Dodaj do ulubionych

Co robić....

22.07.05, 09:21
Piszę ten nowy temat, choć nigdy nie przypuszczałam, że będę do tego
zmuszona... Po prostu czuję się coraz gorzej i gorzej, a leki już iewiele mi
pomagają. One po prostu przytłumiają mnie, otumaniają, ale myśl, ta jedna od
prawie dwóch lat wciąż jest ta sama i nie daje mi spokoju. Jestem udręczona
olbrzymim poczuciem winy. Od października jestem studentką i boję się, ze
naprawde nie dam rady.. przestaje mieć ochote na cokolwiek i moje
samopoczucie jest ciągle obniżone. Nie mam ochoty na wakacje, na miłość, na
cokolwiek....
Obserwuj wątek
    • zuzkacs Re: Co robić.... 22.07.05, 09:37
      PRZEDEWSZYSTKIM SKONTAKTOWAĆ SIĘ Z LEKARZEM!!!!!LEKI DOBRZE DOBRANE SKUTKI
      UBOCZNE DAJĄ TYLKO NA POCZĄTKU A POTEM WSZYSTKIE MIJAJĄ I JEST POPRAWA. biorę
      zoloft 6miesięcy i jest ok,pracuję,jeżdżę samochodem.NIE ZAMYKAJ SIĘ! KTOŚ NA
      PEWNO CIĘ ZROZUMIE, W MOIM PRZYPADKU BYŁA TO MAMA.
    • hromatyka Re: Co robić.... 30.07.05, 18:25
      czesc, mysle ze wiem o czym piszesz..zanim znalazlam odpowiedni lek przeszlam
      przez wiele rozow z najrozniejszymi lekarzami, bralam wiekszosc z lekow
      stosowanych w tej przypadlosci, trafilam takze do szpitala.Ale znalazlam w
      koncu lek ktory mi bardzo pomogl, zorientowalam sie jednak ze jet to tylko
      forma wspomagacza i naprawde, uwierz mi prosze bardzo wazna jest rozmowa z
      lekarzem. Ale musisz znalesc lekarza ktoremu ufasz. Nie jest to latwe ale mysle
      ze nalezy go odnalezc (jetsem przekonana ze istnieje:))ja szukalam dosc
      dlugo.Potem czasem balam sie tyvh rozmow ale czulam ze chodzby byla to najorsza
      i najciezsza dla mnie rozmowa to i tak chcialabym pogadac:)i wlasnie dzięki tej
      pani udalo mi sie powrocic do jako-takiego funkcjonowania a teraz mysle ze jest
      juz naprawde ok:).Zdaje sobie sprawe z tego ze leki sa wazne i nadal je biore
      ale nie jest to wszystko i mysle ze wlasnie rozmowa jest tym najwazniejszym:)
      pozdrawiam cie , niepoddawaj sie.









      • iowna Re: Co robić.... 01.08.05, 19:12
        Zastanawiam się, czy położenie sie do szpitala nie jest dobrym sposobem na
        wyleczenie chociaż w minimalnym stopniu... Co o tym myślicie, byliście już w
        szpitalu na ZOK? Z tego, co wiem to do szpitala jest bardzo trudno sie dostać,
        ja w każdym bądź razie nie widze dla siebie sposobu, aby mieć tam miejsce
        • doc81 Re: Co robić.... 13.12.05, 13:46
          Szpital to ostateczność... Ja bym na Twoim miejscu wypróbował terapii silnymi
          lekami, ale w domu. "Psychiatryk" w naszym społeczeństwie źle się kojarzy,
          a 'życzliwi' na pewno zadbają, by ciągnęła się za Tobą etykietka 'pacjentki ze
          szpitala dla wariatów'.
        • agape777 Re: Co robić.... 15.12.05, 01:58
          Co do szpitala: mi by to nawet przez myśl nie przeszło z obsesją na punkcie
          czystości :> Ja nawet w swoim rodzinnym domu wszystkiego się brzydzę, co
          dopiero tam, gdzie roi się od schizofreników nie dbających o higienę.. Niestety
          co tydzień bywam w szpitalu psychiatrycznym na zajęciach i "zajeżdżanie
          moczem" jest tam na porzadku dziennym, boję się pomyśleć co jeszcze mają w
          spodniach...:> Ale jeśli dla Ciebie nie stanowi to problemu, to czemu nie? Choć
          dostać się, fakt, nie jest łatwo.
          • doc81 Re: Co robić.... 15.12.05, 17:21
            Właśnie dlatego powinnaś trochę pobyć w takim miejscu, gdzie standardy higieny
            mówiąc oględnie "leżą". Tak było u mnie. Też miałem wstręt do publicznych
            toalet czy chociażby umywalek.

            Chowanie głowy w piasek jest jednak najgorszym wyjściem. U mnie gwałtowna
            poprawa zaczęła się, kiedy zmuszony byłem opuścić "moje sterylne mieszkanko" i
            zamieszkać w obowiązkowym internacie z ginekologii na 5-tym roku medycyny.
            Myślałem, że tego nie przeżyję, ale... PRZEŻYŁEM. I odtąd było już tylko
            lepiej. Kibelek oczywiście był wspólny dla 2-ch grup studenckich, tak samo cała
            łazienka. Nie mogłem tam spędzać dłużej niż 5-8 minut, bo obowiązywała
            kolejka. "Jeśli wejdziesz między wrony..."

            Kolejnym 'sprawdzianem' dla takiego "rękomyjcy" jak ja, była piesza pielgrzymka
            do Częstochowy. Tam z higieną wiadomo jak jest, do tego wspólna łazienka (o ile
            w ogóle jest) na 10-15 osób, spanie na ziemi itd. Tu też mi się udało.

            Konkluzja: nie wolno zamykać się we własnym "sterylnym" świecie, lecz
            wychodzić "do ludzi". Skoro inni wytrzymują życie "w brudzie" i nic im
            wielkiego nie jest - to dlaczego Nam, chorym na nerwicę, miałoby się coś stać?
    • agape777 Re: Co robić.... 15.12.05, 01:18
      Jeśli jest tak jak piszesz, to powinnaś poprosić lekarza o zmianę leku. I nie
      powinnaś bać się że przeszkodzi Ci to w studiowaniu. Studiuję trzeci rok
      (psychologię żeby było śmieszniej ;) ) i nie nastręcza mi to trudności
      spowodowanychprzyjmowaniem leków. Jeśli działanie leku który przyjmujesz wydaje
      się niekorzystne w tym świetle to jak najbardziej - zmienić i nie przejmować
      sie bo nie każdy będzie tak działał! U mnie jeden (seronil) też wywołał
      depresję. Po jego odstawieniu, i to samodzielnym, poczułam się dużo lepiej,
      nawet wpadłam na pewien czas w euforię, bo kamień spadł mi z serca. Jeśli
      chodzi o lekarstwa to mi - z wypróbowanych - najbardziej pomagał zoloft.
      Niestety jest drogi.. Lekarz zaproponował zmianę na tańszy polski odpowiednik
      czyli Stimuloton i to dopiero była porażka... Załuję bo czekałam cierpliwie
      kilka miesięcy i teraz zanim zacznę przyjmować znow zoloft i zanim przyniesie
      to jakies efekty to trochę potrwa a jestem obecnie w takim stanie że "nie mogę"
      czekać... Pozdrawiam!
      • doc81 Re: Co robić.... 15.12.05, 17:23
        Na mnie ani Zoloft (który brałem w maksymalnej możliwej dawce - 200 mg
        dziennie) ani Prozac nie podziałały. Dopiero stary, "toporny" Anafranil - lek
        sprzed ponad 40 lat, podziałał, ale w połączeniu z silnym neuroleptykiem -
        Rispoleptem.

        Wiadomo, leki te mają potężne objawy uboczne. Przytyłem ponad 25 kg, spałem
        całymi dniami, opuściłem się w nauce. Wszystko jednak jest do przejścia - nie
        przeszkodziło mi to ukończyć medycyny, i to z wynikiem "bardzo dobry"!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka