Dodaj do ulubionych

brak przyjaciół a depresja

IP: 195.187.35.* 21.03.01, 08:48
Tak sobie myślę, że wszelkie depresyjne zaburzenia mają związek z dzisiejszym
stylem życia. Konieczność ciągłej walki o byt uniemożliwia tworzenie zwykłych
związków międzyludzkich opartych na zaufaniu. Zaganiani, zapędzeni,
przemęczenie nie mamy czasu dla bliskich, nie mamy czasu lub pieniędzy na
rozrywki, na tzw. wyluzowanie.

Ktoś tu na tym forum radził: spokój plecak w góry, ale czy on wie, że jak
człowiek ma wybór - kupić dziecku buty czy bilet do Zakopanego (ja już o
noclegu nie wspomnę) to zdecydowanie wybierze to pierwsze. A z kolei ci co
pieniążki mają to zasuwają od rana do wieczora, bo teraz takie czasy, że trzeba
się ciągle wykazywać. Tak więc wracają do domu z teczkami pełnymi kolejnej
pracy albo są tak zmęczeni, że już nic im się nie chce.

A popatrzcie na stosunki międzyludzkie. Kiedyś ludzie się pobierali bo albo się
kochali albo musieli. Tak czy inaczej zaczynali swoje życie od zera ale za to
we dwoje. A dziś panienki patrzą jakim wozem delikwent jeździ, zanim się z nim
umówią. Albo najpierw kariera, mieszkanie, samochód a dopiero potem smętne
trzydziestolatki budzą się z tzw. ręką w nocniku bo co lepszych kandydatów na
mężów zabrały mniej ambitne ale posiadające więcej czasu panienki, albo zostają
ci równie ambitni, ze swoimi starokawalerskimi przyzwyczajeniami. Lub dla
odmiany mężatki (też po trzydziestce) bidolą, że coś jakoś w ciąże nie mogą
zajść.

No a emeryci, którym starcza forsy do połowy miesiąca a dzieci widują od
przypadku do przypadku.

Jeszcze są dzieci. Moje osobiste jest po kuracji - 11 lat. A w specjalistycznym
szpitalu widziałam i młodsze.
A ja osobiście też na granicy. Co prawda kiedyś miałam okazję przez chwilę
zamienić kilka słów z Jackiem Santorski i powiedział mi wtedy, że świadomość
depresji to pierwszy krok do jej wyleczenia. No cóż jeszcze nie zwariowałam ,
staram się cieszyć drobiazgami jak choćby tym, że świeci słońce. Ładować swój
organizm tymi małymi promyczkami, żeby przetrwać kolejny dołek. Tylko jak długo
jeszcze starczy mi tych promyczków?
Obserwuj wątek
    • Gość: grogreg Re: brak przyjaciół a depresja IP: *.miasto.szczecin.pl 21.03.01, 11:27
      Czolem
      Ten od plecak i gor to ja. Nie twierdze, ze doslownie nalezy sie wybrac w
      Tatry, to moj prywatny sposob na chandre. Kazdy moze to zrobic na swoj sposob.
      Tak naprawde chodzi o spojrzenie na swoje sprawy i siebie ciut z boku.

      W kwestii kobiet. Nie przesadzasz? To czy ktos chce sie wiazac za mlodu czy w
      wieku dojrzalym to jego sprawa. Kazda z tych metod ma swoje wady i zalety.

      Co do osob starszych. Masz pelna slusznosc. Rodziny w ktorych nie zapomina sie
      o "dziadkach" to prawdziwa rzadkosc. Troszke zainteresowania ze strony dzieci
      czy wnukow, a rzaden specjalista czy farmakolog juz sobie na "deprecjacie" nie
      zarobia.

      Piszesz o "malych plomyczkach". Wlasnie w tych malych pozytywach jest sila. W
      tym, ze pogoda ladna, piwo dobre, kot wlazl na kolana. Czlowiek tak naprawde ma
      proste potrzeby i potrafi cieszyc sie z drobiazgow.


