Dodaj do ulubionych

złamać dekalog...?

28.07.05, 10:23
jak można uwolnić się od człowieka, który niszczy ciebie i twoje życie? jeśli
nie można go zostawić samemu sobie z powodu jeszcze bardziej niszczących
wyrzutów sumienia, bo "jest chory i wymaga opieki"... czy jedynym
rozwiązaniem tej sytuacji jest złamanie 4. i 5. przykazania....?
Obserwuj wątek
    • tananek Re: złamać dekalog...? 28.07.05, 10:46
      jednym z rozwiazan jest - milosc zwana tez wolnoscia
      pozdrawiam
    • hellio nie łam 5, czwarte jest trudno mierzalne 28.07.05, 11:00
      To problem, sunshine.
      Nie próbuję pocieszać, ale może poczujesz się trochę lepiej, jak pomyślisz, że
      zmaga się z nim naprawdę wielu ludzi. Znacznie więcej, niż się do tego
      przyznaje, w każdym razie. Jestem w głupim położeniu, bo naprawdę chciałabym cię
      jakoś ...głupie słowo, ale wesprzeć, po prostu i naprawdę nie wiem, jak. Łamanie
      piątego odradzam. A czwarte? Nie wolno zostawiać ludzi bez pomocy, takie jest
      moje głębokie przekonanie. Ale jesteś już dorosła (dorosły?) i może możesz
      znaleźć w sobie siły, żeby się emocjonalnie oddzielić? Może dawno nie
      sprawdzałaś, a one już w tobie są?
      Jestem przekonana, że każdy człowiek, który ma dzieci, chciałby być dobrym ojcem
      czy matką i jeśli mu się to nie udaje, to dlatego, ze nie potrafi. A nie
      potrafi, bo nie został w tę umiejętność wyposażony przez swoich rodziców. W tym
      sensie kaleczy, bo jego skaleczenia ciągle bolą. I gdzieś, krążąc po tej drodze,
      można znaleźć zrozumienie i przebaczenie. I warto szukać, bo sprawa o której
      piszesz, robi się wtedy prostsza. Ja wiem, wiem... Piszę ci tu banały, a życie
      życiem i jak się próbuje złożyć jedno z drugim, to człowiek ma wrażenie, że w
      tych puzzlach brakuje części.
      Pozdrawiam cię bardzo serdecznie, bardzo współczuję - to tyle, co mogę zrobić, a
      może jakaś magia sprawi, że będzie ci dzięki temu chociaż trochę lżej? Hania
      • anatemka Re: nie łam 5, czwarte jest trudno mierzalne 28.07.05, 11:08
        czy może mi ktos przypomnieć jak one brzmią? mówię serio.
        • sunshineee Re: nie łam 5, czwarte jest trudno mierzalne 28.07.05, 11:20
          www.polonica.net/DEKALOG.htm
    • danuski Re: złamać dekalog...? 28.07.05, 12:44
      sunshineee napisała:

      > jak można uwolnić się od człowieka, który niszczy ciebie i twoje życie? jeśli
      > nie można go zostawić samemu sobie z powodu jeszcze bardziej niszczących
      > wyrzutów sumienia, bo "jest chory i wymaga opieki"... czy jedynym
      > rozwiązaniem tej sytuacji jest złamanie 4. i 5. przykazania....?

      łamać przykazań nie można...bo mamy potem wyrzuty sumienia i mogą być one
      większe niż tzw krzyż jaki przyszło nam dźwigać
      ale jeśli już przy Dekalogu jesteśmy...to może warto rozejrzeć się za
      znalezieniem jakiegoś biblijnego (z NT) Szymona, który pomoże ten "krzyż"
      dźwigać i wtedy...droga nie skręca na Golgotę
    • mskaiq Re: złamać dekalog...? 28.07.05, 16:51
      Nie ma innego rozwiazania poza miloscia i zrozumieniem, kazde inne zniszczy
      Ciebie. Wiem ze musisz miec wiele powodow do tego co napisalas. Nie mniej ten
      ktos ktory niszczy Ciebie, niszczy rowniez Siebie.
      Czlowiek ktory ma wiele milosci w sobie oddaje ja, czlowiek w ktorym jest bol i
      strach oddaje innym bol i strach.
      Bedac z nim przechodzisz przez to co On ma w Sobie nieustannie. On nie moze od
      tego uciec, to jest w Nim.
      Napisalem to bo wiem ze cierpisz przez Niego ale chcialbym zebys zrozumiala ze
      On cierpi znacznie wiecej.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • euforyk Re: złamać dekalog...? 28.07.05, 18:33
        mskaiq napisał:

        > Nie ma innego rozwiazania poza miloscia i zrozumieniem,
        > kazde inne zniszczy Ciebie.

