Gość: Budda
IP: *.unl.edu
23.03.01, 17:14
Chcialbym Wam przedstawic mala znana, ale znakomita relaksacyjna medytacje,
ktora w doslownym tlumaczeniu nazywa sie "Usmiech Wewnetrzny". Jest to
stara medytacja taoistyczna, nie tak dawno wydobyta na swiatlo dzienne.
Medytacja ta znakomicie trenuje nasze zdolnosci do obserwowania wewnetrznych
narzadow, i zgodnie z tym co mowia o niej, moze wyleczyc praktycznie wszystko,
jesli praktykowana jest systematycznie.
Zadaniem wewnetrznego smiechu jest pozbycie sie albo zneutralizowanie
niedobrych energii w naszym ciele. Chyba nie trzeba nikogo przekonywac o
pozytywnym wplywie smiechu na nasze samopoczucie. Takim lekarstwem jest
ponizsza medytacja.
Dla celow tej medytacji podzielimy nasze cialo na trzy trakty. Kazdy z nich
bedzie sie zaczynal w oczach . Potem nastapia rozgalezienia.
PIERWSZY trakt obejmuje w kolejnosci: oczy, twarz, szyja,pluca, serce, watrobe,
nerki, trzustke i sledzione, narzady rodne. DRUGI trakt obejmuje w kolejnosci:
oczy, twarz, szyja, przelyk, zoladek, jelita. TRZECI trakt obejmuje w
kolejnosci: oczy, mozg, szyja, kregoslup.
PRZYGOTOWANIE:
Prosze usiasc wygodnie, z robic kilka lub kilkanascie glebokich wdechow
i wydechow, zamknac oczy i kaciki ust lekko podciagnac do tylu twarzy,
skladajac je jak do usmiechu. Tak trzeba trzymac usta az do konca medytacji.
MEDYTACJA:
Wyobraz sobie jakas piekna scenerie, moze byc plaza, las, wysokie gory,
albo usmiechnieta twarz dziecka, albo cokolwiek co zawsze dawalo ci radosc.
Trzymaj ten obraz przez chwile tak jakby na wyciagniecie reki. Czuj cieplo
i energie plynaca z tej scenerii do twojej twarzy, w szczegolnosci zamknietych
oczu.... czuj to teraz, trzymaj usta w usmiechu...po chwili, skieruj swoj
wewnetrzny usmiech do swoich oczu, czuj jak sie rozluzniaja, jak zaczynaja same
sie smiac, to wazne, gdyz bedziesz patrzyl tymi usmiechnietymi oczami do
wnetrza swego ciala. Nastepnie skieruj swa usmiechnieta uwage na miesnie
twarzy... czuj jak sie rozluzniaja, poslij im swoj usmiech, usmiechaj sie do
swojej twarzy... po chwili czuj jak energia zgromadzona w twarzy zaczyna
obnizac sie to szyi, i kazdy stres zakumulowany w tej czesci ciala rozplywa sie,
znika... teraz skierujesz swoj usmiech do pluc, patrz na nie swymi wewnetrznymi
oczami, w usmiechnietym skupieniu, zobacz rozowosc swych pluc, przygladaj im
sie, sprawdz kazdy zakamarek, wyobraz sobie ze oswietlasz swe pluca usmiechem.
Czujesz jak energia radosci i milosci wypelnia twe pluca, podziekuj im za
nieustanna prace dla ciebie, wyobraz sobie jak wypelniaja sie bialym oblokiem,
oblokiem czystej energii... teraz opuszczasz pluca i cala swa usmiechnieta
energie skierowujesz do serca... na moment skontroluj swe usta... tak, sa
usmiechniete, to dobrze... poslij teraz goracy usmiech radosci do serca,
do tego miejsca, ktore wie jak kochac... otul je swym usmiechem i powiedz swemu
sercu... dziekuje, za to co dla ciebie robi, i w dzien i w nocy, wsluchuj sie
w nieustanny rytm serca....poslij jeszcze jeden goracy usmiech milosci i
przenies swoj usmiech na watrobe... powiedz jej, moze poraz pierwszy w zyciu,
jak gleboko wdzieczny jestes za niezmordowana prace dla twego ciala i przyzeknij
ze bedziesz zwracal wieksza uwage na to co jesz i pijesz... teraz swoim
usmiechem przenikaj kazda tkanke watroby... sprawdz czy gdzies nie gromadzi sie
zlosc...
jesli tak.. to przetop ja swym usmiechem w zrozumienie i lagodnosc, usmiechaj
sie jeszcze chwile do niej.... teraz swa usmiechnieta uwage kierujesz na swoje
nerki... i jak do ukochanego dziecka, przeslij zapewnienie o niezmiennej
milosci, sprawdz czy strach gdzies nie gromadzi sie w nerkach... jesli tak,
odepchnij go potega swego usmiechu... czuj jak strach przeistacza sie w odwage,
czuj materie z jakiej zbudowane sa twoje nerki, jak kazda komorka i tkanka nerek
wypelnia sie swiatlem twego usmiechu, podziekuj im jeszcz raz i przyzeknij im
ze powrocisz jeszcze nie raz.... teraz skontroluj czy twe usta ciagle sie
usmiechaja, jesli nie, skoryguj to... poslij teraz swoj usmiech w kierunku
sledziony i trzustki, niech ten usmiech niesie milosc i podziekowanie za
niezwykle skomplikowane rzeczy jakie dla ciebie wykonuja te organy... opakuj je
swoim usmiechem, spraw ze kazda komorka i tkanka jest wypelniona po brzegi
swiatlem usmiechu, przytul sie do tych organow, wyobraz sobie ze kladziesz swe
cieple dlonie na nich i glaszczesz jak glowke ukochanego dziecka... podziekuj
jeszcze raz... i udaj sie niesiony usmiechem do swoich narzadow rodnych...
spraw by twoj usmiech przeniknal je zostawiajac swiatlo i kojacy spokoj
w miejscu podniet, przyzeknij, ze zrobisz wszystko, by kontrolowac swe
zachowanie, i usmiechnij sie z calej duszy do swych rodnych organow slac
milosc i podziekowania....
TU OPUSZCZASZ PIERWSZY TRAKT swej medytacji... twoja uwaga powraca do owej
radosnej scenerii i jeszcze raz saczysz delikatne wibracje swej ulubionej
scenerii, sprawdzajac czy usta twe sa w usmiechu... rozluzniasz oczy smiejac
sie do nich, potem usmiechasz sie do swej twarzy, relaksujac kazdy, najmniejszy
miesien... teraz gromadzisz troche sliny w ustach i mentalnie sciagasz ile
tylko mozesz usmiechnietej energii i pakujesz ja do swej sliny... przelykasz ja
wyobrazajac sobie, ze zyciodajna energia splywa w dol twoim przelykiem...
czujesz cieplo usmiechu, plynacego w dol, kojacego wszystkie, nawet najmniejsze
rany w twoim przelyku... po chwili cala twa usmiechnieta swiadomosc znajduje sie
w zoladku, ktory oswietlasz, przypatrujesz sie kazdemu zakamarkowi, slac
usmiech tam, gdzie czujesz jeszcze slady emocji, wzruszen, i wyrazasz swe
podziekowanie za trud i poswiecenie dla twojego organizmu, przyzekasz poprawe,
tulisz do siebie twoj zoladek i zaczynasz czuc jak wszystkie napiecia topia sie
w swietle usmiechu... zegnajac sie z zoladkiem, twoj wewnetrzny usmiech dotyka
juz jelit... plyniesz w nich niesiony swiatlem usmiechu i milosci, zagladaja w
kazdy kat, tratujac wszystko, co w twoim przekonaniu jest zla i destrukcyjna
energia, dziekujesz jelitom za niezwykle wazna funkcje jaka pelnia w twoim ciele
i obiecujesz powrot, powrot milosci i oddania... slesz ostatni juz usmiech...
TU KONCZY SIE DRUGI TRAKT twej medytacji, i tak jak poprzednio, mentalnie
wracasz do widoku swej scenerii, saczysz pozytywna energie i skierowujesz ja na
swe oczy, nie zapominajac o usmiechu na ustach... teraz twa uwaga zostaje
skierowana na twoj mozg, ktory wyobrazasz sobie jako swietlista kule, kule
radosci i usmiechu, czujesz jak otwierasz sie caly na wszechswiat, jak energia
ciepla i milosci wplywa do twojej glowy, ktora jest jednym wielkim usmiechem..
powoli, pomalutku skierowujesz ta energie w tyl glowy i potem krag po kregu,
wedrujesz ze swym usmiechem w dol kregoslupa....
TO JUZ KONIEC. Na koniec wyobraz sobie, ze sciagasz cala usmiechnieta energie
w jedna kule i zostawiasz ja wewnatrz ciala, troche ponizej pepka. Jest to
miejsce, gdzie wedlug taoistow skumulowana jest cala nasza zyciowa energia.
UWAGI. Ta medytacja wydaje sie troche dluga, ale wraz z praktyka mozna ja
wykonac w ciagu kilku.... sekund. Na poczatku warto praktykowac ja wolno,
ale potem, gdy nabierzecie wprawy, po wyobrazeniu sobie owej kojacej scenerii
i po usmiechu do swoich oczu, mozna w tempie bardzo szybkim wyslac cala
energie usmiechu za jednym razem w dol i traktowac to jako oczyszczajacy,
wewnetrzny prysznic. Sprobujcie, warto. Taoisci zalecaja rowniez w przypadku
choroby jakiegos organu, poprostu usmiechanie sie tylko do tego organu, tak
dlugo jak sie komu podoba.
Mysle, ze ta medytacja przyniesie wieksze zrozumienie samych siebie,
zrozumienie, ze w czasie, gdy tracimy energie swa na nieistotne i
przytlaczajace nas rzeczy, tam gdzies, bez przerwy, w sluzbie dla NAS
pracuja nasze niezmordowane organy. Pomyslmy o nich, podziekujmy im,
zaopiekujmy sie nimi. Takie dziedzictwo i stosunek do samych siebie
pozostawili nam wielcy nauczyciele starozy