laura_21
23.12.04, 20:30
pamiętam ok 8 miesięcy temu tu na tym forum pisalam o moim rostaniu....było
to moje lekarstwo , gdyż nikt nie potrafił mi pomóc...wydawalo mi się ,że juz
nie trafi mi sie nic gorszego w życiu!
Zacznę od poczatku...cierpiałam , ale nie chciałam zwariować w tym
cierpieniu, juz dość stresu na tak młodą osobę ! nikt z mojego otoczenia w
wieku 22 lat nie jadł tabletek psychotropowych....one to moje
wybawienie...nie chialam juz żeby tak bylo....poznalam chłopaka przez
internet ,zaimponowal mi pewnymi cechami, to tak jakbym poznała bratnią
duszę...wpadłam.....płakałam , lamentowałam,kochałam jeszcze wczesniejszą
miłość...taki wstyd.... postanowiłam ,że nie urodzę i to był największy moj
błąd w życiu! ,wtedy nie przypuszczała bym ,że mogła bym byc z nim i go
pokochać....moje sumienie nie śpi i odzywa sie każdego dnia ,a ja coraz
mocniej sie pogrązam...musialam zrezygnować z dotychczasowej pracy ponieważ
nie bylam w stanie w niej fukcjonować, a teraz siedze na łasce u rodziców i
czuje sie jak intruz...