Dodaj do ulubionych

jak pomoc?

21.12.20, 11:24
dzień dobry. Od kilku miesiecy spotykam sie z chlopakiem. Mamy po 17 lat. On od 12 roku zycia leczy sie na depresję. 2 razy był w szpitalu po probach. Przyjmuje nieprzerwanie leki. Aktualnie aciprex. Było kilka prob odstawienia ale nie udalo się. Ostatnio była taka sytuacja ze się pociął, pozniej miał przeczucie że ktoś chce mu coś powiedziec czy ostrzec przed czyms. Nastepnie rozestal po najblizazych listy pozegnalne. Ja naprawde nie wiem co mam robić. Mowi ze żyje tylko jak widzi sie ze mną. Ale spotykamy sie 5 dni w tygodniu po wiele godzin i ja juź nie mogę mu poswiecic wiecej czasu. Jak jest u mnie to z reguły jest wesoly i rozmowny. Ale te dni ktore spedza sam zreguły przesypia lub przelezy. Mowi ze nie ma sił na nic: zaden spacer, rower, czytanie. Czasami rozmysla i to zawsze prowadzi do tego ze kolejnego dnia jak sie widzimy płacze bo doszedł do wniosku ze jest beznadziejny. Dlaczego tak się dzieje że jednego dnia jest dobrze a drugiego chce popelnic samobojstwo? Ze jak mamy sie spotkac to jest dobrze ale już jak zostaje sam to tylko lezy?
Obserwuj wątek
    • bardzo_zly_mis Re: jak pomoc? 21.12.20, 12:47
      Kasiu, przede wszystkim powinnaś wiedzieć, że jesteś wspaniałą osobą - naprawdę nie każdego stać na wykrzesanie z siebie takiej troski.

      Ale:

      Twój chłopak nie może się od Ciebie do tego stopnia uzależniać - to niezdrowe dla Was obojga. Na Twoim miejscu zdopingowałabym go do udziału w psychoterapii, gdzie pod okiem specjalisty będzie mógł się zmierzyć ze swoimi problemami. W ten sposób Ty także poczujesz się mniej obciążona emocjonalnie.

      Nie powinnaś też tracić z oczu własnych planów i aspiracji. Twoje życie również jest ważne, pamiętaj o tym.

      Swoją drogą, skoro on faktycznie przyjmuje postawę całkowicie bierną (leży i rozmyśla), zastanawiałabym się nad zmianami w samym leczeniu. Prawidłowo prowadzona terapia farmakologiczna powinna w końcu dać jakieś efekty.
      • kasiaasia1 Re: jak pomoc? 21.12.20, 18:18
        dziękuje za odpowiedz. Probuje namowić go na różne aktywnosci typu spacer, gra na gitarze czy rower. Nawet w miarę chętnie uczestniczy a czasami nawet sam inicjuje. Ale to tylko w te dni kiedy jesteśmy razem. W pozostale dni nie robi nic. Mowi ze nie ma sił. Z reguły tylko leży. Zdarza mu się nie logowac na lekcje zdalne bo nie ma sił wstać. A nawet jak wstanie to nie uczestniczy tylko laptop na podlodze a On leży. Ciężko mi z myślą ze jest taki smutny.
        • bardzo_zly_mis Re: jak pomoc? 21.12.20, 18:48
          Nie wątpię, że Twój chłopak po prostu kocha spędzać z Tobą czas. Pewnie ma poczucie, że tylko Ty go rozumiesz. Ale z takiego unikania wszystkich innych aspektów życia nie wyniknie raczej nic dobrego.

          Jak na moje oko, konieczna jest tu intensywniejsza pomoc profesjonalistów. Nie wiem, jak na całą sprawę zapatrują się jego rodzice, ale na ich miejscu zaczęłabym myśleć o bardziej zdecydowanych krokach.

          Ty ze swojej strony możesz go oczywiście wspierać i podtrzymywać na duchu, chociaż w przypadku klinicznej depresji taka postawa nie rozwiąże problemu do końca. Nie mówiąc już o tym, jak trudno jest patrzeć na męczarnię kogoś Ci bliskiego...
      • mardaani.74 Re: jak pomoc? 21.12.20, 18:21
        Myślę tak samo jak Barzo_zly_mis.
        To nie jest zadanie na siły jednego człowieka, a tym bardziej tak młodej osoby jak Ty. Twój chłopak powinien być pod kontrolą lekarzy i z systematycznym wsparciem terapeuty i to na nich powinien spoczywać ciężar leczenia.
        Ty nie możesz go "nieść na plecach" cały czas, to po prostu niewykonalne i złe i dla Ciebie i dla Niego. Taka bierna postawa nie wróży dobrze i nie zaprowadzi do nikąd. Tak się po prostu nie da żyć.
        Myślę że powinnaś porozmawiać sama z psychologiem, psychoterapeutą o tej sytuacji, bo potrzebujesz kogoś kto wesprze Ciebie, inaczej depresja zniszczy życie także Tobie.
        • kasiaasia1 Re: jak pomoc? 21.12.20, 19:15
          Narkotykow nie bierze. Tego jestem pewna. Mam wrazenie ze Jego rodzice nie pomogą. Są tacy bierni nie tylko w kwesti jego choroby ale wobec wszelkich spraw. Tam jest wyrazny podzial na On i rodzice. Od najmlodszych lat najlepiej było jak spedzał czas sam w pokoju i ich nie niepokoił. A z drugiej strony straszne jest jak on żebrze o kazdą pochwałę z ich strony i o uwage. Widują się może przez 10 minut dziennie dokladnie tyle ile trzeba żeby zjeść obiad. W absolutnej ciszy oczywiscie. Martwi mnie też ten jego głos w głowie. Ten co niby chce go o czymś ostrzec. To nawet nie głos bardziej przeczucie czy wewnetrzna siła. Tak on to opisuje. Niby sam mowi ze to irracjinalne przeczucie ale czasami już sam nie wie co o tym myśleć. Żal mi go bo to naprawdę bardzo dobry czlowiek.
          • bardzo_zly_mis Re: jak pomoc? 21.12.20, 22:00
            Mamy tutaj kilka kwestii, które się zazębiają i powinny być rozpatrywane łącznie.

            Po pierwsze - relacje rodzinne. Skoro chłopak nie ma żadnego wsparcia w rodzicach, może wśród dalszych krewnych znalazłby się ktoś godny zaufania (ciotka, wujek, kuzyn itp.). Wydaje mi się to istotne, bo jakiś dorosły musi mu pomóc w podjęciu decyzji o kierunku dalszego leczenia. Oczywiście, odpowiedzialność rodziców jest niewątpliwa, ale w obecnej sytuacji nie ma sensu zaogniać konfliktów pokoleniowych. Dorośli członkowie rodziny powinni to załatwić między sobą tak, żeby tego młodego człowieka odciążyć.

            Po drugie - samo leczenie. Spróbuj podpytać, czy Twój chłopak faktycznie BIERZE przepisane leki. Bo może się okazać, że opakowanie leży - nieruszone od tygodni - na szafce. A to jest w przypadku depresji naprawdę bez sensu.

            Po trzecie - wizyty u specjalisty. Kiedy chłopak widział ostatnio swojego lekarza? Czy wspomniał mu o tych głosach w głowie? I co tamten doradził? Bo może być i tak, że należałoby poszukać innego psychiatry.

            A tak na marginesie: skoro chłopiec jest niepełnoletni, w trakcie wizyty musi mu chyba towarzyszyć rodzic/opiekun. Czyli wracamy do punktu wyjścia i oczekiwanej reakcji dorosłych.

            KasiuAsiu, mam dla Ciebie sugestię: daj swojemu chłopakowi ten wątek do przeczytania i przemyślenia (albo ewentualnie zadaj mu te wszystkie pytania na własną rękę). On sam musi się trochę wysilić, żeby sobie pomóc. Innej metody po prostu nie ma.

        • kasiaasia1 Re: jak pomoc? 22.12.20, 07:55
          lekarstwa bierze. Czasami przy mnie. Do lekarza chodzi z babcią ale teraz w czasie pandemii odbywa sie to telefonicznie. Wiemnze co jakis czas to lekarz do niego dzwoni w umowionym terminie i przepisuje leki. Podobno lekarz pyta jak sie czuje ale on odpowiada ze jest dobrze i dostaje te same leki co miał. To nie jest tak że jego rodzice to jakas patologia. Nie wiem jak to okreslić. Ale u nich jest taka przygnebiająca atnosfera. Są ciągle zmeczeni. Nie mają ochoty i chyba tematow do rozmowy. Tyle dobrego ze zgodził się na wizytę osobistą u lekarza. Obiecał też że porozmawia z babcią
          • bardzo_zly_mis Re: jak pomoc? 22.12.20, 16:15
            Wiesz, na podstawie Twoich słów wnioskuję, że tego chłopca przygniata poczucie wstydu: przed rodzicami, znajomymi, a nawet lekarzem. On po prostu nijak nie potrafi się pogodzić ze swoim chorowaniem, zmęczeniem, fatalnym nastrojem. Taka postawa jest wśród osób z depresją bardzo częsta ("skoro wszyscy kochają życie, a ja leżę i płaczę, to jestem beznadziejny"). Nieodzowna wydaje mi się tu pomoc psychoterapeutyczna.

            Dobrze byłoby też, gdyby babcia porozmawiała z lekarzem i rodzicami Twojego chłopaka. Rodziców nie należy przesadnie obwiniać (dla nich to wszystko też jest na pewno trudne), ale przydałoby się trochę więcej zaangażowania z ich strony. To niepoważne, żeby zostawiać starszą kobietę samą z tak dużym problemem.

            Aha, i nakrzycz na swojego chłopaka za to, że nie mówi lekarzowi prawdy w kwestii samopoczucia. Szczerość ma tutaj decydujące znaczenie. No bo jak pomóc komuś, kto udaje, że wcale tej pomocy nie potrzebuje?

            Ja już chyba nic więcej w tym wątku nie wymyślę. Trzymam za Was kciuki.

            • kasiaasia1 Re: jak pomoc? 22.12.20, 19:26
              dziękuje za odpowiedz. W sumie to jak teraz myśle to duźo w tym prawdy. O tym wstydzie. Bo czesto mówi ze jest beznadziejny i ze się wstydzi. Czasami o dziwne rzeczy jest ten wstyd. Np dzisiaj o to że jest gorszy bo nie bedzie miał prawdziwej wigilii w domu. Ale plusem jest to że robi plany na przyszlosc. To chyba znaczy że już nic sobie nigdy nie zrobi
              • mardaani.74 Re: jak pomoc? 22.12.20, 20:27
                Dziecko to zawsze najsłabsze ogniwo. Jeżeli w wieku 12 lat dziecko już ma stwierdzoną depresję to znaczy że choruje cała rodzina, że rodzice z czymś sobie nie poradzili. Wcale nie chodzi o patologię, chodzi o to że np ci rodzice sami borykają się z depresją, są niedojrzali emocjonalnie, przeszli jakąś traumę albo borykają się z innym problemami i nie są w stanie dać dziecku poczucia bezpieczeństwa, stabilności. Depresyjny rodzic wychowuje często depresyjne dziecko. Twojemu chłopakowi może się wydawać że on jest jakimś wyjątkiem, że wszyscy mają "normalne domy" "normalne święta" a tylko on jeden nie. Tyle, że to nieprawda, ludzkiej niedoli jest jak kraj długi i szeroki, szczęśliwy dom to wyjątek nie reguła. "Normalne święta"? wystarczy poczytać o czym ludzie piszą na forach w świąteczny czas, jeden dół, kłótnie, nieporozumienia, przykre rozmowy przy wspólnych stole, brak ciepła, brak miłości, zainteresowania. To nie dzieje się kosmitom tylko ludziom wokół nas, tylko że każdy próbuje przedstawić się na zewnątrz w lepszym świetle.

                Może On u Ciebie grzeje się w cieple cudzego domowego ogniska? dlatego tak chce stale przebywać z Tobą. Tak sobie myślę, bo ja też tak kiedyś pielgrzymowałam po ludziach, byle nie siedzieć w domu.

                Dobrze, że snuje plany. Każdy młody człowiek potrzebuje nowości w życiu, nowych wyzwań, poczucia sukcesu, tego, że jego działania mają sens. Trzeba próbować, wystawiać się na próbę, zaryzykować też porażkę, bez tego nigdy nie poczujesz, że żyjesz. Kto chce pływać musi skakać do wody, depresyjni też muszą podejmować wyzwania, nie ma innej rady :) Sukces jest wtedy kiedy udało się coś trudnego a nie łatwego.

                Życzę Wam w miarę pogodnych i spokojnych świąt i trzymam kciuki za misję "Babcia".
                • kasiaasia1 Re: jak pomoc? 23.12.20, 08:53
                  bardzo dziękuję za odpowiedz. Ja już naprawdę czasami nie wiem co jest lepsze. Bo z jednej strony on cały czas spedzałby najchętniej ze mną, u mnie w domu. A z drugiej strony mam wrazenie że to tylko pogłebia jego stan bo ciągle porownuje. Że u niego nie ma choinki ( chociaź i tak jest postęp bo mama kupiła mu gwazdę betlejemską. On twierdzi że to bardziej na pokaz bo ja przyjdę), że nie rozmawiają, że nigdy nie było prezentow nawet takich drobnych. Dużo tego wszystkiego jest i on bedąc u mnie widzi te różnice chociaż ja osobiscie nie zwrócilabym na to uwagi. A czy Pani to pielgrzymowanie pomagało? Czy da się z tego wyleczyc? Z tej depresji?
                  • mardaani.74 Re: jak pomoc? 23.12.20, 12:53
                    Czy jego rodzice nie są czasem Świadkami Jehowy? W tych rodzinach nie obchodzi się świąt i dość rygorystycznie przestrzega pewnych zasad. Co więcej panuje tam dość zimny wychów i mało jest autentycznej troski. Nie przykłada się wagi do wykształcenia i nie wspiera w wychodzeniu do świata. Dzieci mają być w 100% posłuszne rodzicom i nie ceni się ani kreatywności ani indywidualizmu. Nie oczekuje się własnej inwencji.

                    To by wiele wyjaśniało w kwestii ich bierności co do jego leczenia, nauki, przyszłości oraz skąd wzięła mu się taka bierna postawa wobec życia.
                    Oczywiście powodów może być wiele, ale jak piszesz o swoim chłopaku to jako żywo staje mi przed oczami mój szwagier który wychował się w rodzinie Świadków Jehowy, bardzo podobne zachowanie, nastawienie.
                    • kasiaasia1 Re: jak pomoc? 24.12.20, 13:03
                      Są ochrzczeni ale nie chodzą do kościoła. Ostatnio jest mały progres bo dwa razy proponowali mu zeby zrobić coś wspolnie. Raz wyjazd z tatą po karpia a drugi raz mama zaangazowala go w ubranie choinki. Tzn sam ubierał ale przynajmniej nie siedział sam w pokoju. Był mega szczęsliwy. Tylko mocno martwie sie tym ze to szczęscie trwa tak krotko. Że ubiera choinke i jest super a po godzinie już znowu jest przygnębiony. Tak jakby ciągle musiał coś robić i to kieniecznie z kimś bo sam nie potrafi. Czy to normalne przy depresji? bo zawsze wydawało mi się że jak ktoś ma depresję to niezaleznie od okolicznosci nie ma na nic siły.
                      • mardaani.74 Re: jak pomoc? 24.12.20, 14:34
                        Każdy trochę inaczej choruje, jedni w depresji śpią cały dzień inni z kolei mają bezsenne noce, jednym nic się nie chce, inni odczuwają nieustanny lęk. Są też różne nasilenie depresji, może być tak że jednego dnia jest lepiej, drugiego gorzej. Każdy ma inną osobowość, jeden będzie ukrywał dolegliwości inny wręcz przeciwnie. Nie jestem więc w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie czy takie czy inne zachowanie jest typowe dla depresji. Depresja młodzieńcza różni się też od depresji osoby dorosłej.

                        Oprócz depresji są też różne zaburzenia osobowości, są pewne nawyki myślowe, są inne choroby które też objawiają się depresją. Zaczął chorować już w dzieciństwie, zanim ukształtowała się jego osobowość, on nawet nie pamięta siebie sprzed depresji.

                        Ciekawi mnie co Twój chłopak sam myśli o swoim samopoczuciu, czy poza takim narzekaniem robi cokolwiek, podejmuje jakieś próby żeby żyć inaczej niż jego rodzice? czy myśli o wyprowadzce z domu? jak on widzi swoją przyszłość? Czy on się tylko biernie poddaje temu co inni za niego zadecydują? nie buntuje się?

                        Powiem Ci szczerze, że ja się bardzo martwię o Ciebie, bo to za duży ciężar dla osoby w Twoim wieku. Ty powinnaś teraz ładować akumulatory na całe życie, a nie borykać się z tak trudnym problemem, bez żadnej gwarancji, że w przyszłości cokolwiek się zmieni na lepsze. Nie chcę Ci robić fałszywych nadziei ani Ci tej nadziei odbierać, ale jeżeli ktoś od dziecka choruje to nie czekałabym na cudowne całkowite wyleczenie i zmianę zachowania o 180 stopni. Zmiany jeśli nastąpią mogą być raczej ewolucją niż rewolucją. Ludzie tylko w filmach zmieniają się całkowicie, w życiu to tak nie działa. ja przynajmniej nie spotkałam się z tym żeby ktoś nagle radykalnie zmienił swoje zachowanie, no może raz ale wynikało to z ciężkiego urazu mózgu po wypadku, ale to zupełnie inny kontekst.
                        Naprawdę namawiałabym Cię na porozmawianie o tym wszystkim z psychologiem, uważam że powinnaś zapewnić sobie takie wsparcie dla bezpieczeństwa własnego zdrowia psychicznego, jeżeli chcesz kontynuować tę znajomość.
                        • kasiaasia1 Re: jak pomoc? 25.12.20, 20:03
                          niby ma plany na przyszłość ale nie wierzy że mu się uda. Uczy się średnio, chce iść na studia bo ja pojdę. Czy robi coś żeby zmienić swoje życie? Pewnie by chciał ale się boi co powiedzą rodzice. On rzadko o czymś sam decyduje. Bardzo bym chciała mu pomoć ale to wszystko za mało. Spedzilismy całą środę razem i było super a wczoraj plakał że się oddalam od niego bo w czwartek widziljsmy się tylko 3 godziny. A wiadomo wigilia chcialam być w domu. To nie tak że wymusza bo za chwile przeprasza. Może to nie jest jednak depresja skoro jak się widzimy to ma dobry nastroj?
                          • mardaani.74 Re: jak pomoc? 25.12.20, 22:00
                            Takie zachowanie nazywa się szantażem emocjonalnym. Nie twierdzę, że On to robi świadomie z premedytacją, ale to taki jego sposób kontrolowania otoczenia, i to nie jest OK. Nie da się w związku żyć bez żadnego oddalenia, to nie jest norma, od takiego zachowania tylko krok do patologicznej zazdrości. Jakbyś była moją córką chyba wolałabym żebyście się tylko przyjaźnili a nie byli parą, bo jego zachowanie jest dziwne.
                            • kasiaasia1 Re: jak pomoc? 26.12.20, 15:38
                              to co Pani pisze daje mi dużo do myślenia. Ja też czuje że nie może się ode mnie tak uzaleźniać. Że za bardzo chce mnie tylko dla siebie. Ale naprawdę bardzo go lubie i chce mu pomoc. Czuje że to co się z nim dzieje jest poza nim. Że chciałby być inny ale nie potrafi. Gdyby tylko tak się nie wkręcał w te wszystkie lęki.
                              • mardaani.74 Re: jak pomoc? 26.12.20, 15:56
                                Ja też nie twierdzę że to zły człowiek i że robi cokolwiek z premedytacją, ale jest jak jest. Tak jak jest nie jest dobrze, a nie bardzo wiadomo co zrobić skoro wieloletnie leczenie przynosi tylko takie rezultaty. Mam nadzieję że On jakoś się z tego wykaraska, ale szanse na to nie są zbyt duże.

                                Wyobraź sobie swoje życie za 5 lat, jeżeli nic się nie zmieni? Czy odnajdujesz się w tej wizji?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka