Dodaj do ulubionych

mój "partner" ma chyba bordera

06.11.18, 17:24
Pojawił się w moim życiu po mojej długiej pracy nad sobą, poczuciem wartości i wiary w to że jestem do "pokochania". Teraz musze budować to wszystko od nowa bo nie potrafiłam odejść wtedy kiedy były pierwsze objawy że coś jest nie tak w tym "związku".Zaczęło się wspaniale.Motylki, zakochanie, "jesteś kobietą mojego życia". Potem drobne sygnały i ' jeszcze delikatny" ochrzan za to ze jak mu się wydawało nie odpisuje mu tak szybko jak trzeba na komunik.Czy jednak powinniśmy być razem? Bo on nie chce sobie i mi tego robić. Nie wiedziałam o co chodzi. Zaczęłam mieć mętlik w głowie.Potem coraz większe awantury z jego strony, ze go nie wspieram, ze nie reaguje tak jak powinna reagować jego kobieta,że go"wkur...iam" tym i tamtym. To wszystko przeplatane spokojnymi rozmowami o tym jak to on chce mnie wspierać, kochać i stworzyć ciepły dom. Potem pierwsze wzmianki że ma duże dołki. Wzmianki o samobójstwie. Bardzo częste zmiany decyzji co do planów na życie, najbliższą przyszłość.Wściekanie się na mnie kiedy o coś pytam. Nadużywanie alkoholu, narkotyki. Huśtawki nastroju okazywane i "wyładowywane" na mnie.Fochy bez powodu i milczenie.Sprawdzanie czy zareaguję tak jak on by sobie życzył, jeśli nie "wiedziałem że tak będzie" Rzucanie słuchawką. Dewaluacja. Nazywanie ułomną. A przy tym wszystkim mówienie o wielkim uczuciu. Wtf? chciałby się zapytać. I już nie wiem czy to charakter taki i wiać gdzie się da czy choroba i zostać i wspierać, namawiać na terapię?
Obserwuj wątek
    • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 06.11.18, 17:27
      Aha, wielka wrażliwość na krytyke. Właśnie od paru dni jestem "odstawiona" bo w końcu odważyłam się napisać jak to wszystko widzę.
      • northern_star Re: mój "partner" ma chyba bordera 07.11.18, 08:25
        ale tak szczerze jakie to ma znaczenie czy on to ma czy nie ? dla Ciebie ważne powinna być Twoja odpowiedź na pytanie dlaczego na to wszystko sobie pozwalasz.

        Jak znajdziesz odpowiedz to będziesz wiedziała co robić dalej..
        • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 07.11.18, 12:30
          dla mnie ma takie, że teraz rozumiem przynajmniej dlaczego zachowuje się tak a nie inaczej, bo woda z mózgu mi się robiła od paru miesięcy. no własnie nie pozwalam. stawiałam konkretną granicę zawsze aż do odejścia włącznie. urobił mnie potem,że się zmieni itp. gdybym już wtedy wiedziała ze to border to inaczej by wszystko wyglądało, bo wiedziałabym że ta zmiana jest niemożliwa od tak.
        • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 07.11.18, 20:56
          a dlaczego sobie"pozwala"? cóż ...schemat z domu rodzinnego, relacja z matką, na myśl o której ściska mi gardło. na myśl o nim tez mi to gardło już ściska. pewnie chciałam sobie udowodnić że potrafię naprawić, sprawić żeby ktoś mnie pokochał, może udowodnic sobie ze "nadaję się" do pokochania, bo nie mam o tym przekonania.smutne to.
          • krzywijo Re: mój "partner" ma chyba bordera 14.11.18, 09:57
            Wszystkie nadajemy się do pokochania i do kochania, tylko trzeba zacząć od zmiany w sobie. Każdy pisze- zmiany, zmiany w sobie i mogloby wydawac się ze to tylko takie gadanie,ale cos w tym jest.
            Sprobuj, bo mi kiedyś tez tak pisali i nie wierzyłam. Dalej zapatrzona w bordera...
            Weź jakies książki o zaburzeniach- polecam " Moje dwie glowy"..czytałam kiedyś bez przekonania ale po jakims czasie glowa zaczyna to analizować, szukac przyczyn nawet już nie przyczyn zachowan bordera, tylko dlaczego TY godzisz się na takie cos. :)
    • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 07.11.18, 12:06
      A nawet jak choroba, to co? Chyba jest obojętne czy będziesz traktowana jak szmata przez chorego psychicznie, zaburzonego osobowościowo czy zdrowego. Przyznaj się sama przed sobą, że potrzebny Ci tylko pretekst, żeby dalej na nim wisieć. Uważasz, że choroba jest ku temu wystarczającym pretekstem? No to powodzenia. Niech Ci kości łamie i siniaki na gębie robi, ściel się przed nim jak dywanik, żeby mógł po nim deptać. Może tym sposobem wyzdrowieje? Ale szacunku do Ciebie na pewno miał nie będzie, skoro nawet Ty go dla siebie nie masz.
      • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 07.11.18, 12:32
        to nic,ale rozumiem teraz przynajmniej dlaczego ktoś działa na zasadzie " nienawidzę Cię-nie opuszczaj mnie" I nie chcę na nim wisieć. Dziękuję za zimny prysznic :)
        • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 08.11.18, 00:03
          Lepiej będzie, jeśli skoncentrujesz się na rozumieniu własnych potrzeb, zamiast na rozumieniu dewiantów.
          • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 08.11.18, 14:04
            To prawda.Dziękuję.
      • ovonell Re: mój "partner" ma chyba bordera 08.11.18, 23:29
        Leda:
        "Chyba jest obojętne czy będziesz traktowana jak szmata przez chorego psychicznie, zaburzonego osobowościowo czy zdrowego.".
        :)))

        Leda jest w formie. ;)
        Tak trzymać!
    • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 08.11.18, 17:18
      coraz więcej o tym czytam i coraz więcej zaczyna mi się układać w całość. miałam wodę z mózgu bo nie rozumiałam jak można jednego dnia być super miłym, kochającym a następnego dnia bez żadnego powodu wieszać na mnie psy. to niczego nie tłumaczy oczywiście, nie powinno się na to pozwalać.
      • ovonell Re: mój "partner" ma chyba bordera 08.11.18, 23:32
        Bo borderom właśnie chodzi o to, żebyś miała wodę z mózgu.
        "nie rozumiałam jak można jednego dnia być super miłym, kochającym a następnego dnia bez żadnego powodu wieszać na mnie psy." - chodzi o to, żebyś zawsze czuła się/była(wg nich) winna.
        Rzuć w piz.. tego barana i jego kretyńskie życie.
    • trust21 Re: mój "partner" ma chyba bordera 08.11.18, 18:40
      Jedyne co można powiedzieć, i na tym powinnaś się zatrzymać, to to, że jeśli faktycznie tak zachowywał się w stosunku do ciebie, to był po prostu osobą toksyczną. A czy to border czy nie, to może stwierdzić tylko diagnosta. Niestabilność nie musi oznaczać bordera.
      Rozumiem, że pracowałaś nad sobą w przeszłości, co znaczy, że także miałaś problemy. Problem chyba nie do końca został rozwiązany, skoro ''trafiłaś'' na takiego ''partnera'' i współtworzyłaś taki ''związek''.
      • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 08.11.18, 19:27
        To prawda. Nie wydaje tu diagnozy , po prostu wiele spraw pasuje do opisów.
        Tak, ten związek pokazał mi doskonale ze mam jeszcze wiele do przepracowania.
      • ovonell Re: mój "partner" ma chyba bordera 08.11.18, 23:39
        trust21 08.11.18, 18:40
        Jedyne co można powiedzieć, i na tym powinnaś się zatrzymać, to to, że jeśli faktycznie tak zachowywał się w stosunku do ciebie, to był po prostu osobą toksyczną. A czy to border czy nie, to może stwierdzić tylko diagnosta. Niestabilność nie musi oznaczać bordera.
        Rozumiem, że pracowałaś nad sobą w przeszłości, co znaczy, że także miałaś problemy. Problem chyba nie do końca został rozwiązany, skoro ''trafiłaś'' na takiego ''partnera'' i współtworzyłaś taki ''związek''.


        Napisz jeszcze Zastanawiającej, że jest "sama sobie winna, bo gdyby..."... :)))
        Podobnie jak "zdrada w małżeństwie, to zawsze wina obydwu stron..." :)))

        Ale Wam zryli łby... :(((
        • trust21 Re: mój "partner" ma chyba bordera 09.11.18, 08:04
          1.Ja myślę ovonellu, że tobie przydałby się długi odpoczynek od tego miejsca, od tematu borderów i psychologii w ogóle. Serio. Dostrzeganie w moim poście, że niby stwierdzam, że autorka tematu jest sama sobie winna, to nie tylko zła wola ale i zwyczajna głupota.
          • ovonell Re: mój "partner" ma chyba bordera 09.11.18, 09:30
            Właśnie odpocząłem (wyjechałem na prawie dwa m-ce). Nie dostrzegam, tylko ironizuję. Choć Ty pewne "zapędy" w kierunku takim jednak masz (i nie wiem, czy to wynika ze zbyt częstego czytania postów a'la brzask, czy też trafiłeś jakąś idiotkę-panią-psycholog "pracującą" w takim nurcie /bo paradoksalnie - jest takich niemało i w ich gabinetach można właśnie takie bzdury w takim stylu usłyszeć/).
            • trust21 Re: mój "partner" ma chyba bordera 09.11.18, 20:52
              Ovonellu drogi ja takich "zapędów" jak to określiłeś nie mam a i do poglądów wymienionej przez ciebie osoby mi daleko. Do twoich zresztą też mi kawałeczek i to mimo tego, że w paru sprawach się zgadzam z tobą.
          • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 09:01
            trust21 napisał(a):
            Dostrzeganie w moim poście, że
            > niby stwierdzam, że autorka tematu jest sama sobie winna, to nie tylko zła wola
            > ale i zwyczajna głupota.

            Widać też jestem głupia i mam dużo złej woli, bo w Twoim poście taką sugestię dostrzegłam: "skoro związałaś się z toksyną, to i z tobą coś jest nie w porządku, więc powinnaś nadal się leczyć." Tymczasem nie ma psychoterapii leczącej ufność i naiwność. To przychodzi z wiekiem, czasami późno, czasami nigdy. A Ty już wiesz chyba od dawna, że epitet żadnym argumentem nie jest. Nikt też wobec Twoich wypowiedzi złej woli nie wyraża, bo niby po co miałby to robić, co by mu to dało?
            • trust21 Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 10:15
              ''A Ty już wiesz chyba od dawna, że epitet żadnym argumentem nie jest.''

              Myślę droga ledo, że ten tekst powinnaś kierować przede wszystkim do ovonella nie do mnie. W końcu to ovonell w poście skierowanym do mnie napisał- tu cytat: ''Ale Wam zryli łby... :(((''
              Gwarantuje ci ledo, że mi nikt ''łba nie zrył''. Jednak ovonellowi ktoś chyba bardzo w przeszłości. Niestety... Ja myślę również droga ledo, że ovonell to dorosły chłopiec i twojego tłumaczeni go nie potrzebuje. Sam sobie da radę.

              ''Widać też jestem głupia i mam dużo złej woli, bo w Twoim poście taką sugestię dostrzegłam: "skoro związałaś się z toksyną, to i z tobą coś jest nie w porządku, więc powinnaś nadal się leczyć."''

              Widzisz to co chcesz zobaczyć. Autorka wyraźnie pracowała wcześniej nad sobą. To co napisała, to ewidentny wpis osoby z cechami odwróconego narcyzmu. Taka osoba nie wierzy, że ktoś może ją pokochać i że jest coś warta. To negatywne myślenie, które wpycha w toksyczne związki i w nich trzyma. Ale czy to oznacza, że autorka jest sama sobie winna? Nie, bo nikt nie ma problemów natury psychicznej i deficytów na własne życzenie. A za toksyczne zachowania w relacji zawsze odpowiedzialność ponosi ich autor. T w pewien sposób jest smutne, że to na tym forum trzeba kółko powtarzać.
              • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 10:51
                trust21 napisał(a):
                > Myślę droga ledo, że ten tekst powinnaś kierować przede wszystkim do ovonella n
                > ie do mnie. W końcu to ovonell w poście skierowanym do mnie napisał- tu cytat:
                > ''Ale Wam zryli łby... :(((''


                To nie jest epitet skierowany do Ciebie. Właściwie nie jest to żaden epitet.


                Niestety... Ja myślę również droga ledo, że ovonell to dor
                > osły chłopiec i twojego tłumaczeni go nie potrzebuje. Sam sobie da radę.


                I nie tłumaczę Ovonella, tylko napisałam, że odebrałam Twoją wypowiedź podobnie.


                . Autorka wyraźnie pracowała wcześniej nad sobą. T
                > o co napisała, to ewidentny wpis osoby z cechami odwróconego narcyzmu. Taka oso
                > ba nie wierzy, że ktoś może ją pokochać i że jest coś warta.
                To negatywne myśle
                > nie, które wpycha w toksyczne związki i w nich trzyma.


                Myślenie wpycha, czy sama się wpycha, na jedno wychodzi. Sugerujesz, że nadal powinna nad sobą pracować, bo jeśli nie, to...Słowem, dziewczyna na forum dostaje łatkę TEŻ zaburzonej. Jednak w porównaniu z jego deficytami Ona swoją postawą prezentuje same pozytywy wraz z naiwnym myśleniem, że Jej miłość go uleczy. Ale to nie znaczy, że bez "pracy nad sobą" następnym Jej wyborem znowu będzie osobowościowo zaburzony czy chory psychicznie. Zwykła psychoedukacja zawarta w jednym zdaniu - osoby chore psychicznie i osobowościowo zaburzone nie nadają się do związków - powinna wystarczyć. Powiesić nad łóżkiem i czytać codziennie. Wówczas od razu widać, w kim należy lokować winę. A jakby nie patrzyć, ufność, naiwność, prostolinijność, chęć poświęcania się dla osoby ukochanej nie są cechami zaburzeń osobowości.
                • trust21 Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 11:31
                  ''To nie jest epitet skierowany do Ciebie. Właściwie nie jest to żaden epitet.''

                  Nie, to było między innymi skierowane do mnie. I jest to także epitet.

                  ''yślenie wpycha, czy sama się wpycha, na jedno wychodzi. Sugerujesz, że nadal powinna nad sobą pracować, bo jeśli nie, to...Słowem, dziewczyna na forum dostaje łatkę TEŻ zaburzonej..''

                  Chcesz mi powiedzieć, że osoba, która musiała pracować nad poczuciem własnej wartości, która myśli w kategoriach, że sama jest nie do pokochania, jest zdrowa jak ryba? Przecież to jest cholernie niepoważne leda.

                  ''Jednak w porównaniu z jego deficytami Ona swoją postawą prezentuje same pozytywy wraz z naiwnym myśleniem, że Jej miłość go uleczy.''

                  Już samo myślenie, że można kogoś swoją miłością naprawić jest bardzo toksyczne i niezdrowe. Poza tym, ja bym nie wchodził w rejony licytanci, kto tam bardziej jest zaburzony.

                  ''Ale to nie znaczy, że bez "pracy nad sobą" następnym Jej wyborem znowu będzie osobowościowo zaburzony czy chory psychicznie.''

                  Oczywiście, że nie można powiedzieć, że tak będzie na sto procent. Ale jest to wysoce prawdopodobne, że znowu się powtórzy.

                  ''Zwykła psychoedukacja zawarta w jednym zdaniu - osoby chore psychicznie i osobowościowo zaburzone nie nadają się do związków - powinna wystarczyć''

                  To zależy jak głęboko zaburzone i w jaki sposób oraz jakie są postępy w leczeniu i jaka jest ich samoświadomość. Nieleczony border to np. kiepski materiał na partnera ale znowu dda po kilkuletniej terapii jak najbardziej może się już nadawać. Po prostu nie generalizuj.

                  • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 15:29
                    trust21 napisał(a):
                    > Nie, to było między innymi skierowane do mnie. I jest to także epitet.


                    Wobec tego czemu ja nie poczułam się obrażona, czemu nie wzięłam tego do siebie? Może dlatego, że wiem, iż pisząc to czy tamto nie mam złych intencji i za głupią się nie uważam. Nawiasem mówiąc w biznesie im za głupszego rywal bądź kontrahent Cię uważa, im mniej szanuje i docenia, im bardziej lekceważy, tym łatwiej wystawisz go do wiatru. Tutaj lodów Trust nie kręcimy, tu tylko dyskutujemy. W realu Ty się obrazisz, ja powiem - może masz rację i tylko na tym zyskam.


                    > Chcesz mi powiedzieć, że osoba, która musiała pracować nad poczuciem własnej wa
                    > rtości, która myśli w kategoriach, że sama jest nie do pokochania, jest zdrowa
                    > jak ryba? Przecież to jest cholernie niepoważne leda.


                    Tak Trust, w moim rozumieniu jest zdrowa, nawet nie jest zaburzona, tylko zakompleksiona. Poważnie. Nie doszukuj się choroby tam, gdzie jej nie ma.


                    > Już samo myślenie, że można kogoś swoją miłością naprawić jest bardzo toksyczne
                    > i niezdrowe. Poza tym, ja bym nie wchodził w rejony licytanci, kto tam bardzie
                    > j jest zaburzony.


                    Nie jest toksyczne, jest naiwne i wypływa z powszechnie serwowanych przez media stereotypów, że miłość góry przenosi. "...Miłość ci wszystko wybaczy..." jak śpiewa pewien piosenkarz. I na tej zasadzie Ona mu wiele wybacza tyle, że on Jej po prostu nie kocha.


                    > To zależy jak głęboko zaburzone i w jaki sposób oraz jakie są postępy w leczeni
                    > u i jaka jest ich samoświadomość.


                    To zależy tylko od wiary w prawdziwość tego zdania. A ono w 100% jest prawdziwe. Ją "uleczy" wiara a nie psychoterapia.


                    Nieleczony border to np. kiepski materiał na
                    > partnera ale znowu dda po kilkuletniej terapii jak najbardziej może się już nad
                    > awać. Po prostu nie generalizuj.


                    Uważam, że każdy osobowościowo zaburzony. I nie ma się nad czym zastanawiać. Mając do wyboru zdrowe jabłka i spady zawsze należy wybrać te pierwsze. A DDA ze swoją niewiedzą na temat funkcjonowania normalnej rodziny i uszkodzonymi pijaństwem rodziców genami żadna terapia nie naprawi. Po co więc ryzykować spieprzenie sobie życia małżeństwem z kimś takim? Widzisz, tu piszą bordery po wieloletnich terapiach. Skutecznych? Chroń mnie Boże przed taką synową.
                    • trust21 Re: mój "partner" ma chyba bordera 11.11.18, 08:36
                      ''Wobec tego czemu ja nie poczułam się obrażona, czemu nie wzięłam tego do siebie?''

                      Ponieważ to nie było skierowane akurat do ciebie. Proste.

                      ''Tak Trust, w moim rozumieniu jest zdrowa, nawet nie jest zaburzona, tylko zakompleksiona. Poważnie. Nie doszukuj się choroby tam, gdzie jej nie ma.''

                      Zdrowa jak ryba, tylko ewidentnie z jej wpisów widać, że ma zaburzone postrzeganie siebie, związków etc Autorka też coś tam pisała o schemacie z domu i trudnej relacji z matką, ale co tam.

                      ''Nie jest toksyczne, jest naiwne i wypływa z powszechnie serwowanych przez media stereotypów, że miłość góry przenosi. "...Miłość ci wszystko wybaczy..." jak śpiewa pewien piosenkarz. I na tej zasadzie Ona mu wiele wybacza tyle, że on Jej po prostu nie kocha.''

                      Jest bardzo toksyczne dla jednej jak i drugiej strony. Takie postrzeganie miłości bierze się często z głębokich problemów, niedojrzałości oraz - uwaga - z narcyzmu.

                      ''Uważam, że każdy osobowościowo zaburzony. I nie ma się nad czym zastanawiać.''

                      No jest się nad czym zastanawiać bo świat nie jest czarnobiały.

                      ''Mając do wyboru zdrowe jabłka i spady zawsze należy wybrać te pierwsze.''

                      Twój język jest leda czasem strasznie obrzydliwy. Co to oznacza spady? Nie wolno tak ludzi łatwo skreślać. Wszystko zależy od rodzaju zaburzenia, stopnia zaburzenia, czy postępów w leczeniu.

                      ''A DDA ze swoją niewiedzą na temat funkcjonowania normalnej rodziny i uszkodzonymi pijaństwem rodziców genami żadna terapia nie naprawi. ''

                      Bzdura totalna. Ze schematów dda można wyjść, tylko trzeba chcieć i ciężko pracować nad sobą.

                      ''Widzisz, tu piszą bordery po wieloletnich terapiach. Skutecznych? Chroń mnie Boże przed taką synową.''

                      Każde zaburzenie osobowości jest generalnie trudne w leczeniu. Kiedyś mówiono, że ktoś taki ma trudny charakter, ale dziś już wiemy więcej. Ja nie twierdzę, że każdy border nadaje się do związków. Nieleczony na pewno nie. Ale są tez osoby o np. rysie osobowości bpd, czyli są znacznie słabiej zaburzeni. I jakoś nie skreślałbym ich tak łatwo.
                      • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 10:48
                        trust21 napisał(a):
                        > Zdrowa jak ryba, tylko ewidentnie z jej wpisów widać, że ma zaburzone postrzega
                        > nie siebie, związków etc Autorka też coś tam pisała o schemacie z domu i trudne
                        > j relacji z matką, ale co tam.


                        Ma kompleksy, nie zaburzenia. Z osobą zakompleksioną byłabym w stanie rozważyć związek, wysłać na terapię, oczekiwać, że się zmieni, z zaburzoną psychicznie nie, bo i po co?


                        > Twój język jest leda czasem strasznie obrzydliwy. Co to oznacza spady?


                        Dlaczego obrzydliwy? Nie wiesz, co to są spady? W ogrodzie mam jabłonie. Gdy jabłka dojrzeją, zbiera się je własnoręcznie i umieszcza w piwnicy w drewnianych skrzynkach wyścielonych słomą. Natomiast jabłko, które samo spadnie może ładnie wyglądać ale zwykle jest robaczywe w środku i obite wskutek upadku. Takie jabłko położone wśród jabłek zebranych szybko zgnije i spowoduje przedwczesne gnicie zdrowych jabłek.


                        Nie woln
                        > o tak ludzi łatwo skreślać. Wszystko zależy od rodzaju zaburzenia, stopnia zabu
                        > rzenia, czy postępów w leczeniu.


                        Nie wolno?! I dla tej pustej zasady mam skreślić swoje życie?! Żeń się więc Trust z borderką "po terapii" lub inną zaburzoną, a przed tym dociekaj rodzaju zaburzenia, stopnia zaburzenia, postępów w leczeniu, itp. Mnie te rzeczy absolutne nie interesują. Na naszej jabłoni jest mnóstwo zdrowych jabłek. Spady wędrują na wysypisko, gdzie ich miejsce. Mój mąż nie jest idealny ale też nie zaburzony a mój syn i moje wnuki mają tylko jedno życie, którym nie opłaca się szafować "dając szansę" psychicznym dewiantom. Ty to rób, jak chcesz.


                        > Bzdura totalna. Ze schematów dda można wyjść, tylko trzeba chcieć i ciężko prac
                        > ować nad sobą.


                        To niech sobie ciężko pracują, ich problem nie mój. A gdy ktoś mnie o radę zapyta, przekażę mu moje poglądy, nie Twoje. Co z nimi zrobi to też jego sprawa.


                        Ja nie twierdzę, ż
                        > e każdy border nadaje się do związków. Nieleczony na pewno nie. Ale są tez osob
                        > y o np. rysie osobowości bpd, czyli są znacznie słabiej zaburzeni. I jakoś nie
                        > skreślałbym ich tak łatwo.


                        To nie skreślaj. Ja unikam ryzykownych inwestycji a zanim takową podejmę, starannie kalkuluję, czy ona mi się opłaci. Jak dotąd dobrze na tym wychodziłam więc nie mam powodu, żeby zmieniać swoje zasady i "obrzydliwy" język :).
                        • trust21 Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 17:47
                          ''Ma kompleksy, nie zaburzenia. Z osobą zakompleksioną byłabym w stanie rozważyć związek, wysłać na terapię, oczekiwać, że się zmieni, z zaburzoną psychicznie nie, bo i po co?''

                          Nie, nie masz racji. Takie zdanie...:

                          ''Pojawił się w moim życiu po mojej długiej pracy nad sobą, poczuciem wartości i wiary w to że jestem do "pokochania" (...) pewnie chciałam sobie udowodnić że potrafię naprawić, sprawić żeby ktoś mnie pokochał, może udowodnic sobie ze "nadaję się" do pokochania, bo nie mam o tym przekonania.smutne to.''.

                          ...ewidentnie świadczy o tym, że z autorką jest coś nie tak. Ma zaburzone postrzeganie siebie a kompleksy są tylko tego efektem. Ja tu widzę poważny problem do przepracowania dla autorki na terapii.

                          ''Nie wolno?! I dla tej pustej zasady mam skreślić swoje życie?! Żeń się więc Trust z borderką "po terapii" lub inną zaburzoną, a przed tym dociekaj rodzaju zaburzenia, stopnia zaburzenia, postępów w leczeniu, itp. Mnie te rzeczy absolutne nie interesują. Na naszej jabłoni jest mnóstwo zdrowych jabłek. Spady wędrują na wysypisko, gdzie ich miejsce. Mój mąż nie jest idealny ale też nie zaburzony a mój syn i moje wnuki mają tylko jedno życie, którym nie opłaca się szafować "dając szansę" psychicznym dewiantom. Ty to rób, jak chcesz.''

                          I znowu używasz obrzydliwego języka. Ty widzę nawet tego nie rozumiesz. Jak czytam takie twoje komentarze jak ten, to przypomina my się ten dokument:
                          www.youtube.com/watch?v=8tof-eooWOA
                          Nie wiem czemu, ale jakoś ta kobieta z tego materiału kojarzy mi się z tobą.

                          ''To niech sobie ciężko pracują, ich problem nie mój. A gdy ktoś mnie o radę zapyta, przekażę mu moje poglądy, nie Twoje. Co z nimi zrobi to też jego sprawa.''

                          Ale nikt ci nie każę moich poglądów przekazywać innym.

                          ''To nie skreślaj. Ja unikam ryzykownych inwestycji a zanim takową podejmę, starannie kalkuluję, czy ona mi się opłaci. Jak dotąd dobrze na tym wychodziłam więc nie mam powodu, żeby zmieniać swoje zasady i "obrzydliwy" język :).''

                          W życiu wiele rzeczy to ryzykowne inwestycje.

                          -------------------------------------------------------------------

                          Ale już tak podsumowując. Ja ni bronię borderów, ale wydaje mi się że leda momentami chyba jednak przeginasz. Takie moje zdanie.
                          • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 13.11.18, 08:44
                            trust21 napisał(a):
                            ...ewidentnie świadczy o tym, że z autorką jest coś nie tak. Ma zaburzone postr
                            > zeganie siebie a kompleksy są tylko tego efektem. Ja tu widzę poważny problem
                            > do przepracowania dla autorki na terapii.


                            Chyba nie widzisz różnicy między zaburzoną osobowością a nieadekwatną samooceną, kompleksami, brakiem zainteresowania u mężczyzn. Są kobiety, które takiego zainteresowania z różnych przyczyn nie budzą i jest to wystarczający powód do wytworzenia obrazu siebie jako nieatrakcyjnej, nieciekawej, pospolitej, brzydkiej, niegodnej miłości. A jeśli Jej ocena jest trafna, to nad czym ma "pracować"? Całe Twoje powierzchowne rozumowanie zmierza jednak do tego, że Ona TEŻ jest "zaburzona".Taki schemat masz wdrukowany. Komu się nie wiedzie, ten "zaburzony" i basta! Nikt mu przecież nie każe mieć nieudanego życia, kłopotów i porażek.


                            > I znowu używasz obrzydliwego języka. Ty widzę nawet tego nie rozumiesz.


                            Już kiedyś pisałam, że nie rozumiem jak przeciętnie inteligentny człowiek sypie epitetami pod adresem swojego rozmówcy i oczekuje, że będą one postrzegane jako logiczne, rzeczowe argumenty.


                            Jak czy
                            > tam takie twoje komentarze jak ten, to przypomina my się ten dokument:
                            > www.youtube.com/watch?v=8tof-eooWOA
                            > Nie wiem czemu, ale jakoś ta kobieta z tego materiału kojarzy mi się z tobą.


                            Cóż, tego co mówi prymitywny, rozczochrany kaszalot nie można traktować poważnie. "Temu" masz takie, pozbawione elementarnej wiedzy i logiki skojarzenia. W ten sposób bronisz własnych pogladów, za pomocą deprecjonujących rozmówcę skojarzeń. Żałosne.

                            > Ale nikt ci nie każę moich poglądów przekazywać innym.


                            I nikt nie jest w stanie mi kazać, jednak Ty na dodatek wyłącznie z pomocą prymitywnych epitetów usiłujesz dowodzić, że masz rację.
                            • trust21 Re: mój "partner" ma chyba bordera 13.11.18, 10:40
                              ''Chyba nie widzisz różnicy między zaburzoną osobowością a nieadekwatną samooceną, kompleksami, brakiem zainteresowania u mężczyzn. Są kobiety, które takiego zainteresowania z różnych przyczyn nie budzą i jest to wystarczający powód do wytworzenia obrazu siebie jako nieatrakcyjnej, nieciekawej, pospolitej, brzydkiej, niegodnej miłości. A jeśli Jej ocena jest trafna, to nad czym ma "pracować"? Całe Twoje powierzchowne rozumowanie zmierza jednak do tego, że Ona TEŻ jest "zaburzona".Taki schemat masz wdrukowany. Komu się nie wiedzie, ten "zaburzony" i basta! Nikt mu przecież nie każe mieć nieudanego życia, kłopotów i porażek.''

                              Odchodząc już od tematu założycielki tego tematu, to myślę, że jest jakiś powód tego, że nie chcesz przyznać, że i ta druga strona takiego związku może mieć problemy. Myślę, ze to jest ultraciekawe.

                              ''Już kiedyś pisałam, że nie rozumiem jak przeciętnie inteligentny człowiek sypie epitetami pod adresem swojego rozmówcy i oczekuje, że będą one postrzegane jako logiczne, rzeczowe argumenty.''

                              No właśnie autorko określeń takich jak ''dewianty'', spady''. No właśnie.... (lustro)

                              ''Cóż, tego co mówi prymitywny, rozczochrany kaszalot nie można traktować poważnie. "Temu" masz takie, pozbawione elementarnej wiedzy i logiki skojarzenia. W ten sposób bronisz własnych pogladów, za pomocą deprecjonujących rozmówcę skojarzeń. (...) Żałosne.I nikt nie jest w stanie mi kazać, jednak Ty na dodatek wyłącznie z pomocą prymitywnych epitetów usiłujesz dowodzić, że masz rację. ''

                              Oj widzę że zabolało. Coś czuje, że trafiłem i to całkiem przypadkowo.
                              Ale już tak całkiem na poważnie. To teraz sobie pomyśl, że skoro wywołało u ciebie dyskomfort psychiczny, to taki sam wywołujesz u innych, gdy publicznie wyzywasz ich od dewiantów czy spadów.
                              ....................................................

                              Ja ci powiem leda, jak ja to widzę. Jest z jednej strony na tym forum emerytka, która też opowiada różne kucypały. Ona jest jakby radykalnie po jednej stronie. natomiast jak dla mnie, ty jesteś po drugiej - ale też na radykalnej pozycji. Jedna będzie pieprzyć, że jak border widzi martwą biedronkę to płacze a z drugiej strony ty z hasłami, że border to dewiant, spad itd.

                              Ja z tobą czy ovonellem zgadzam w wielu sprawach, ale wasz język jest słaby. Ja tez mam ostry język, ale człowiek w miarę inteligenty powinien nad nim panować. Tak mi się wydaje. A ty nie panujesz nad nim. Masz na tyle zredukowaną empatię, że nawet nie przychodzi ci do głowy, że nazywanie kogoś spadem jest niedopuszczalne. To tak jak kiedyś wyzywanie (obydwoje wiemy kogo) od Żydówek (śmierdzi antysemityzmem) czy twoje wypowiedzi o osobach homoseksualnych. Zawsze starałem się pomijać ten temat, ale widać, że trzeba to w końcu napisać. Można, należy mieć swoje zdanie, ale to, jak je prezentujesz jest mega istotne.
                              • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 13.11.18, 14:07
                                trust21 napisał(a):
                                myślę, że jest jakiś powód
                                > tego, że nie chcesz przyznać, że i ta druga strona takiego związku może mieć p
                                > roblemy.


