edytunia86
17.07.05, 14:57
Odkąd pamiętam zawsze byłam zamknięta w sobie i nieśmiała. Nigdy nie miałam
zbyt wielu prawdziwych przyjaciół.W 6 klasie Szkoły Podstawowej byłam już
blisko anoreksji właśnie wtedy zaczęłam po raz pierwszy się denerwować.Im
bylam starsza tym coraz bardziej zrzerał mnie stres. aż w końcu w drugiej
klasie Liceum zaczęłam brać ziołowe tabletki uspakające, które nie bardzo mi
pomogły.2 Marca tego roku byłam w Piastowskim Centrum Terapii i Profilaktyki
Zdrowia Psychicznego.Tam trafiłam do pani Iwony Szymańskiej-psyciatry, która
po pierwszej wizycie przepisała mi tabletki przeciwdepresyjne, po których
było jeszcze gorzej,tzn byłam jeszcze bardziej płaczliwa i miałam jeszcze
gorsze nadciśnienie. W końcu zdecydowałam się odstawić te leki. Po
odstawieniu tych leków moja pani doktor przepisala mi Tranxene,ale tetabletki
też nic nie pomogły. W końcu zdecydowałam się na terapię u pani Agaty. jak
na razie nie nie widzę wyrażnej poprawy. Od jakiegoś czasu coraz bardziej
dokuczami smutek, coraz częściej płaczę. Coraz bardziej nic mi się nie chce.
Coraz częściej szukam mięjsca gdzie będę sama. Widzę nawet moi rodzice mnie
nie rozumieją. Czy to już jest depresja?