Dodaj do ulubionych

beznadziejne życie

14.11.18, 09:12
Ja:
- 30 lat
- aspołeczny, słabe więzi z rodziną
- inteligencja przecięta
- wygląd średni
- 40 tys. długów (zarabiam 2.5tys)
- brak prawo jazdy
- dalej mieszkam z rodzicami
- problemy z układem oddechowym
- depresja
- brak znajomych, dziewczyny
- obecnie zero pozytywnych uczuć

Nie widzę sensu życia, wiem że przez to jaki jestem nic dobrego w życiu mnie nie czeka...
Obserwuj wątek
    • ekspert.grupa_synapsis Re: beznadziejne życie 14.11.18, 19:07
      Czy leczy Pan swoją depresję w systematyczny sposób?
      Co to są za problemy z układem oddechowym, o których Pan pisze?
      Z szacunkiem
      Stanisław Porczyk, psychiatra
      Grupa Synapsis
      www.synapsis.pl
    • iso2 Re: beznadziejne życie 15.11.18, 01:07
      JAkbym siebie słyszał 10 lat temu.
      Może teraz w to nie wierzysz ale z depresji da się wyleczyć.
      Ja od 5 lat znów ciesze się życiem na nowo.
      Niestety leczenie depresji jest trudne.
      Ja leczyłem się kilka lat zanim zaczęło być dobrze.
      • megan.k Re: beznadziejne życie 15.11.18, 03:33
        Czy teraz funkcjonujesz bez leków psychotropowych?
        • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 15.11.18, 17:40
          rozumiem że remisja na lekach się nie liczy?
          • megan.k Re: beznadziejne życie 16.11.18, 17:41
            Zwróć uwagę na czas przeszły.
            "Ja leczyłem się kilka lat zanim zaczęło być dobrze."
            Stąd moje pytanie, bo wypowiedź nie jest jasna.
        • nebelowa Re: beznadziejne życie 16.11.18, 00:24
          Pardon, ze sie wtrace... to jakas ujma na honorze, owe branie lekow? Medale jakies daja jak sie je odstawia? Doplaty? Czy naprawde tak trudno pojac, ze kazdy przypadek jest inny i nie wolno generalizowac? Ja biore leki od ponad 20 lat i bede brala do konca zycia. Czasem wiecej, czasem mniej. Czy, to, ze dzieki nim funkcjonuje, mam rodzine, prace etc jest egzystencja gorszego sortu???
          • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 16.11.18, 16:01
            tak, MUSISZ być CZYSTA, wiesz CZYSTOŚĆ to wartość podstawowa, nawet jakbyś miała taplać się na czworakach w błocie, masz być wewnętrznie CZYSTA. Nic co przychodzi łatwo nie ma wartości, MUSI być krew, pot i łzy i musi być walka ze sobą, cierpienie i dopiero wtedy jest wartość. Takie wmurowane gdzieś w głębokich strukturach poczucie winy za wygodę, spokój, łatwość, niewalczenie, niecierpienie. To objawia się w nastawienie do antydepresantow,a le także lekow przeciwbólowych, i dość jaskrawo w podejściu do cc, bo co to za poród bez skrajnego cierpienia? to się "nie liczy". Jak się ktoś wyłamuje to budzi sprzeciw, chęć naprowadzenia na "wlaściwą" drogę. Jest w ludziach jakieś przekonanie że muszą dążyć do niedopuszczania do wylamania się kogokolwiek ze schematu nawet jak się tym wyłamywaniem nikogo tym nie krzywdzi. Jak śpiewa kabanos "choćbyś był szczęśliwy, ubrany w kwiatki z ziemi, zawsze znajdzie się ktoś komu to przeszkadza". Można za to znienawidzić, co przy okazji nadchodzących świąt znowu jaskrawo wyjdzie na jaw w postaci konfrontacji z rodzinami. Wigilia w wielu domach - zero tolerancji-zero litości. Równasz szereg albo będzie Ci bardzo bardzo niekomfortowo i damy Ci to odczuć bez żadnego wahania. Niestety muszę z goryczą przyznać, że celują w tym dręczeniu kobiety.
            • ekspert.grupa_synapsis Re: beznadziejne życie 16.11.18, 22:32
              W sprawie tej apoteozy czystości (ducha) to się absolutnie zgadzam z p.mardaani. Pierwsza zwróciła mi Pani uwagę na to, że "krew, pot i łzy" oraz ból łączą się z czystością. Tak, leczenie farmakologiczne, nie należy, rzecz jasna, do tej wspaniałej duchowej walki i jeśli przynosi jakąś korzyść, to jest ona spostrzegana jako sortowo gorsza albo traktowana jako złudzenie. Osoby widzące u siebie korzyści leczenia farmakologicznego muszą się tłumaczyć ze swojej winy i powinny zmienić swój sposób myślenia. Idąc dalej tą logiką: prawdziwe przyczyny w ogóle muszą być w duchu, bo tylko duch jest realny. Jest też piękny, czysty właśnie. Oczywiście szkoda, że leki mamy tak niedoskonałe i borykamy się ze skutecznością i bezpieczeństwem kuracji. Dużo można by o tym mówić. Nie jest to wszystko proste. / Mam nadzieję, że, mimo wszystko, przeżyje Pani miło czas świąt. Ot, tyle na koniec dnia. Nie będzie mnie jakiś czas na forum. Z pozdrowieniami Stanisław Porczyk
              Grupa Synapsis
              www.synapsis.pl
              • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 17.11.18, 14:59
                Dobrze poczytać że nie jest się samemu w swoim postrzeganiu świata. "Osoby widzące u siebie korzyści leczenia farmakologicznego muszą się tłumaczyć ze swojej winy" celnie Pan to ujął.

                Dziękuję, przeżyję mam nadzieję bardzo spokojnie, obecnie w mojej własnej rodzinie święta i czas wolny to już tylko spokój i relaks. Boję się tylko o depresyjny ludek, bo wiem że to dla wielu będzie trudny czas.
                Od czasu jak depresja siedzi cicho to w zasadzie wszystko mi się w życiu podoba, nawet wstawanie o 5 do pracy, bo jestem w stanie to zrobić bez specjalnego bólu!! żyć tak normalnie, móc robić zwyczajne codzienne rzeczy bez depresji to naprawdę fajne uczucie i warto po stokroć warto się nie poddawać, leczyć, próbować.
    • kaja.120 Re: beznadziejne życie 21.11.18, 23:49
      czlowieku , masz pracę, to powód do radości, gratuluję :)
      • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 23.11.18, 13:05
        serio?
      • zoltanek Re: beznadziejne życie 26.12.18, 22:33
        ale pewnie masz prawo jazdy
        • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 27.12.18, 19:54
          a Ty już nie masz?
          • zoltanek Re: beznadziejne życie 29.12.18, 11:32
            Mam. Nie wiem o co mi chodziło. Mam ostatnio wieczorami ataki dziwnego nastroju :/
            • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 29.12.18, 13:19
              może masz depresję :P
              • zoltanek Re: beznadziejne życie 29.12.18, 22:09
                obyś miała rację bo alternatywą jest bycie nieszczęśliwym a na to nie pomogą mi żadne tabletki. psychoterapia odpada -> terapeuci mnie nie znoszą
                • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 30.12.18, 11:59
                  nie znoszą? zaciekawiłeś mnie, jakiś mały przykład poglądowy dla zaspokojenia ciekawości?
                  • zoltanek Re: beznadziejne życie 30.12.18, 22:32
                    Nic ciekawego. Mam po prostu takie wrażenie. Zawsze na początku jest entuzjazm, po obu stronach. To mój ulubiony moment, napełniający mnie pozytywną energią. Nareszcie (znowu) podjąłem swoje problemy, zrobiłem krok do przodu. Niestety nic nie trwa wiecznie. Terapeuci odbijają się od mojej niemocy. Nie umiem się zmierzyć z "grubymi" problemami. Gdyby było inaczej to już dawno byłyby wspomnieniem. Zostawiamy je więc "na później". Szukamy źródeł udręki. Udaje nam się wskazać rodzinę, jakieś wydarzenia z dzieciństwa itp. Trochę to wszystko naciągane ale niech będzie, przynajmniej jest o czym gadać. Z czasem już tylko martwię się jednym: jak uniknąć ciszy. Przygotowuje sobie przed spotkaniem jakiś temat, cokolwiek do rozmowy. Gdybym chociaż był wygadany to jakoś by to szło. Kiedy już entuzjazm opadnie, pozostaje spoglądanie na zegarek, potem skracanie wizyt i ich częstotliwości. chyba jestem stałą. Gdybym tak mógł podejrzeć sesje innych pacjentów.
                    • anaiss Re: beznadziejne życie 03.01.19, 19:17
                      A nie miałeś kiedyś tak, że po prostu lubiłeś swojego terapeutę/terapeutkę jako człowieka? Wtedy mam wrażenie, że tematy się nie kończą, jasne, wiem, że nie są to pogaduszki u cioci na imieninach, ale jednak to do terapii musi zaistnieć moim zdaniem jakaś chemia pomiędzy ludźmi. Ja mam akurat przerwę w indywidualnej terapii ze względu na grupową i brakuje mi mojego terapeuty. Ale fakt, że myśmy się polubili, tak jak ludzie zwyczajnie :) może warto szukać takiego człowieka, którego polubisz?
                      • zoltanek Re: beznadziejne życie 04.01.19, 20:25
                        z terapeutką mi się to nie zdarzyło (z facetem bym tego nie mógł robić). z psychiatrami owszem, poznałem takich którzy odbierali na tych samych falach. Może w końcu trafie na tą właściwą ? Na pewno spróbuje jeszcze raz, jeden.
                        • anaiss Re: beznadziejne życie 04.01.19, 20:45
                          warto próbować :) powodzenia :)
                    • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 04.01.19, 22:43
                      ale Ty jesteś wygadany, a w każdym razie byłeś. No to mnie zaskoczyłeś teraz.
                      • zoltanek Re: beznadziejne życie 05.01.19, 22:42
                        może kiedyś bardziej się starałem by to ukryć. walczyłem ze swoimi ograniczeniami i ze swoją naturą - no i byłem podekscytowany spotkaniami, ludźmi. tyle się działo, tyle się czuło. to mnie stymulowało. pewnie cały czas jestem taki sam tylko brakuje mi bodźca.
    • biebrzanski.a Re: beznadziejne życie 23.11.18, 12:52
      Ale gdzie tu problem? Zacznij od zmiany pracy, zdecydowanie 2,5 tysiaca to nie jest max Twoich możliwości. I nie mów, że się nie da, tylko próbuj, raz, piec razy, sto razy aż Cie przyjmą i będziesz zarabiał znacznie więcej. Nie wiem jakie masz wykształcenie ale jak pracujesz fizycznie to zrób sobie np uprawnienia na wózek widłowy, wtedy 4 tysiące masz na start. Albo kurs spawacza czy kogoś takiego.
      Po drugie jak już będziesz miał lepszą płacę, to mozesz zadbać o swój wygląd, naprawdę duzo da sie zmienić i to w kazdym.
      Idąc dalej tym tokiem jak będziesz mial wiecej pieniędzy to spłacisz dług, zrobisz prawojazdy.

      W wolnych chwilach wychodz do ludzi, wtedy będziesz miał wiecej energii do dzialania, a poznanie kobiety to juz wtedy tylko formalność.

      A co do depresji, no cóż, depresja sama odejdzie jak zobaczysz ile warte jest Twoje zycie i ile mozesz w nim osiagnać i zmienić.

      NIE SIEDZ NA DUPIE i NIE NARZEKAJ TYLKO DZIAŁAJ!!!!!
      • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 23.11.18, 13:04
        jakie to życie proste i łatwe, przecież wystarczy tylko zrobić kurs spawacza a reszta stanie się formalnością.....
        • biebrzanski.a Re: beznadziejne życie 23.11.18, 13:55
          Dla kogos kto ma takie podejscie jak ty wszystko będzie trudne. Najlepiej narzekać jak to ciezko jest w zyciu i jak to inni mają lepiej, nie?
          • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 23.11.18, 14:17
            najlepiej na dzień dobry się wymądrzać i generalizować

            podaj mi jeden mój post gdzie narzekam, że inni mają lepiej, skąd wiesz jakie ja mam "podejście do życia"
          • zoltanek Re: beznadziejne życie 26.12.18, 22:35
            hej to Ty jesteś tą przykładową osobą z poradników "jak nie rozmawiać z osobą w depresji" ?
    • baaag Re: beznadziejne życie 09.12.18, 22:50
      Myślę że prócz zalecanego leczenia mógłbyś spróbować na portalach pośrednictwa jak np pracuj.pl czy praca.pl poszukać czegoś bardziej dochodowego i może ciekawszego? Masz optymalny wiek do zmian.
      • rafcio7 Re: beznadziejne życie 27.12.18, 19:34
        Odpowiedni wiek nie ma znaczenia debresja ma różne oblicza choroby czasem dni mijają tak szybko jak by minęła godzina a nie miesiące wiele razy szukałem innej pracy jakie efekty debresja wygrała co w dużej mierze było moja podświadomą decyzją zawsze miałem mała samoocenę zbyt dużo osób powtarzało mi że jestem chodzącą porażką i pisząc wprost zacząłem w to wierzyć i tak dałem się oszukać kilka razy wyniku czego mam ogromne długi podobnie jak kolega więc doskonale zdaję sobie sprawę co on czuje
        • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 27.12.18, 19:55
          Poddawałeś się na etapie szukania czy traciłeś pracę?
          • rafcio7 Re: beznadziejne życie 27.12.18, 20:13
            Pracuje od 10 lat w tej samej firmie obecnie umowa zlecenie do końca roku i tak co roku podpisuję umowę na kolejny rok a lata lecą
          • rafcio7 Re: beznadziejne życie 27.12.18, 20:19
            Pracę straciłem kilka razy ale szybko znalazłem nową może dlatego że wykonuje taki zawód a nie inny pracuje w firmie sprzątającej czego się nie wstydzę praca jak każda kiedyś pracowałem w sklepie w ochronie lub na budowie
            • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 28.12.18, 00:36
              Tracisz pracę przez depresję?
              • rafcio7 Re: beznadziejne życie 29.12.18, 16:07
                Napisałem wyżej że pracuje już 10 lat w tej samej firmie konkretnie tak napisałem. Nie napisałem że spowoduje choroby zwolniono mnie kilka razy jeżeli tak zrozumiałeś lub zrozumiałaś moja wina miałem na myśli pracę przed dziesięciu lat
                • rafcio7 Re: beznadziejne życie 29.12.18, 16:30
                  Pisząc wyżej miałem również na myśli że wciągu ostatnich dwóch lat szukam nowej pracy dlatego pewnie wynikło nie porozumienie obecnie Nie jestem zadowolony z pracy pragnie zmiany lecą mi lata dlatego rozmawiałem z kierownikiem na temat umowy o pracę
                  • mardaani.74 Re: beznadziejne życie 30.12.18, 12:03
                    rozumiem, bo w depresji problemy z pracą mogą być na zasadzie: nie umiem znaleźć nowej pracy bo np powstrzymuje mnie lęk przed nowymi wyzwaniami, albo nie utrzymuję się w pracy bo z powodu depresji nie daję sobie rady bo np biorę zbyt dużo zwolnień, albo nie potrafię podołać powierzonym zadaniom, lub nie umiem zgrać się z zespołem. W każdym przypadku trzeba zadziałać trochę inaczej, więc dlatego pytałam.
      • zoltanek Re: beznadziejne życie 30.12.18, 22:48
        to jest jednak taka dobra rada, niezależnie od jej sensowności. setki razy przymierzałem się do odpisania czegoś konstruktywnego na tego typu posty ale za bardzo rozumiem stan psychiczny autorów. mimo że minęły już lata, wciąż pamiętam ten stan beznadziei. moim zdaniem tu pomaga tylko farmakologia, zakochanie (nie mylić z miłością) lub zrządzenie losu. wszelkie rady są dla zdrowych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka