fibin
21.03.01, 19:31
Przeczytałem wszystkie Twoje ciekawe wypowiedzi i
chciałbym podzielić się moimi wątpliwościami. Zen mówi
m.in.: "Those who know do not talk, those who talk do
not know." Co ty na to?
Przeczytałem sporo książek o buddyźmie i Zen, niektóre
rzeczy bardzo mi się podobają, inne mniej. Dziesięć
zasad Zen wisi nad moim biurkiem i próbuję się do nich
stosować. Ale jeden z autorów każe przez wiele godzin
wpatrywać się w obrazek (co zrobiłem) aż do ujrzenia
czegoś (oświecenia). Po jakimś czasie poddałem się i
sprawdziłem na końcu książki, co przedstawia obrazek.
Okazało się, że krowę, której za żadne skarby nie
widziałem, nawet już wiedząc,że to krowa! Chyba daleko
mi jeszcze do oświecenia...
Czy jesteś "oświecony", skoro przedstawiasz się jako
Budda? Czy to raczej rodzaj świętokradztwa - tak,
jakby chrześcijanin przdstawiał się: jestem Chrystus?
Myślę, że Twoje porady są całkiem niezłe, ale głównie
dla ludzi zdrowych lub chorych niezbyt ciężko.
Medytacja to wyczerpująca praca, przynajmniej na
początku, a chory na depresję nie ma czasem sił pójść
do toalety, a co dopiero zmusić się do medytacji!
Napisz, co przeczytać i co robić, aby nauczyć się
medytacji. Myślę, że dzięki Tobie spróbuję jeszcze raz.
Co sądzisz o jodze i dalekowschodnich sztukach walki?
Pzdr:)