        > Wiem ze musisz miec wiele powodow do tego co napisalas.
        > Nie mniej ten ktos ktory niszczy Ciebie, niszczy rowniez Siebie.

        > Czlowiek ktory ma wiele milosci w sobie oddaje ja,
        > czlowiek w ktorym jest bol i strach oddaje innym bol i strach.

        > Bedac z nim przechodzisz przez to co On ma w Sobie nieustannie.
        > On nie moze od tego uciec, to jest w Nim.

        > Napisalem to bo wiem ze cierpisz przez Niego
        > ale chcialbym zebys zrozumiala ze

        > On cierpi znacznie wiecej.

        > Serdeczne pozdrowienia.


        Poezja , a moze dodac jakąś muze do tego?
      • sunshineee Re: złamać dekalog...? 29.07.05, 09:29
        mskaiq napisał:

        > Napisalem to bo wiem ze cierpisz przez Niego ale chcialbym zebys zrozumiala
        ze
        > On cierpi znacznie wiecej.


        ok, cierpi, ale gdzie jest napisane, że ja muszę to znosić? też mam swoje
        problemy i sama muszę sobie z nimi radzić, więc dlaczego muszę jeszcze dźwigać
        cudze?
        • 10ii Re: złamać dekalog...? 01.08.05, 09:53
          Piałem kiedyś,żeby tym doktorom podać to swiństwo,które serwują wielu pacjentom,
          odpowiedziano,że taki zbieg jest znikomie szkodliwy,a dawka kosmetyczna.

          Nie chce słodzić,ale NIE WOLNO PODAWAĆ TRUCIZN W NANODAWKACH ,i to pokryjomu
          itd.Brzmi to troche dwuznacznie,ale oddaje chyba intencje.
          Dodam,że Machiavelli,zachowywal się jak zabójca.

          Otwartym pozostaje, jak przekonać o tym tę drugą stronę,jeśli zamyka uszy ?
          • 10ii Re: złamać dekalog...? 01.08.05, 10:48
            Jeszcze gorsze samopoczucie mam,gdy uswiadamiam sobie że zagryzliby mnie na smierć,
            jakbym nie "poczęstował" ich paroma przykładami,i że jeszcze nie całkiem
            zrozumieli,i że przed jedną tabletką uciekli jak przed wodą święconą,
            i że ciągle im mało,

            najgorszy był strach przed spowodowaniem otrucia,
            czego przeciwna strona zupełnie się nie bała,
            bo byłem "pod opieką lekarza"



            było o leczeniu chorob psychicznych z pominięciem interesów chorego

            To mnie chyba naszło bo sniło mi się ,że na śmierć otrulem dwóch facetów
            -długo ten chorror bede pamiętał,

            jeden tracił przytmność,
            wydusil z siebie -zadzwoń po policję i karetkę,
            nie mógł dosięgnąć telefonu,
            jak się obrocił to ten drugi już był nieprzytomny,
            i taki zielony gęsty płyn lał im się z głowy,
            niby krew ?
            a wszystko przez to,że popjali szampana,
            a ja póżniej przyszedłem zabrać te butelki
            • 10ii Re: złamać dekalog...? 01.08.05, 13:33
              Jesli ktos jest wierzący,bardzo proszę o modlitwę,
              o to,żeby na każdego kto wykorzysta takie pomysły przeciw pacjentom,którzy i tak
              są przesladowani
              żeby na takiego człowieka rzucona została klątwa,
              ekskomunika,ponieważ niełatwo o jej uzyskanie
              oficjalnie,
              zawsze tego pragnałem,a nie chce żeby moje pragnienia były
              uzyte nie tak jak chciałem,jeszcze i na moją zgubę
              • sunshineee ekskomunika???!!!! 01.08.05, 14:40
                wybacz, 10ii,

                ale naprawdę nie mam zielonego pojęcia, jak rozumieć twoje słowa, bo mam
                wrazenie, że mówimy o całkiem różnych rzeczach, a związku nijakiego dotrzec nie
                mogę...
                • 10ii Re: ekskomunika???!!!! 01.08.05, 17:48
                  Umieszcze to we wlasciwym wątku i dam podpis dekalog,jak mnie troche rozjaśni,
                  taka akurat zbiezność,
                  --
                  więc mówi pan,doktorze,
                  że jednak najprościej
                  kamień do szyi....
    • marenta mieszkacie razem? 01.08.05, 15:03
      • sunshineee Re: mieszkacie razem? 01.08.05, 15:25
        tak i niestety nie mam w perpektywie możliwości wyprowadzki.
        • marenta Re: mieszkacie razem? 01.08.05, 16:19
          nie dasz rady odciąć się emocjonalnie na jego terenie jeśli sama masz problemy
          bo -niech zgadnę- oczywiście terapia rodzinna wykluczona?
          ja bym się jednak wyniosła na drugi koniec miasta i spełniała swoje
          zobowiązania bardziej wobec IV przykazania niż tej osoby
          nie da rady dostosować się do KAŻDYCH okoliczności
          sama ustal granice ile jesteś w stanie znieść, gdy zostają przekraczane
          PROTESTUJ
    • mskaiq Re: złamać dekalog...? 01.08.05, 16:07
      Gdybys odeszla to jak piszesz pojawilyby sie wyrzuty sumienia. Sama wiesz jakie
      sa niszczace. Piate przykazanie przynioslyby Ci jeszcze silniejsze wyrzuty
      sumienia.
      Mysle ze jedyny sposob to zaakcetowanie tej drugiej osoby. Ona nie jest w
      stanie niszczyc Twojego zycia. To Ty to robisz bo nie akceptujesz Jej, bo Jej
      dzialania wywoluja w Tobie zlosc, niepokoj. Zyjesz tym co ta Osoba dyktuje
      Tobie.
      To Ciebie rani, naucz sie znosic Ja bez budzenia negatywnych emocji w Sobie.
      Kiedy bedziesz kontrolowala Swoje reakcje na ta Osobe to Jej dzialanie
      przeciwko Tobie bedzie slablo bo nie bedziesz antagonizowala. Musisz nauczyc
      sie nie antagonizowac, jesli zaczniesz unikac konfrontacj, bedziesz ignorowala
      Jej gadanie i dzialania to ta druga osoba po pewnym czasie przestanie dzialac
      przeciwko Tobie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • marenta Re: złamać dekalog...? 01.08.05, 16:26
        > jesli zaczniesz unikac konfrontacj, bedziesz ignorowala
        > Jej gadanie i dzialania to ta druga osoba po pewnym czasie przestanie dzialac
        > przeciwko Tobie

        nie zawsze, niektóre to tylko jeszcze bardziej zachęca (wierz mi na słowo jeśli
        nie miałeś takich doświadczeń)
        musi być jakaś prawda w relacjach międzyludzkich, jakaś równowaga inaczej nie
        mają sensu a nawet szkodzą
        • looserka Re: złamać dekalog...? 01.08.05, 16:33
          z tego, co doczytałam teraz z innych postów Sushineee, to chodzi o osobę chorą
          na chorobę alkoholową.W tym kontekście cały wywód Mskaiq ma się do danej
          sytuacji jak pięść do nosa.

          do Sunshine : czy byłaś tam ,gdzie Ci już radzono?
        • mskaiq Re: złamać dekalog...? 01.08.05, 17:11
          Mialem Marento takie doswiadczenia, prowadzilem wiele konfrontacji z ludzmi w
          przeszlosci. Kazda taka konfrontacja przynosila szkode obu stronom.
          Sprobowalem inaczej, kazda akcje przeciwko mnie ignorowalem. Na poczatku bylo
          to bardzo trudne, ktos dziala otwarcie przeciwko Tobie a Ty ignorujesz to
          dzialanie.
          To dzialanie przeciwko mnie trwalo tak dlugo az ta druga osoba zrozumiala ze to
          nie przynosi zadnych rezultatow. Wtedy konczy sie konfrontacja bo druga strona
          jej nie podejmuje.
          Wtedy po raz pierwszy poczulem sie wygrany, potrafilem rozwiazac problem bez
          strat wlasnych i nikt nie ucierpial.
          Jesli chodzi o prawde w relacjach pomiedzy ludzmi, to kazda strona uwaza ze to
          ona posiada ta prawde. Mozna o walczyc o ta prawde, zwykle konczy sie to na
          probie wymuszenia naszej prawdy.
          Sila narzucona prawda nigdy nie trwa dlugo, nawet jesli ta prawda jest
          absolutna. Prawde mozesz przekazac miloscia, tylko wtedy sie ja akceptuje.
          Serdeczne pozdrowienia.

          • looserka Re: złamać dekalog...? 01.08.05, 17:18
            Może byś tak Mskaiq zdjął wreszcie klapki z oczu,wyszedł z własnych opłotków i
            dostrzegł, że ludzie mają RÓŻNE problemy wynikające z odmiennych sytuacji
            życiowych,, funkcjonują w różnych konfiguacjach etc.etc. i nie sposób każdego
            przykładać do jednego szabloniku wyciętego z osobistych doświadczeń - bo nie
            zawsze i nie każdy w tym szabloniku się mieści po prostu.
          • marenta Re: złamać dekalog...? 01.08.05, 17:33
            > Mialem Marento takie doswiadczenia, prowadzilem wiele konfrontacji z ludzmi w
            > przeszlosci.

            nie masz pojęcia o skrajnościach

            Kazda taka konfrontacja przynosila szkode obu stronom.
            > Sprobowalem inaczej, kazda akcje przeciwko mnie ignorowalem. Na poczatku bylo
            > to bardzo trudne, ktos dziala otwarcie przeciwko Tobie a Ty ignorujesz to
            > dzialanie.
            > To dzialanie przeciwko mnie trwalo tak dlugo az ta druga osoba zrozumiala ze
            to
            >
            > nie przynosi zadnych rezultatow. Wtedy konczy sie konfrontacja bo druga
            strona
            > jej nie podejmuje.
            > Wtedy po raz pierwszy poczulem sie wygrany, potrafilem rozwiazac problem bez
            > strat wlasnych i nikt nie ucierpial.

            ciągle zakładasz że ta druga strona zachowuje jakieś zasady i granice
            nie musi tak być
            jaką prawdę może ci wyjawić pijany człowiek?
            co ci może tym uczynić jeśli sam dopiero szukasz prawdy o sobie?
            jeśli jesteś zawodowym terminatorem to nie pytasz jak się wobec takiej osoby
            zachować
            jeśli sam masz problemy to twoje rady wcale mu się nie przydadzą, bo terminator
            je zna i wcale ich nie potrzebuje, a nie dla słabego (może i
            współuzależnionego) człowieka
            toksyczne związki nas niszczą, nas- słabych ludzi
            niszczą naszą wiarę w dobro, zaufanie, zasady

            nie każdy jest w stanie zgodzić się na twoją=Masqka prawdę : "chcę godnie i
            spokojnie żyć, bez krzywdzenia innych". Nie każdy. Wierz mi. Większość tak, ale
            nie wszyscy. Wierzę Sunshine, że jej ojciec odbiera jej tę prawdę o życiu.
            Uciekaj Sunshine.
          • looserka Re: złamać dekalog...? 01.08.05, 17:37
            mskaiq napisał:

            > Mialem Marento takie doswiadczenia, prowadzilem wiele konfrontacji z ludzmi w
            > przeszlosci. Kazda taka konfrontacja przynosila szkode obu stronom.
            > Sprobowalem inaczej, kazda akcje przeciwko mnie ignorowalem. Na poczatku bylo
            > to bardzo trudne, ktos dziala otwarcie przeciwko Tobie a Ty ignorujesz to
            > dzialanie.
            > To dzialanie przeciwko mnie trwalo tak dlugo az ta druga osoba zrozumiala ze
            to
            >
            > nie przynosi zadnych rezultatow. Wtedy konczy sie konfrontacja bo druga
            strona
            > jej nie podejmuje.
            > Wtedy po raz pierwszy poczulem sie wygrany, potrafilem rozwiazac problem bez
            > strat wlasnych i nikt nie ucierpial.
            >

            A poza tym Mskaiq rozumiem wreszcie dlaczego od dłuższego czasu konsekwentnie
            ignorujesz moje posty:)))))))
            Jak myślisz (bo lubisz myśleć), co pozytywnego z tego wyniesiesz dla siebie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka