Dodaj do ulubionych

Samotnosc w chorowaniu

07.10.17, 15:34
Jestem w stanie mieszanym od 10dni. Zwiedzilam pol Polski niewiele z tego pamiętając. To wszystko "wina" zmiany leczenia. Bylam na sorze tam po kons psyche ustalili mi uspokajacze. Praktycznie nie śpię Nosi mnie ale mniej niż wcześniej.
Moje przemyślenia dotyczą samotności w chorowaniu nie ma takiej osoby która wzięła za mnie odpowiedzialność za mnie w czasie kiedy ja sama nie jestem w stanie za siebie odpowiadać. Tak fiz zawiesc do lekarza, wezwac pogotowie, schowac kluczyki, zrobic herbate.
A jaku Waszym wypadku?
Nie chodzi mi tu o samotnosc jako tako ale w samotnosc w chorowaniu.
Obserwuj wątek
    • mardaani.74 Re: Samotnosc w chorowaniu 07.10.17, 20:17
      Nie mam takich odpałów w kierunku manii, ale podejrzewam, że wsparcie samo straciłoby głowę.
      • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 08.10.17, 07:24
        W kierunku mani tez nie ale stany mieszane mam czesto. Moje blizsze mi otoczenie albo nie wie o chorobie wiec nie czepiam sie, albo na moje pomysly reaguje entuzjazmem,,w koncu wyszlas z depresji z domu z lozka ", sa tez tacy co,, ja nic nie wiem o twojej chorobie tyle co od ciebie,,.
        Dlatego tak rozkminiam sobie zycie od 3 w nocy
        • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 08.10.17, 08:09
          Cytat z Twojej wypowiedzi: " Zwiedziłam pół Polski niewiele z tego pamiętając."
          A to Twoim zdaniem nie była mania? To przecież książkowy objaw manii.
        • mardaani.74 Re: Samotnosc w chorowaniu 08.10.17, 11:30
          Stany mieszane to w sumie taka mania tyle, że z ch...owym nastrojem :)
          • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 08.10.17, 12:02
            Mardaani to właśnie tak to mniej więcej wygląda. Nastrój mam ch... z ms chciałam sobie coś zrobić ale dzieci zadzwoniły i wyłam kilka godz. Zmiana leczenia radykalna i to spowodowana konfliktem lekowym z innym leczeniem.
            Akatyzja po Abilifi mnie wykańcza, wie ktoś ile to może trwać?
            • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 08.10.17, 12:19
              Moim zdaniem tak długo, jak długo będziesz brać Abilify. A więc jednak są leki, które bardziej szkodzą niż pomagają?
              • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 08.10.17, 15:52
                mam plan poprosić o odstawienie wszystkich leków by zobaczyć jak jest normalnie bez chemii neuroprzekaźników, bez depresji wywołanej lekami i jednoznaczesne bieganie ...
                codzienny poranny płacz a zarazem trudno usiedzieć w miejscu...
                Nie krytykujcie.
                Sama jestem sterem i okrętem własnej łajby i robię wszystko by nie zatonąć, wierzę też w zbiegi okoliczności, które coś znaczą.
                Bo jak wytłumaczyć sobie telefon od osób, które kocham nad życie w bardzo decyzyjnym momencie ?
                • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 08.10.17, 16:10
                  Czego właściwie oczekujesz, zadając pytanie na tym forum? Wszyscy powinni się z Tobą zgadzać i mówić będzie dobrze, nawet jeśli myślą zupełnie inaczej, bo mają za sobą inne doświadczenia.

                  "Bo jak wytłumaczyć sobie telefon od osób, które kocham nad życie w bardzo decyzyjnym momencie ?"
                  Tacy ludzie po prostu dzwonią, zazwyczaj często i nie jest to żaden zbieg okoliczności, który coś znaczy.
                  Takie rozumowanie może natomiast świadczyć o tym, że jeszcze nie wróciłaś do formy.
                • mardaani.74 Re: Samotnosc w chorowaniu 08.10.17, 21:45
                  Powinni Ci te leki w szpitalu ustawić, obawiam się że odstawienie wszystkiego w tak niestabilnym stanie to proszenie się o jeszcze większe kłopoty, ale to nie mojej babci buraczki.
                  • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 09.10.17, 18:43
                    Dolaczono mi dodatkowe leki wyciszajace. Oczywiscie czy odstawie leki to moja decyzja lekarz tego nie popiera. Nie jest dobrze.
                    • mardaani.74 Re: Samotnosc w chorowaniu 10.10.17, 13:25
                      Myślę że te leki są Ci w tej chwili bardzo potrzebne, choć wszystko się w Tobie buntuje. Słuchaj lekarza, to jest taki stan że trzeba zaufać komuś z boku i nie dać się zwieść swojej intuicji która niestety chadowców często wiedzie na manowce w pełnym wewnętrznym przekonaniu że kroczą wreszcie drogą jasną i prostą. Wiem, że jest to trudne tak odrzucić swoje kombinacje myślowe i sposoby ratunku na rzecz zaufania temu co mówi lekarz i grzecznego brania tabsów. Jednak jak kilka osób mówi Ci że jesteś "pijana" to nie warto z tym dyskutować tylko "kłaśc się do łóżka"
    • ekspert.grupa_synapsis Re: Samotnosc w chorowaniu 10.10.17, 08:46
      Szanowna Pani,
      Ja to widzę tak, że bardzo potrzebuje Pani wsparcia i częstego rozmawiania o sobie i o tym, co się z Panią dzieje, układania tych myśli i targających Panią uczuć w terapii. Nie wiem, w jakiej formie powinna się odbywać ta psychoterapia, czy początkowo w warunkach oddziału, czy ambulatoryjnie, ale być może potrzebne są spotkania częściej niż raz w tygodniu - to można ocenić podczas konsultacji. Sama Pani pisze, że samotność jest niedobra. W pełni się z tym zgadzam, w momencie, jak człowiek źle się czuje, choruje, jest bezradny i ma mnóstwo silnych uczuć, to samotność jest straszna, a spokojna rozmowa z kimś kto słucha, jest życzliwy i pomaga układać to, co się dzieje, może ratować życie. Dlatego proszę z takiej pomocy skorzystać. Zdaję sobie sprawę, że ambulatoryjna pomoc często jest niewystarczająco dostępna (nawet, jak jest, to zazwyczaj raz w tygodniu, co w wypadku wielu trudności psychologicznych jest za rzadko i nie daje wystarczającego oparcia), dlatego można próbować leczyć się w oddziale szpitalnym ( zamkniętym lub dziennym). To co piszę o potrzebie psychoterapii oczywiście nie neguje potrzeby uważnego leczenia farmakologicznego (które też może być dobrze ustawione w warunkach oddziałowych - plan samodzielnego odstawiania leków nie brzmi dobrze i bezpiecznie). Nie wiem, jak to teraz wygląda, jakiś czas temu Pani pisała o kończeniu psychoterapii, ale Pani wpisy sugerują, że nie jest to moment, żeby zostawać bez wsparcia (choć ja oczywiście dzielę się moją sugestią, bo to nie ja prowadziłam Pani leczenie). Jeśli leczenie zostało skończone, zawsze jest możliwość skonsultowania się z psychoterapeutą, który je prowadził. Choć te objawy, o których Pani pisze, a jednocześnie plany, żeby odstawić zupełnie leki, brzmią bardzo niepokojąco. Sama Pani napisała, że czasami pomocne byłoby, żeby ktoś zadzwonił po pogotowie. Dlatego w sytuacji kryzysowej lepiej zgłosić się do szpitala niż jechać na drugi koniec Polski, gdzie będzie Pani sama, w jakimś zamieszaniu.
      Pani Martyno, proszę nie zostawać samej w tej sytuacji.
      Pozdrawiam,
      Joanna Jaroszek,
      psycholog
      • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 10.10.17, 18:41
        Samowolnie nie odstawie lekow chyba ze to bedzie nie swiadome, jesli o tym pisze glosno myslac to tylko z lekarzem.
        Co do terapii koncze w grudniu. Terapeutka prosila bym z lekarzem porozmawiala o tym jak on to widzi i temat terapii podtrzymujacej. Lekarz jest za jesli mnie na nia stac, wlasnie dla stanow takich jak ostatnio. Przepracowalam zalozenia jakie mialam 3lata temu. I gdyby nie chad byloby super.Prawdopodobnie zgodze sie, jestem sama z ta choroba poza Wami i internetowa grupa wsparcia.
        Obecnie w pracy mam strasznie ciezko i pod górkę w chorowaniu.
        Mardaani wlasnie leze na zwolnieniu lekarskim tak dla siebie.
        • another_story Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 15:28
          Martyno, a może poszłabyś na chwilę do szpitala? Nie wiem, czy padła już tutaj taka sugestia (przejrzałam wątek tylko pobieżnie), ale mnie wydaje się to najlepszym pomysłem. Szpitale cudów nie czynią, miałabyś tam jednak zapewnioną całodobową opiekę i mogłabyś przeczekać najgorsze. Ściskam mocno i życzę zdrowia!
          • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 15:32
            Sama dotego szpitala pchac sie nie bede skoro lekarz mi tego nie zaproponowal. Jestem juz tym zmęczona bardzo zmęczona.
            • mardaani.74 Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 15:34
              Nie proponował, pomimo zdiagnozowania stanu mieszanego? trochę nietypowe, chyba..
              • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 15:36
                Nie pierwszy stan mieszany u mnie tyljo pierwszy tak dlugi
                • mardaani.74 Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 15:59
                  Dobrze by było gdybyś nie siedziała teraz sama w domu, może ktoś z Tobą posiedzieć?
                  • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 16:15
                    Niestety nie. Poprosiłam kogos o zawiezienie na izbe przyjec bo juz nie man sil fiz by ciagle sie ruszac. Odmowiono mi, nie zaproponowano pobycia razem. Nie bede wiecej prosic.
                    Nie mam nikogo tylko leki uspokajające.
                    • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 16:22
                      Przecież pogotowie ratunkowe w takiej sytuacji przyjedzie i zawiezie Cię do szpitala. Dlaczego po prostu nie zadzwonisz? Czy Ty na pewno chcesz sobie pomóc? Co miała znaczyć informacja o lekach uspokajających, bo zabrzmiało niebezpiecznie.
                    • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 16:57
                      Masz nas, ale trudno Ci pomóc na odległość, chociaż nie jest to niemożliwe. Odezwij się, daj znać, czy zadzwoniłaś po pomoc.
                      • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 17:07
                        Jakbym zagrazala sobie to bym zadzwonila po pogotowie, pogotowiw nie jest taksówka. Taxi tez odpada bo mieszkam zbyt daleko i 100zl w jedna strone kosztuje taryfa. Co do lekow uspakajajacych to maja mnie wyciszyc a nie zaszkodzic. Nie mam w planach Was straszyc, bo niw zagrazam sobie.
                        • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 17:27
                          Myślałam po prostu, że czujesz się bardzo źle. Pogotowie przyjeżdża nie tylko do osób, które zagrażają sobie. Jeśli dasz sobie radę sama, to ok, Twój wybór.
                        • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 17:50
                          Kiedy założyłaś ten wątek, zastanawiałam się, dlaczego jesteś samotna w chorowaniu. Teraz już nie zadaję sobie tego pytania. Jeśli atakujesz również inne osoby, które chcą Ci pomóc, to ...
                          • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 18:25
                            Jaki atak matko kochana?
                            • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 18:34
                              Czuje sie zleale nie zagrazam sobie. Nie moge skupic aie na niczum caly czas w ruchu, jedzenie przelatuje przezemnie. 10min w jednej pozycji to max. W ciagu kilku dni zwiedzilam kilka miast w Polsce. Tak poprostu wsiadasz do pociagu ktory podjezdza. Fizycznie nie wydalam.ze snemm jest również problem.
                              Potrzebuje kontaktu z lekarzem bo nie mam sil juz tak zyc. Przy tym wszystkim placze calymi dniami.
                              Ze stabilizacji zrobilo sie to co teraz mam zmiany lekow bo tamte co mnie stabilizowaly kolidowaly z reumatologiczna choroba. Z duzym trudem przyszlo mi poprosic o pomoc a jeszcze wieksza wew rozpac po odmowie.
                              • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 20:01
                                Zagrażanie sobie to nie tylko myśli i próby samobójcze, ale również mania z zaburzeniami psychotycznymi. Jesteś w manii na 100%, nawet jeśli to jest mania z elementami depresji (stan mieszany), a to, że na razie nie masz chyba zaburzeń psychotycznych, nie znaczy, że za chwilę ich nie będziesz miała. Takie zaburzenia mogą rozwinąć się błyskawicznie. Wiem coś o tym. Takie jazdy pociągami po Polsce w takim stanie są właśnie niebezpieczne, bo w każdej chwili można stracić kontakt z rzeczywistością i nigdy nie wrócić do swojego domu. Ty potrzebujesz natychmiast fachowej pomocy, tylko, że w manii trudno to zrozumieć. Zadzwoń po pomoc, operator pogotowia sam zdecyduje, czy trzeba wezwać do Ciebie karetkę.
                              • mardaani.74 Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 21:54
                                Jeżeli dojeżdżasz do innego miasta to dlaczego nie pojedziesz do szpitala? wydaje mi się że to nie ma co ryzykować, skoro nie ma nikogo w realu kto by mógł Ci pomóc. Może ludzie z centrum kryzysowego będą umieli Ci pomóc? sama już nie wiem.
                                • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 14.10.17, 22:21
                                  Moim zdaniem Martyna ma manię i przestaje myśleć logicznie.
                                • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 15.10.17, 07:39
                                  Po innych miastach jezdzilam czym popadnie głównie samochodem to sie uspokoilo jakies 2tyg temu. Dzwoniłam do centrum kryzysowego niestety nie umieli mi pomoc przyznali ze to dobry pomysl by mnie zobaczyl lekarz. A ze w weekend pozostaje tylko szpital.
                                  Megan niemam inigdy nie mialam manii.
                                  • nebelowa Re: Samotnosc w chorowaniu 15.10.17, 10:52
                                    W ciagu kilku dni zwiedzilam kilka miast w Polsce. Tak poprostu wsiadasz do pociagu ktory podjezdza.
                                    Po innych miastach jezdzilam czym popadnie głównie samochodem.
                                    Taxi tez odpada bo mieszkam zbyt daleko i 100zl w jedna strone kosztuje taryfa.

                                    Ale te trzy zdania wykluczaja sie wzajemnie. Masz bezplatne bilety pkp i samochod w kazdym miescie? Wypozyczasz? To kosztuje wiecej niz taxi.
                                    Moze nigdy nie mialas manii, ale teraz w niej jestes. Na to wskazuja twoje wypowiedzi.
                                    • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 15.10.17, 11:04
                                      600km nad Baltyk pociagiem wsiadasz i jedziesz kupujac bilet u konduktora, , Wroclaw Zakopane samochodem. Mam prawo jazdy i duzo jezdze.
                                      Mieszkam na tyle daleko ze to 2strefa dla taxowki 25km od szpitala. Nie nadaje sie teraz wsiasc do samochodu i pojechac bo zrobie komus krzywde na drodze. Poprosilam Kogos o pomoc ale odmowil bo ma inne plany . Jestem zalosna a nie w manii. O reszcie juz pisalam. Dobra dajmy spokoj.
                                      Nie mam sil bronic sie przed czyms czego nie zrobilam. Probowalam sobie pomoc dzwoniac do centrum kryzysowego. Na tyle mnie nyko i jest stac na ten moment.
                                      • nebelowa Re: Samotnosc w chorowaniu 15.10.17, 13:13
                                        Alez o tym mowie, ze te bilety i benzyna tez kosztuja i wydalas pewnie na to wiecej niz 100 zl , ktore moglabys wydac na taxi, ktore zawiozloby cie do szpitala. To nielogiczne.
                                        • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 15.10.17, 14:16
                                          Jak wydalam to za co? Q portwelu mam 25zl.
                                          • mardaani.74 Re: Samotnosc w chorowaniu 15.10.17, 21:35
                                            sory ale to co opisujesz to jest właśnie jest albo był stan maniakalny, jeździłaś po kraju bez celu, wydałaś wszystkie pieniądze, nie ogarniasz rzeczywistości. Teraz to jest zjazd po manii. Na mój gust to dzwoń po pogotowie, serio, od tego są dyżury psychiatryczne żeby pomagać osobom w takim stanie jak Ty.
                                            • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 16.10.17, 09:03
                                              Bylam na sorze skonsuktowana jestem i miwjmy nadzieje ze juz aiwnuspokoi. Mam nadziejw ze uda mi siw skonsultowac z moim lekarzem.
                                              • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 16.10.17, 11:12
                                                Nareszcie. :) A dostałaś jakieś nowe leki, zalecono zmienić dawki?
                                                • martyna2525 Re: Samotnosc w chorowaniu 19.10.17, 16:58
                                                  Dzis dostałam smsa z pracy by sie zdecydowac czy pracuje czy choruje. To tak jako wisienka na torcie do mojego stanu. Polakalam sie o na tyle starczylo mi sil. Nie dam rady tam wrocic teraz bo zrobie komus krzywde wlasnym decyzjami a to jest niebezpieczne, lekarz tez jest tego zdania.
                                                  Nie mam juz sil na dalsze szarpanie sie.
                                                  • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 19.10.17, 18:44
                                                    Zachowanie pracodawcy jest oburzające. Nikt nie ma prawa Cię pytać, na co chorujesz, ani jak długo będziesz chorować, a poza tym na zwolnieniu lekarskim nikt Cię nie zwolni. Ale masz rację, to nie jest miejsce pracy, do którego chce się wracać. Teraz pomyśl o własnym zdrowiu, a chorować masz prawo długo, chociaż osobiście życzę Ci zdrowia i znalezienia nowej pracy w przyjaznym środowisku.
                                  • megan.k Re: Samotnosc w chorowaniu 15.10.17, 20:02
                                    A jak wytłumaczysz swoje zachowanie? Czy wiesz, że pacjent w manii nigdy nie wie, że to mania, to stwierdzają zazwyczaj osoby z jego otoczenia. Jeśli kilka osób z forum stwierdza, że to mania, to może warto się nad tym zastanowić. Tylko niestety trzeba nie być w manii, żeby to zrozumieć. Błędne koło, nie można Ci pomóc zdalnie, bo Ty już nie rozumiesz, co do Ciebie piszemy i jakich rad udzielamy.
                                    Życzę powodzenia w samotnym chorowaniu. To jest Twój wybór, bo to Ty nie chcesz sobie pomóc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka