gloom
05.02.05, 21:38
Dziś skończyły mi się prochy. Od rana trzęsły mi się łapy, przepraszam, jeśli
kogoś obraziłem. Ale każda taka sytuacja, graniczna, trudna, przełomowa - ma
swoje dobre strony. Kiedy było mi naprawdę ciężko i odczuwałem pierwsze skutki
odstawienia, nagle poczułem, że świat wyciąga do mnie rękę. Nie świat, nie
chcę operować takimi abstrakcjami. Właściwie - dobrzy ludzie. Nagle - a
zostawiłem przecież tylko małe ślady rozpaczy na forum - ktoś się ze mną
skontaktował, zaproponował pomoc. O 19.30 miało miejsce bardzo ważne
wydarzenie, chciałbym się podzielić tym z wszystkimi, o których do
dzisiejszego dnia wypowiadałem się z ironią, nie szanowałem ich zdania. W tym
miejscu chciałbym Was bardzo przeprosić. Ale do rzeczy. Nagle poczułem, że
ktoś wyciąga do mnie rękę, pomocną dłoń. Zrozumiałem, że depresję można
pokonać, wystarczy ludzka życzliwość, czasem przelotny uśmiech na ulicy lub w
sklepie, telefon....