Gość: ewa
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
09.04.01, 10:14
Tak kiedy� terapeutka okre�liła depresję. Pamiętam, że było to zupełnie
zrozumiałe w stosunku do innych, ale jak zabrała się do mnie, broniłam się
niemal ze łzami w oczach. Wszystko zniosłam, ale tego - nie! Przecież ja w
ogóle nie czuję gniewu, a jak się wkurzę, to inni sš winni, to nie mój gniew.
Wypisz wymaluj, jak ten gwałciciel, który tłumaczy, że on sam by tego w życiu
nie zrobił, tylko go ta dziwka podnieciła. Zawsze mi wmawiano, że gniew jest
czym� złym. Jasne, kto�, kto się w�cieka, nie poddaje się kontroli i trzeba go
złamać, czyli zrezygnować z dobrego mniemania o sobie. Teraz uznaję gniew za
cennš informację, ale mam niestety ostro zaburzone odczuwanie. Do tego
stopnia, że jak mi się nie chce rano wstać albo nagle ogarnia mnie apatia, to
już mózgiem szukam, co mnie mogło wkurzyć. Przeważnie znajduję i apatia mija.
Marzę o chwili, gdy zacznę to rozumieć spontanicznie.Przy okazji nauczyłam się
odpowiedzialno�ci za siebie i przestałam tak bardzo przemować się �wiatem - od
paruset tysięcy lat radzi sobie znacznie lepiej niż ja od trzydziestu.