mavika7
20.10.05, 06:37
od 2,5 roku jestem na diecie. mam 168 cm wzrostu i schudlam w tym czasie z 66
do 49kg. stracilam okres i cala energie do zycia. calym zyciem zadzi jedzenie
i kalorie...ale to nie koniec. prawie 2 lata temu poznalam faceta.
stwierdzilismy ze jestesmy dla siebie stworzeni i nawet poprosil mnie o reke.
nie jest zadowolony z mojego odchudzania ale nie wiem czy ktos potrafi
przemiowc mi do tego glupiego lba...wszystko bylo idealnie ale temat seksu i
spraw intymnych staje sie dla mnie coraz dalszy...zadko mam ochote na cos a
on wiadomo - jest facetem wiec tego nie potrzebuje. stwierdzil jednak ze to
ja mam "rozpoczynac" czy dawac sygnaly gdy mam ochote. tak jest ale on juz w
ogole stal sie pasywny zanim ja nie zaczne i w koncu i mnie przestaje do TEGO
ciagnac...nie wiem czy to przez odchudzanie (wczoraj powiedzial ze to tylko
ja uwazam ze mam anoreksje wiec chyba jej nie mam) czy nie ale widze ze to
sie na nim coraz gorzej odbija. ciagle jest strasznie napiety ma zly humor
jak nigdy a do tego jeszcze kumple chwala mu sie swoimi wyczynami...a ja? a
ja jestem beznadziejna namiastka czlowieka ktorej on nie chce zostawic...ja
tez nie potrafie...a chce go od siebie uwolnic bo juz chyba nie ma dla mnie
ratunku...