eklektyczna
09.11.05, 14:01
Jak to wygląda? Mój problem jest taki, że na pytanie "to co pani dolega?"
raczej się zatnę albo powiem jakieś nieistotne głupoty. Równie prawdopodobne,
że zacznę ironizować sugerując, że tak naprawdę wiem co robić, a tu jestem
tylko na konsultacjach :) Chyba, że jednak postanowię się rozryczeć. Jestem
umówiona z psychologiem z "państwowej" poradni i boję się, że po prostu mnie
spławi. Na co powinnam być przygotowana? Lepiej zaplanować co mu powiem (w
końcu nie jest jasnowidzem) czy raczej iść na żywioł licząc, że on jakoś tą
rozmową pokieruje?