                                L ma problemy, ale z powodu traktowania Jej przez partnera, wyłącznie z jego winy, a nie wskutek własnych zaburzeń.


                                > Oj widzę że zabolało. Coś czuje, że trafiłem i to całkiem przypadkowo.
                                > Ale już tak całkiem na poważnie. To teraz sobie pomyśl, że skoro wywołało u cie
                                > bie dyskomfort psychiczny, to taki sam wywołujesz u innych, gdy publicznie wyzy
                                > wasz ich od dewiantów czy spadów.


                                Innych nicków? Czyli konkretnie których wyzywam? "Border szary" poczuła się obrażona, ale Jej przecież do spadu nie porównałam. Nie jestem odpowiedzialna za to, że się tym spadem poczuła. Równie dobrze mogę sobie przypisać nick "psychopatka różowa" i strzelać focha na każdą negatywną ocenę psychopatów, (a będzie ich mnóstwo) która pojawi się w internecie oraz oczekiwać od dyskutantów poprawnych politycznie ocen całej tej populacji. Byłoby to jak zaklinanie rzeczywistości i czekanie na Godota.
                                Jednak nikogo z Dyskutantów tutaj nie wyzywam, za to Ty generalizujesz, przenosząc ocenę populacji na poszczególnych przedstawicieli. To wyłącznie kwestia obowiązującej doktryny poprawności politycznej. Na szczęście każdy jeszcze ma prawo wyrazić swoją opinię na każdy temat. Temat przydatności osób zaburzonych do efektywnego pełnienia ról społecznych również, zwłaszcza w odniesieniu do własnej rodziny. Jeśli więc jakiś osobowościowo zaburzony, seksualnie czy etnicznie odmienny, słowem ktoś, kto chce się identyfikować z tymi grupami poczuje się personalnie obrażony, to jego problem. Natomiast Ty Trust nie dyskutujesz tutaj z populacją borderów, homoseksualistów czy żydów, itp. tylko z konkretnym nickiem, który przed chwilą porównałeś z kobietą z filmiku i nie widzisz niestosowności tego porównania. Co gorsza, zrobiłeś to nie w obronie borderów, homoseksualistów i in. tylko z chęci przeforsowania własnego twierdzenia o zaburzeniach Autorki wątku, na które rzeczowych argumentów zabrakło.
                                • trust21 Re: mój "partner" ma chyba bordera 14.11.18, 11:31
                                  ''L ma problemy, ale z powodu traktowania Jej przez partnera, wyłącznie z jego winy, a nie wskutek własnych zaburzeń.''

                                  To tylko twoje zdanie, które ma bardzo słabe postawy merytoryczne.

                                  ''Innych nicków? Czyli konkretnie których wyzywam? "Border szary" poczuła się obrażona, ale Jej przecież do spadu nie porównałam''

                                  No widzę droga ledo, że zaczynamy rżnąc przysłowiowego głupa. Jesteś na forum osób z bpd, Piszesz, że osoby z bpd i w ogóle osoby zaburzone, to dewianci i spady. Obrażasz tym samym osoby zaburzone.

                                  ''Jednak nikogo z Dyskutantów tutaj nie wyzywam, za to Ty generalizujesz, przenosząc ocenę populacji na poszczególnych przedstawicieli.''

                                  Nie, wcale. Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni.

                                  ''To wyłącznie kwestia obowiązującej doktryny poprawności politycznej''

                                  Kocham te ''argumenty'' o poprawności politycznej. One są takie mega zjebane na maksa.

                                  ''Temat przydatności osób zaburzonych do efektywnego pełnienia ról społecznych również, zwłaszcza w odniesieniu do własnej rodziny. ''

                                  Efektywnego spełniania ról społecznych powiadasz? A co z tymi, którzy z różnych przyczyn nie mogą być efektywne? To co leda, reaktywujemy Akcję T4? W końcu ''lebensunwertes leben'' prawda?.

                                  ''Natomiast Ty Trust nie dyskutujesz tutaj z populacją borderów, homoseksualistów czy żydów, itp. tylko z konkretnym nickiem, który przed chwilą porównałeś z kobietą z filmiku i nie widzisz niestosowności tego porównania.''

                                  Ojj zabolało to porównanie. Leda sorry, ale taki swój obraz tu tworzysz. Ale być może w realu taka nie jesteś, a tylko anonimowość w sieci uruchamia w tobie mr. Hydea.

                                  ''Co gorsza, zrobiłeś to nie w obronie borderów, homoseksualistów i in. tylko z chęci przeforsowania własnego twierdzenia o zaburzeniach Autorki wątku, na które rzeczowych argumentów zabrakło.''

                                  Nie Leda. Mnie twoje niektóre wypowiedzi od początku irytowały, ale po prostu siedziałem cicho. Nie podobało mi się to o Żydówce czy twoje wypowiedzi o osobach homo.
                                  Co do autorski, to ma ewidentnie swoje problemy i nimi powinna się zając a nie swoim byłym.
                                  Po trzecie ja tu nie mam i nigdy nie miałem zamiaru bronić borderów. Jest tu jedna osoba na tym forum, która to opanowała do perfekcji i niech na się tym zajmuje. Ale to co ty tu czasem wyprawisz to już jest przegięcie.
                        • border.szary Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 23:37
                          leda16 napisała:
                          I
                          > Dlaczego obrzydliwy? Nie wiesz, co to są spady?

                          Ja wiem, co to są spady
                          I mnie to, co piszesz obraża.

                          I tak, wiem, masz to głęboko w d...ie.
                • border.szary Re: mój "partner" ma chyba bordera 11.11.18, 01:13
                  leda16 napisała:

                  > Myślenie wpycha, czy sama się wpycha, na jedno wychodzi. Sugerujesz, że nadal
                  > powinna nad sobą pracować, bo jeśli nie, to...Słowem, dziewczyna na forum dosta
                  > je łatkę TEŻ zaburzonej.

                  Też uważam, że terapia dobrze by Autorce wątku zrobiła. I nie dlatego, że jest zaburzona. Po prostu dziewczyna ma kłopot, bo brak jej poczucia, że zasługuje na miłość
                  Trudno jest z takim brakiem wiary żyć i wybierać fajnego partnera

                  > A jakby nie patrzyć, ufność, nai
                  > wność, prostolinijność, chęć poświęcania się dla osoby ukochanej nie są cecham
                  > i zaburzeń osobowości.

                  Nie są.
                  Ale czasami czynią człowieka łatwym łupem dla psychopatów i zwykłych skur...synów.
                  A jeżeli dorzucisz empatię, wrażliwość, odpowiedzialność, łatwość silnego przywiązywania się do drugiego człowieka, ogromne pragnienie bycia kochaną połączone z niepewnością, "czy można mnie kochać", to ... jest duże prawdopodobieństwo, że jakiś psychol te zalety wykorzysta. Tak po prostu.
                  • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 11:06
                    border.szary napisał(a):
                    > Też uważam, że terapia dobrze by Autorce wątku zrobiła. I nie dlatego, że jest
                    > zaburzona. Po prostu dziewczyna ma kłopot, bo brak jej poczucia, że zasługuje n
                    > a miłość
                    > Trudno jest z takim brakiem wiary żyć i wybierać fajnego partnera


                    Ona nawet nie wybiera, tylko pokornie czeka na ejgo wybór. I zbyt wiele nieudanych terapii widziałam, żeby mieć do nich Twoje hurra optymistryczne nastawienie. Wiele widziałam też osób, które są tak myślowo usztywnione, że z najlepszej terapii po prostu skorzystać nie potrafią. Jedna z moich przyjaciółek jest psychoterapeutką. Gdy przychodzi do niej taka zakompleksiona i niedowartościowana pyta: pracujesz, masz pieniądze? Potem do wizażysty wysyła, co parę tysiaków kosztuje i kipiszu w szafie wymaga. Wraca stamtąd dziewczyna, która po prostu aż rwie męskie oczy i...wkrótce poznaje swoją wartość. Terapia jest krótkoterminowa...

                    > Ale czasami czynią człowieka łatwym łupem dla psychopatów i zwykłych skur...syn
                    > ów.
                    > A jeżeli dorzucisz empatię, wrażliwość, odpowiedzialność, łatwość silnego przyw
                    > iązywania się do drugiego człowieka, ogromne pragnienie bycia kochaną połączone
                    > z niepewnością, "czy można mnie kochać", to ... jest duże prawdopodobieństwo,
                    > że jakiś psychol te zalety wykorzysta. Tak po prostu.


                    Oczywiście, łupem psychopaty może paść każda kobieta i jest to kwestia manipulacji nie tylko jej kompleksami ale i jej potrzebami.
                    • border.szary Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 23:13
                      leda16 napisała:

                      > border.szary napisał(a):

                      > Ona nawet nie wybiera, tylko pokornie czeka na ejgo wybór.

                      Tego nie wiesz.

                      I zbyt wiele nieuda
                      > nych terapii widziałam, żeby mieć do nich Twoje hurra optymistryczne nastawieni
                      > e. Wiele widziałam też osób, które są tak myślowo usztywnione, że z najlepszej
                      > terapii po prostu skorzystać nie potrafią.

                      No i co z tego?
                      To, że terapia pani X była nieudana, a pani Y z terapii nie umiała skorzystać nie znaczy, że w przypadku autorki wątku będzie podobnie.

                      Nie jestem optymistką. Pesymistką też nie.
                      Jest takie narzędzie, jak terapia, które według mnie może pomóc i o mnie piszę

                      Jedna z moich przyjaciółek jest psy
                      > choterapeutką. Gdy przychodzi do niej taka zakompleksiona i niedowartościowana
                      > pyta: pracujesz, masz pieniądze? Potem do wizażysty wysyła, co parę tysiaków ko
                      > sztuje i kipiszu w szafie wymaga. Wraca stamtąd dziewczyna, która po prostu aż
                      > rwie męskie oczy i...wkrótce poznaje swoją wartość. Terapia jest krótkoterminow
                      > a...

                      No cóż, jeżeli pani terapeutka uważa, że wartość kobiety mierzy się ilością wgapionych w nią męskich oczu...
                      Ze mną by ten numer nie przeszedł.
                      Ale ja dostrzegam różnicę między byciem pożądaną a byciem kochaną.

                      > Oczywiście, łupem psychopaty może paść każda kobieta i jest to kwestia manipula
                      > cji nie tylko jej kompleksami ale i jej potrzebami.

                      Owszem. Każda.
                      Ale niektóre jakby łatwiej.
                      • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 13.11.18, 09:03
                        border.szary napisał(a):


                        > Tego nie wiesz.

                        Wiem, bo sama tak napisała. Wreszcie trafił się ktoś, kto Ją pokochał. Dopiero teraz rozumie, że to nieprawda.


                        > No i co z tego?
                        > To, że terapia pani X była nieudana, a pani Y z terapii nie umiała skorzystać n
                        > ie znaczy, że w przypadku autorki wątku będzie podobnie.


                        I jest podobnie. Przeszła już terapię.


