kasia_de
19.08.16, 13:16
Dzień dobry
jestem pierwszy raz na tym forum, mój problem wydaje się błahy w świetle tego, o czym tu piszecie, ale może tylko mi się tak wydaje.
Generalnie zawsze byłam osobą dość emocjonalną - łatwo się wkurzałam, łatwo śmiałam i łatwo wzruszałam. Ale też bez przesady, umiałam zawsze (kiedy sytuacja tego wymagała) powściągnąć swoje reakcje.
Z wiekiem (mam 40 lat) skłonność do wzruszeń znacznie się nasila.
To jest naprawdę męczące. Nie jestem (tak przynajmniej siebie postrzegam) specjalnie egzaltowana, ba, męczą mnie takie osoby, raczej oceniłabym siebie jako osobę powściągliwą. Moje wzruszenia objawiają się tym, że często nie mogę opanować łez. Nie jest to jakiś spazmatyczny szloch :-) ale często oczy robią mi się mokre, co w samo sobie nie jest złe, ale w niektórych sytuacjach naprawdę bywa krępujące.
Bo o ile uronienie łezki podczas oglądania wzruszającego filmu odbierane jest raczej pozytywnie i ze zrozumieniem, to już w innych sytuacjach życiowych mam wrażenie, że ludzie patrzą na mnie z politowaniem i są skrępowani.
Jakie to sytuacje? np w szkole mojego dziecka. Jestem mamą dziecka specjalnej troski, szkoła do której chodzi a szczególnie wychowawczyni, naprawdę robią dla niego wiele. Chyba wszyscy w tejże szkole już wiedzą, że jak się ze mną rozmawia o dziecku to kończy się na moich łzach. To są łzy wzruszenia, że im się tak bardzo chce starać, zawsze mają dobre słowo itp. Nawet jak to teraz piszę, to mam łzy w oczach :D Wychowawczyni ma chyba podobną naturę, bo zwykle płaczemy obie ;-) Ale inne osoby patrzą na mnie jak na kosmitkę. I ja im się nie dziwię w sumie.
Wzruszają mnie sytuacje smutne (poszkodowane dzieci, tragedie, cierpienia itp.) ale też wesołe (uratowane zwierzęta, ludzie pomagający innym itp.).
Poranny przegląd serwisów internetowych dostarcza dużo okazji do wzruszeń ;-) Nie wspomnę o oglądaniu filmów i czytaniu książek ;-)
Dodam, że to nie chodzi o to, że ja się wzruszam i szlocham, najczęściej to jest tak, ze broda mi się trzęsie, leci parę łez i tyle. Ale jest to dla mnie krępujące. Szczególnie w sytuacjach zawodowych, lub w towarzystwie osób, których nie znam.
Poza tym nie odczuwam problemów z nastrojem, nie jestem smutna, potrafię się cieszyć.
Czy są jakieś metody radzenia sobie z takim problemem? czy to jest normalne, ze z wiekiem się to nasila?