nikola12124
09.01.21, 22:31
Witam. Piszę tutaj ponieważ potrzebuje się wyżalić a nie mam niestety komu... Więc od początku. Rok temu w grudniu urodziłam córeczkę. Ciąża nie planowana . Razem z partnerem (obecnie mężem) jesteśmy ze sobą 7 lat . Na początku baliśmy się jak sobie poradzimy z dzieckiem ale w końcu bardzo się ucieszylismy że nasza córeczka urodziła się zdrowa. Do sedna... Od kąd urodziłam córeczkę mieszkamy u teściów we się gdzie kompletnie nie znam nikogo. Prawie nie wychodzę z domu.. Od tego czasu stałam się bardzo nerwowa.. wystarczy chwila a ja wybucham. Przez to moje relacje z mężem się pogorszyły.. On uważa że ja powinnam to kontrolować ale nie umiem.. na psychologa mnie nie stać a sama boje się o siebie i o przyszłość swojej rodziny. Nie chce by córka słuchała kłótni albo patrzyła jak płacze . Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić.. nie wiem też czy to depresja czy po prostu coś innego. Mąż kompletnie mnie nie rozumie w tej kwestii. Nie rozumie że depresja to choroba a nie wymysł.Prosze was... Doradźcie mi bo już nie wiem co ja mam robić.