                        > No cóż, jeżeli pani terapeutka uważa, że wartość kobiety mierzy się ilością wga
                        > pionych w nią męskich oczu...

                        Nie myl wartości z atrakcyjnością seksualną. Żaden mężczyzna Tobą się nie zainteresuje, jeżeli taką nie jesteś. Chyba, że chce Cię wykorzystać.


                        > Owszem. Każda.
                        > Ale niektóre jakby łatwiej.


                        Masz rację. Kobiety zakompleksione, o pewnych cechach charakteru, ale bynajmniej nie osobowościowo zaburzone, znacznie łatwiej.
              • ovonell Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 12:17
                Niestety, widać, że jednak trzeba powtarzać. Gdyby nawet autorka byłe ew. naiwna, głupia, łatwowierna lub o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, to wpis: "sama na własne życzenie współtworzyłaś ten związek" zdejmuje dużą część winy z jej zaburzonego partnera. A od takiego wniosku, już tylko krok do tezy: to również twoja wina. I wtedy, miejscowe stado osób BPD rzuci się na nią z wpisami: sama sobie jesteś winna, sobą się zajmij, a nie biednym, nieszczęśliwym, zaburzonym, chorym, "wyjątkowym" i wymagającym opieki, miłości i tolerancji partnerem z BPD!
                Także - po raz setny: oceniamy czyn!!! A nie "profil psychologiczny" ofiary będącej w relacji z osobą z zaburzeniem osobowości.
                Jak się nachlasz po wypłacie i nocą zalegniesz i zaśniesz w ciemnym zaułku z wypchanym portfelem i Cię okradną, to też rozgrzeszysz złodzieja, winę zrzucisz wyłącznie na siebie i skoncentrujesz się na własnej niedojrzałości, zapominając całkowicie o tym, że... jednak złodziej Cię okradł (też go z automatu wytłumaczysz, ze "zła", gdyż, wszak "okazja czyni złodzieja")?
                Znam takie osoby, które by Cię pijanego odprowadziły do domu (a zawartość portfela zostałby nienaruszona).
                Widzisz różnicę? Twoja ew. głupota i naiwność nie zdejmują winy ze złodzieja. Oceniamy (i powinniśmy oceniać) czyn! Nic więcej.
                • border.szary Re: mój "partner" ma chyba bordera 13.11.18, 00:17
                  ovonell napisał(a):

                  > "sama na własne życzenie współtworzyłaś ten związek" zdejmuje dużą część winy z
                  > jej zaburzonego partnera.

                  Niczego nie zdejmuje. Wina partnera jest winą partnera. Kropka. Każda przemoc jest winą agresora, a nie ofiary.
                  JEDNAK:
                  Autorka nie została porwana, nie była więziona wbrew jej woli.

                  A od takiego wniosku, już tylko krok do tezy: to rów
                  > nież twoja wina. I wtedy, miejscowe stado osób BPD rzuci się na nią z wpisami:
                  > sama sobie jesteś winna, sobą się zajmij, a nie biednym, nieszczęśliwym, zaburz
                  > onym, chorym, "wyjątkowym" i wymagającym opieki, miłości i tolerancji partnerem
                  > z BPD!

                  To jako przedstawiciel stada napiszę do niej: zajmij się sobą, bo jego siłą swojej miłości nie naprawisz. On musi tego chcieć. Więc jedyne, co możesz, to zająć się sobą.

                  > Jak się nachlasz po wypłacie i nocą zalegniesz i zaśniesz w ciemnym zaułku z wy
                  > pchanym portfelem i Cię okradną, to też rozgrzeszysz złodzieja, winę zrzucisz w
                  > yłącznie na siebie i skoncentrujesz się na własnej niedojrzałości, zapominając
                  > całkowicie o tym, że... jednak złodziej Cię okradł (też go z automatu wytłumacz
                  > ysz, ze "zła", gdyż, wszak "okazja czyni złodzieja")?
                  > Znam takie osoby, które by Cię pijanego odprowadziły do domu (a zawartość portf
                  > ela zostałby nienaruszona).

                  Hmmm... ale chyba nie powiesz mu: jesteś ofiarą złodzieja, to nie twoja wina, więc niczego nie musisz zmieniać. Jak się znowu nachlasz, to trafisz na takiego, co Cię do domu bezpiecznie zaprowadzi ...
                  Ofiara nie jest winna, ale świat sprawiedliwy nie jest i lepiej jest wiedzieć, co zrobić, żeby zminalizować ryzyko bycia okradzionym.
    • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 20:38
      oj widzę,że tu jakaś dyskusja ciekawa się zawiązała :)
      a ja dziś tak od siebie...jako autorka wątku...swoje przemyślenia i trochę wyrzucić chyba z siebie muszę...
      Bo kryzys mnie właśnie dopadł i myślę co mogła jeszcze zrobić żeby to naprawić, może powtarzać ciągle ,że kocham, udowadniać, może to by coś pomogło, naprawiło w jego głowie...ale zaraz zdrowy rozsądek wrócił,że przecież nie mogę w koło tylko udowadniać nie dostając w zamian miłości, lub dostawać tylko wtedy kiedy "zasługuję", i nawet nie obojętność na co dzień a ciągłe ciosanie kołków na głowie, ze wszystko nie tak, że się odezwałam nie w tym momencie co trzeba,że wszyscy to idioci i głupki,że "i zobacz co znowu zrobiłaś".I nie było sposobu aby do niego przemówić,że to nieprawda, że nie tak,że przecież mi zależy,bo nakręcał się zaraz i chciał iść się zabić :( przecież normą w związku powinien być spokój i kłótnia raz na miesiąc a nie odwrotnie. Marze aby kiedyś zrozumiał,że to swoim zachowaniem odtrąca od siebie tych którzy kochają. A może chce odtrącać? :( Już sama nie wiem, i tak tez czułam wiele razy i mu mówiłam ze się już pogubiłam w tym kim dla niego jestem przez to jego zachowanie bo traktował mnie jakby mnie bardzo nie lubił a po chwili mówił ze kocha i ze jestem kobietą życia :( Wiele razy namawiałam go na terapię a on obstawał przy swoim jak zdarta płyta,że to ja go zraniłam :( To wszystko trwało tylko parę miesięcy a ja mam wrażenie że o wiele dłużej. Czy mogłam zrobić coś jeszcze? Czy gdybym mimo jego przyciągania, odrzucania trwała przy nim czy by to coś pomogło? :( Kiedy już nawet o błahostkę uwagi nie mogłam zwrócić bo wpadał w szał :( Ech.....
      • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 21:13
        zastanawiajacaca_sie napisał(a):
        Marze aby kiedyś zrozumiał,że to
        > swoim zachowaniem odtrąca od siebie tych którzy kochają.


        Marz lepiej o założeniu rodziny z normalnym facetem, zamiast troszczyć się o to co godzien pogardy psychiczny dewiant zrozumie. To już nie powinien być Twój problem. Niech sobie ściele jak chce, ale nie z Tobą w roli dywanika, po którym brudnymi buciorami będzie hasał. Miejże choć odrobinę szacunku dla siebie.
        Zrozum informacje jakie podaje ten blog i korzystaj z nich: koniectoksycznych.blogspot.com

        • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 21:22
          Wiem o tym. Po prostu czasem zapominam jak mnie źle traktował zupełnie bez powodu. Jak mi wmawiał, że go nie kocham i takie tam i wtedy rzucał słuchawka, straszył samobójstwem. Nawet jestem w stanie zrozumieć że on wtedy naprawdę się tak czuł, cierpiał ale wiem że to w żaden sposób nie usprawiedliwia jego braku szacunku do mnie, innych ludzi. Bo i ja czasem się czuję nieważna, niekochana, ale z tego powodu nie wieszałam na nim psów, nie odtrącałam tylko komunikowałam czego mi w danej chwili potrzeba. On się trochę ode mnie uczył, była mała poprawa na jakiś czas a potem ni z gruszki ni pietruszki kolejna awantura z jego strony. Jedyne co bym chciała dla niego to aby czuł się dobrze, aby był naprawdę szczęśliwy i świadomy że to emocje nim kierują.
          • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 21:29
            no i z jednej strony serce mi się wyrywa do tego aby mu powiedzieć jak bardzo go kocham, bo kocham, bo wiem że jest zaburzony,że w głębi serca jest fajnym facetem, a z drugiej wiem że nie mogę być z kimś kto mnie tak traktuje, bo zniszczę w ten sposób samą siebie. wspominał nawet że musi na terapię ( o zgrozo przeze mnie, bo postawiłam mu granice i powiedziałam ze nie chce takiego traktowania i tu też wierze że on tak naprawdę czuje) co dawało mi malutką iskrę nadzieji że jest jeszcze szansa ze będziemy szczęśliwi, ale z tego co wiem to już porzucił tę myśl. miewał spokojne dni, a może godziny kiedy naprawdę szczerze mogliśmy porozmawiać, kiedy mówił ze wie ze musi rozwiązać swoje problemy i tym robiłam sobie nadzieję,że uda się coś z tym jeszcze z robić, a potem wracało wszystko nasilone.
            • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 22:30
              zastanawiajacaca_sie napisał(a):
              no i z jednej strony serce mi się wyrywa do tego aby mu powiedzieć jak bardzo g
              > o kocham, bo kocham,


              Kochasz go, a ZA CO?! Za to, że Cię poniewiera?


              bo wiem że jest zaburzony,że w głębi serca jest fajnym fac
              > etem,


              Serce to tylko pompa ssąco-tłocząca, tam są żyły, naczynia krwionośne i arterie. Żaden fajny facet w sercu nie siedzi. No i żaden psychopata czy jak tam go zwał, fajny nie jest.

              a z drugiej wiem że nie mogę być z kimś kto mnie tak traktuje, bo zniszcz
              > ę w ten sposób samą siebie.


              Ty samej siebie nie zniszczysz. To on Cię zniszczy, zrozum to wreszcie I nie ośmieszaj się wspieraniem dewianta, pchaniem go na terapię, bo żaden terapeuta nie jest w stanie przez rok bądź nawet parę lat zmienić tego, co się kształtowało przez kilkanaście lat. Masz brązowe oczy, gadaniem nie zmienia się w niebieskie. Zresztą jemu jest z tą swoją patologią dobrze. źle jest tylko Tobie. Więc zakończ tę znajomość zamiast go zmieniać, stawiać granice, uczyć dobrych manier, bo to jak zawracanie kijem Wisły. Lepiej być samą niż z psychicznym dewiantem.
              • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 10.11.18, 22:57
                za co kocham? może za to jaki był na początku...
                widziałam też jego dobre strony i wole wierzyć że taki właśnie jest tak naprawdę...
                i nie jesteśmy już razem...
                • border.szary Re: mój "partner" ma chyba bordera 11.11.18, 01:32
                  zastanawiajacaca_sie napisał(a):

                  > za co kocham? może za to jaki był na początku...
                  > widziałam też jego dobre strony i wole wierzyć że taki właśnie jest tak naprawd
                  > ę...
                  > i nie jesteśmy już razem...

                  Poczytaj trochę o przemocy w związkach, fazach w nich występujących, tzw. miodowych miesiącach.
                  Moim zdaniem to, co Cię spotkało że strony tego faceta, to przemoc psychiczna.

                  I wybij sobie z głowy, że możesz mu pomóc, że on się zmieni, kiedy Ty pokażesz mu jak go kochasz.
                  Nawet jeśli poszedłby na terapię, to byłaby ona nieskuteczna, bo to Ty tego chcesz, nie on.

                  A teraz zaopiekuj się sobą, bo facet nieźle Cię oglupił :(

                  Trzymaj się dziewczyno i powodzenia w następnym związku.

                  PS:
                  zasługujesz na miłość i można Cię pokochać.
                  • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 11.11.18, 13:12
                    tak też to odczuwałam, że to przemoc psychiczna. pewnego wieczora po dniu z nim spędzonym byłam tak wyczerpana psychicznie,że wyobraziłam siebie jako piłeczkę ping pongową którą on odbija od ściany do ściany a ja bezwładnie się na to godzę.To był czas kiedy się już poddałam bo zawsze jak wchodziłam z nim w jakąkolwiek dyskusję żeby się obronić przed jego despotyczny traktowaniem i jemu zaczynało brakować argumentów wpadał w jakiś dziwny stan, wyglądało to jakby atak, a potem słyszałam"nie rób mi tak więcej, nie zostawiaj mnie, kocham Cię" Głupiałam wtedy bo już zupełnie nie wiedziałam o co chodzi i się bałam bo wyglądało to tak jakby nie był w ogóle świadomy ze to on ma problem.
                    Nie wiem po co o tym wszystkim tu piszę. Może żeby sobie poukładać to w głowie bo sprawa jeszcze świeża i targają mną skrajne emocje co do niego.
                    • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 11:17
                      zastanawiajacaca_sie napisał(a):
                      Nie wiem po co o tym wszystkim tu piszę. Może żeby sobie poukładać to w głowie
                      > bo sprawa jeszcze świeża i targają mną skrajne emocje co do niego.

                      A jak myślisz, po co my to wszystko tutaj piszemy? Najwyraźniej nic z tego do Ciebie nie dotarło. Nieprzemakalna jesteś, właśnie dzięki tym emocjom. Zamiast "układać sobie w głowie", ułóż nogę do kopnięcia psychopaty w zadek i nie tracąc czasu wykonaj tą prostą czynność. Masz rozum, zdolność przewidywania skutków swoich decyzji i wyciągania wniosków? To się nim kieruj.
                  • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 11.11.18, 13:15

                    > PS:
                    > zasługujesz na miłość i można Cię pokochać.

                    Dziękuję.
                    • martusia355 Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 10:39
                      Witam wszystkich, czytam was bardzo długo ale nigdy się nie wypowiadałam. Odczucia jakie mi towarzyszą od jakiegoś czasu są takie jak "zastanawiającej się" i kilku podobnych forumowiczów. Też podejrzewałam go o jakieś schorzenia, problemy osobowościowe, borderline, bo dużo przemawiało za, jednak teraz wiem, że te okazały się niesłuszne, miał cięższy okres w swoim życiu. Rozstaliśmy się ale wiem, że to był dobry mężczyzna, nie mogłam się z tym pogodzić, próbowałam go odzyskać, on spotykał się z kimś innym, wiem że nic wielkiego między nimi nie było, kiedyś napisał że nie może żyć beze mnie, ale że go skrzywdziłam. I wiem, że mnie kocha bo zwierzał się naszej wspólnej przyjaciółce, musiał pozamykać ważne okresy z ostatniego czasu i stąd takie huśtawki, wiem od niej, że kilka razy był u psychologa i już jest z nim w porządku. Brakuje mi jednak odwagi żeby spróbować od początku. Nie skreślajcie nigdy drugiej osoby, nie stawiajcie diagnoz bo krzywdzicie nie tylko drugą stronę ale i siebie. Jeśli go kochasz to powalcz o niego, może razem pójdźcie do psychologa, takie jest moje zdanie.
                      • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 11:32
                        martusia355 napisała:
                        miał cięższy okres w swoim życiu.

                        Odreagowywał go na Tobie, puściłaś zaburzonego w trąbę, od razu znalazł zastępstwo. Ale widocznie tamta panna nie dała się tak łatwo flekować dała kopa w zadek a Ty ochłapy po niej z lubością zjadasz.


                        > był u psychologa i już jest z nim w porządku.


                        Tak, tak, hokus - pokus, czary - mary, już psycholog zrobił super mana z życiowej ofiary. Man nie będzie fikał, tylko miło bzykał :)))


                        . Nie skreślajcie nigdy drugiej osoby, nie stawiajcie diagnoz
                        > bo krzywdzicie nie tylko drugą stronę ale i siebie. Jeśli go kochasz to powalc
                        > z o niego, może razem pójdźcie do psychologa, takie jest moje zdanie.


                        Niszcz dzidzia swoje życie, jeśli taką masz wolę, ale zanim tak debilne rady zaczniesz dawać komuś, najpierw wyjdź z piaskownicy.
      • krzywijo Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 14:15
        zastanawiajaca....
        jak to czytam to jakbym czytala swoja historie. Najpierw super pieknie, a potem pretensje klotnie szal o byle slowo...najlepsze ze slowa prawdy bo border nigdy nie przyzna sie do tego ze zrobil cos nie tak.
        Potem z dnia na dzien mowisz mniej, bo myslisz ze to z Toba cos nie tak...i tak w kolko. A na koniec powie CI ze to tylko twoja wina bo on nie czul sie kochany, albo ze takich jak TY/Ja znajdzie sobie 10 lepszych :)
        Mi tez mowil ze jestem kobieta jego zycia, zeby za pare dni powiedziec mi ze jestem pusta idiotka. Tak o. Z Niczego :)
        Uslyszalam tez ze nie mam zadnej pasji ( praucjac i wychowujac dziecko) a jeszcze jemu zabraniam robic to co on kocha. Chcac gdzies wyjsc uslyszalam ze sama nie pojde, on pojdzie ze mna i tak z roku na rok przestalam wychodzic bo on potrafil wszedzie narobic wstydu.
        Nie moglas zrobic nic wiecej...bo nikogo na sile nie zmienisz. Oni mowia to co chcemy uslyszec...zeby potem zgnoic Nas i napluc w twarz. Doslownie i w przenosni.
        Czy jakbys trwala to cos by zmienilo ? Nie. Bo jesli nie TY to zostawilby Cie wreszcie on...gdyby znalazl "NOWE" zajecie.
        Ja czasem mam mysli ze moglam sie nie czepiac albo nie zwracac uwagi..ale tak jak kazdy tu pisze...zycie jest za krotkie zeby ciagle uwazac co sie robi i mowi bo o byle glupote moze dostac w twarz.
        Najwazniejsze zrozumiec ze oni sie nie zmienia a my z Nimi nie mialybysmy nic.
        • krzywijo Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 14:18
          " Jeśli go kochasz to powalcz o niego, może razem pójdźcie do psychologa, takie jest moje zdanie"

          Az oczy bola jak sie takie cos czyta.
          Im sie nie pomoze...i nikogo nie zmienisz ciagnac go do psychologa. Boze....autorka tej wypowiedzi jest na etapie na ktorym chyba byl kazdy w zwiazku z kims zaburzonym...Ale halo ! TO NIE MY ROBIMY KOMUS PIEKLO A TO MY MAMY WALCZYC ?
          Isc do psychologa ok, ze soba albo w zwiazku gdzies pojawia sie monotonia ale ludzie nie maja zadnego zaburzenia...a jesli zdrowy ciagnie zaburzonego do psychologa to jeszcze na koniec uslyszy " TO TY JESTES PIERDOLNIETY" tak z wlasnego doswiadczenia.
          • martusia355 Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 18:26
            Ale autorka wątku sama napisała, że partner nie ma stwierdzonego borderline tylko dużo jej się potwierdza z tego co czyta na forum i nie tylko. Więc dalej podtrzymuję, że nie należy nikogo tak oceniać i traktować jakby był taki rzeczywiście borderem. Sama też napisała, że długo pracowała nad sobą więc sądzę, że autorka tez ma duże problemy, ale niestety nie napisała nam nic więcej o sobie. I dalej jestem zdania, że powinna powalczyć o niego skoro kilka razy pisze, że bardzo go bardzo kocha. O ile potrafi to robić przy swoich zaburzeniach.
            • border.szary Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 23:57
              martusia355 napisa

              > Sama też napisała, że długo pracowała nad sobą więc sądzę, że aut
              > orka tez ma duże problemy, ale niestety nie napisała nam nic więcej o sobie. I
              > dalej jestem zdania, że powinna powalczyć o niego skoro kilka razy pisze, że ba
              > rdzo go bardzo kocha.

              Powalczyć???
              W imię czego?
              Bo Ciebie facet potraktował, jak głupią gęś i uważał, że nie ma takiej potrzeby, by cokolwiek Co wyjaśnić? I uważasz, że jego zachowanie wobec Ciebie było odpowiednie...
              Daj spokój...

              O ile potrafi to robić przy swoich zaburzeniach.

              To jest bardzo krzywdzące, co napisałaś. I uważam, że powinnaś autorkę wątku przeprosić.
              Nic Cię nie uprawnia do sugerowania, że braku kej zdolności do miłości.
        • northern_star Re: mój "partner" ma chyba bordera 12.11.18, 16:49
          dokladnie masz racje. Obojętnie co zrobisz i jak sie nagniesz to zawsze jest za mało. Bo tu chodzi tylko o ich popierdolone puste ego i sami nie wiedza czego szukaja. Bo dzis jest to gruszka a jutro jabłko.

          Dlatego trzeba umieć odejsc z szacunku dla samego siebie i zrozumieć że nic tam wiecej nie uda sie zmienic. I prawda ze zycie jest za krotkie by poświęcać je dla kogos kto mysli tylko o sobie jak dzieciak. Ale trzeba to wszystko przezyc by z czasem zrozumieć. Wszystko jest nam w zyciu dane by czegos nad nauczyc a czasem taka terapia wstrzasowa jak bpd jest rowniez potrzebne by zrozumiec ze sa i tacy dla których nie warto miec serca bo je zdeptaja i oleja cieplym moczem bo dla nich to zwykly przedmiot bo sami go nie maja.
          • martusia355 Re: mój "partner" ma chyba bordera 13.11.18, 16:40
            Jak sobie radzicie dziewczyny? Mam to pytanie do zuzki, której nie ma tu od jakiegoś czasu i do zastanawiającej_się. Bo łączą nas takie same problemy, to znaczy jesteśmy albo byłyśmy w związku z facetami borderami i jednocześnie kochamy ich cały czas, chciałybyśmy żeby udało nam się przetrwać razem. Pewnie towarzyszą nam jakieś deficyty, mój psycholog powiedział że u mnie mogą być depresyjne stany. A jak u was? Zastanawiająca_się wspominałaś o długotrwałej pracy nad sobą. Też miałaś jakieś problemy, stwierdzono coś u ciebie? Leczyłaś się fachowo czy sama? Napisz coś więcej o sobie. Chciałabym, żeby nam się udało, żeby zniknęły te kłopoty. Zuzka też się odezwij bo walczyłaś ze sobą ostatnio, wracałaś i spotykałaś się z nim. i Trzymajcie się.
            • krzywijo Re: mój "partner" ma chyba bordera 14.11.18, 10:12
              Dziewczyny tez się podpinam.
              Ja obecnie znowu zaczelam prace nad sobą, ale bez niego. Przy Nim i z Nim trace calkiem siebie. Wszystko robie pod niego a potem i tak mowi mi ze ma dziesięć innych na moje miejsce a zycie przy mnie to wegetacja. ON czasami mowi to wszystko co ja mysle o NIm...ale ja nigdy na glos tego nie powiedziałam. Widze ta manipulacje jak na dloni.
              A jak U Was ?
              Na jakim etapie jesteście ?
              • martusia355 Re: mój "partner" ma chyba bordera 14.11.18, 21:32
                Odpuściły chyba dziewczyny czytanie tego co tu piszą ludzie. Albo nie chcą opowiadać o sobie. A może wróciły do partnerów. Szkoda bo każda historia wnosi coś nowego dla lepszego zrozumienia tego wszystkiego.
                • krzywijo Re: mój "partner" ma chyba bordera 15.11.18, 13:02
                  martusia355 a Twoja historie można gdzies w jakims watku przeczytać ? :) chętnie się z nia zapoznam.
                  • martusia355 Re: mój "partner" ma chyba bordera 16.11.18, 13:14
                    Nie, nigdzie nie opisywałam swojej historii. Jestem osobą nazwijmy to publiczną, dosyć znaną w okolicach swojego miejsca zamieszkania. Nie chcę być kojarzona. Tyle co mogę powiedzieć to, że żyłam z taka osobą ponad 2 lata. To co czytam tutaj na forum od mniej więcej 4 miesięcy nie daje mi cienia wątpliwości co do BPD osoby z którą układałam sobie życie. Ciągła huśtawka nastrojów, siedzenie przy telefonie, non stop smsy, notoryczne kłamstwa w przeróżnych tematach, ale sprawdzone przeze mnie i potwierdzone, powtarzanie o swojej beznadziejności i pustce wewnątrz, zniknięcia na tydzień niby do kolegi, mówienie o tym, że ciągle ktoś do niego wypisuje jaka to ja ku..a i szm..a nie jestem ale żebym nie martwiła się bo on w to nie wierzy. Bardzo szybkie zakochanie się we mnie i powtarzanie jak mantrę, że jedyne czego chce to mojego szczęścia. Dziwne zachowania, np. w trakcie jazdy samochodem, przy kłótni potrafił łapać mi za kierownicę, serce podchodziło mi do gardła, podczas przerw w podróży hasła, że ma mnie dość i nie wraca ze mną, ostatnie 200 km wraca stopem. Straszenie samobójstwem. Z jednej strony mówienie o tym, że dla mojego szczęścia możemy się nawet rozstać ale z drugiej mańki chciał ciągłych potwierdzeń, że nigdy go nie zostawię. I bardzo wiele innych spraw, które pokrywają się z tym co piszecie. Przez to wszystko odsunęłam się od swojej rodziny, znajomi praktycznie przestali istnieć, skutecznie dałam się odizolować. Nie miał żadnych zainteresowań, okazało się, że od zawsze uwielbiał robić to co ja lubię i czym się interesuję. W międzyczasie dowiedziałam się, że jestem niepoczytalna i mam zapisać się na terapię , czyli standard odwracania kota. Istny kosmos. Po rozstaniu nie mogłam dojść do siebie przez kilka miesięcy, byłam kilka razy u psychologa, ale prawdę mówiąc dalej w głębi gdzieś zbyt często wracam i tęsknię. Co kilka tygodni, miesięcy próbuje przypominać mi o sobie, ja nie reaguję. Widzę jednak spore postępy dzięki temu że jestem tutaj na forum. Dziękuję wam. Piszcie o tym dużo, przestrzegajcie innych bardzo dobitnymi wypowiedziami bo chyba one działają najlepiej.
                    • krzywijo Re: mój "partner" ma chyba bordera 16.11.18, 14:12
                      A od kiedy nie jesteście razem ?
                      • erma74 Re: mój "partner" ma chyba bordera 16.11.18, 14:26
                        Od ponad roku
                        • martusia355 Re: mój "partner" ma chyba bordera 16.11.18, 16:26
                          Nie. Od prawie 5 miesięcy. Ale rany są jeszcze otwarte jakbyśmy wczoraj byli razem.
                          • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 03.12.18, 17:48
                            wiem coś o tym :(...najbardziej boli mnie to że ja chyba tak naprawdę nigdy się dla niego nie liczyłam, że byłam mu tylko "potrzebna" ale nie był w stanie, nie umiał dać czegoś dla mnie od siebie, tak po prostu, z serducha. Kiedy nie odzywał się dłużej ja się martwiłam i pytałam czy u niego wszystko ok, a w druga stronę on mnie ochrzaniał za to że się nie odzywałam i potrafił napisać "czy ty wiesz co robisz?", jakby mi groził ze mnie odrzuci za to...nigdy nie zapytał dlaczego się nie odzywałam, czy może coś mi się stało...smutne to :( taki mały przykład ale tak to u nas działało.
                            • ovonell Re: mój "partner" ma chyba bordera 03.12.18, 19:24
                              "nigdy nie zapytał dlaczego się nie odzywałam, czy może coś mi się stało".

                              Napisała Królewna... :(
                              • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 03.12.18, 19:41
                                ?
                • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 22.01.19, 17:54
                  Ja chyba nie chcę opowiadać. Dla mnie to wciąż trudny temat, ale jak to ja nie byłabym sobą :) gdybym z trudnej lekcji nie chciała wyciągnąć dla siebie wniosków, więc...relacja ta pokazała mi jedną bardzo ważną rzecz, a mianowicie to, że wchodziłam w tej i innych moich relacjach w rolę ofiary. Schemat ten wyniosłam z domu, z relacji z moją matką, która nie dopuszczała do głosu moich potrzeb emocjonalnych i wypracowałam w sobie takie a nie inne podejścia. Z matką nie miałam możliwości dyskusji, szybko zostawałam "uciszona", uciekałam w płacz, rezygnację, poddanie się. Ten związek pokazał mi jak na dłoni te wszystkie moje działania ( często zauważałam wiele podobnych cech u mojego partnera do tych które miała, ma moja matka). Nie miałam odwagi wziąć swojego w życia w swoje ręce, miałam pretensje do wszystkich dookoła że mnie ranią zamiast coś z tym zrobić. No i zaczęłam pracę nad tym. Dużo czytam. Być może podejmę też terapię. Może po to to wszystko miało być. Być może i on spojrzy na siebie autorefleksyjnie i coś z tego wyniesie. Nie wiem. Wiem tylko że dla nas obojga nie było to łatwe. On męczył się ze swoimi silnymi lękami a ja ze swoją bezsilnością i "zranionym serduchem". Z tego musiała powstać jedna wielka burza z piorunami, bo tak się czułam w tej relacji. Jedyne czego mi brakuje to rozmowy z nim. Tak zwyczajnie, w cztery oczy. Może kiedyś jeszcze się uda. Spokoju i radości Wam wszystkim życzę :)
                  • martusia355 Re: mój "partner" ma chyba bordera 22.01.19, 22:14
                    A jakie relacje miałaś z ojcem, dobre? Niestety dzieciństwo, jego przebieg nie zależy od nas samych. Jaką masz pewność, że Twój były partner ma jakieś zaburzenia? Miał silne lęki, to znaczy jakie? Nie zawsze warto tkwić w przypuszczeniach. Może coś przemyślał i wyciągnął wnioski. A może też chciałby porozmawiać, warto wyciągnąć rękę skoro czujesz, że brakuje Ci czegoś co było. Potrafiłabyś wybaczyć i spróbować jeszcze raz? Bo widzę w tym co mówisz jakieś nadzieje. Szukałaś kontaktu albo rozmowy? Życzę Ci wiary w siebie :)
                    • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 22.01.19, 22:23
                      Tak, tak, niech przemocowiec pluje Jej w twarz i wówczas warto powiedzieć, że deszcz pada :)
                      • marta34 Re: mój "partner" ma chyba bordera 25.01.19, 02:49
                        Popieram! Ci co mają chad i borderline to nie są ludzie, tylko potwory, pozbawieni serca, wypruci z uczuć, używaja ludzi do swoich celów, oni nie czują, oni tylko udają. To, że ktoś ma borderline, to nie jest żadne usprawiedliwienie,to są osoby, które powinny być izolowane od innych, dlatego, że oni niszczą ludzi, niszczą psychikę i kategorycznie nie nadają się do żadnych relacji! I nie ma gadania o jakichś psychologach , terapiach... Oni nigdy się nie zmienią i nic im nie pomoże!
                    • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 23.01.19, 00:37
                      martusia355 napisała:

                      > A jakie relacje miałaś z ojcem, dobre?


                      Gdyby miała takie, to przede wszystkim z nim by rozmawiała na temat krzywd psychicznych jakich doznała w swoich związkach, zamiast nadal marzyć o intymnych rozmowach z przemocowcem. Dobry ojciec zauważyłby, że z córką dzieje się coś złego i chciałby dociec przyczyny tego stanu rzeczy. W dobrych relacjach to ojciec jest dla córki wzorem prawidłowego traktowania kobiety. Podejrzewam, że ojciec nawet Jej nie szanował (bo wówczas nauczyłby Ją godności i szacunku dla siebie samej). W tej rodzinie nie było miłości, bo Ona by doskonale wiedziała, jak odróżnić to uczucie od szantażu emocjonalnego i manipulacji, której stała się ofiarą. W normalnej rodzinie z sympatią córki się rozmawia, stawia mu warunki i zamyka drzwi z drugiej strony, jeśli facet nie umie im sprostać. Dobry ojciec nie pozwoli córki skrzywdzić. Tam ani ojca ani uczuć wyższych nie było.


                      . Jaką masz pewność, że Twój były partner ma jakieś zaburze
                      > nia? Miał silne lęki, to znaczy jakie?


                      A jakież to ma znaczenie? Źle Ją traktował i to wystarczy, żeby dobry ojciec odgonił go od własnej córki jak najdalej. Siłą, jeśli dobrego słowa nie rozumie. Ona się przecież nie pisała na jego terapeutkę, niańkę i wychowawczynię i nie taki jest cel damsko-męskich relacji. Kobieta szuka męża i ojca dla swoich dzieci. Nie szuka "partnera",, których ma pełno w każdym zakładzie pracy, popaprańca, którego najpierw musi wyleczyć, wychować, dopieścić, dowartościować, nauczyć dobrych manier, altruizmu i zrobić to wszystko wyłącznie kosztem własnego poświęcenia i traumy. Ty coś tak debilnego Jej proponujesz, czy może źle Cię zrozumiałam?!


                      Może coś przemyślał i wyciągnął wnioski.


                      No to już by leżał plackiem u jej stóp z bukietem kwiatów i prosił o wybaczenie, bo tak ZAWSZE postępuje mężczyzna, któremu na kobiecie zależy, który boi się, że ją straci i to ona (nie żadne lęki, sręki ) jest dla niego najważniejsza. Jeżeli wobec Ciebie ukochany zachowywał się podobnie jak ten pajac, o którym rozmawiamy, to bardzo Ci współczuję, bo wybaczając i kierując się tym, co taki przemocowiec "chciałby", nigdy nie stworzysz własnym dzieciom prawidłowo funkcjonującej rodziny.


                      A może też chciałby porozmawiać, wa
                      > rto wyciągnąć rękę skoro czujesz, że brakuje Ci czegoś co było.


                      Nie rozumiesz, że Jej brakuje czegoś, czego NIGDY tam nie było? I nie będzie, bo on po prostu nie umie dawać tego, czego potrzebuje każda kobieta - spokoju, poczucia bezpieczeństwa, radości na co dzień, umiejętności współżycia w rodzinie.


                      Potrafiłabyś wy
                      > baczyć i spróbować jeszcze raz?

                      Po co?

                      Szuka
                      > łaś kontaktu albo rozmowy?


                      Ty chyba też nie masz w sobie odrobiny godności. Ściel się dalej przed mężczyznami jak dywanik, to będą po Tobie deptać.



                      Życzę Ci wiary w siebie :)


                      Najlepiej, niech się do siebie modli... :) Jednak w moim racjonalnym przekonaniu zamiast wiarą, musi kierować się wiedzą. Wiarę zostawmy religii.
                      • martusia355 Re: mój 24.01.19, 13:43
                        Też myślę że ojca nie było ale możemy tylko gdybać bo koleżanka zastanawiajacaca_sie nie chce rozmaiwać. Zarzuca informacje, znika na kilka dni i powraca tak jakby walczyła jednak o tego faceta. Nie skreślałabym jej partnera tak jak leda mówisz. Nie ma diagnozy więc warto rozmawiać o wszystkim nawet pójść wspólnie do psychologa. Przypuszczam że obydwoje mają problemy. Chyba nie pisała ile ma lat ale domyślam się że jest dorosła. Życzę jej powodzenia.
                        • leda16 Re: mój 24.01.19, 16:58
                          martusia355 napisała:

                          > Też myślę że ojca nie było ale możemy tylko gdybać bo koleżanka zastanawiajacac
                          > a_sie nie chce rozmaiwać.


                          Po prostu nie chce się zwierzać i ma do tego prawo. Natomiast to, co napisała o matce jest straszne. Nie znam matki, która by tak traktowała swoje dziecko. Skrajna patologia, której każdy człowiek o zinternalizowanych normach moralnych starannie unika. Kurczę, nawet zwierzę lepiej traktuje swoje dzieci. Naturalnie, psychoterapia DDD i to jak najszybciej! Im dłużej zwleka, tym łatwiej to się zakorzenia.


                          . Nie skreślałabym jej partnera tak jak leda
                          > mówisz. Nie ma diagnozy więc warto rozmawiać o wszystkim nawet pójść wspólnie
                          > do psychologa.


                          A cóż to Jej da? Wracając, pierwsza wyciągając rękę, tylko wbije go w pychę (patrzcie jak k..na mnie leci). Żaden mężczyzna nie szanuje kobiety łatwej, czyli takiej, którą sflekuje a ona jeszcze się łasi i na kolanach wróci... Ma diagnozę czy nie ma, jest głęboko zaburzony, niezrównoważony psychicznie, egoistyczny, z atrofią uczuciowości wyższej manipulant, więc nie nadaje się na męża i ojca a co gorsza, efektywnego pełnienia tych ról nigdy się sam nie nauczy. Takie cechy charakteru to dla psychoterapeuty szarpanina na kilka lat, często nieefektywna. Psychoterapeuta też nie jest od szkolenia pacjentów w tym zakresie. Zwłaszcza taki. który sam nie potrafi efektywnie w nich funkcjonować, np. bezdzietny, czy po dwóch rozwodach. Tym bardziej Ona. Z czego to się wzięło, to już nie jej problem. "Wspierając się", dwie patologie tym szybciej znajdą się na dnie. W zmaganiu się dwóch zaburzonych osobowości, zawsze egoista wykończy altruistę. W tym wypadku on Ją. Dookoła jest mnóstwo wspaniałych mężczyzn, po co tracić czas na kogoś takiego jak ten zasługujący na kopa w zadek chłoptaś?
                  • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 22.01.19, 22:19
                    zastanawiajacaca_sie napisał(a):
                    Nikt sobie matki nie wybiera, jednak wierzę, że nie była dla Ciebie nawet w 20% tak okrutna jak ten, w końcu całkowicie obcy facet, z którym się związałaś.


                    Dużo czytam. Być może podejmę też terapię. Może po t
                    > o to wszystko miało być.


                    Determinizm, przekonanie, że nasz los został zapisany w gwiazdach, nie jest najlepszą postawą do wychodzenia z traumy. Ale tak, wzięcie w swoje ręce odpowiedzialności za własne życie polecam.


                    Być może i on spojrzy na siebie autorefleksyjnie i coś
                    > z tego wyniesie.


                    Ze znęcania się nad Tobą coś wyniesie? Wyrok karny powinien wynieść i tyle.


                    Jedyne czego mi brakuje to rozmowy z nim. Tak zwyczajnie, w c
                    > ztery oczy. Może kiedyś jeszcze się uda.


                    Porzuć te rojenia. Wilk nigdy nie stanie się barankiem. Jako kobieta nie dysponujesz właściwymi argumentami. Ale może masz brata lub ojca, którzy tak zwyczajnie, w 4 oczy na ciemnej ulicy...?
                  • leda16 Re: mój "partner" ma chyba bordera 23.01.19, 00:41
                    zastanawiajacaca_sie napisał(a):
                    Nikt sobie matki nie wybiera, jednak wierzę, że nie była dla Ciebie nawet w 20% tak okrutna jak ten, w końcu całkowicie obcy facet, z którym się związałaś.


                    Dużo czytam. Być może podejmę też terapię. Może po t
                    > o to wszystko miało być.


                    Determinizm, przekonanie, że nasz los został zapisany w gwiazdach, nie jest najlepszą postawą do wychodzenia z traumy. Ale tak, wzięcie w swoje ręce odpowiedzialności za własne życie polecam.


                    Być może i on spojrzy na siebie autorefleksyjnie i coś
                    > z tego wyniesie.


                    Ze znęcania się nad Tobą coś wyniesie? Wyrok karny powinien wynieść i tyle.


                    Jedyne czego mi brakuje to rozmowy z nim. Tak zwyczajnie, w c
                    > ztery oczy. Może kiedyś jeszcze się uda.


                    Porzuć te rojenia. Wilk nigdy nie stanie się barankiem. Jako kobieta nie dysponujesz właściwymi argumentami. Ale może masz brata lub ojca, którzy tak zwyczajnie, w 4 oczy na ciemnej ulicy...?
                    • zastanawiajacaca_sie Re: mój "partner" ma chyba bordera 23.01.19, 02:27
                      Była bardziej okrutna. Biła mnie po twarzy, głowie i plecach jako nastolatkę, chyba głównie za to, że nie chciałam się jej podporządkować, już nie pamiętam dokładnie za co to było.
                      • marta34 Re: mój "partner" ma chyba bordera 25.01.19, 03:16
                        Ja jeszcze raz powtórzę, dziewczyno ciesz się, że już nie jesteś w tej chorej relacji! Wiem co mówię, bo sama rok byłam w takiej, ta osoba ma borderline. To są potwory, uwierz mi. Oni nie mają serca, nie czują tak jak ja czy Ty... Używają ludzi do swoich celów,manipulują, są bardzo toksyczni i przede wszystkim oni niszczą 2 osobę, jej psychikę, pewnego dnia Ty sama nie wiesz co jest prawda a co jest fałszem, jakbyś była w jakiejs psychozie. 1 dnia taki typ będzie mówił jedno, a za parę dni będzie mówił już co innego, jak będziesz mu potrzebna to będzie pięknie grał, że ma uczucia, a potem nagle ujawnia się 2 twarz zimnego potwora, który okazuje brak szacunku, wręcz poniża! I TO JEST PRAWDZIWA ICH TWARZ!!! Zapamiętaj to! Oni udają uczucia, udają wszystko,bo przecież na początku muszą Cie jakoś przyciągnąc. Nie ma tłumaczenia a bo on jest zaburzony , to nie jego wina. Od tego jest szpital psychiatryczny, tam powinni siedzieć,bo są niebezpieczni dla innych, Ty nie jesteś od pomagania takiemu potworowi!
                      • trudnyczas Re: mój "partner" ma chyba bordera 03.03.20, 16:11
                        Cześć, minął ponad rok od twojego posta. Czy możesz napisać, jak sobie poradziłaś?
                        Jestem w podobnej sytuacji, tyle że związek trwał ponad 10 lat, a latem mój partner został zdiagnozowany w szpitalu psychiatrycznym. Rozpoczął terapię i odszedł od de mnie, po raz nie wiem który. Ma nową dziewczynę...
                        • zrozumiec_bpd Re: mój "partner" ma chyba bordera 03.03.20, 23:28
                          Napisz na abrakadabra183@o2.pl
    • rozdrapanaaa Re: mój "partner" ma chyba bordera 03.02.19, 09:01
      Zapraszam na mojego bloga o toksycznych relacjach. Rozdrapana wróciła.

      rozdrapana.blogspot.com/2019/02/toksyczny-wtf.html

      xo xo
      Roz
    • ronaldjeremy Re: mój "partner" ma chyba bordera 24.07.19, 15:21
      Moja borderka od blisko 2 miesięcy zażywa regularnie olej cbd hempcbd.pl/kannabidiol-cbd/olejki-cbd/olej-konopny-cbd-natural-5-500mg-10ml.html i widzę sporą poprawę w jej zachowaniu. Miewa mniejsze ataki złości i częściej jest dla mnie miła i widać u niej w końcu uśmiech na twarzy. Może za jakiś czas uda mi się ją przekonać na terapię dialektyczno - behawioralną ale nadal czuję opór.
      • astroblaster Re: mój "partner" ma chyba bordera 24.07.19, 22:54
        Uuuuu...słaby sprzedawca.
        Sprzedawca-leszcz.

        Niby czytał coś tam i ‚nomenklaturę’ przyjął, ale lekcji nie odrobił.

        Tym wpisem nawet inteligencji nie uraziłeś.

        Szkoda, że dezaktywowałem Vre-Snę (haha); miałby sprzedawca-leszcz zasłużony lincz.

        Powodzenia w akwizycji.
        W latach 90-tych tak akwirowano na ulicach (miałby leszcz etykietkę alias identyfikator ‚leszczu roku’

        Słabo...
    • nancybrown Re: mój "partner" ma chyba bordera 04.09.19, 13:11
      Skoro naduzywa uzywek to nie musi miec borderline zeby byc agresywnym

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka