Dodaj do ulubionych

Stres, a depresja

02.08.05, 22:04
Jestem przerażona. Od ostatniego czwartku czerwca tego roku jeżdże na
terapię do do psychoterapeutki. Po każdej wizycie u tej pani są takie dni,
kiedy chce mi się płakać. Ostatni raz byłam u tej pani 18 lipca, ponieważ z
tego co wiem , potem ta pani pani wyjechała za granice. Kiedy byłam osttni
raz u terapeutki jeszcze potrafiłam się śmiać. Od wt. 19 lipcajest mi smutno.
Pmiętam nawet, że wtedy się rozpłakałm i nic mnie nie cieszyło. Potem było
jeszcze takie sześć dni. Od czwartku 21 lipca doszło do tego jeszcze to, że
nic mnie nie interesuje, ani nie sprawia mi przyjemności. Nie mam ochoty na
wyjście z domu.jestem ciągle zmęczona. Zauwarzyłam też, że tak jabym
wycowywała się z kontaktów z moją rodziną. W ostatni wekeend i poniedziałek
nie miałam ochoty na przebywanie jasnych pokojach. Jak zawsze w niedziele i
w święta kościelne byłam w kościele. Byłam już raz u psychiatry z zupełnie
innym problem, ale on mi nie pomógł, ale tylko zaszkodził. W czwartek i
wczoraj udało się przez chwilę porozmawiać przez telefon z moją terapeutką,
Po wczorajszej rozmowie z terapeutką czuję się jeszcze gorzej.Nie bardzo wiem
jak mam z tym,żyć. Boję się, że znowu będę mieć myśli samobujcze. Kiedyś mi
się tak już z darzało, ale to były pojedyńcze dni. Boję się tej najbliższej
wizyty u terapeutki 8 sierpnia. Próbowałam się już czymś zająć ale to nic nie
zmienia. Boję się o tym porzmawiać z terapeutką.
Czy to jest depresja, czy stres?
Proszę dobrą radę. To dla mnie bardzo ważne.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • gilraena Re: Stres, a depresja 02.08.05, 23:18
      a co jest przyczyna wizyt u terapeutki?
      powiem ci jak to bylo u mnie. pierwsze wizyty na terapii konczyly sie
      wielodniowymi koszmarnymi dolami. chyba nie chcialam zaakceptowac pewnych
      faktow, ktore wyszly w trakcie tarapii i ktore precyzowaly istote mojej nerwicy
      i zapędow depresyjnych. ale po 1-2 miesiacach przemyslalam sobie to wszystko i
      zaakceptowalam ( w miare) te odrzuconą czesc siebie, bedaca przyczyna problemow.
      i juz bylo z gorki. dolki po terapii zniknely a ja bylam zadowolona i coraz
      pewniejsza siebie...
      to bardzo indywidualna sprawa i u wielu osób poczatek terapii, rozgrzebywanie
      tego "co niby bylo, a jest dalej" wywoluje takie problemy.
      zycze wytrwalosci! :-)
    • mskaiq Re: Stres, a depresja 03.08.05, 16:49
      Mysle ze najwazniejsze dla Ciebie jest przelamanie Twoich problemow, mozesz w
      miare latwo to zrobic. Przede wszystkim zacznij codziennie wychodzic na dlugi
      spacer. Musisz przelamac uczucie zmeczenia ktore zwykle sie pojawia kiedy
      chcemy wyjsc na powietrze. Kiedy zaczniesz wychodzic, zmeczenie zniknie, poza
      tym rozladujesz stres.
      Jestes bardzo emocjonalna, dlatego placzesz. Dobry codzienny spacer rozladuje
      ta emocjonalnosc, przestaniesz plakac.
      Mysle ze powinnas wroc do kontaktow z Rodzina. Beda w Tobie uczucia przeciwko
      temu ale nie zrazaj sie tym. Musi decydowac Twoj rozsadek a nie uczucia, wiesz
      Sama co jest dla Ciebie dobre i wazne.
      Zacznij rowniez w niedziele i swieta chodzic do kosciola. Nie mozesz wycofywac
      sie z Swojego zycia bo inaczej moze pojawic sie depresja.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka