ona321
15.01.20, 11:25
Rok temu diagnoza zaburzenia lękowe, a konkretnie nerwica z natrętnymi myślami. Myśli były iracjonalne, sprawiały duży ból psychiczny. Psychiatra włączył leki, potem psychoterapia. Brałam leki przez pół roku, a potem przez pół roku chodziłam na terapię psychodynamiczną. Terapię zakonczyłyśmy w porozumieniu z terapeutką z przyczyn ode mnie niezależnych. Na koniec terapeutka stwierdziła, że w moim przypadku przydałoby się jeszcze pół roku pozostawania w terapii. Niestety nie mogłam sobie na to pozwolić. To samo z lekami. Z przyczyn, o których nie chcę tutaj pisać, musiałam zakończyć leczenie farmakologiczne.
Minęło dwa msc od zakończenia terapii i objawy niestety wracają. Wybudzają mnie koszmary w nocy, nie mogę już potem do rana zasnąć. Wracają natrętne myśli, że komuś mogę zrobić krzywdę, przerośnięte i nieadekwatne lęki o najbliższych.
Niby już teraz wiem skąd się one biorą, ale sama ta wiedza nie pomaga.
Może ktoś miał podobnie i sobie jakoś z tym poradził? Niestety z przyczyn zdrowotnych nie mam teraz możliwości powrotu na terapię.