mandarynka_1
13.09.05, 18:01
Tak sobie czasem mysle, ze ja nie mam zadnej depresji, albo ze by jej nie
bylo, gdybym wierzyla w siebie. Ja po prostu mam bardzo, bardzo gleboko
zakorzenione przekonanie, ze do niczego sie nie nadaje, ze nic mi sie nie
uda, ze nie znajde pracy. To dotyczy doslownie kazdej dziedziny zycia.
Czasami jestem wieczorem padnieta i zasnelabym bez prochow, ale ja nie
wierze, ze mi sie to uda i na wszelki wypadek i tak biore prochy.
I tak jest ze wszystkim - nie podejmuje zadnych dzialan, bo nie wierze, ze
cokolwiek moze mi sie udac.