - psychoterapia. I to tak na serio podjęta, tak żeby był krew pot i łzy. Jeżeli jedna nie przynosi efektów próbować terapię z innego nurtu, i pracować nad sobą, okiełznać te natrętne myśli, nauczyć się nie myśleć a potem myśleć inaczej.
      Więź z takim małym dzieckiem jest bardzo silna i emocje są sprzężone, jak Pani drży ciągle o jego życie to nie pozostaje to bez wpływu na dziecko. Jeżeli nie chce Pani wychować małego a potem dużego lękowca czy kandydata na depresyjnego trzeba walczyć dalej, nie poddawać się, brać leki, chodzić na terapię, pilnować swoich myśli cały czas żeby nie skręcały w stronę chorych urojeń. W którymś momencie powinno się dać znaleźć przyczynę takiego sposobu myślenia i pozbyć się tego, bo takie zaburzenie może naprawdę zniszczyć życie i zdecydowanie zaburzyć relacje z dzieckiem, a przecież za chwilę ono będzie chciało żyć swoim życiem, być samodzielne, radzić sobie w grupie rówieśniczej a z zaszczepionymi lękami i fobiami może być niewesoło.
      • red-abc Re: Ciągły lęk o dziecko 09.02.16, 15:12
        Ale jak... na terapię chodzę, leki biorę.
        Ale lęk, że jest chory mnie paraliżuje
        • lucyna_n Re: Ciągły lęk o dziecko 09.02.16, 16:06
          Czy to jest terapia prowadzona przez psychoterapeutę czy psychologa? czy ten terapeuta jest aby z pewnością psychoterapeutą po studiach a nie osobą po jakichś kursach? Ewentualnie może jest to terapia w nurcie psychoanalizy?
          Czy na terapii nie było mowy o tym co robić z tymi natrętnymi myślami? skąd się bierze lęk, jaki jest jego mechanizm i jak sobie pomóc? jeśli nie to proszę zmienić terapeutę. Lęk nie bierze się znikąd, nie bierze się też z kosmosu tylko z Pani własnych myśli i błędnych schematów myślowych , mechanizmów obronnych, wyuczonych reakcji itp itd, za dużo żeby dało radę na forum to opisywać.
          Lek który Pani bierze to lek antydepresyjny, one też działają przeciwlękowo ale nie będą za Panią "myśleć inaczej".

          Może powinna Pani poczytać jakieś poradniki na temat stanów lękowych i metod radzenia sobie z nimi, psychoterapeuta powinien wskazać jakieś tytuły. Trzeba drążyć temat i szukać a nie czekać aż jakimś cudem robiąc i myśląc codziennie tak samo nagle wszystko w Pani głowie samo się odmieni. Nie odmieni się, musi Pani wykonać nad sobą pracę, samo chodzenie na terapię i wygadanie się nie zmieni niczego jeżeli się Pani aktywnie nie zabierze do rzeczy.
    • ekspert.grupa_synapsis Re: Ciągły lęk o dziecko 16.03.16, 22:55
      Szanowna Pani,
      Zdaję sobie sprawę, że wątek jest już sprzed miesiąca, ale może zagląda Pani jeszcze na forum, poza tym myślę, że problem, który Pani opisuje może być bliski także innym osobom. Może niekoniecznie w tej formie, o jakiej Pani mówi, czyli w nieustannym lęku o zdrowie dziecka, ale np. w zamartwianiu się o jego niepowodzenia w szkole lub nadmiernym skupianiu się na jego zachowaniu, albo, co bliskie niektórym rodzicom w nadmiernym dbaniu o jego rozwój - zapisywanie na kolejne dodatkowe zajęcia, życie osiągnięciami dziecka. Mówię oczywiście o sytuacjach, kiedy rodzic przeczuwa, że jego zachowanie jest nadmierne, czasami niepokój jest uzasadniony i jak najbardziej na miejscu. Tak samo jak czerpanie satysfakcji z towarzyszenia dziecku w codziennych aktywnościach. Jednak zdarza się, że można przekroczyć granicę i powstaje pytanie, co zrobić. Najłatwiej byłoby wycofać się z niekorzystnego zachowania, ale tak jak Pani pisze, nie jest to takie proste. I wcale się nie dziwię. Takie lęki, o których Pani pisze, powstają mimo, że Pani ich nie chce i widzi Pani, że nie są dobre, ani dla Pani, ani dla dziecka. Są po prostu objawem. Takim samym, jak u innych ludzi lęk przed otwartą przestrzenią, albo jazdą środkami komunikacji. I w podobny sposób powinien być leczony – czyli można skorzystać zarówno z konsultacji lekarskiej, jak i psychoterapeutycznej. Psychoterapeuta wspólnie z pacjentem zastanawia się, co stoi za objawem, jakie doświadczenia życiowe, mogły doprowadzić, do takiego sposobu radzenia sobie z uczuciami. Proces terapii bywa długi, nie zawsze zdjęcie objawu rozwiązuje problem, czasami w miejsce jednego objawu, pojawia się inny. Naturalny dla każdej osoby będącej w psychoterapii jest opór, czyli siły, które sprzeciwiają się chęci pokonaniu problemu, czy utrudniające rozumienie siebie. W sytuacji, kiedy zgłaszamy się na leczenie, mamy już zazwyczaj bagaż doświadczeń życiowych, nasza osobowość jest ukształtowana, mamy określone sposoby reagowania i odczuwania. To wszystko powoduje, że zmiany mogą nie następować szybko. Ponadto bardzo ważne, żeby w procesie psychoterapii mówić o uczuciach, które się budzą w relacji z terapeutą. Niezadowolenie i rozczarowanie to naturalne uczucia, które mogą się pojawić w jakimś momencie psychoterapii i bardzo ważne, żeby je omawiać z terapeutą, bo to często przybliża do sedna problemu. Osoby przeżywające lęki mogą mieć trudność z uświadamianiem sobie i wyrażaniem uczuć – szczególnie złości. Także to co mogłoby być ważne, to, żeby mogła Pani powiedzieć o swoich wątpliwościach terapeucie, z którym Pani pracuje.
      Nie wiem, czy to, co napisałam jest jasne, ale chciałam przekazać ideę, że terapia może być korzystnym rozwiązaniem dla osób, które zauważają, że za bardzo skupiają się na bliskiej osobie.
      Pozdrawiam,
      Joanna Jaroszek, psycholog.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka