taki problem

27.09.04, 10:08
w marcu straciłem prace z dziwnych przyczyn (trudno je wyjasnic), od tamtej pory ranie siebie i otoczenie
przez kilka miesiecy zylem "obok" mojej rodziny - zona i moje 2 coory robily wszystko zeby zejsc mi z drogi, a i ja nie szukalem kontaktu. i tak minely 3-4 miesiace bez rozmow
gdy przyzsedl kryzys (jedno z nas wspomnialo rozwod)jakos sie pozbieralismy i bylo w miare ok
potem znowu to samo tym razem krocej bo "tylko" miesiac
i teraz powtorka - mam tego dosc!!
nie mam pracy, moja zonka ma - nie potrafie zajac sie moimi dziecmi bo nie mam cierpliwosci, czuje sie jak przedmiot w domu nikomu nie potrzebny
choc wiem ze jestem, jestem w dolku finansowym etc. itp itd
probuje znalezc zajecie i nic mi z tego nie wychodzi, redukuje sie sam i innych wokol mnie - zastanawiam sie czy psycholog mi pomoze? ale nie chce chodzic do kogos i opowiadac mu historii mojego zycia bo mnie mierzi sama tego swiadomosc a jednoczesnie wiem, ze jak tak dalej pojdzie to zostane sam

w glebi duszy kocham i moja zonke i moje dzieciaki i zycie i ludzi tylko okolicznosci sa cholernie niesprzyjajce
    • lucyna_n Re: taki problem 27.09.04, 10:14
      Ja tez nie mam cierpliwosci ale nie zwalalabym wszystkiego na niesprzyjajace okolicznosci.
      Cos tam sie poplatalo i trzebaby to rozplatac, psycholog to dobry pomysl.
    • kaleson1 Masz przynajmniej rozwiązywalny, chociaż 27.09.04, 11:22
      oczywiście niełatwy w chwili obecnej problem. Każda czynność zmierzająca do rozwiązania go (psycholog-tez są tacy w urzędach zatrudnienia o ile wiem, wertowanie ogłoszeń, własne ogłoszenia itp.) to godne szacunku, bo racjonalne a czasem niełatwe w dołku, zachowanie.
    • qwerty100 Re: taki problem 27.09.04, 13:53
      yellow, moim zdaniem Ty jesteś swoim problemem i nie tylko swoim, angażujesz do
      tego jeszcze rodzinę, która jak piszesz chce Ci pomóc a Ty odtrącasz ich.
      Piszesz, że żona ma pracę to pomóż jej i zajmij sie domem dopóki Ty nie
      znajdziesz zajęcia. Najłatwiej powiedzieć:"nie mam cierpliwości" do dzieci i
      żyć w takim maraźmie czekajac na...no właśnie na co? Ty chyba czekasz na to aż
      rozleci się Twoja rodzina, ciekawe co wtedy powiesz ? A pamiętaj-to będzie
      Twoja wina. Sytuacja na pewno jest trudna dla Ciebie, ale spróbuj się w niej
      odnaleźć i przestań krzywdzić najbliższych, oni nie są winni temu, że straciłeś
      pracę. Powodzenia :)
      • yellow_dog Re: taki problem 27.09.04, 15:42
        ba, tylko tego problemu nie da sie usunac bez strat w ludziach...
        i nie wiem czy nie lepiej zeby sie rozleciala zamiast przeze mnie cierpiec - probuje sie odnalezc od 0,5 roku raz jest lepiej ale czesciej jest gorzej
        i nie chodzi tylko o strate pracy, to bylo jedynie kropla ktora zaczela burze.

        ale dzieki za kopniaka :) czasami jest potrzebny
Pełna wersja