eleonora77
26.07.05, 12:43
Cztery dni temu upiłam się,zryczałam i wzięłam garść stilnoxu i
aminotryptyliny (akurat to miałam pod ręką).Nie chciałam się zabić,chciałam
tylko żeby mniej bolało tam w środku.Chciałam zasnąć i przespać problem.
Znaleźli mnie,zabrali tabletki z ręki,zmierzyli ciśnienie i położyli do łóżka.
Po dwóch dniach obudziłam się na dobre i nie mogę przestać płakać.
Dziś mam jechać 250 km do lekarza.Tak zdecydowano.
Chcę tam jechać,bo może dadzą mi coś co złagodzi ten ból i pozwoli wrócić do
normalności.Chcę cieszyć się pracą,którą przecież normalnie uwielbiam,chcę
cieszyć się z tego,że moje dzieci są zdrowe i że je mam.Chcę przestać
myśleć,że gdyby nie One to mogłabym się zabić i przerwać te męczarnie.
Jak myślicie,ta wizyta mi pomoże?
Czy jest szansa,że po jednej rozmowie zacznę wierzyć w uzdrowienie mojej
duszy?