Dodaj do ulubionych

zdrada i depresja

09.09.20, 23:23
Ok. 15 lat temu przeprowadziłam się ok. 500km od miasta rodzinnego, do obecnego męża. Byłam młoda, naiwna i zakochana. Po ślubie okazało się, że mąż lubi spożywać alkohol, ma przede mną tajemnice, znika. Moi rodzice kupili nam mieszkanie, urodziło się dziecko a ja czułam się taka samotna, bez rodziny. Dziecko miało w wieku niemowlęcym tzw podejrzenie choroby nowotworowej. To była dla mnie ogromna trauma. Sama chodziłam do lekarzy, stałam z kilku miesięcznym dzieckiem na ręku w poczekalni przez kilka godzin. Mąż znikał, nie był oparciem, często pił, twierdził że ma dużo pracy. Ja wróciłam po 6msc urlopie macierzyńskim do pracy, która jest była zawsze bardzo stresująca, nie będę pisała jakiej ale jest to tzw służba, gdzie kobiet się nie ceni. Bardzo się starałam w pracy bo wiedziałam, że muszę pracować żeby dzievku zapewnić przyszłość. Po powrocie do pracy przyjechała do mnie moja wówczas po 50tce matka, która zajmowała się moim dzieckiem do czasu pójścia dziecka do przedszkola. Poświęciła się, już wówczas była osobą schorowaną i nie był to łatwy dla mnie czas bo dziecko miało 37st gorączki a moja matka 40 i szpital. Mój mąż nigdy nie był osobą zaangażowaną w wychowanie córki, myślałam że to przejściowe itp ale mijały lata a nic się nie zmieniało za to mąż zaczął jawnie zrzucać maskę. Nie jestem w stanie opisać jak złym był człowiekiem. Szantazował, wyśmiewał a ja nie miałam tu znajomych bo właściwie samotnie wychowywałam dziecko. Zaczęłam przyłapywać go na coraz większej ilości klamstw. Wprowadził mnie w błąd jak się okazało co do swojego wyksztalcenia, nie miał ukończonych studiów, zrobil to po 5 latach, gdy dziecko mialo pól roku a ja o niczym
nJa w międzyczasie awansowałam pomimo niższych kwalifikacji niż on. Jego praca była najważniejsza, czasochłonna, wymagająca siedzenia po godzinach. Potrafił znikać na kilka dni, wyłączać telefon ale był to mój mąż a ja miałam tutaj tylko schorowaną matkę, która zaczęła być moim drugim a właściwie trzecim dzieckiem.Nie miałam z kim porozmawiać, wstydziłam się tego jak on mnie traktował. Prawdopodobnie mnie oczernial w pracy, bo niestety nie pracujemy może w tym samym mieście, budynku ale w tej samej firmie. To wszystko było dla mnie porażające. W 2016roku nagle znikł na tydzień, córka była w szpitalu, on wyłączony telefon, zero kontaktu. Znikania występowały coraz częściej. Kiedyś zostawił tablet i odkryłam na nim zdjęcia jakiejś kobiety i jedno zdjęcie jego siedzącego prawdopodobnie obok tej samej kobiety w grupie ludzi. Skojarzyłam, że to wtedy bylo gdy córka byla w szpitalu. Mi wcisnął, że powodem nieobecności był wyjazd na szkolenie zawodowe a ze zdjęć wynikało ze byli to ludzie ze studiów. Nie widziałam go przez prawie 2msce z przerwami. Zachowywał się jak szaleniec. Twierdził, że pisze doktorat w innym mieście. Taka sytuacja trwała kilka lat. Dodatkowo raz dostałam smsa od niego, w którym pyta się kobiety o innym imieniu czy kochanie dojechało znowu coś wymyślił, raz zadzwonił do mnie było słychać tylko głos lektora filmu znanego mi na pamięć z pewnego muzeum z miasta turystycznego do którego jeździliśmy raz w roku. Znowu mi coś wcisnął. Ja byłam już coraz bardziej zmęczona, stałam się warzywem, a to schudĺam ponad 10kg a to przytyłam pomimo że nic prawie nie jem bo wysiadło mi zdrowie. Zaczęłam odczuwać bóle neurologiczne, nie mogę trzymać kubka bo mi wypada z ręki co bardzo utrudnia mi pracę. Przez to w jakiej żyję matni nie mam siły i czasu zająć się swoim zdrowiem bo orzecież mam chorą matkę, która obecnie nie wychodzi z mieszkania. Czasami wzbierał we mnie gniew ale nie byłam w stanie do niczego. Dodam, że mam pracę zmianową także na noc i musialam zostawiać dziecko same w domu wprawdzie ok 10 letnie ale jednak bałam się. On regularnie wyjeżdżal na weekendy, wracał w poniedziałki.zaprzeczał temu, że ma kobietę. Nikt nie dawal temu wiary poza mną np jego rodzina. Z roku na rok wegetowałam poniżana, zapomniana, czlowiek nic. Wiedzialam, że mnie wykorzystywał, pojawiał się na dłużej gdy brakło mu pieniędzy. Od jakiegoś czasu nie sypiałam w nocy przez system zmianowy nie potrafiłam spać w ciągu dnia po nocy i organizm nie regenerował się, przestałam sypiać, gonitwa myśli. W lutym przeżyłam potężne zalamanie nerwowe, wszystko się skumulowało sytuacja z nim i w pracy. Po 10latach nie chodzenia na dłuższe l4 poszłam do psychiatry z NFZ dał mi l4 na 4 tyg, z diagnozą depresja. Brałam tylko leki na sen, nie brałam psychotropów bo moja praca raczej wymaga konentracji a te na sen rozwalily mi wątrobę znowu wróciłam do zap dołu. Nie mialam czasu na rozmowy, zawsze o wszystko mnie obwiniał. Nie pokazał mi niczego co uwiarygodniło by studiów dr, nie mialam możliwości tego weryfikacji. Znałam tylko z imienia i nazwiska kobietę, z której zdjęcia byly na tablecie. Kiedyś nawet napisałam do niej maila informującego, że ten pan ma żone i dziecko. Nie miałam siły na rozmowy z nia itp
Ostatnio nawet w tygodniu go nie było w domu, było to w wakacje. Zaczęlo być to dla mnie dziwne ale odsuwałam od siebie te myśli. Mialam już dośc problemów wcześniejszych, a ponadto z matka, corką, covidem, pracą. Niby chodzil do pracy ale wcześniej wracał albo znowu znikał na dłużej. Nie odbierał ode mnie telefonów, ponoć zostal kierownikiem. Myślałam uspokoi się bo na stanowisku kierowniczym trzeba mieć ustabilizowaną sytuację rodzinną.. Ociagal się z dokonaniem opłat za mieszkanie, innych obowiązków nie miał. Ja opłacałam społeczna szkołę, wakacje, odzież to wszystko co związane z wychowaniem i utrzymaniem dziecka. On nie partycypował w tych kosztach, dzięki czemu musiałam zaciągać pożyczki, kredyty. Bałam sie go, szanrażował, obrażał gdy próbowałam coś od niego wyegzekwować, nie chciałam w mieszkaniu Policji, wyważania drzwi. Wracając do jego znikania to coś mnie tknęło, taki impuls kumulowany gdzieś głeboko w glowie, odważyłam się zadzwoniłam do niego do pracy podając się powiedzmy za klientkę a nie za żonę i usłyszałam, że on już tu nie pracuje. Zmroziło mnie. Zaczęło do mnie dochodzić, że nie poinformował mnie o przenosinach, brałam pod uwagę tzw emeryturę. On twierdził, że przeniósł się ale nie powie gdzie Kolejny impuls, kilka miesięcy temu przyniósł z pracy torbę, gdzieś ją położył w mieszkaniu, znalazłam ją. Znalazłam tam dokument potwierdzający, ze odszedl na emeryturę kilka miesięcy temu. Świat mi się po raz kolejny zawalił. Dodatkowo znalazłam jego stary laptop z miłosnymi, obleśnymi zdjęciami tej kobiety i wtulonego w nia męza, z dat wynikało, że ten romans trwał przynajmniej kilka lat, nie wiem czy nadal!!! Nie chcę dalej żyć, mam dość tego podłego życia, tej niesprawiedliwości, braku pomocy, wsparcia, samotności, pogardy!!!! Cały czas płaczę, mam dlugi nie mogę pójść na l4 bo wiem, że przeniesiono by mnie na dużo gorsze stanowisko a jestem w takim stanie, że nawet obecna praca mnie wykańcza przez tą sytuację. Gdyby nie dziecko zabiłabym się bo nagle wszystko zaczęło się układać. Czuje się nikim, zerem, śmieciem!! Nie zasługuje na tak podle życie. Nigdy go nie zdradziłam pomimo tego, że pracuje w męskim środowisku bo poprostu nie nam na to czasu i głowy zajęta problemami! Przez lata nint mi nie chciał pomóc, moja matka, jego rodzina uważali że sobie to wymyślam, że jestem histeryczką!!! Nie było nikogo kto mógłby z nim porozmawiać, Zostałam z matką, która nie wychodzi z mieszkania i ma do mnie o wszystko pretensje a ja też nic jej nie mogę powiedzieć bo ona jest CHORA, z dzieckiem w ważnym momencie życia czyli 8kl. Kobieta z ktora mnie zdradza to 40 kilku latka, brzydka, bez męża, dzieci ale z tytułem dr i wykładowca na państwowej uczelni o bardzo liberalnych poglądach szczególnie moralnych! Jak tacy ludzie mogą żyć? Okłamywać mnie, żyć kosztem mojego dziecka i inni z otoczenia to widzą i nikt ich nie piętnuje. On ja zabierał do hoteli 5gwiazkowych a ja nie mialam czasami co dać dziecku do jedzenia bo były różne wydatki!!! Nie jestem w stanie wstać z łóżka, płacze w pracy, płacze na ulicy!
Obserwuj wątek
    • vermieter Re: zdrada i depresja 10.09.20, 14:58
      Widziały gały co brały, czy nie widziały?
      Wiedziałaś chociaż jak mąż się nazywa gdy brałaś ślub?

      P.S. Nie karmi¢ trolla.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka