Dodaj do ulubionych

czy to nerwica...??

30.10.05, 16:45
Witam! Jestem tu nowa, a trafiłam tu ponieważ szukałam czegoś o nerwicy
natręctw. Podejrzewam ją u siebie. W sumie mam nadzieje że to nerwica
natręctw,a ne prawda o mnie. Ale jeśli tak, to znaczy że cierpię na jej
objawy już od wieluuu lat. A mam dopiero 17. Ale do rzeczy. Nie wystąpiły u
mnie jesce żadne przymusy do działania (naszczęście, boe nie wyobrażam sobie
jeszce tego ) dużo gorsze są myśli. W zasadzie to one odbierają mi całą
radość życia jaką kiedyś miałam. pamiętam jak kiedyś przez ogromnie długio
okres czasu bałam się że jestem zarażona HIV. strasznie mnie to męczyło.
Teraz jest dużo gorzej. Napadły mnie netrętne (mam nadzieje że dobrze mi się
wydaje że one są natretne, mam nadzieje że nie sa chciane, bo bym się chyba
całkiem załamala) ohydne, chore myśli i skojarzenia. Nie bede wam podawała
szczegolow, zeby kogos nie "zarazic". To mnie niszczy, przesladuje
wszedzie,praktycznie w kazdej sytuacji,. Do tego ciagle poczucie zagrozenia,
winy, bycia gorsza od innych. Nie bylam jeszcze u lekarza, w sumie sie
wybiram, boje sie jednak że nie dam rady powiedziec lekarce wszystkiego.
Wogole nie wiem co robic, bo moze to wsyztsko bierze sie z emnie, moze ja
tego chce a tylko wmawiam sobie ze tak nie jest, bo przeciez taka dobra, mila
dziewczynka nien moze byc taka zla?? przepraszam ze zaśmiecam to forum. moze
ktos zechce odpwoedziec na te moje wypociny.
Obserwuj wątek
    • doc81 Re: czy to nerwica...?? 12.12.05, 22:51
      Obsesja zakażenia/skażenia jest typowa dla nerwicy... Ale ja nie stawiałbym od
      razu diagnozy. Rzeczywiście powinnaś zgłosić się do lekarza, z tym że raczej do
      specjalisty, a nie do ogólnego. Prawidłowe badanie psychiatryczne jest bardzo
      szczegółowe; wywiad zbiera się przez ponad godzinę.

      Takie małe pytanie (może zbyt osobiste): czy masz powody, żeby bać się
      zakażenia wirusem HIV? Czy jest to po prostu nieracjonalny element w Twoim
      umyśle? W moim przypadku nie był to strach przed wirusami czy innymi
      drobnoustrojami; mimo to też po pewnych czynnościach czułem się "skażony" i nie
      mogłem dotykać innych; dopiero "odprawienie" pewnego rytuału przynosiło ulgę.
      • lukassindo666 Re: czy to nerwica...?? 14.12.05, 20:08
        hej
        oczywiscie ze te mysli biora sie z ciebie, przeciez to nie zadnen zarazek ni
        bakteria
        to najprawdopodobniej tlamszone mysli w tobie ulegly wyolbrzymieniu tak bardzo
        ze sie ich boisz, nie boj sie ich!! ludzie czesto wychowywani sa pod zbyt duzym
        ciezarem zakazow i nakazow , to dobre to zle , nie rob tego rab tamto, o to
        chodzi zeby to z siebie zrzucic, nie wierze ze jestes w srodku jakas
        straszliwa , jak kazdy czlowiek pragniesz szczescia i milosci , to wg mnie
        nagroadzona zla energia ktorej nie potrafisz wyrzucic bo mowia ze to zakazane
        albo niemoralne albo jakies., moze tez boisz sie czegos w sobie , uciekasz
        przed czyms, moze dobrze by bylo wybrac sie do psychologa pogadac po prostu ,
        postarac sie wyrzucic z siebie co boli, psychiatra tylko ci tablety zapisze a
        ty mimo ze poprawi nastroj to problemu nie rozwiaze , ja mam tez straszne
        mysli ,cierpie nja to od 2 lat i wiem ze to nie latwa sprawa (choc to zalezy
        pewnie od przypadku)
        zyczze szczescia w walce z nimi, i mowie ci nie przejmuj sie tymi myslami
        Pozdrowienia
        • doc81 Re: czy to nerwica...?? 15.12.05, 17:41
          Taaa. Te Twoje porady to jak wypisz-wymaluj ideologia satanizmu ("porzucić
          wszelkie nakazy i zakazy, poddać się popędom, instynktowi").

          Daruj sobie - człowiek musi mieć jakieś zasady (niekoniecznie chrześcijańskie,
          ale na pewno związane z kręgiem kulturowym, w którym żyjemy) by normalnie
          funkcjonować w społeczeństwie. Człowiek bez zasad, określonej hierarchii
          wartości, staje się zwierzęciem.
          • fulvia16 Re: czy to nerwica...?? 21.12.05, 22:47
            Mim zdaniem powinnaś wybrać się do lekarza i on oceni, lęki przed zarażeniem
            czy natrętne myśli mogą wskazywać na nerwicę natręctw.
            pzdr
          • lukassindo666 Re: czy to nerwica...?? 11.01.06, 22:58
            do doc 81
            a co te trzy cyferki przy moim loginie cie do takiego komentarza sklonily?:)
            ja nie twierdze ze czlowiek nie potrzebuje zasad, zgadzam sie ze bysmy zdziczeli
            gdyby nie one , zyjemy w jakiejs kulturze i jestesmy przesiaknieci systemem
            wartosi przez nia stworzonym, nalozonym
            mi chodzilo raczej o to ze niektorzy wypieraja pewne swoje mysli uczucia ze
            strachu przed odrzuceniem , boja sie zaufac swojej intuicji, wierze ze ludzie sa
            raczej dobrzy z natury , ze potrzebuja i szukaja milosci,
            a niektorzy ktorzy np zbyt malo jej mieli w dziecinstwie, i nie maja
            tegopoczucia bezpieczenstwa ze sa kochani , zaczynaja szukac jej zbyt obsesyjnie
            i zaczynaja wypierac np nauralna krytyke wobec swiata i innych ,gdyz boja sie
            byc odrzuconymi No a pozniej wypierane rzeczy sie mszcza w postaci leku m
            natrectw itp
            zlosc tez zostala dana czlowiekowi, trzeba nauczyc sie ja wyladowywac , ja np
            gram na perkusji jak jestm zly , jak sie powali troche to przechodzi czlowiekowi!
            niektorzy natomiast panicznie sie boja w sobie jakichkolwiek przejawow
            krytycyzmu czy zlosci . to przeciez rzecz ludzka ! lepiej to wyladowac ,
            poklocic sie ale powiedziec swoje zdanie a pozniej sie pogodzic i wszystko jest ok
            ludzie chyba za bardzo sie boja uczuc swoich
            oczywiscie trzeba je miec na smyczy cczesto gdyz potrafia byc destruktywne
            jak zwykle pewnie chodzi o jakis zloty srodek pomiedzy intelektem a uczuciami
            jednakze wg mnie czesto przyczyna jakichs nerwic jest przegiecie w druga strone,
            z jakiegos leku tlamsimy siebie , lub czesto za bardzo ufamy intelektowi
            zapominajac uczuciach , intuicji


            poza tym np mozna sie nie zgadzac z pewnymi rzeczami w naszej kulturze i uznac
            je za nerwico czy tez depresjogenne
            ja za taka rzecz uwazam demonizowanie seksu, i ukazywanie ciala jako czegos
            plugawego nieczystego ( kiedys to bylo bardziej ale nadal siedzi w naszych glowach)
            cialo wg mnie jest piekne , wcale nie przyziemne i jest zwiazane nierozlacznie
            z dusza
            a u nas niestety od dziecinstwa sie robi z nagosci i seksu(ktory przeciez jest
            piekny ,o czym chociazby swiadczy fakt ze dzieki niemu powstaje nowe zycie! i
            nie mowie tu o jakims chorym porno) temat tabu, demonizuje sie cialo i seks i
            pozniej ludziom odwala, uwazaja sie za zboczonych , za zlych itp bo maja ten
            stereotyp w glowach
            pewnie wielu moje poglady moga oburzyc
            no trudno co moge zrobic :)
            i wcale nie jestem satanista! jak juz to blizej mi do buddyzmu
            pozdrowienia
    • kraciak Re: czy to nerwica...?? 05.01.06, 02:10
      Pamiętam, że kiedy wkraczałam w wiek dorastania, też miałam podobne obsesyjne
      myśli, najczęściej natury religijno-bluźnierczej ;-) Może to zabrzmieć
      nieprawdopodobnie, ale pozbyłam ich się sama. Np. jak czułam, że mnie zaczynają
      dręczyć, usilnie starałam się znaleźć sobie zajęcie - kiedy człowiek coś robi,
      nie ma czasu na rozważania.
      Zauważyłam zresztą, że dojrzewanie i dorastanie to ogromnie ciężki psychicznie
      okres. Pamiętam masę schiz, doły, natręctwa, itp. rzeczy. Zapewne specjalista
      uwolni Cię od tego znacznie szybciej, ale radzę spróbować metody zajęcia czasu
      (książka, film, znajomi, nawet odkurzanie). Mnie pomogło :-) Pozdrawiam i życzę
      wytrwałości w tym trudnym okresie.
      • doc81 Re: czy to nerwica...?? 07.01.06, 20:25
        Widać Twoja nerwica - czy raczej objawy obsesji - były na tyle słabe, że udało
        Ci się je samej pokonać.

        Najczęściej jednak obsesje i kompulsje mają tendencję nasilania się z upływem
        czasu, i - chcąc nie chcąc - trzeba poddać się leczeniu!
    • majolka5 Re: czy to nerwica...?? 09.02.06, 13:15
      hej. mialam podobne problemy. chcac sie tego pozbyc spisywalam wszystkie
      natrectwa na kartce. po pewnym czasie nazbieralo sie tego bardzo duzo.
      uswiadomilam sobie, ze jedne natrectwo rodzi kolejne, że jeden problem rodzi
      kolejny problem i tak bez konca. zaczelam popadac w "pijanstwo", ciagle
      imprezki, byle , żeby zapomniec o tych problemach, o tym porzadku, ktory musial
      byc wokol mni,a ktorego go nie bylo. To niestety jest choroba! ale jakos teraz
      jest ok, chociaz zdaje sobie sprawe z tego, ze to moze wrocic, ze wtedy znow
      bede bezradna! te ciagle obwiniania sie za wszystko, powroty do
      przeszlosci...lęki.... trzeba sobie jasno powiedziec KONIEC przynajmniej
      sprobowac zyc normalnie, nie od razu bedzie super, ale stoponiowo. Jak sie
      przylapiesz na zrobieniu tej samej rzeczy ponownie (itd.) usmiechnij sie do
      siebie i powiedz, ze wiecej juz tak nie zrobisz, i tak ciagle, az zrozumiesz,
      ze to glupie. Ale do tego trzeba czasu! powodzenia.
      • natretna Re: czy to nerwica...?? 09.02.06, 16:07
        baterya ja mialam dokladnie tak jak ty zaczelo sie u mnie tak dziac kiedy mialm
        16 lat ,a wlasnie poczatkiem byl strach przed zarazeniem HIV ..Kiedys na
        'sprzataniu swiata" podnioslam " strzykawke i od tamtej pory mialam obled ze
        jestem zarazona....
        A do tego te okropne mysli , czasem sa tak obrzydliwe ze sama sie siebie brzydze
        , wiec wiem co czujesz :(
        I wlansie tak sie zastanwiam czemu ja tam mysle czy ja tak naprawde chce czy
        tylko to moj wymysl
    • kot9912 Re: czy to nerwica...?? 10.02.06, 21:39
      Witam. ja też jestem tu nowa, choć na nerwicę choruję kilka lat. wydaje mi się,
      że nikt w ten sposób nie powinien Cię diagnozowć, bo tak można czasem
      człowiekowi wyrządzić krzywdę. myślę, że jeśli jest Tobie tak źle z tym jak
      piszesz to warto wybrać się do specjalisty. jeśli boisz się psychiatry, to może
      odwiedź psychologa. w każdym mieście są poradnie. Twoje obawy, że nie będziesz
      potrafiła opowiedzieć o wszystkim są jak najbardziej normalne. wiele osób czuje
      podobnie. NIE OBWINIAJ SIĘ ANI NIE OCENIAJ NEGATYWNIE ZA TE MYŚLI! NIE WIEM CZY
      WIESZ, ALE NATRĘCTWA SĄ ZAWSZE ODWROTNE DO TEGO JACY JESTEŚMY I CO MYŚLIMY!! np
      osoby wierzące maja myśli bluźniercze o Bogu, matki mają myśli żeby zrobić
      krzywdę dziecku, ale tak naprawde bardzo je kochają i NIGDY NIE ZROBIĄ IM
      KRZYWDY! pamiętaj, że myśli natrętne NIGDY SIĘ NIE SPEŁNIĄ!!!!!!!!!! talk mi
      powtarza moja lekarka psychiatra. teraz na pewno trudno będzie Tobie w to
      uwierzyć, ale natręctwa nie przekreślają życia. zmieniają je, ale osoby chore
      mogą być szczęśliwe. pomyśl o kontakcie z psychologiem. to trudne ale , że
      poczujesz ulgę. nie jesteś sama.
      • doc81 Re: czy to nerwica...?? 10.02.06, 22:43
        Z tym zdaniem się akurat zgodzę...

        OCD nie powstaje z winy chorego, czy np. z winy jego rodziców przy
        nieodpowiednim wychowaniu. To swego rodzaju "dopust boży", piętno które się
        dziedziczy genetycznie.

        Od chorego zależy jedynie, co zrobi ze swoją "słabością" - czy będzie w nią
        brnął coraz głębiej, czy też rozpocznie aktywne leczenie - kombinację
        farmakoterapii i/lub psychoterapii. Innej drogi nie ma...
    • kot9912 Re: czy to nerwica...?? 11.02.06, 13:17
      o tych myślach, że nigdy się nie spełniają, to mam na myśli obsesje. z
      kompulsjami jest zupełnie inaczej. tak mi wyjaśniła to psychiatra.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka