martyna2525 01.09.16, 13:31 Twoje riposty i porównania mnie rozbrajają i powodują się mam banana na twarzy :D Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lucyna_n Re: Lucy 01.09.16, 15:47 Wiesz co, ja mam ostatnio w realu taką zawieruchę dookoła, się rodzina zleciała co jeden z większym problemem, przedtem nawet latami nie wiedzieli czy żyję, więc jestem koszmarnie koszmarna, zła i bezlitosna. Kiedy komunikowałam zalążki tych problemów to byłam brzydko bardzo posądzana o złą wolę, a teraz sprawy jak to sprawy kiedy pozostawione same sobie zawsze urosną do rozmiarów neiszczęścia. Pech chciał że opis w wątku był częściowo analogiczny do problemu z jakim mierze się w realu (nie swoim ale poproszono mnie o mediację) i mnie trafiło. Nikt tutaj nie ma wątpliwości że odbyło się wszystko kosztem moich nerwów i zdrowia, i nawet dziękuję za to nie usłyszę, za to usłyszę że się wpieprzam i "mądre" rady daję, ale nie potrafię stać z boku jak w oku cyklonu są male dzieci, pcha mnie na ratunek jak idiotkę, musialam przynajmniej spróbować i udało się chyba, ale czuję się jakby mnie przejechał traktor z broną w te i wewte. Ma mi się chwilowo też fizycznie na zdych bo mój organizm albo protestuje przeciwko takiemu imprezowaniu albo co bardziej prawdopodobne załapał od przedszkolnej części rodziny rotawirusa. No rady sobie dać nie mogę, leże jak śledź i nawet do ukochanych pomidorów nie mam siły jechać, a zaczęły dojrzewać. Udało mi się je utrzymać przy życiu mimo niesprzyjającej aury i ataku zarazy ziemniaczanej i teraz są tam żółte, białe, czarne, czekoladowe, czerwone, malinowe, pomarańczowe, wielokolorowe, wszelkich kształtów i smaków a ja nie mam siły na nic i nawet jak mi je przywiozą to nie będę mogła ich zjeść. Ale ja się z tego wyliżę i jeszcze sobie odbiję do przymrozków na paprykach. O! Odpowiedz Link Zgłoś
martyna2525 Re: Lucy 01.09.16, 16:42 :;-) Poniekąt Cie rozumiem z byciem w centrum ludzkich zawiłaści, bo nikt tak nie skomplikuje sobie życia jak my sami ;-) . Rota ma to do siebie ze minie tylko puj dużo plynow zeby byla jasnosc;-) jak juz raz przejdziesz drugiej rundy nie powinno być. Podejrzewam ze mam od wiekow napisane "zwierz mi sie " i tak trwa po przystankach, w przejsciach podziemnych o 23 ... Bedzie lepiej ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Lucy 01.09.16, 17:05 Podejrzewam ze mam od wieków napisane "zwierz mi sie " o tak, w punkt, ja mam jeszcze "obarcz mnie bez skrupułów swoimi problemami" i "zaszantażuj małymi, bezbronnymi dziećmi". Odpowiedz Link Zgłoś
martyna2525 Re: Lucy 01.09.16, 20:38 Mam przyjaciółke z bordelaine i juz nic mniebnie zdziwi, telefony o 3 w nocy bo "sie zabije jak nie przyjedziesz", 15 sms z pretensjami ze nie odp na 1 smsa a ja zwyczajnie nie zabralam tel i tak dalej i dalej. Jak mieszane sa w to wszystko dzieci to nie jest fair , dzieci nie powinny uczestniczyc w wojnach podjazdowych rodzicow, a jk juz wchodzi w gre alko to tym bardziej. Choc wiem ze realia sa inne jwstwm kuratorem dziewczynki gdzie rodzina ma gdzies ze Mala ma cukrzyce i celiakie i potrzebna insulina, stabilizacja i odpowiednia dieta, a szkola nie pomaga bo " z dziecmi chorymi sa same problemy". Duzo by pisac, zycie, byle by zdystansowac sie jakos. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Lucy 01.09.16, 21:57 nie dalabym rady przyjaciółce z borderem, oj nie dałabym. Odpowiedz Link Zgłoś
martyna2525 Re: Lucy 03.09.16, 06:44 Po wypracowaniu dystansu i asertywnosci dalabys rade. Miej emocji wiecej rozsadku i jasno postawionych granic i mozna funkcjonowac. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Lucy 03.09.16, 09:44 i kto to mówi :D Obawiam się że nie dałabym rady też dlatego że po prostu unikam ludzi którzy zbytnio mnie absorbują, w realu toleruję ludzi w małych dawkach, jakoś tak na starość mi się porobiło ze najlepiej czuję się sama, jak chcę pogadać w zupełności wystarcza mi net. Od czasu do czasu spotykam się w większym gronie na zawodach sportowych, wtedy nagadam się z każdym kto na drzewo nie ucieknie, a że to wózkarze to nie dają rady hehe i wystarcza mi to na kilka tygodni. Od spotkań rodzinnych i tzw koleżeńskich wieczorów, weekendowych grilli itd migam się bezwstydnie i odkąd się migam nareszcie święta i długie weekendy dają mi siły a nie odbierają. Odpowiedz Link Zgłoś
martyna2525 Re: Lucy 03.09.16, 12:15 :-) Ja jestem istotą stadną i potrzebuje ludzi by zyc i tak tez funkcjonuje. Co do gadanis to gadam duzo ale zarazem malo o sobie, jestem tajemnicza ponoć. Przyciagam ludzi z problemami ale terapia pomogla mi z dystansem by nie brac na siebie odpowiedzialnosi za czyjes zycie i decyzje Nie pozwalam na dzwonienie po nocach i szantaże emocjonalne. Od czasu do czasu potrzebuje pobyc sama by sie zresetowac i wtedy ide na spacer, poplywac . Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Lucy 03.09.16, 13:14 Każdy musi znaleźć ten właściwy dla siebie styl życia. Ja jestem uważana w realu za bardzo towarzyską, bo jestem wygadana, nie mam problemu ze znalezieniem się w grupie nowych osób np itd, a jednak ludzi potrzebuję jak na lekarstwo. Czasem wystarczy mi przejść się przez park, pójść do muzeum czy pobyć np na koncercie wśród ludzi tak ogólnie, nawet nie muszę z nikim gadać i już mi stada wystarcza. Jestem zadowolona sama ze sobą i paradoksalnie, a może nie, odkąd tak jest to się od ludzi opędzić nie mogę. Kiedyś uważałam że tylko w gronie znajomych mogę czuć się dobrze, że samotność mi nie służy, a okazało się że to był raczej właśnie lęk przed samotnością niż realna potrzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Lucy 03.09.16, 13:16 jak w tym filmie "u pana boga za piecem" już prędzej ten świat mnie potrzebuje niż ja jego :) normalnie odkrywam w sobie pokłady narcyzmu i jest mi z tym całkiem dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
martyna2525 Re: Lucy 03.09.16, 15:04 To dobrze :-) Mnie tez dobrze z moja samotnoscia, nie wylewam łez z tego powodu ze np mieszkam juz sama, no dobra łez nie wylewam w ogole bo nie mogę płakać ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Lucy 04.09.16, 00:11 żeby nie było nieporozumień, nie mieszkam sama, nie jestem więc takim rasowym samotnikiem, opis dotyczy tzw kontaktów towarzyskich. Odpowiedz Link Zgłoś