yellow_dog
27.09.04, 10:08
w marcu straciłem prace z dziwnych przyczyn (trudno je wyjasnic), od tamtej pory ranie siebie i otoczenie
przez kilka miesiecy zylem "obok" mojej rodziny - zona i moje 2 coory robily wszystko zeby zejsc mi z drogi, a i ja nie szukalem kontaktu. i tak minely 3-4 miesiace bez rozmow
gdy przyzsedl kryzys (jedno z nas wspomnialo rozwod)jakos sie pozbieralismy i bylo w miare ok
potem znowu to samo tym razem krocej bo "tylko" miesiac
i teraz powtorka - mam tego dosc!!
nie mam pracy, moja zonka ma - nie potrafie zajac sie moimi dziecmi bo nie mam cierpliwosci, czuje sie jak przedmiot w domu nikomu nie potrzebny
choc wiem ze jestem, jestem w dolku finansowym etc. itp itd
probuje znalezc zajecie i nic mi z tego nie wychodzi, redukuje sie sam i innych wokol mnie - zastanawiam sie czy psycholog mi pomoze? ale nie chce chodzic do kogos i opowiadac mu historii mojego zycia bo mnie mierzi sama tego swiadomosc a jednoczesnie wiem, ze jak tak dalej pojdzie to zostane sam
w glebi duszy kocham i moja zonke i moje dzieciaki i zycie i ludzi tylko okolicznosci sa cholernie niesprzyjajce