nebelowa
11.01.17, 09:14
Syn poprosil mnie wczoraj o rozmowe i rade. Otoz jego dziewczyna / sa dopiero kilka tygodni razem/ 15lat przyznala mu sie do tego, ze sie tnie i pokazala rece. On jest zdruzgotany i chce jej pomoc. Dziewczyna ma bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci, niewiele znajomych , trudnosci w grupie rowiesniczej -klasa nie bardzo ja akceptuje. Pytalam, czy wiedza o tym rodzice. Wiedza i "zaprowadzili ja do ksiedza, aby jej wytlumaczyl, ze to grzech". Rece mi opadly. Mnie na poczatku cos tknelo, jak pierwszy raz do nas przyszla. Pytala, czy aby na pewno moze, czy nie przeszkadza, czy nie mamy nic przeciwko temu, dziwne to bylo , jakby nie wierzyla, ze to mozliwe. Syn opowiadal mi o tym, ze mowi, ze byloby lepiej dla rodzicow gdyby jej nie bylo, bo mama chora, a ojciec cale dnie w pracy, tak by mieli latwiej, ciagle nie dowierza synowi, ze to co on mowi to prawda gdy chodzi o mile rzeczy - depresyjna na calej linii. Takie male, kruche dzikie zwierzatko. Krok za daleko i juz ucieka.
U nas lubi przebywac, jak sie rozluzni to i smieje razem z nami, zaczyna opowiadac, mila dziewczyna. Ja ja bardzo polubilam. Juz jej wielokrotnie mowilam, ze bardzo sie ciesze, ze jest z nami i u nas i ze moze tyle bywac na ile ma ochote.
Co robic? Syn obiecal jej, ze nikomu nie powie - mnie i meza wtajemniczyl - madry chlopak. Zaproponowal, aby porozmawiala ze mna, bo ja jej na pewno moge pomoc i moze mi zaufac, ale nie chce, to tez za wczesnie. Z rodzicami rozmawiac - raczej nic nie da. Probowac przez szkole dyskretnie? W szkole tez jest psycholog i pielegniarka. Ma ja syn namowic i pojsc z nia na izbe przyjec psychiatrii dzieciecej, a tam juz sie nia zajma i z rodzicami pomowia? Czytalam, ze maja specjalny program terapeutyczny dla mlodziezy samookaleczajecej sie, ale przeciez ja jej tam nie zawioze.
Pytalam jak to mozliwe, ze nikt w szkole nic nie zauwazyl, bo przeciez maja zajecia na basenie - ma zwolnienie z powodu rzekomo alergii na chlor (?) , na wf cwiczy w bluzie.
Co robic, bo zostawic tego tak nie mozna.