ona_negatyw
16.10.05, 15:35
Co robię na tym forum... Nie mam depresji (póki co, nie została stwierdzona)
ani żadnych innych dolegliwości. Jest mi tylko źle, aż źle Problemy. Ludzie,
którzy mnie otaczają nie widzą, chyba nie chcą widzieć, a ja tak bardzo
potrzebuję ciepła, bliskości i obecności drugiego człowieka. Ostatni rok to
pasmo ciągłych wzlotów i upadków. Wielkie szczęście w nieszczęściu. Ogrom
przeszkód i barier. Czuję jak się pogrążam. Spadam. To jest pierwszy
prawdziwy upadek. Wiem, że się podniosę, ale ile będę mogłą, ile? Nie ma dnia
bez łez. Osoba, która jest mi najbliższa, którą kocham całym sercem tak
bardzo cierpi, jest taka niewinna i dobra, wspaniała a spotyka Ją taki
okrutny los. Nie jestem w stanie powiedzieć Jej co się ze mną dzieje, nie
chcę ranić, zadawać kolejnych ciosów. Zazwyczaj stosuję dobrą minę do złej
gry, a później następują ciągłe wyrzuty sumienia. Nie wiem co robić, co
zrobić. Boję się. Nigdy wcześniej mnie to nie spotkało. Napady lęku, koszmary
senne, niechęć i poczucie bezsensu. Ja tak nie chcę żyć. Mam mnóstwo planów
dotyczących przyszłości, pragnień, celów...ale widzę coraz bardziej zamazany
obraz. Jestem zmęczona...