oddzielne zycie

13.11.04, 22:21
Witam wszystkich. Mam pytanie nie wiem czy to dobre miejsce na taka tematyke
ale licze na pomoc. Jestem zonaty od pewnego czasu, mamy z zona dzidzie
problem polega na tym, iz ja i moja zona zyjemy jakby obok siebie praktycznie
nic nie robimy razem najgorsze jest w tym swiadomosc tego, ze nie chodzi tu o
to, ze nie chcemy tego czasu razem spedzac, tylko to, ze nie wiemy jak. Zero
wspolnych zainteresowan i tu jest problem nie wiem juz co robic aby polepszyc
ta sytuacje. moze pomozecie
    • uri_ja Re: oddzielne zycie 13.11.04, 22:41
      a dzidzia, moze bys troche pomógł żonie, to już jest wspólne spędzanie czasu. i
      jakie fajne:)
      • insanitarium Re: oddzielne zycie 13.11.04, 22:54
        oj dzidzia to sie zajmujemy pewnie ale tu chodzi o inne rzeczy. To w sumie
        wyglada tak jakby laczyla nas tylko dzidzia poza tym w sumie nic razem nie
        robimy i to jest najgorsze
        • o0oo Re: oddzielne zycie 13.11.04, 22:55
          zaufajcie naturze, ona was połączy

          jest tez ksiazka "gry towarzyskie" tam szukaj pomyslow
          • uri_ja Re: oddzielne zycie 13.11.04, 23:44
            życie we dwoje, nie polega na tym żeby robić coś razem, tylko na tym, że nie
            robiąc czegoś razem, żyje się we dwoje. nie ma co na siłę szukać zajęć
            sprawiających przyjemność obydwojgu, to droga do nikąd.jesli rozmawiacie ze
            soba o tym co Was z osobna interesuje, zajmujecie sie dzieckiem: jesteście już
            udaną parą. p
            ******************************************
            myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
            stary dowcip, wiem...
    • 100krotki Re: oddzielne zycie 14.11.04, 08:10
      ciężka sprawa
      w miom podobnym przypadku okazała się beznadziejna do zmiany
      razem umieliśmy "robić tylko seks" i to też do pewnego tylko czasu
      poszukaj przyczyn JAKIE jest Wasze niedopasowanie "na dzień" i wtedy może
      znajdzie się rada na bycie razem nie tylko dla "dobra dziecka"
      dziecko przecież kiedyś dorośnie i co wtedy?
Pełna wersja