bez-nicku1
25.04.17, 21:09
Witajcie. Jestem tu po to,zeby sie komus wyzalic z tego wszystkiego,co mnie meczy i co mi lezy na sercu,bo nie mam nikogo kto moglby mi pomoc,a czuje ze jestem juz na skraju wyczerpania. :( Mam problem z facetem-jestesmy 12lat razem,nie mieszkalismy od poczatku razem bo nie chcial mieszkac u mnie z moja mama. Mieszkamy ok.4lata razem w mieszkaniu jego matki (ale ona mieszka w osobnym mieszkaniu kolo nas razem z jego bratem). Mamy 9letniego syna. Pare lat temu zachorowalam na epilepsje,nie wiadomo z jakiego powodu-nie mialam wypadku,nie mam nalogow. To byl szok i ciezko bylo sie przyzwyczaic do tej mysli. Napady mam na szczescie rzadko. Przejde jednak do sedna- problem jest z moim chlopakiem ktory pije,a jak pije to nieraz jest agresywny, rzuca rzeczami, przeklina przy dziecku, poniza mnie i dziecko. Czuje sie panem i wladca,bo jestesmy u niego. Potrafi nawet ublizyc mi i wysmiewac sie mi w twarz z powodu mojej choroby,ktora jest dla mnie przykra i wstydliwa. Juz od roku czasu nie uprawialismy seksu. On i tak odkad pamietam oszukiwal mnie i ogladal porno w necie,mimo ze wiedzialam o tym i mu udowadnialam,on sie wypieral. Teraz nie chce z nim juz sie kochac. Nie dba o porzadki,rzuca wszystko byle gdzie,nie robi nic w domu,pierwsze co robi jak przyjdzie z roboty to otwiera piwo. Jak ugotuje obiad to on czesto go nie je bo woli zupki chinskie, z tym ze przeciez nie pomysli o tym ze dziecko tez by moglo obiad zjesc (dobrze ze je obiady w szkole). Ostatnio podniosl na mnie reke,szarpal mnie, uderzyl i wykrecal mi rece. Zadzwonilam na policje,jednak nie wpuscil ich do domu. Od jakiegos czasu mam mysli zeby sie wyprowadzic z dzieckiem od niego,ale nie mam dokad. Probowalam mieszkac u mamy,jednak widzialam ze jest to dla niej uciazliwe bo jest troche schorowana a gdy ja bylam w pracy to ona musiala zajmowac sie dzieckiem. Poza tym od miejsca zamieszkania mojej mamy jest ciezki dojazd do jego szkoly,to tez duzy problem. :( A z dzieckiem od jakiegos czasu tez sa duze problemy- nie slucha nauczycieli,bije dzieci ktore mu dokuczaja, pyskuje do starszych i ogolnie nie slucha sie. Prawie codziennie byly na niego skargi. Dyrektorka straszyla nas policja, wyrzuceniem dziecka ze szkoly, ale narazie zostal przeniesiony do innej klasy- zachowanie lekko sie poprawilo. Chodze z nim do psychologow,bylam u psychiatry z nim,ojciec dziecka zostawia ten problem na mojej glowie. Ostatnio znow zachowanie sie pogarsza. Ja juz nie mam na to wszystko sil. Przez stres w pare mies schudlam 22kg, bywaly tygodnie ze dzien w dzien ryczalam bo nie umialam sobie poradzic z tym wszystkim. Wole isc do pracy niz siedziec z facetem w domu i patrzec jak pije. Ale wtedy dziecko musi z nim siedziec,nie wiem jak wtedy jest bo moje dziecko nie jest zbyt wylewne. Najgorsze jest to ze ja zbyt czesto denerwuje sie na swojego syna, dre sie na niego itp, ale jak go sto razy prosze o cos a on specjalnie tego nie robi o co go prosze,albo pyskuje,to ja juz psychicznie nie wytrzymuje. Pewnie powiecie mi ze mam sie wyprowadzic od alkoholika-ale ja nie mam dokad. A za najnizsza krajowa nie wynajme nic i nie dam rady utrzymac siebie i dziecka. Nie chce byc ciezarem dla mojej matki. Coraz czesciej mam mysli ze lepiej gdyby mnie nie bylo-wtedy by mi ulzylo. Ale nie moge dopuscic zeby dziecko zostalo z ojcem pijakiem. A dziecko jest za ojcem tez. Troche chaotycznie to wszystko napisalam. Ale moze ktos doradzi mi cos madrego. Teraz piszac to,tez lzy nie przestaja mi leciec... :(