bezsens_on
29.07.21, 11:04
Witam.Sam nie wiem dlaczego mam taką potrzebę żeby tu napisać.Może jak wam opowiem moją historię trochę zejdzie ze mnie ciśnienie.Opowieść będzie długa tak że przepraszam z góry.
Jestem facetem w średnim wieku.Orientacja homo co też coś tam wnosi do mojej historii.Nie wyglądam jak model mam nadwagę.Od zawszę nienawidzę siebie za wygląd.Milion razy próbowałem coś z tym zrobić udawało się ale zaraz waga wracała ze względu na stres i wmawianie sobie że jak zwykle musiałem to popsuć.Wiadomo jak to jest w tych czasach tym bardziej w środowisku homo każdy patrzy na wygląd a faceci z nadwagą od razu mają 90% mniej szans na znalezienie kogoś wartościowego.Trafiały się osoby którym odpowiadałem ale ja zawsze podświadomie myślałem i do dzisiaj myślę co oni widzą w takim potworze jak ja.Przez to też ciężko mi stworzyć jakąś stałą relacje.I tak jest od zawszę.Nigdy nie myślałem o sobie dobrzę.Próbuję znowu coś zmienić iść na siłownie ale ta niemoc jaką teraz mam ledwo mi pozwala na wyjście z łózka.Żeby tego było mało kilka lat temu dowiedziałem się że mam jedną z chorób skóry jak ona się jeszcze ujawnia to już całkowite załamanie.
Drugą sprawą przez którą depresja pogłebia mi się od lat jest to jak żyję(to znaczy jak muszę żyć).Od hmm 30 lat żyję jak w więzieniu tak jak nigdy nie chciałem żyć.Rodzina się wypieła jestem jedną osobą która zajmuję się niepełnosprawnym członkiem rodziny.Jestem udupiony...Mieszkam w mieście którego nienawidzę pracuję w miejscu którego nienawidzę i cały czas marzę że rzucam to wszystko i wyjeżdżam w całkiem nowe miejsce.Ale wiem że nie mogę wyrzuty sumienia że zostawiam kogoś kto sam nie może egzystować by mnie zabiła.Ale ja czuję z dnia na dzień jak powoli umieram,gasne.Jedynie jakieś wyjazdy na tygodniowe urlopy raz lub dwa w roku trzymają mnie jeszcze przy życiu.Chociaż jak wracam depresja uderza ze zdwojoną siłą...naoglądam się jak ludzie fajnie żyją jakie mają relację z innymi.A ja wracam do mieszkania i całymi dniami siedzę w domu.Przyjaciele rozjechali się po świecie od lat zostałem tutaj z tym wszystkim sam.Ten tydzień jest chyba jednym z najgorszym jakie miałem.Cały czas jestem zdenerwowany co chwilę chce mi sie wyć.Wiem że przegrałem całkowicie życie i gdyby nie osoba którą się zajmuję to chyba już by mnie tu nie było.Teraz tego bym nie mógł zrobić ale praktycznie codziennie marzę o tym żebym zasnął i już się nie obudził.Heh fajne marzenia co.Myślałem żeby iść do psychiatry ale nie wiem czy jest sens.Naszprycuję mnie lekami ale wiem że to pomoże tylko na chwilę bo przecież moja beznadziejna egzystencja i tak się nie zmieni.Sorry że ten tekst napisałem tak bez łądu i składu ale pierwszy raz o tym piszę.