Dodaj do ulubionych

nie potrafie tak dluzej...

20.10.05, 06:37
od 2,5 roku jestem na diecie. mam 168 cm wzrostu i schudlam w tym czasie z 66
do 49kg. stracilam okres i cala energie do zycia. calym zyciem zadzi jedzenie
i kalorie...ale to nie koniec. prawie 2 lata temu poznalam faceta.
stwierdzilismy ze jestesmy dla siebie stworzeni i nawet poprosil mnie o reke.
nie jest zadowolony z mojego odchudzania ale nie wiem czy ktos potrafi
przemiowc mi do tego glupiego lba...wszystko bylo idealnie ale temat seksu i
spraw intymnych staje sie dla mnie coraz dalszy...zadko mam ochote na cos a
on wiadomo - jest facetem wiec tego nie potrzebuje. stwierdzil jednak ze to
ja mam "rozpoczynac" czy dawac sygnaly gdy mam ochote. tak jest ale on juz w
ogole stal sie pasywny zanim ja nie zaczne i w koncu i mnie przestaje do TEGO
ciagnac...nie wiem czy to przez odchudzanie (wczoraj powiedzial ze to tylko
ja uwazam ze mam anoreksje wiec chyba jej nie mam) czy nie ale widze ze to
sie na nim coraz gorzej odbija. ciagle jest strasznie napiety ma zly humor
jak nigdy a do tego jeszcze kumple chwala mu sie swoimi wyczynami...a ja? a
ja jestem beznadziejna namiastka czlowieka ktorej on nie chce zostawic...ja
tez nie potrafie...a chce go od siebie uwolnic bo juz chyba nie ma dla mnie
ratunku...
Obserwuj wątek
    • wlodaryo Re: nie potrafie tak dluzej... 20.10.05, 10:41
      To mi wygląda raczej na anoreksję, jednak nie stawiaj sama diagnozy, ani nie
      sugeruj się komentarzami osób, które nie są fachowcami. Podobne objawy może
      dawać np. depresja. Jednak musisz zgłosić się po poradę do fachowca, im
      szybciej tym lepiej. Musisz uwierzyć, że te dolegliwości są uleczalne
    • aneta01a Re: nie potrafie tak dluzej... 20.10.05, 10:53
      mavika7 napisała:

      > od 2,5 roku jestem na diecie.
      Jakim sposobem żeś to wytrzymała???
      > prawie 2 lata temu poznalam faceta.
      > nie jest zadowolony z mojego odchudzania,ale temat seksu i
      > spraw intymnych staje sie dla mnie coraz dalszy...zadko mam ochote na cos a
      > on wiadomo - jest facetem wiec tego nie potrzebuje. stwierdzil jednak ze to
      > ja mam "rozpoczynac" czy dawac sygnaly gdy mam ochote. tak jest ale on juz w
      > ogole stal sie pasywny zanim ja nie zaczne i w koncu i mnie przestaje do TEGO
      > ciagnac...nie wiem czy to przez odchudzanie (wczoraj powiedzial ze to tylko
      > ja uwazam ze mam anoreksje wiec chyba jej nie mam) czy nie ale widze ze to
      > sie na nim coraz gorzej odbija. ciagle jest strasznie napiety ma zly humor
      > jak nigdy a do tego jeszcze kumple chwala mu sie swoimi wyczynami...
      Niech się też chwali! To takie proste.
      > jestem beznadziejna namiastka czlowieka ktorej on nie chce zostawic...
      Ciekawe dlaczego? Żadna z Ciebie atrakcja - wnioskuję.
      > ja
      > tez nie potrafie...
      A to znowu czemu? Romeo, Amorozo, Brando albo i co gorszego?
      > a chce go od siebie uwolnic
      Weź się powieś albo wyskocz z balkonu, zresztą 100 innych sposobów podają na
      Forumie.
      > bo juz chyba nie ma dla mnie
      > ratunku...
      A przed czym chcesz się ratować, bo całkiem nie łapię. Kim jest Twój wróg:
      anoreksja czy facet. Znów jakaś niedowarzona błąka się po Depresji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka