Dodaj do ulubionych

mam dwie zony......2 w 1

IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 02:34
Pierwsza:
bardzo atrakcyjna, troskliwa, kochajaca i super kochanka, wierna, madra,
rozsadna, swietna gospodyni, przedsiebiorcza, dbajaca o dzieci o dom i o
mnie, zawsze sluzaca pomoca najblizszym i dalszym, gleboko wierzaca i
udzielajaca sie w kosciele, wesola i towarzyska



Druga:
zaniedbana, lekcewazaca najblizszych, leniwa i zaniedbujaca wszystko,
arogancka "twardzielka", agresywna, niedotrzymujaca slowa, naduzywajaca
alkoholu i psychotropow, oszukujaca siebie, najblizszych i lekarzy, rozrzutna
i kupujaca sobie przyjaciol, roszczeniowa, zle wychowujaca dzieci,
bezpodstawnie zazdrosna, szukajaca wsparcia u osob, ktore nie wiedza o jej
uzaleznieniach i wczesniejszych nieskutecznych leczeniach, ciagle tracaca
przyjaciol, ktorymi bez przerwy manipulowala itp itd...


Obie:
leza od paru tygodni w szpitalu psychiatrycznym , manipuluja lekarzami,
psychologami i reszta personelu. Nie przyznaja sie do alkoholizmu (od 6 lat)
i lekomanii (od roku). Twierdza, ze to tylko depresja spowodowana zlym
kontaktem z mezem i na niego zrzucaja wine za swoja chorobe. Jedna prosi w
szpitalu o przepustke, by zalatwic jakies sprawy formalne w sadzie, druga
dzwoni do mnie, by ja odebrac ze szpitala, bo dostala przepustke i sie za mna
stesknila. Jedna usmiecha sie czule na moj widok podczas spotkania, by nagle
odezwala sie druga z jakimis pretensjami. Jedna slucha mnie uwaznie i zgadza
sie na dalsze leczenie, m.in. na zamknieta psychoterapie uzaleznien, by nagle
wlaczyla sie druga i stwierdzila, ze jest juz zdrowa i za pare dni gotowa do
wyjscia ze szpitala....


Lekarze widza tylko Pierwszą w depresji (choc staram sie jak moge, by
otworzyli oczy).


...kocham tylko tą pierwszą i chce dac jej szanse, ale nie wiem, czy tą drugą
da sie wyleczyc....


macie jakies rady i pomysly ?
Obserwuj wątek
    • eremka Re: mam dwie zony......2 w 1 23.07.02, 11:44
      Chociaż nie mam takiej żony ;)), to znam ten problem, ale poradzićniewiele Ci
      moge, musisz miec baaardzo duzo uczucia i baaardzo duzo cierpliwości, acha, i
      jeszcze optymizmu, że będzie lepiej. A bywa różnie... raz lepiej, a potem,
      trrrach! ni stąd niz owąd gorzej, źle, b. źle. Jest trudno, ciężko i nie ma
      żadnych gwarancji. Pocieszyłam Cię? Ale pomysl, że jej jest jeszcze gorzej, a
      TY jestes tak naprawdę jednyną deską ratunku. Teraz znowu przeżywamy dołek, a
      na dodatek nigdzie nie mozna dostac prozaku :(((
      • Gość: Qelter Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.igf.fuw.edu.pl 25.07.02, 14:03
        Pokochać musisz obie a żyć możesz z kim innym, tylko czy dasz radę? Nie jesteś
        może współuzależniony?
    • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.07.02, 11:45
      Pojdz do jakiegos lekarza, nie zwiazanego z tymi, ktorzy ja lecza, ale ktory
      mialby uprawnienia psychoterapety (zwykli psychiatrzy zwykle nie umieja
      pogadac), psychologa czy nawet kogos innego tego typu (socjo cos tam czy nie
      wiem nawet jak oni sie wszyscy nazywaja), najlepiej kto zajmuje sie sprawami
      zwiazanymi z uzaleznieniem od alkoholu i powiedz szczerze w czym rzecz. Niech
      Cie jakos poprowadzi.
      • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.07.02, 12:23
        Zdaje sie, ze eremka tez zobaczyla w Twojej zonie ta "pierwsza w depresji". Nie
        chce byc zle zrozumiana, nie to, ze sie z nia nie zgadzam, ale jest tez ta
        druga i jak sie bedzie postepowac tylko tak jak radzi to przez nia albo sie
        samemu fatalnie skonczy albo ja (tym razem i pierwsza i druga, bo akurat w tym
        przypadku nie mozna tego odzielic) w pewnym momencie zostawi i tyle, to nie sa
        dobre rozwiazania, zwlaszcza jesli macie jeszcze dzieci. Jak nie masz do kogo
        pojsc to chociaz skontaktuj sie z jakas grupa wsparcia czy czyms takim, ludzi,
        ktorzy przeszli przez podobne rzeczy. Ja mialam cos takiego, ale akurat nie z
        mezem, wiec za bardzo nei chce sie madrzyc.
        • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.07.02, 12:38
          Samej/samemu nie latwo jest postapic wlasciwie (pomijac to, ze samo dojscie do
          tego jest wyczynem - ten np psycholog czy grupa moga w tym pomoc i tez
          upewnic), im bardziej zalezy na osobie tym trudniej.
          • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.07.02, 12:42
            Moze zreszta i jest cos w Tobie, to juz tak osobno, nad czym trzeba by
            popracowac.
        • eremka Re: mam dwie zony......2 w 1 23.07.02, 14:04
          Nie do końca mnie zrozumiałaś :)) albo ja nie do końca zrozumiałam
          Marcina. "Pierwsza" żona jest zdrowa, problem jest z drugą, bo to choroba
          zmienia tę pierwszą tak, że ciężko to znieść. Przynajmniej tak jest z moim
          mężem - ja pisałam o byciu z "drugą" żoną.
          A pomysł z jakąś grupą wsparcia dla partnerów osób chrujących na depresję jest
          dobry. czasem sama sie zastanawiam, czy nie wpadłam w jakąś paranoję.
          Pozdrawiam
          • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.07.02, 19:20
            Tak, ale w jej przypadku, to nie tylko depresja (chyba, ze ja nie zrozumialam,
            mimo iz jest to napisane doslownie).
            • eremka Re: mam dwie zony......2 w 1 24.07.02, 10:34
              ...acha, to znaczy, że on kocha tylko jej zalety...
              • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.02, 13:10
                Sadze, ze mogl przedstawil je tylko w zaletach-wadach zebysmy lepiej go
                zrozumieli, ale czywiscie sama i to nie tylko na tej podstawie mam pewne
                watpliwosci i dlatego napisalam, ze moze jest cos w nim nad czym trzeba
                popracowac i zeby przemyslal to, co napisal Qelter. Jest to jednak kwestia choc
                tez wazna, uboczna.
    • Gość: marcin Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 08:12
      uffff...
      Wczoraj udalo mi sie dostac i porozmawiac z jej psychiatra (poza szpitalem,
      w ktorym ona przebywa). Na porannym obchodzie w szpitalu powiedzial jej, ze na
      popoludnie jest umowiony ze mna, mowil ze wpadla w furie. Otoz okazalo sie, ze
      on ja w miedzyczasie rozszyfrowal. Juz wczoraj wyslal ja w szpitalu na rozmowe
      z terapeuta od uzaleznien. Ma zamiar przytrzymac ja w szpitalu, aby mogla
      rozpoczac najblizsza grupe terapeutyczna. Ostrzegl jednak, ze ona moze sie
      oburzyc sie na taka propozycje i nie zgodzic sie na terapie, bo oczywiscie nie
      czuje sie uzalezniona.

      Dzisiaj odwiedze zonke w szpitalu i bede wiedzial co i jak, ale na Wasze
      rady czekam nadal...
      • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.07.02, 11:19
        Jesli nie zostanie, a ten psychiatra jest sensowny to porozmawiaj jeszcze raz z
        nim.
    • Gość: marcin Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 07:25
      Na chwile obecną ta Druga w ciele Pierwszej, po rozmowach z lekarzami i
      terapeutą (ktorzy ją w pore "rozszyfrowali") przyznala sie do uzaleznienia i
      chce sie poddac terapii. Niestety grupa terapeutyczna w tym szpitalu zaczyna
      sie dopiero za kilka tygodni, i na ten czas wypisali ją ze szpitala. Węszę
      koszmar, ktory mnie czeka do jej terapii (ale nie obawiam sie, ze moze cos
      wypic), choc dwa pierwsze dni jej pobytu w domu pozwolily mi przypomniec sobie,
      co znaczy zgodne malzenstwo. Czuje, ze jej pierwsza osobowosc walczyc bedzie z
      tą drugą. Trudny czas przede mna, ale mam nadzieje ze po terapii to sie zmieni.


      • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 08:46
        Na pewno i... nie chce cie martwic, ale podczas terapii, moze byc jeszcze
        gorszy. Ale co zrobic. Dobrze, ze zgodzila sie (nawet jesli tylko tak
        powiedziala) na terapie. Sprobuj delikatnie wzmocnic jej motywacje do tego.
        Pokaz jak Ci zalezy na tym, zeby wrocila do tej pierwszej, ale z drugiej strony
        przymknij tez troche oko na druga. Jesli tego nie zrobisz, to moze sie
        wystraszyc, ze nie podola i zrezygnowac. (Ty zreszta tez przemysl co napisal
        Quetler.) Mam nadzieje, ze do tego dojdzie i bedzie sie starac. Ty zas poczytaj
        sobie choc literature z tego zakresu, jesli nie chcesz dalszych spotkan z
        lekarzami czy grupami - ciagle bym to zalecala. Naprawde straszliwie trudno
        jest postepowac z taka osoba. (Czy zaszyli ja, ze nie obawisz sie, ze wypije?
        Pilnuj jej w takim razie, jak ulegnie, to wiem, ze mimo calego samopoczucia
        ludzie potrafia pic dalej i zwyczajnie schodza.)
      • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 08:47
        A i oczywiscie trzymaj sie. I ona.
      • Gość: Ruminka Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.erathia.szczecin.pl 27.07.02, 12:42
        Marcinie, odzywaj sie do nas i pisz jak sobie oboje radzicie. Czy zona wie, ze
        odbierasz ją jaby dzialaly w niej dwie osoby? A w czasie terapii bedzie w domu
        czy w szpitalu?
        To jest b. trudne kiedy ktos tak bardzi manipuluje, zaklamuje siebie i
        wszystkich wokol - ciezko z tego wyjsc, bo on w to wierzy, broni sie przed
        prawda. Dlatego wszedzie mowia, ze pierwszym krokiem do leczenia np uzaleznien
        jest porzyznanie sie, ze jest sie uzaleznionym. Mysle, ze terapia to swietny
        pomysl i b. dobrze, ze znalazl sie ten profesjonalny psychiatra, ktory nie dal
        sie zlapac na gierki zony.

        Rumiankowa
        • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.02, 13:16
          Terapia jest niezbedna. A im wczesniej podjeta tym lepiej, zwlaszcza jesli
          dodatkowo duzo pije albo jest watlego zdrowia.
        • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.02, 13:34
          I jak napisala Ruminka pisz jak by co. Jeszcze raz trzymaj sie. Badz dobrej
          mysli, mnostwo ludzi z tego wychodzi. Nawet jak... ja w tego, o ktorym
          wspomnialam, wlasciwie prawie zwatpilam, a jednak sie z tego podniosl. (Mimo iz
          byly dodatkowe rzeczy, ktore to utrudnialy i tzw. niesprzyjajace warunki
          otoczenia.)
    • Gość: marcin Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 23:11
      -do Qeltera: zapewne jestem wspoluzalezniony cokolwiek mialoby to oznaczac, ale
      na mnie przyjdzie jeszcze pora, najpierw ona

      -do eremki: jestem w stanie pokochac takze ciemniejsze strony osobowosci mojej
      zony, pod warunkiem jednak, ze nie beda one dominujace

      -do midm: 1)tematem uzaleznien, depresji itp interesuje sie dosc intensywnie od
      ok. roku, wiem juz duuuuuzo 2)nie zaszyli jej 3) nie pila duzo, ale "efekt"
      wzmacniala czestokroc psychotropami, nie jest watlego zdrowia

      -do Ruminki: 1)ona nie wie, ze odbieram ją jak dwie rozne osoby 2)na terapiii
      bedzie w tym samym szpitalu, z ktorego wlasnie wyszla


      ...a poza tym wszystko chyba na dobrej drodze, spedzilismy fajny weekend bez
      zadnego spiecia i wspolnie z dziecmi (sa na wakacjach u tesciow). Zreszta ona
      tam zostala na najblizszy tydzien (kilkaset km od naszego domu). Tesciowie
      wiedza o problemie i na nic nie pozwola. Poprosilem, zeby sie nad nia nie
      użalali i obarczyli jakimis obowiazkami (kuchnia, ogrod itp). Zero czasu na
      glupie pomysly, tym bardziej ze jest tam z dziecmi, z ktorymi nie widziala sie
      ponad piec tygodni (od zgloszenia sie do szpitala). Ponadto ona jest na tyle
      rozgarnieta, ze sama czyta literature na temat "problemu" i wie tez, ze w
      kazdym miescie jest poradnia AA, do ktorej w kazdej chwili moze sie udac. Na
      jutro umowiona jest w szpitalu na rozmowe z psychologiem ,wiec poprosila mnie,
      zebym do niego zadzwonil i odwolal spotkanie (mysle, ze pojade do niego ja
      zamiast niej). Terapia zaczyna sie w polowie sierpnia i w szpitalu kazali jej
      regularnie, co kilka dni zglaszac sie na rozmowe z psychologiem w celu
      utrzymania abstynencji i przygotowania do terapii. Chce tez powiedziec, ze mam
      kontakt (cudo GaduGadu !!!!!) ze wspanialym czlowiekiem, ktory od podszewki
      zna "temat" i prawie codziennie udziela mi bezcennych wskazowek.
      • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.07.02, 09:22
        Tak trzymac! I oby wszystko sie udalo... choc to jeszcze nie malo czasu.
    • Gość: marcin Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 21:13
      ....w miedzyczasie znalazlem w sieci bardzo ciekawe artykuly, ktore wiele mi
      tlumacza i porwierdzaja. Czy ktos z was zna przypadki podobnych osobowosci ?.
      Jakie sa szanse na wyleczenie ?



      www.terapia.rubikon.net.pl/html/borderline.htm

      www.psychologia.edu.pl/index2.php?category=artykul&level=52

      pozdrawiam
      • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 23:34
        Moim zdaniem daj sobie na razie z tym spokoj.
    • Gość: advocatus diaboli Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.stacje.agora.pl 09.08.02, 09:42
      PO PIERWSZE: Nie znam sie dobrze na problemach z naduzywaniem alkoholu, ale z tego co piszesz
      pogadalabym z lekarzem, czy przypadkiem nie jest to depresja dwubiegunowa ( maniakalno -
      depresyjna) Czesto alkohol przykrywa inne problemy czy chorobe. Depresje dwubiegunowa leczy sie
      troche inaczej, oprocz antydepresantow i psychoterapii, ktora bywa malo skuteczna trzeba brac ciagle leki
      zapobiegajace nawrotom manii i depresji. ( ta druga ma wiele cech typowych dla osoby w manii)

      Lekomania - to ocena, jakie leki brala, jesli benzodiazepiny przez rok to rzeczywiscie niezbyt madrze, ale
      ktos musial to zapisac i to nie jednorazowo, jesli antydepresanty - takie leki bierze sie czasami pare lat i
      nie jest to lekomania tylko leczenie, i trzeba pilnowac ciaglosc , bo odstawienie w lepszym stanie moze
      spowodowc gorszy i bardzie dlugotrwaly nawrot.

      PO DRUGIE: Pewne rzeczy ktore piszesz o zonie troche mi sie nie podobaja, jakbys ja
      ubezwlasnowolnial i ocenial zamiast wspierac w chorobie.
      To oczywiscie jest TYLKO TWOJA WIZJA jej STANU, A NIE OBIEKTYWNE OPISANIE SYTUACJI i to Ty
      szukasz wsparcia dla siebie, a nie dla niej. Na pewno je znajdziesz w internecie
      Moze w Twoim interesie nie jest pelne jej wyzdrowienie, niezaleznosc i to zeby naprawde jasno wyrazala
      czego chce
      Sprawa manipulacji: moze manipuluje, nie znam jej, a moze bocznymi furtkami chce miec cos dla siebie
      , bo wprost nie potrafi tego zalatwic ,lub w danym ukladzie ( maz + dzieci + tesciowie) jest jej to za trudno
      przeprowadzic.
      Nie wiem na przyklad czy to taki dobry pomysl dla chorej, podkreslam chorej osoby wyladowac w
      towarzystwie tesciow, ktorzy maja jej pilnowac, by nie myslala o glupotach i nie robila glupot, a zajela sie
      ogrodem i kuchnia i dziecmi. Wyglada na to ,ze ona potrzebuje zajac sie soba. Nawet jesli ma z tesciami
      bardzo dobry kontakt, to zawsze tesciowie. Madrosc ludowa wiele nam mowi o kontaktach synowa
      tesciowa. Ja bym sie wsciekla i zbuntowala. A gdzie sa jej rodzice, przyjaciele? A ile lat maja dziatki i
      ile ich jest?Tak w ogole ta pierwsza zona to osoba ktora robi to co Ty chcesz i tak jak Ty lubisz, oraz
      prawdopodobnie to czego oczekuja inni ludzie, a gdzie jest miejsce dla niej? Tylko w ucieczce w
      alkohol????
      Dlatego wspoluzaleznieni musza sie leczyc razem, bo moze sie okazac, ze ona nie bedzie naduzywac
      alkoholu, ale zacznie postepowac tak jak to jej bedzie pasowac , a nie Tobie, tesciom i w ogole ludziom,
      kosciolowi itp.itd. Moze trzeba jej pomoc w domu, przy dzieciach.
      Sorry za szczerosc, zrozum moje dobre intencje. Tylko prawda Was uleczy.

      tez zona



      • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 11:15
        Zostawcie diagnozowanie lekarzom.
      • Gość: marcin Re: mam dwie zony......2 w 1- do adv.diaboli IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 11:21
        czesc,

        prawda, ze alkoholizm jest przykrywka dla innych chorob, ale w przypadku mojej
        zony przyczyną jest jej zaburzona osobowosc (osob.graniczna typu "borderline",
        osob. symbiotyczna). Osoby tego typu sa bardzo podatne na wszelkie
        uzaleznienia. Cechuje je tez sklonnosc do manipulacji otoczeniem. Co do mojego
        stanowiska, to jestem jak najbardziej za jej pelnym wyzdrowieniem i nie mam
        zadnego interesu aby bylo inaczej (a nasze 2 dziatki maja łącznie 14 lat).

        Ona 19.08. ma sie zglosic do szpitala na 6cio tyg. psychoterapie uzaleznien, a
        obecnie przebywa u JEJ a nie moich rodzicow. W kazde lato spedzamy u nich kilka
        dni, a dzieci polowe wakacji. Kilka dni przed szpitalem spedzimy wspolnie w
        naszym domu. Jej psychiatra uprzedzil ją, ze po terapii bedzie musiala pracowac
        nad swoja zaburzona osobowoscia (byc moze czeka ją nastepna zamknieta terapia).
        Licze sie z tym, ze troche to potrwa zanim wroci "do ludzi", ale poki co bede
        ją wspieral i czekal.....

        Goraco polecam Ci przeczytanie artykulow, do ktorych linki podalem 07.08.

        pozdrawiam
        • Gość: advocatus diaboli Re: mam dwie zony......2 w 1- do adv.diaboli IP: *.stacje.agora.pl 09.08.02, 12:30
          Hej,
          widze, ze wywolalam poruszenie i Twoja szybka reakcje, co mnie cieszy.
          Ja przeciez nie znam ani Ciebie, ani Twojej zony; zastanawiam sie czy znam naprawde siebie ;-)),
          W wolnej chwill poczytam polecane artykuly, do ktorych juz zajrzalam. Pierwsza sprawa, ktora juz zwrocila
          moja uwage to ze a) jest to raczej tekst naukowy, dla profesjonalistow, skad maly pozytek dla osob nie
          majacych szerszego obrazu zaburzen osobowosci u innych ludzi - tzn doswiadczenia klinicznego
          b) tekst Jakubika wlasnie poddaje w watpliwosc mnozenie diagnoz i sensownosc tego okreslenia
          osobowosc borderline, o ile dobrze zrozumialam po pobieznej lekturze.

          To wszystko zalezy do kogo po co sie zwrocisz: chirurg powie- trzeba przeciac, uciac, psychiatra
          diagnozuje i daje proszki, psycholog bedzie szukal w zaburzeniach relacji z otoczeniem w dziecinstwie
          lub obecnie, biolog doszuka sie czegos na poziomie metabolizmu komorkowego i kazdy musi wierzyc ,
          ze to co robi jest dobre. Kazdy musi sie w tym jakos zorientowac na wlasny uzytek. Okreslenie normy
          psychicznej jest bardzo plynne, glownym kryterium jest to na ile cos sprawia ze osoba ( chora) skarzy sie
          z tego powodu i zaburza to jej kontakty z otoczeniem i funkjonowanie.
          Moze nie zetknelam sie w zyciu z kims takim jak Twoja zona, ale ze swego doswiadczenia wiem, ze wiele
          osob w pewnych okolicznosciach moze zaprezentowac skrajne zachowania, a zwlaszcza niezdrowe
          postawy wobec siebie i innych moga prowadzic do niespodziewanych wybuchow i odbic w druga strone i
          ze potrafi to przechodzic w stan chroniczny.

          jeszcze jedno pytanie: czy zona pracuje, jesli tak, to jak z tym daje sobie rade, jak jest postrzegana w
          pracy?

          Ja Ci ze swojej strony polecam, jesli jeszcze nie znasz Zyc w rodzinie i przetrwac, wyd. J. Santorski,
          autorow dwoch Skynner i ktos jeszcze. ( zabawnie i prosto tlumaczy z punktu widzenia psychologii
          humanistycznej powstawanie roznych zaburzen, warto poczytac, takze ze wzgledu na dzieci, bo to jest
          sztafeta pokolen niestety.

          Zycze Ci duzo sil i cierpliwosci


          pozdrawiam
          • Gość: marcin Re: mam dwie zony......2 w 1- do adv.diaboli IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 15:44
            zadalas mi bardzo wazne pytanie: czy moja zona pracuje ?

            Wiec pracowala, ale... u mnie i bardzo czesto dochodzilo na tym tle do
            konfliktow, gdyz zwykle kiepsko wywiazywala sie ze swoich obowiazkow. Miala
            dowolny podzial czasu, do dyspozycji samochod, telefon, gotowke i z reguly
            proste, nie wymagajace ani stresu, ani wczesniejszego przygotowania sie "sprawy
            do zalatwienia" w terenie. I zawsze jej sprawy byly na 1.miejscu, a sluzbowe
            zalatwiala wybiorczo wg jej hierarchii waznosci. Wielokrotnie, niedawno, rok i
            pare lat temu rozmawialismy wspolnie o tym, zeby to zmienic i zeby znalazla
            sobie jakas prace (niekoniecznie dobrze platna, ale zeby miala zajecie
            wymagajace jakiejkolwiek dyscypliny i obowiazkowosci). To juz wspolnie zostalo
            postanowione, ze na plaszczyznie zawodowej nie bedziemy miec juz ze soba nigdy
            nic wspolnego.

            Zreszta to bylo jedno z pierwszych pytan jej psychiatry gdy z nim
            rozmawialem: "czy pana zona kiedykolwiek osiagnela cos, co wymagalo
            systematycznosci i obowiazkowosci ?". Odpowiedzialem zgodnie z prawda, ze
            nigdy, ze do wszystkiego ma slomiany zapal: do sportu, do hobby a do pracy w
            szczegolnosci. I tak bylo zawsze od kiedy jestesmy razem, a to troche ponad
            dziesiec lat..

            Co do ciekawej literatury, to wlasnie wczoraj zamowilem "Jak zyc zeby nie
            zwariowac" J.Santorskiego oraz "Osobowosc symbiotyczna" tez z tego samego
            wydawnictwa.

            pozdrawiam
            • Gość: advocatus Re: mam dwie zony......2 w 1- do adv.diaboli IP: *.stacje.agora.pl 09.08.02, 15:59
              No to faktycznie niedobrze i dla niej i dla Ciebie.
              Pracujac na zewnatrz moglaby sie i dowartosciowac i albo zmobilizowac albo zweryfikowac swoje
              oczekiwania wobec swiata i zobaczyc jak postrzegaja ja inni ludzie i jak sobie radzi poza kregiem spraw
              rodzinno - domowych. Tez mysle, ze to b. wazne
              pozdrawiam na razie....i biore sie za swoja prace :-))
              Advocatus
      • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 11:23
        Zas co do reszty, to wydaje mi sie advocatus diaboli, ze przesadzilas.
    • Gość: marcin Re: mam dwie zony......2 w 1- do midm IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 11:29
      a moja diagnoza dot. zaburzonej osobowosci mojej zony pokrywa sie z diagnoza
      jej lekarzy. A ja, mimo ze amator (ale wscibski) diagnoze wystawilem, zanim
      zrobili to lekarze....

      pozdrawiam
      • Gość: midm Re: mam dwie zony......2 w 1- do midm IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 11:55
        W takim razie, gratuluje, ale mimo wszystko polecam zostawienie diagnozowania
        lekarzom, zwlaszcza, ze... sam czytales co pisal Jakubik (- uczen Kepinskiego!).
    • Gość: kinga Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.magma-net.pl 10.08.02, 13:36
      Przeczytalam caly watek i chcialam Ci Marcinie powiedziec tylko, ze pieknie
      kochasz swoja zone i jestem pewna, ze wszystko sie ulozy. Zycze cierpliwosci i
      milosci.
    • Gość: zuza Re: mam dwie zony......2 w 1 IP: *.abo.wanadoo.fr 10.08.02, 15:25
      A ja nie rozumiem z ta praca i niedoprowadzaniem rzeczy do konca. A jak bylo z
      nia przed slubem? Nie skonczyla zadnej szkoly (nauka wymaga co nieco
      systematycznosci)? Nie wiem, a moze Ty ja przytlaczasz tym, ze wszystko masz
      pod kontrola i w zwiazku z tym sama zwolnila sie z panowania nad czymkolwiek?
      Musi byc Wam bardzo ciezko, zycze powodzenia i bohaterskiej cierpliwosci
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka