nebelowa
07.11.16, 23:51
Dobry wieczor,
od dawna podczytuje forum, odwazylam sie wiec i ja poprosic o pomoc. Od 20 lat lecze sie na depresje endogenna. Wszelkie proby odstawiania lekow konczyly sie fiaskiem i jeszcze wiekszym upadkiem. Aktualnie jestem pod opieka 3 juz lekarza /w trzecim kolejnym kraju, z racji zawodu, zmieniam czasem miejsca zamieszkania / . Mam wrazenie, ze uodparniam sie n. a leki, ze one na mnie juz nie dzialaja. Mam wrazenie,ze po wymienionych dawkach ze owszem moge podniesc sie z lozka, pojsc do pracy, ale jest to okupionena dludzkim wysilkiem, w glowie nadal czarne mysli, jedyne co trzyma mnie przy zycu to to, ze mam dziecko i meza, nie moge im tego zrobic. Wewnetrznie nie mam juz sily, leki buduja tylko cos w rodzaju pancerza, nie pomagaja mi naprawde. Doktor ostatnio zaproponowal lit, po ostatnich doswiadczeniach z anafranilem - latem tego roku ,bardzo sie boje nowosci, nie wierze, ze cokolwiek jest w stanie mi pomoc. Wycofalam sie z zycia, zerwalam wszystkie kontakty ze znajomymi, najbezpieczniej czuje sie tylko we wlasnym domu , ze zwierzetami, z mezem i synem. Pobyt miedzy ludzmi jest koszmarny. Jestem mistrzynia mistyfikacji, potrafie sie przeobrazic w pracy w osobe przebojowa, elokwentna, wracam do domu i rozpadam sie na kawalki. Zastanawiam sie jak przebrnac przez kolejny dzien.
Przepraszam, ze pisze chaotycznie, ale jestem bezradna i podobne odczucia mam w stosunku do doktora, mam wrazenie, ze sytuacja. go przerasta. Nie mam juz sily na kolejne eksperymenty, do koszmarnej kondycji psychicznej dochodza fatalne skutki uboczne, a tak naprawde nic sie nie zmienia.