      • Gość: mysza Re: brak przyjaciół a depresja IP: 195.187.35.* 21.03.01, 13:16
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Czolem
        > Ten od plecak i gor to ja. Nie twierdze, ze doslownie nalezy sie wybrac w
        > Tatry, to moj prywatny sposob na chandre. Kazdy moze to zrobic na swoj sposob.
        > Tak naprawde chodzi o spojrzenie na swoje sprawy i siebie ciut z boku.

        Czasem z boku to dopiero człowiekowi ręce opadają. Patrzę sobie z boku i co widzę
        takie coś przeciętne, z wiecznymi problemami finansowymi, bez perspektyw (((((
        >
        > W kwestii kobiet. Nie przesadzasz? To czy ktos chce sie wiazac za mlodu czy w
        > wieku dojrzalym to jego sprawa. Kazda z tych metod ma swoje wady i zalety.

        Zdaje się, że mnie źle zrozumiałeś. Kwestia wieku jest ważna ale dowiesz się jak
        juz będzie za późno. Kiedy jesteśmy młodzi łatwiej nam się zmienić, dostosować do
        partnera. Im jesteśmy starsi tym trudniej jest zrezygnowac z własnych
        przyzwyczajeń, wolności itp. No i wymagania rosną, a niestety szanse na dziecko
        maleją (to już wina natury).
        >
        > Co do osob starszych. Masz pelna slusznosc. Rodziny w ktorych nie zapomina sie
        > o "dziadkach" to prawdziwa rzadkosc. Troszke zainteresowania ze strony dzieci
        > czy wnukow, a rzaden specjalista czy farmakolog juz sobie na "deprecjacie" nie
        > zarobia.

        Notoryczny brak czasu poprostu rujnują rodzinę. Moje dziecko mocno to
        odpokutowało bo babcia wolała pilnować cudzych dzieci za pieniądze niż się
        własnym wnukiem zająć, a ja, no cóż ktoś musi na chlebek zarabiać. I niestety
        dziecku wyjazd w góry raczej nie pomół tylko specjalistyczna pomoc psychiatry i
        całego zespołu pedagogów w specjalistycznym sanatorium. Teraz już nie jest na
        lekach i jakoś dochodzi do siebie ale rok temu jedyne o czym marzył to była
        śmierć (tak dla ciekawości dziecko ma 11 lat).
        >
        > Piszesz o "malych plomyczkach". Wlasnie w tych malych pozytywach jest sila. W
        > tym, ze pogoda ladna, piwo dobre, kot wlazl na kolana. Czlowiek tak naprawde ma
        > proste potrzeby i potrafi cieszyc sie z drobiazgow.

        Tylko czasem nadciąga tak czarna, gradowa chmura, że nawet te promyki słońca nie
        pomogą. Zwyczajnie potrzebny jest wtedy parasol. Ja mam farta bo mam kogoś, kto
        jest przy mnie w te gradowe dni ale niestety wiele osób nie ma nikogo, kto by ten
        parasol otworzył, objął ramieniem i pomógł przejść przez tą burzę.
        >
        >

        • Gość: grogreg Re: brak przyjaciół a depresja IP: *.miasto.szczecin.pl 22.03.01, 11:21
          >
          > Czasem z boku to dopiero człowiekowi ręce opadają. Patrzę sobie z boku i co wid
          > zę
          > takie coś przeciętne, z wiecznymi problemami finansowymi, bez perspektyw (((((
          > >
          Czy my sie znamy? Bo wlasnie opisales mnie. No prawie.
          To spojrz z innego boku. Po piewsze nikt nie jest przecietny, po drugie skoro nie
          podoba sie Ci to co widzisz to moze czas co w tym poprawic


          > Zdaje się, że mnie źle zrozumiałeś. Kwestia wieku jest ważna ale dowiesz się ja
          > k
          > juz będzie za późno. Kiedy jesteśmy młodzi łatwiej nam się zmienić, dostosować
          > do
          > partnera. Im jesteśmy starsi tym trudniej jest zrezygnowac z własnych
          > przyzwyczajeń, wolności itp. No i wymagania rosną, a niestety szanse na
          > dziecko
          > maleją (to już wina natury).

          Nieprawda. Jak komus zalezy to jest gotow to poswiecen. Co do dzieci. No coz
          natury przeskaczyc sie nie da.

          > Notoryczny brak czasu poprostu rujnują rodzinę. Moje dziecko mocno to
          > odpokutowało bo babcia wolała pilnować cudzych dzieci za pieniądze niż się
          > własnym wnukiem zająć, a ja, no cóż ktoś musi na chlebek zarabiać. I niestety
          > dziecku wyjazd w góry raczej nie pomół tylko specjalistyczna pomoc psychiatry i
          >
          > całego zespołu pedagogów w specjalistycznym sanatorium. Teraz już nie jest na
          > lekach i jakoś dochodzi do siebie ale rok temu jedyne o czym marzył to była
          > śmierć (tak dla ciekawości dziecko ma 11 lat).

          Skoro sie wszystko dobrze skonczylo, a przedewszysktim znasz przyczyne biedy to
          nie jest tak zle, bo mozesz w przyszlosci temu zapobiec.
          Rozumiem, ze twoje dziecko jest jedynakiem. Ja tez nie mam rodzenstwa i mialem
          wszelakie pomysly, zeby zwrocic na siebie uwage, ale mi przeszlo.

          > > Piszesz o "malych plomyczkach". Wlasnie w tych malych pozytywach jest sil
          > a. W
          > > tym, ze pogoda ladna, piwo dobre, kot wlazl na kolana. Czlowiek tak napraw
          > de ma
          > > proste potrzeby i potrafi cieszyc sie z drobiazgow.
          >
          > Tylko czasem nadciąga tak czarna, gradowa chmura, że nawet te promyki słońca ni
          > e
          > pomogą. Zwyczajnie potrzebny jest wtedy parasol. Ja mam farta bo mam kogoś, kt
          > o
          > jest przy mnie w te gradowe dni ale niestety wiele osób nie ma nikogo, kto by t
          > en
          > parasol otworzył, objął ramieniem i pomógł przejść przez tą burzę.
          > >

          Jest takie fajne przyslowie "Najpierw pomoz sobie sam, a potem niech ci Bog
          dopomoze". Tak naprawde mozna liczyc tylko na siebie. Z drugiej strony trzeba
          sobie uzmyslowiic, ze zycie to nie tylko branie ale i dawanie. To Ty mozesz byc
          tym gosciem z parasolem.

          • Gość: Krystyna Re: brak przyjaciół a depresja IP: *.cs.bialystok.pl 12.04.01, 21:08
            Gość portalu: grogreg napisał(a):

            >
            > Jest takie fajne przyslowie "Najpierw pomoz sobie sam, a potem niech ci Bog
            > dopomoze". Tak naprawde mozna liczyc tylko na siebie. Z drugiej strony trzeba
            > sobie uzmyslowiic, ze zycie to nie tylko branie ale i dawanie. To Ty mozesz byc
            >
            > tym gosciem z parasolem.
            >
            W moim życiu sprawdziło się trochę inne przysłowie:"Bóg pomaga tym, którzy sami
            sobie pomagają". Świat się robi coraz bardziej bezwzględny i aby na przeciwności
            być odpornym, trzeba najpierw zrozumieć, czego najbardziej potrzebuje nasz
            organizm, aby być odpornym na wszelkie infekcje (czyli mieć sprawny i silny układ
            immunologiczny) i odpornym na stresy (czyli być silnym i odpornym psychicznie).
            To wszystko jest możliwe u ludzi np. na diecie optymalnej.Mnie wyleczyła nie
            tylko z depresji.Na stronach diety optymalnej jest wiele listów od ludzi takich
            jak ja - wyleczonych i zadowolonych z życia.Pozdrawiam. Krystyna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka