Dodaj do ulubionych

Załamanie

03.11.16, 10:29
Ech czuję się fatalnie.
Pracowałam wcześniej w firmie. Doświadczyłam tam mobbingu. Zaczęły się problemy ze zdrowiem. Ból żołądka, duszności i ciągle płakałam.
Dodam, że jestem DDA. Jako nastolatka przeżyłam dużo traumatycznych doswiadczeń (gwałt).
Mam nerwicę. Leczę się od 6 lat. Biorę bioxetine, czasami xanax, na noc ketrel 50 mg. Ze względu na to, że cierpię na bezseność to czasami biorę stilnox.
Brałam kiedyś zoloft, seroxat oraz alventę.
Wczoraj poszłam pierwszy raz do pracy. Panika. Mnóstwo ludzi, open space, co 15 minut wypełnianie czasu pracy. Wróciłam do domu o 19. Mam dzieci.
Dzisiaj rano ledwo wstałam. Jechałam do pracy i zaczęłam płakać. Nie mogłam oddychać, czułam, że zmedleję. Wszystko stracłlo sens.
Wróciłam załamana i zapłakana do domu. Nie mogłam się przełamać. Co się ze mną dzieje?
Zadzwoniłam do poradni zdrowia psychicznego. jestem umówiona pod koniec listopada. Wcześniej pani doktor proponowała mi oddział dzienny na trzy miesiące, ale ze względu na pracę nie zgodziłam się. Chyba teraz się zdecyduję. Jestem załamana. Może mam źle dobrane leki?
Dlaczego nie dałam sobie szansy i nie dojechałam do pracy tylko wróciłam z płaczem histerycznym do domu?
Obserwuj wątek
    • mardaani.74 Re: Załamanie 03.11.16, 12:33
      Ten oddział dzienny to chyba dobry pomysł w tej sytuacji. Potrzebujesz się pozbierać, wzmocnić psychicznie, podbudować poczucie własnej wartości i pewność siebie zanim pójdziesz do nowej pracy, bo nawet jak się zmusisz to nie będzie normalna praca tylko walka o przetrwanie a tak się nie da normalnie funkcjonować. Czy oprócz leków chodziłaś kiedyś na terapię?
      • nova_33 Re: Załamanie 03.11.16, 12:41
        Chodziłam na terapię w nurcie integracyjnym. Myślę, że trochę mi pomogła. Jednak czułam, że ja na tej terapii ciągle gadam i gadam. I się w kółko nakręcałam. Wychodziłam od terapeutki podminowana i agresywna. Myślę jednak, że pewne rzeczy pozwolila mi ta terapia uporządkować.
        • mardaani.74 Re: Załamanie 03.11.16, 13:38
          Nie wiem co to jest nurt integracyjny, ale wiem że dla DDA dobra terapia to podstawa. Na tym oddziale dziennym miałabyś do tego okazję, może trafiłabyś na terapeutę który bardziej by Ci odpowiadał? Coś więcej udałoby Ci się naprawić niż tylko "wygadać", wiem że trudno się zdecydować bo trzeba poświęcić sporo czasu, a jeszcze masz dzieci, ale może jednak warto, bo dla tych dzieci też jest przecież ważne żebyś Ty była w jak najlepszej formie. Ludzie bardzo sobie chwalą pobyty na tych dziennych oddziałach.
        • ekspert.grupa_synapsis Re: Załamanie 03.11.16, 23:56
          Szanowna Pani,
          to co Pani napisała skłania mnie do następujących krótkich refleksji:
          1. Opisuje Pani objawy (""załamanie", płacz, bezsenność), które nie odpowiadają ""nerwicy", ale depresji. Sugeruję wyjaśnienie, w czasie rozmowy ze swoim lekarzem, czy leczy się Pani z powodu "nerwicy" czy depresji. Chodzi o posiadanie ważnej wiedzy o swoim stanie zdrowia i celu leczenia. Moją hipotezą jest, że choruje Pani na depresję z lękiem panicznym.
          2. Nasilenie się objawów depresji może oczywiście wiązać się ze stresem związanym z pójściem do pracy, a także, w jakieś części, z porą jesienną. Jak by jednak nie było, nie może to być uważane za sprawę normalną. Wskazuje to, w każdym wypadku na to, że prowadzone leczenie jest niedostateczne skuteczne. Może być tak, że dawka leku przeciwdepresyjnego jest zbyt mała, a może nawet całe leczenie powinno być, w większym stopniu , skorygowane – jest to już sprawa dla lekarza znającego Pani dokładnie stan Pani zdrowia i prowadzącego Pani leczenie.
          3. Na potrzebę skorygowana leczenia przeciwdepresyjnego wskazuje jednak też, występująca od dłuższego czasu, jak Pani pisze, "bezsenność". Zasada ogólna: wtedy, gdy odczuwa się potrzebę, choćby okresowego, ale w miarę częstego, przyjmowania na leków nasennych typu Stilnox , jest to niemal zawsze znakiem, że stosowany lek przeciwdepresyjny jest niedostarczenie skuteczny i podstawowe leczenie powinno być wzmocnione.
          4. Kolejny raz nie zgadzam się ze szczegółowymi radami odnośnie stosowania leków, które padają na forum. Np. nie ma zasady, że w czasie przyjmowania leków przeciwlękowych nie można prowadzić samochodu, to zależy od indywidualnej tolerancji, a nie opiera się na ogólnej zasadzie. Dużo chcecie sobie Państwo pomóc na forum, ale apeluję o nie wygłaszanie arbitralnych sądów na temat szczegółowego leczenia, stosowania leków i innych specjalistycznych spraw, które dobrze jest zastawić lekarzowi. Apeluję np. o nie pisanie, że przyjmowane Xanaxu to wprowadzanie się w stan, „jakby pójść do pracy pijanym ”. Sprzyja to zamętowi i dezinformacji. Potwierdzam oczywiście, że Xanax powinien być stosowany tylko w rozważny i uzgodniony ze lekarzem sposób, po prostu, w ramach dobrze zaplanowanego i aktywnie stosowanego leczenia (chętnie wyjaśnię, co mam na myśli pisząc „aktywne”). Xanax jest ogromnie cennym lekiem u osób z lękiem panicznym (a wiele wskazuje, że u p. nowa_33 występują objawy paniczne skoro pisze m. in o "duszności"). Wiele osób przyjmuje go, z powodzeniem, w czasie pracy zawodowej. Powinien być jednak stosowany w ramach dobrze ustalonej strategii leczniczej i rzeczywiście krótko. W innym razie może spowodować szkody, a zwłaszcza niepotrzebne uzależnienie. Stilnox także jest lekiem który może spowodować uzależnienie i to nawet cięższe niż Xanax. Utrzymujcie Państwo kontakt ze swoimi lekarzami, ale nie leczcie się nawzajem na forum.
          Z szacunkiem
          Stanisław Porczyk
          Grupa Synapsis
          www.synapsis.pl
          • mardaani.74 Re: Załamanie 04.11.16, 08:05
            Sugeruje Pan, że po xanaxie można prowadzić samochód i ma się normalną koncentrację? No tu już pomimo całego szacunku do Pana wiedzy pozwolę sobie stanowczo zaprotestować.
            • mardaani.74 Re: Załamanie 04.11.16, 08:27
              Najpierw pisze Pan że się ze mną nie zgadza, apeluje o rozwagę, (a cholera jasna kto nie ja od 12 lat tu apeluje o rozwagę w braniu leków i leczeniu się na forum!!) a w dalszych linijkach pisze dokładnie to co ja tylko może bardziej naukowym językiem.
              Otóż uprę się jednak, że xanax działa na organizm analogicznie jak alkohol, działa na te same receptory, odczucia po nim są analogiczne do wypicia alkoholu, ma potencjał uzależniający, i tak samo nie można po nim prowadzić samochodu bez względu na indywidualne odczucia i takie są przepisy a nie widzimisię pacjenta. Po niektórych antydepresantach można prowadzić, po xanaxie i stilnoksie nie. Co do tego że stilnox uzależnia mocniej niż xanax też nie jestem taka pewna, bo gdyby tak było to by narkomani ćpali stilnox a ćpają xanax. Nie wierzy Pan? proszę zajrzeć na wiadomy portal, tam xanax odmieniany jest przez wszystkie przypadki, stilnox jakoś nie.
              • ekspert.grupa_synapsis Re: Załamanie 04.11.16, 16:55
                Szanowna Pani mardaani,
                strasznie zrobiła się Pani cięta i ostra. Wysyła mnie Pani do jakiegoś innego portalu (nie podała Pani jednak linku) na naukę. Mam nadzieję, że pozwoli mi Pani jeszcze zabierać głos na forum!
                Odpowiadam merytorycznie, sprawa jest zresztą bardzo istotna. Według polskiego prawa kierowca nie powinien prowadzić samochodu w czasie przyjmowania benzodiazepin. Przypuszczam, że to miała Pani na uwadze i w tym ma Pani całkowitą rację. A jednak ustalając z lekarzem konkretną strategię jak przyjmować dany lek uwzględnia się w istotnym stopniu indywidualną reakcję na lek i jest tu większy obszar do decyzji niż mogłoby się wydawać – nie będę tego tutaj rozwijał. Oczywiście nie namawiam do niestosowania się do polskiego prawa – ustala ono duży margines bezpieczeństwa.
                Jeśli chodzi o Stilnox (to samo dotyczy Imovane) to ja też nie jestem absolutnie pewien, czy powoduje on uzależnienie cięższe od Xanaxu. Mam jednak podstawy do takiego przypuszczenia. Argument przytoczony przez Panią nie ma dostatecznej siły. Atrakcyjność substancji odurzających dla narkomanów nie idzie w parze z tym, że są silnie uzależniające, wynika ona po prostu z tego, że powodują pewien, pożądany przez te osoby, efekt. Otóż benzodiazepiny (o ile mi wiadomo, wyłącznie w zmieszaniu z innymi środkami odurzającymi) mają tego rodzaju „atrakcyjność” a Stilnox, jak widać nie. Nie mówi to jednak nic o tym, żeby Stilnox miałby być bezpieczniejszym lekiem jeśli chodzi o potencjalne uzależnienie. Siłę uzależnienia od danej substancji ocenia się w inny sposób.
                Serdecznie Panią pozdrawiam
                Stanisław Porczyk, psychiatra
                Grupa Synapsis
                www.synapsis.pl
                • nova_33 Re: Załamanie 06.11.16, 17:41
                  Wrócę jeszcze raz do tego wątku.
                  Jestem w tej chwili na zwolnieniu. Pod koniec listopada wybieram się do innego lekarza, do którego kiedyś chodziłam do poradni zdrowia psychicznego.
                  Trochę myślałam o tej całej sytuacji. O tym co się ze mną dzieje. Dlaczego nie potrafię być szczęśliwa.
                  Pani doktor niestety nie potrafiła mi pomóc. Była zdziwiona i ciągle dopytywała się dlaczego płakałam i czego się przestraszyłam w nowej pracy. kurczę nie wiem. Sama nie mam pojęcia co się ze mną dzieje.
                  Zauważyłam, że mam bardzo zmienne nastroje. Kiedy jest mi bardzo źle (czasami jest powód a czasami nie ma) idę do lekarza i lekarz daje mi większą dawkę antydepresantu. I zauważyłam, że po jakimś czasie staję się strasznie nadpobudliwa czasami wręcz agresywna. wtedy nie mogę spać i muszę brać stilnox bo ketrel nie pomaga. Zaczynam mieć dużo różnych pomysłów. podejmuję jakieś dziwne decyzję ale raczej nikomu nie szkodzę. Natomiast mam takie poczucie, że jestem taka super, że ze wszystkim sobie poradzę, że schudnę i np wykupuję kolejną drogą dietę tylko po to by potem leżała na stole.
                  I tak było właśnie teraz. Dostałam propozycję pracy. Teraz kiedy to analizuję widzę, że to nie była praca dla mnie. Natomiast wtedy wydawało mi się że sobie poradzę, że chcę robić karierę, że to praca pełna wyzwań, że super bo angielski i napewno sobie poradzę.
                  Oczywiście kiedy już zdecydowałam się i podjęłam decyzję o tej pracy zaczęło się znowu ze mną coś dziać dziwnego. Zaczęlam odczuwać lęk, że jednak sobie nie poradzę, że nie będę miała czasu dla dzieci, że przecież nie jestem osobą przebojową, że mój angielski nie jest na tyle dobry aby móc swobodnie się komunikować. W nocy okropne sny. A zaraz nastepnego dnia już czułam, że jestem w siódmym niebie, że jestem taka przebojowa, ze przecież dzieciom się nic nie stanie. i tak przez dwa miesiące takie wahania.
                  Ale tak jest ze wszystkim. Z każdą decyzją.
                  Kiedy czuję, że jednak chyba tak się czuję przez leki zaczynam za zgodą lekarza obniżać dawkę antydepresantów i wtedy zaczynam się uspokajać ale też zaczynają się depresyjne nastroje. Płacz, brak chęci do jakiegokolwiek działania, robienie takiego minimum no i poczucie, że jestem do niczego.

                  To takie moje przemyślenia. I tak w kółko. Mąż mówi, ze ma dwie żony. I nigdy nie wie, którą akurat zastanie.
                  • mardaani.74 Re: Załamanie 06.11.16, 19:06
                    poczytaj sobie o Chad.
                    • nova_33 Re: Załamanie 07.11.16, 09:09
                      Poczytałam.
                      Zaczyna mi się wszystko już układać.
                      Dlaczego lekarz na moją sugestie, że po podwyższeniu dawki antydepresantow jestem bardzo pobudzona i drażliwa dziwił się i mówił że powinno być inaczej. Że im większa dawka tym większy spokój.
                      • mardaani.74 Re: Załamanie 07.11.16, 11:21
                        albo większa hipomania, ale wiesz to też nie na 100%, ludzie różnie reagują na leki, i to że tak się po nim czujesz nie oznacza od razu że musisz mieć Chad. Faktem jest jednak że to co opisałaś jeśli chodzi o Twoje funkcjonowanie, o podejmowane decyzje to jednak nasuwa takie podejrzenie. Powiedz lekarzowi to co tutaj napisałaś, to są ważne informacje.
                • mardaani.74 Re: Załamanie 06.11.16, 19:15
                  Ja zawsze byłam cięta i ostra. Podpowiem, pisałam do tej pory jako Lucyna_n.
                  Nadal upieram się że po xanaxie i innych benzo bez względu na indywidualną reakcję nie można prowadzić samochodu. To zdaje się nawet nie byłoby wykroczenie tylko przestępstwo. Według przepisów nie wolno i nie ma sensu o tym dyskutować. Wiem że po SSRI przy dobrej tolerancji leku jest dopuszczona taka możliwość, po benzo nie.
                  Nazwy narkomańskiego portalu nie napisałam żeby nie trafiły tam osoby nieświadome którym może to zaszkodzić, jako fachowiec z pewnością wie Pan o który chodzi.
                • mardaani.74 Re: Załamanie 07.11.16, 18:04
                  Czuję potrzebę usprawiedliwienia się i przepraszam za zbyt ostry ton, po prostu lata całe borykałam się na forum tłumacząc ludziom żeby nie chodzili po xanax, relanium, lorafen, signopam (wpisz ulubioną benzo) do lekarza rodzinnego tylko szli po diagnozę i leki do psychiatry, stąd chyba już alergicznie reaguję na temat, a w zasadzie przereagowuję, bo na szczęście pod tym względem dużo się zmieniło. Poniekąd jestem przewrażliwiona w temacie też dlatego że dokładnie wiem jak wygląda uzależnienie od tych leków i jak trudno je odstawić (pewna lekarka psychiatra zapisywała mi je kiedyś bardzo lekką ręką zapewniając że z pewnością się nie uzależnię, dramat nastąpił kiedy ona sama wylądowała na odwyku a jej pacjenci na tzw lodzie i następny lekarz nie przepisał mi już kolejnej recepty, nie dając też żadnych wskazówek jak poradzić sobie z efektami odstawiennymi. Było - eufemistycznie to określę - dość trudno, bo to był clonazepam jak się okazało w dość sporych dawkach (wtedy jeszcze nie było netu i ulotek do leków, stare dzieje). Nie życzę największemu wrogowi.
                  btw
                  ładna nowa fotka :)
                  • ekspert.grupa_synapsis Re: Załamanie 07.11.16, 18:55
                    Bardzo miły dla mnie post, dziękuję.
                    Ja też czasem się zagalopuję, wiem o tym.
                    Ogromnie szanuję Pani doświadczenie. To nie jest wiedza nie z książek, w każdym razie nie tylko, ale prawdziwe rozumienie nieraz nawet niuansów zdrowia i choroby.
                    Nie od razu się zorientowałem, że zmieniła Pani nick - nie jestem specjalnie doświadczony na forum.
                    Z szacunkiem
                    Stanisław Porczyk
                    Grupa Synapsis
                    www.synapsis.pl
                    • mardaani.74 Re: Załamanie 07.11.16, 20:30
                      Cieszę się że Pan nie uciekł z forum, już się trochę wystraszyłam.
                      :)
                      • martyna2525 Re: Załamanie 07.11.16, 21:12
                        Tez sie zastanawialam czy Pan nie uciekł :) a fotka niczego sobie
    • pull_up Re: Załamanie 03.11.16, 18:22
      Bierz środki przeciwlękowe i tak spróbuj przetrzymać początek. Jasne że nowa praca to zawsze stres, dla każdego. Już samo to że jednak się nie poddajesz i próbujesz to jest terapia. Jesteś naprawdę dzielna że się zbierasz i próbujesz robić swoje.
      • mardaani.74 Re: Załamanie 03.11.16, 18:42
        Próbowanie nie jest terapią, jest tylko próbowaniem na siłę. Jak napisała Nova nie dała rady pójść do pracy drugiego dnia, czyli że to wyzwanie na razie ja przerasta, ale to nie znaczy że w przyszłości też tak musi być. Nie wystarczy zacisnąć zęby i robić to co Cię przeraża, tak to tylko większej traumy można się nabawić, trzeba się najpierw dowiedzieć dlaczego tak przeraża i stresuje i co można zrobić żeby przestać reagować takim lękiem i stresem, opracować dobre strategie a nie tylko instynktowne mechanizmy obronne, a wtedy dopiero zmierzenie się z problemem da efekt w postaci pozbycia się leku, stresu itd i powrotu do normalnych proporcji dnia codziennego. Takie męczeńskie przełamywanie na siłę to jest działanie na bardzo krótką metę, szybko wyczerpuje siły i problem się tylko pogłębia. Taka dzielność robi czasem więcej złego niż dobrego.
      • mardaani.74 Re: Załamanie 03.11.16, 18:46
        Branie tabletek przeciwlękowych typu xanax żeby móc wogóle pójść codziennie do pracy to proszenie się o kłopoty, o duże kłopoty. Dodatkowo nie wiesz na czym polega jej praca, może musi prowadzić auto albo obsługiwać jakieś urządzenie, a na przeciwlękowych to w zasadzie wykluczone, osłabia tez koncentrację, to tak jakby pójść do pracy pijanym. Na dodatek jak długo tak ma je brać? przecież te leki uzależniają w szybkim tempie i nie można ich brać codziennie. To nie jest dobry pomysł.
        • pull_up Re: Załamanie 08.11.16, 23:40
          Moim zdaniem właśnie niepoddawanie się to najlepsza terapia. Tak zresztą robi nieświadomie wiele osób które walczą o normalność żeby choćby utrzymać swoje dzieci. Moja znajoma w naprawdę trudnej sytuacji wytłumaczyła mi kiedyś że załamywać się to ona nie ma po prostu czasu i możliwości. Więc bierze to i owo i walczy.
          • mardaani.74 Re: Załamanie 09.11.16, 08:20
            To działa tylko u ludzi zdrowych psychicznie i też tylko do czasu aż nie wyczerpią Ci się siły, te nie pobieżne ale te "ostatnie", a że nikt z nas tak naprawdę nie wie gdzie jest granica prawdziwego wyczerpania to takie działanie jest stąpaniem po kruchym lodzie. Po co to robić jeśli nie trzeba? Męczeńska postawa nie jest dobra na dłuższą metę dla nikogo. Chciałbyś żeby ktoś dla Ciebie codziennie przechodził drogę przez mękę? Chciałbyś mieć świadomość że Twoja matka była całe życie nieszczęśliwa i walczyła ze sobą, z ogromnym lękiem i chodziła do pracy z zaciśniętymi zębami dla Ciebie? Ja bym wolała mieć szczęśliwą mamę, zwłaszcza że przecież wojny nie ma, bomby nie padają, nie ma powodu tak żyć. Rozumiesz w czym rzecz?
          • evee1 Re: Załamanie 10.11.16, 01:02
            > Moim zdaniem właśnie niepoddawanie się to najlepsza terapia.
            Nie, najepsza terapia jest dostrzezenie problemu, zaakceptowanie, ze problem istnieje i szukanie pomocy, jezeli samemu nie jest sie w stanie sobie pomoc. Ja niestety przez takie niepoddawanie sie zmarnowalam sobie kilkanascie lat zycia.
    • ekspert.grupa_synapsis Re: Załamanie 03.11.16, 23:04
      Szanowna Pani,
      Myślę, że dobrze byłoby, żeby Pani decyzję, co robić w tej sytuacji podejmowała jednak z osobą, która Panią leczy i której Pani ufa. Może to Pani omówić ze swoją panią doktor. Warto też pomyśleć o konsultacji psychoterapeutycznej – pewnie istnieje taka możliwość, nawet jeśli zakończyła Pani już terapię. Trzeba ustalić, na ile to, co się dzieje, jest kwestią choroby i jak najlepiej Pani pomóc. Czasami dobrze jest podjąć wyzwanie i wrócić do pracy, ale czasami stan zdrowia jednak na to nie pozwala i wtedy trzeba się sobą zaopiekować (kontynuować leczenie, np w tym oddziale dziennym, o którym Pani pisze) i poczekać na lepszy moment na powrót do aktywności. Jednak to trzeba ustalić w trakcie rozmów ze specjalistami.
      Pozdrawiam, Joanna Jaroszek, psycholog
      • nova_33 Re: Załamanie 04.11.16, 08:17
        Dziękuję wszystkim za odpowiedź.
        Byłam wczoraj u lekarza. Lekarz zmienił mi leki. Zamiast bioxetine mam brać cital.
        Dostałam zwolnienie lekarskie. Otrzymałam też skierowanie na dzienny oddział. 22 listopada jestem zapisana do poradni zdrowia psychicznego i tam jest też dzienny oddział.
        Oczywiście diagnoza lekarza to depresja z objawami lekowymi.
        Dochodzę do siebie. Wczoraj czułam się fatalnie. Dzisiaj kluje mnie w klatce piersiowej.
        Mam wrażenie, że rozpadnę się na kawałki. Mam dzieci i dla nich muszę być silna.

        Pozdrawiam
        • nova_33 Re: Załamanie 07.11.16, 17:38
          Znowu się zaczyna.
          Zadzwonili do mnie z propozycją pracy. A ja znowu cała w euforii. Bez żadnego przeanalizowania czy ta praca.jest dla mnie czy nie. Jestem w stanie nawet zrezygnować z wizyty u psychiatry bo skoro zadzwonili to jestem taka super. I tak się fajnie czuje. W siódmym niebie. Normalnie najlepszy pracownik na świecie.
          Serce bije jak oszalałe. Mam ochotę podzielić się ta informacja że wszystkimi. Po co ja to sobie robię????? Dlaczego tak siebie krzywdzi?????
          • mardaani.74 Re: Załamanie 07.11.16, 17:52
            To jest dobry temat na rozmowę z psychiatrą i psychoterapeutą. Nie rezygnuj z wizyty, bo niezależnie od tego jak nazwać to co Ci jest coś z pewnością da się z tym zrobić, jak nie lekami to psychoterapią, a najpewniej jednym i drugim, a jak zrezygnujesz z leczenia to będzie taka huśtawa jak jest, tak się nie da żyć. Te górki nie zrównoważą dolin jakie po nich przyjdą.
    • nova_33 Re: Załamanie 10.11.16, 14:03
      Od poniedziałku biorę cital. Wspomagam się xanaxem. Lekarka pozwoliła na to aby Beach go nie dłużej niż tydzień.
      Siedzę w domu i ciągle płacze. Jestem zmęczona pomimo tego, że nic nie robie. Nie mam siły nawet ruszyć ręką.
      Nie wiem czy to cital tak na mnie działa? Do tego dochodzi poczucie winy, że jestem słaba i nie potrafię pokonać swoich słabości.
      Czekam na wizyte do 22 listopada.
      Ale najgorsze, że dzieci patrzą jak się rozpadam chociaż robię wszystko aby się przy nich jakoś trzymać.
      No ponosze porażkę zarówno na gruncie zawodowym jak i jako matka. Jako żona to nawet nie wspomnę to mój związek to fikcja.
      Pozdrawiam
      • mardaani.74 Re: Załamanie 10.11.16, 14:31
        Będzie dobrze, cital to bardzo dobry lek, ale trzeba trochę cierpliwości. Na razie potraktuj się tak jakbyś miała powiedzmy ciężką grypę. Postaraj się wysypiać, odpoczywać, spacerować, może dasz radę pó∆ść na basen jeśli lubisz, albo na masaż, czy do kosmetyczki?
        przez jakiś czas daj sobie taryfę ulgową. Zaopiekuj się sobą tak jak byś się opiekowała kimś innym chorym.
        Bądż dla siebei wyrozumiała i nie krytykuj się tak strasznie w myślach bo takie negatywne myśli na swój temat są toksyczne. Myśl raczej tak "zachorowałam, to się zdarza, mam prawo do gorszych dni, mam prawo do odpoczynku i rekonwalescencji. Nie ma w tym nic złego, nie ma w tym mojej winy wkrótce poczuje się lepiej itd itd".
        Postaraj się unikać takich samooskarżeń, bo te czarne myśli to nie jest prawda o Tobie to są myśli depresyjne. W ogóle takie samokrytykowanie się w myślach nawet dla osób niechorujących na depresję to bardzo zła rzecz, powinno się unikać takiego myślenia. To nie przynosi nic dobrego, tylko poczucie winy. Lepsza jest konstruktywna ocena nie na zasadzie co jest we mnei złe, tylko co moge zmienić żeby czuć się lepiej, czego unikać, jak mogę sobie pomóc żeby nie powtórzyć dawnych błędów. Ale bez tej negatywnej oceny. Jakbyś się czuła gdyby 20 razy a dzień ktoś wypowiadał do Ciebie na głos te zdania które sama sobie mówisz w swojej głowie, a mówisz je pewnie 200 razy nie 20? Przemyśl to i pamiętaj że samooskarżanie jeszcze nikomu nic dobrego nie dało, to marnowanie resztek sił, po prostu nie należy tego robić i już. Postaraj się znaleźć w sobie pozytywy, są i to wiele, ale z jakiegoś powodu ich sobie nie mówisz. Czasem takie proste doświadczenia jak napisanie na kartce co w danym dniu było dobrego, co się udało (nawet drobne rzeczy), jakieś dobre myśli o sobie i przeczytanie tego na głos bardzo człowieka potrafią podnieść na duchu. Czekanie że świat da Ci taki komunikat jest bez sensu. Sama sobie daj czego potrzebujesz a zdziwisz się ile masz sobie do zaoferowania i jakie fajne to uczucie kiedy człowiek pozbędzie się tego podświadomego nawyku krytykowania siebie. Ważne jest żeby nie skupiać się na tym co się nie udało tylko na pozytywach, wyłączyć wewnętrznego krytyka i dręczyciela, docenić każdy drobny punkt na liście.
        Ja sobie przeważnie wieczorem podsumowuję takie punkty
        - co nowego zrobiłam czego jeszcze nigdy nie robiłam (to może być naprawdę drobna rzecz)
        - co zrobiłam dla pogłębiania swojej wiedzy (w jakiejkolwiek dziedzinie)
        - co udało mi się zrobić z rzeczy które "wisiały" nade mną (zapłaciłam zaległy rachunek, odpisałam na maile, ukończyłam coś/ rozpoczęłam coś do czego nie mogłam się zabrać itd)
        - co zrobiłam dla swojego zdrowia i dobrego samopoczucia (spacer, joga, ćwiczenia, terapia, zdrowe odżywianie, relaksacja, spałam tyle ile trzeba itd)
        - jakie przyjemne rzeczy mnie spotkały (nawet najdrobniejsze)
        - czy udało mi się zrobić coś czego się bałam (to mój punkt w ramach walki z fobią)


        i wiesz co? nawet w najczarniejsze dni coś tam się dawało na tą listę wpisać, mi to pomaga, może komuś innemu też się sprawdzi?

        Grunt żeby nie siedzieć w tym czarnowidztwie i nieprawdziwym poczuciu beznadziei, jak już musimy chorować to chociaż bez rozpaczy.
        • nova_33 Re: Załamanie 11.11.16, 15:10
          Dzięki. Podoba mi się to co napisałaś.
          Myślę, że ten sposób z zapisywaniem sobie co zrobiłam w ciągu dnia pozytywnego jest dobry.
          • mardaani.74 Re: Załamanie 11.11.16, 15:34
            Z pewnością jest wiele sposobów i każdy coś tam innego preferuje, mi akurat ten najprostszy pomaga w trudnych chwilach. Ty też znajdziesz na siebie sposób, byle nie opuszczać rąk i pamiętać że te myśli rodzi depresja, że to nie jest obiektywna prawda i że depresja minie.
            • nova_33 Re: Załamanie 13.11.16, 17:53
              Powoli czuję się coraz lepiej. Jestem wyciszona, ale już nie płaczę ciągle przez caly dzień. Staram się robić coś dla siebie i o siebie zadbać bo to prawda, że nie powinnam oczekiwać, że świat się na mnie skupi tylko ja powinnam skupić się na swoich potrzebach. Dzisiaj teatr z dzieckiem, wczoraj basen. Codziennie coś co da mi chociaż trochę relaksu i satysfakcji.
              Podoba mi się to co piszesz mardaani. Dużo rzeczy nie tylko w tym wątku mogę traktować jako cenne rady.
              • mardaani.74 Re: Załamanie 13.11.16, 18:06
                Cieszę się bardzo że czujesz się lepiej, teatr, basen, super. Będzie dobrze, tylko pamiętaj że to normalne że najpierw bywa w kratkę, dzień lepiej, dzień gorzej. Gorszy dzień nie znaczy że leczenie nie działa, ważne żeby ogólnie szło ku lepszemu, tak że jak podsumujesz tydzień, czy miesiąc to widzisz że coś się poprawiło. Nie wywieraj na sobie zbyt dużej presji, bo wiele osób popełnia ten błąd że jak poczują się trochę lepiej chcą od razu wskoczyć w wir życia bez żadnej taryfy ulgowej, "nadrobić" stracony czas, a to nie tak. Pamiętaj że po każdej chorobie jest okres rekonwalescencji, to musi trwać. Ale będzie dobrze, najważniejsze zobaczyć jakieś światełko w tunelu. Potem przyjdzie czas na psychoterapię i wyjdziesz z tej depresji całkiem nowa Ty, jak motyl z kokonu :) Nie ma tego złego, tylko trzeba te cytryny przerobić na lemoniadę.
    • nova_33 Re: Załamanie 14.11.16, 12:48
      Idę za godzinę na rozmowę w sprawie pracy. Wzięłam xanax. Ale czuję, że zaczynam panikować. Co się dzieje ze mna? W głowie myśli, że jestem do niczego, że napewno zaprezentuję się beznadziejnie. I zastanawiam się czy warto iść. Boję się porażki.
      • mardaani.74 Re: Załamanie 14.11.16, 13:38
        a co z terapią? miałaś iść na oddział dzienny?
      • nebelowa Re: Załamanie 14.11.16, 13:42
        Dzieje sie to, ze jestes chora. Rozmowa o prace w tym stanie nie jest najlepszym pomyslem. Pamietaj, ze bedac w zlym stanie nie powinno sie podejmowac zadnych waznych decyzji, bo wowczas mamy zaburzona ocene wszystkiego. Skoro boisz sie porazki to sprobuj przepracowac to na psychoterapii, czasami pomaga. Wiem sama po sobie, ze latwiej pisac niz wporowadzic w czyn, ale im wiecej sie wie na temat, tym lepiej mozna nauczyc sie z tym zyc, choc to nielatwe.
        • nova_33 Re: Załamanie 14.11.16, 17:11
          Byłam na rozmowie. Wcześniej przed rozmową poczytałam co napisałaś.
          Może ja się boję przyznać do choroby? Może chcę za wszelką cenę udowodnić, że wszystko ze mną jest okej i tylko czasami mam okresy pogorszenia nastroju?
          A może znowu wchodzę w stan wyzdrowienia i wydaje mi się, że sobie ze wszystkim poradzę.
          22 listopada idę do psychiatry. Liczę na skierowanie na oddzial dzienny.
          Z jednej strony czuję, że jest mi to bardzo potrzebne a z drugiej strony boję się, że jak zrobię sobie przerwę 3 miesięczną na rynku pracy to potem będzie cięzko wrócić mi na rynek pracy.
          Takie siłowanie się pomiędzy tym aby iść na terapię a tym aby jednak podjąć pracę.
          Zadzwonili do mnie. Praca pięc minut od mojego miesjca zamieszkania. Mała firma, mało osób. Dzisiaj był test. oczywiście mam czekać na odpwoedź.
          I znowu się zastanawiam co robić jak dostanę tę pracę.
          Z drugiej strony liczę, że nie zdecydują się na mnie i wtedy nie będę musiala podejmować żadnej decyzji.

          • nebelowa Re: Załamanie 14.11.16, 17:56
            Nie ujedziesz zbyt daleko skoro sama piszesz, ze czujesz, ze musisz isc na terapie i w glebi ducha liczysz na to, ze tej pracy nie dostaniesz. Co bedzie jak sie po tygodniu rozsypiesz totalnie? Do 22 listopada jeszcze daleko, czy nie mozesz przyspieszyc terminu?
          • mardaani.74 Re: Załamanie 14.11.16, 18:05
            No to idź na psychoterapię nie na oddziale dziennym tylko po prostu, niezależnie od tego co będzie z pracą. Rozumiem ten dylemat i obawy przed odpadnięciem z rynku pracy, ale jeżeli masz iść do pracy z płaczem, popracować tydzień i rzucić to jeszcze gorzej.
            • nova_33 Re: Załamanie 14.11.16, 20:45
              Nie odpowiadam na oferty pracy bo chcę poczekać do 22 listopada. Mam szansę na bezpłatną intensywną terapię. Jeżeli do tego czasu nie otrzymam propozycji pracy z tej firmy, z ktorej byłam dzisiaj na rozmowie to idę bez żadnego wahania na oddział dzienny.
              Natomiast jeżeli będą chcieli mnie zatrudnić w tej malej firmie to będę chodziła na terapię płatną wieczorami.
              W tej chwili wiem, że bez względu na wszystko muszę iść na terapię. Nie poradzę sobie sama. Chcę jeszcze porozmawiać z psychiatrą na temat moich ostatnich spostrzeżeń. Być może ustawi mi inaczej leki.
              Wszystkim, którzy mi odpisują bardzo dziękuję. To są dla mnie cenne rady.
              • nebelowa Re: Załamanie 15.11.16, 09:22
                Trzymam za ciebie kciuki. Dawaj prosze znac, jak u Ciebie.
                • nova_33 Re: Załamanie 18.11.16, 09:10
                  Wczoraj wieczorem poszłam poćwiczyć na basen.
                  Było super. Zmęczyłam się. Ale już od.dwóch nocy nie mogę zasnąć i musze brać stilnox. Na dodatek dzisiaj w nocy znowu dusilo mnie w klatce piersiowej. Raczej kłuło.
                  Jeszcze.tylko do wtorku i wizyta u lekarza.
                  Martwię się o moją przyszłość. Powinnam pracować, zarabiać a ja sobie zrobiłam wolne bo nie jestem w stanie pokonać swoich lęków.
                  • ekspert.grupa_synapsis Re: Załamanie 18.11.16, 11:49
                    Szanowna Pani,
                    Widocznie w danym momencie nie było innej możliwości. Myślę, że jak dotrze Pani i do lekarza i na psychoterapię, to łatwiej będzie Pani ogarnąć to, co się z Panią dzieje. Być może będzie Pani w stanie chodzić do pracy, jeśli będzie Pani będzie w psychoterapii. Jeśli to będzie niemożliwe, to dobrym pomysłem będzie ten oddział dzienny i wtedy wróci Pani do pracy po leczeniu tam, a będzie Pani kontynuować terapię ambulatoryjnie. Warto zacząć leczenie, ale też warto się zastanowić, co leży pod tymi lękami,
                    Pozdrawiam,
                    Joanna Jaroszek, psycholog
                  • mardaani.74 Re: Załamanie 18.11.16, 11:57
                    Taki kłucie w klatce piersiowej to zazwyczaj albo po wysiłku (pływanie) albo ze stresu. To dość powszechny objaw. Nie wpadaj z jego powodu w panikę.
                    Nie wywieraj na sobie takiej presji z pracą, chyba że grozi Ci głód, ale wyobraź sobie czy jakbyś poważnie zachorowała fizycznie i lekarz powiedział Ci że powinnaś się 3 miesiące leczyć na oddziale szpitalnym zamiast pracować, to też byś się tak upierała że musisz chodzić do pracy? To nie jest banalna sprawa, podejdź do tego leczenia z większą pokorą. Stawką jest całe Twoje dalsze życie i rodzina, bo taka rozdygotana matka chce czy nie wpływa na dzieci, a musisz mieć dużo sił na ich nastoletniość, no i związek też na tym może ucierpieć. Nie chcę Cię straszyć, ale bez solidnej psychoterapii samo to się raczej nie poprawi a może pogłębić. Ty jeszcze nie jesteś w takiej złej formie, możesz mi wierzyć, na razie to jest jeszcze light. Ucz się na cudzych błędach i nie czekaj aż będzie gorzej.
                    • nova_33 Re: Załamanie 18.11.16, 12:19
                      Uśmiecham się jak to piszesz. Zawsze po Twoich radach jest mi lżej.
                      Expertom też dziękuję za pomoc.
                      Pozdrawiam
                      • nova_33 Re: Załamanie 18.11.16, 12:55
                        Właśnie dostałam informację z tej nowej pracy, że jednak mnie nie przyjmą. No cóż. To dla mnie kolejna porażka. Popłakałam sobie zdrowo i wzięłam xanax. A teraz tylko sobie wbić do.głowy żeby się nie załamywać tylko iść do przodu.
                        • mardaani.74 Re: Załamanie 18.11.16, 13:00
                          Ty już sama nie wiesz czy chcesz czy nie chcesz "być głaskana"
                          na psychoterapię marsz!
                        • mardaani.74 Re: Załamanie 18.11.16, 13:02
                          dlaczego wzięłaś xanax w takiej sytuacji? Nie wystarczyło zwyczajnie sobie popłakać bez xanaxu?
                          Za chwilę xanax będzie na smutek, na radość, na wyjście z domu, na powrót do domu, na nową pracę, na brak pracy, na imprezę i na brak imprezy. To podstępny pomocnik.
                        • nebelowa Re: Załamanie 18.11.16, 13:13
                          Teraz to nie szukac dalszych wymowek tylko isc na terapie, sama pisalas pare watkow wyzej, ze wolalabys, aby cie nie przyjeli to wowczas zajmiesz sie terapia. Przestan rozmyslac o tym czym powinnas wg siebie w danej chwili zajmowac, bo to takie dzielenie skory na niedzwiedziu. W tym stanie nie zajmiesz sie serio praca zawodowa, to bedzie droga przez meke, aby sobie udowadniac, ze jeszcze nie jest ze mna tak zle, jeszcze dam rade. Predzej , czy pozniej rozpadniesz sie i nie bedzie czego zbierac, pomysl o sobie i o dzieciach, to sa w tej chwili priorytety.
                          • nova_33 Re: Załamanie 18.11.16, 14:22
                            Tak macie rację. Popłakałam sobie i jest mi trochę lepiej.
                            We wtorek ide do lekarza i zaczynam terapię.
    • nova_33 Re: Załamanie 22.11.16, 18:00
      Byłam dzisiaj u psychiatry. Dostałam na wstępie ochrzan, że zaczęłam leczenie w poradni dwa lata temu i dalej nie kontynuowałam leczenie tylko poszłam do innego lekarza.
      Poryczałam się i już ryczałam przez całą wizytę.
      Mam brać cital, ketrel. Dostałam skierowanie na terapię u nich w poradni. Pani doktor powiedziała, że może mi wypisać skierowanie na oddział dzienny ale na przyjęcie czeka się od miesiąca do trzech miesięcy.
      Narazie spróbuję terapii. Jutro rano dzwonię się zapisać.
      Pani doktor powiedziała, że nie podobają jej się moje wahania nastroju, ale żeby podjąć właściwą diagnozę to musi mnie poobserwować.
      Następną wizytę mam 20 grudnia. Dostałam też zwolnienie do 20 grudnia.
      Mam też donieść wyniki badań tomografii. Jakiś czas temu ciągle czułam zapach nikotyny. Wszędzie, w pracy, w domu. Byłam u neurologa i miałam robiony tomograf głowy. Wyszedł tylko jakiś kostniak.
      Ale Pani Doktor chce mieć wszystkie wyniki aby móc dalej mnie prowadzić.
      W tej chwili jestem zmęczona tym płaczem. Siedzę i ciągle myślę, że powinnam pójść do pracy i robię sobie wyrzuty, że zachciało mi się chorować. Wiem, że to głupie myślenie.
      • mardaani.74 Re: Załamanie 22.11.16, 18:19
        z tymi zapachami to jest ciekawa sprawa
        kilkanaście lat temu przy jednym z nawrotów depresji ciągle czułam zapach "cmentarza latem", taki charakterystyczny zapach nagrzanej piaszczystej ziemi, pomieszany z ciężkim kwiatowym i dymem ze zniczy. Co ciekawe ten epizod miałam w zimie. Minęło bez śladu.
    • nova_33 Re: Załamanie 23.11.16, 10:29
      Czuję się dzisiaj fatalnie. Boli mnie głowa, w gardle mam jakąś kule i czuje jakby ktoś zaciskal na mojej szyi obręcz. Siedzę i nie mam siły wstać.
      Przeglądam ogłoszenia o pracę i wpadam w panikę.
      Śniło mi się, że próbowalam się dodzwonić do poradni aby umówić się na terapię i nie mogłam wybrać odpowiedniego numeru. Siedziałam pół dnia z telefonem i nie mogłam. Czułam straszna bezsilność.
      Wstałam i rano zadzwoniłam. Jestem umówiona na 1 grudnia.
      Może tak źle się czuję bo wczoraj byłam u psychiatry i zdałam sobie sprawę, że naprawdę jestem chora?
      Do tej pory mogłam udawać, że wszystko jest ok, że to tylko spadki nastroju. Ciężko mi z ta świadomością, że jednak to nie są tylko spadki ale choroba.
      Powinnam zadzwonić do matki bo wiem, że martwi się o mnie ale nie chce nikogo angażować w moją chorobę.
    • nova_33 Re: Załamanie 26.11.16, 13:57
      Chyba cital zaczął działać. Czuję się spokojniejsza. Oczywiście mam lęki kiedy myślę o pracy, o tym ze będę musiała w końcu do niej pójść. Boje się też, że nie znajdę pracy.
      Ale generalnie to jest lepiej niż dwa tygodnie temu.
    • duchswiety72 Re: Załamanie 28.01.17, 13:33
      Bo to nie jest łatwe,przeżywałem podobne traumy.Prawda jest taka,że pomimo lekarstw ciągle jesteśmy sami z naszymi lękami,przynajmniej przez jakiś czas.Dużą rolę odgrywa grupa wsparcia;rodzice,rodzeństwo,przyjaciele.Wiem jedno jak pokona się ten strach,to to jest ogromny motor napędowy dla naszego życia.Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka