zyrafa46 Re: Edytuniu, nie martw się 06.03.06, 04:46 Kliknęło mi się za szybko. żal mi Twoich kotek, ale za to one teraz biegają zdrowe i radosne w Krainie Wiecznych Łowów. Gdy mój pies tam odjechał i ptak i kilka kotów "zaokiennych", ale ulubionych to też się pocieszałam, że teraz im dobrze. Pozdrawiam Cię. Ciekawe, kiedy znowu TU przyjdę. Może będziesz wtedy weselsza. Popatrz na Miriam i Oskara. He he. Kto następny? Może Edytunia? Odpowiedz Link Zgłoś
edytunia86 Re: Edytuniu, nie martw się 06.03.06, 11:23 Chciałabym bym być weselsza, ale wczoraj jak położyłam się wieczorem spać to znowu płakałam i myślałam o tej kotce, która ostatnia zdechła i musiałam wziąść coś wziąść Hydroxyzinum, żeby zasnąć, ponieważ nie wiem czy bez tego udałoby mi się zasnąć. Wiem, że teraz przynajmniej nie będzie już tak cierpiała jak wtedy, ale jest mi jej żal. Co prawda mam jeszcze inne zwierzęta, ale brakuje mi tej kotki, ale cieszę się, że twoje koty już zdrowieją. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Edytuniu, nie martw się 07.03.06, 23:17 Mam tylko jednego kotka. W dodatku to jest kotka. Ale za to chora. Wierzę, że wyzdrowieje. Tylko jest krnąbrna. Ma dietetyczne jedzenie. A zagląda nam w gary. Swojego nie je. Nie wolno jej głodować. W jej przypadku - to szkodliwe jest. Ojej same kłopoty. Siedzi tu właśnie koło mnie, zaraza kochana. Śpi. Chyba i ja polecę spać. Odpowiedz Link Zgłoś
edytunia86 Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 10:37 Biedna kotka. Z moją świnką wczoraj też coś było i byłam z nią u weterynarza i sie okazało, że była wzdęta i musiałą mieć diete i mogła jeść tylko siano i pić wode przegotowaną, ale z nią jest chyba lepiej po wczorajszejszej wizycie u weterynarza. Dzisiaj jeszcze zamerzam pojechać z dziadkiem i świnką morską do weterynarza, żeby ją obejrzał. Tak dla pewności, ponieważ wczoraj weterynarz nie chciał nawet nic wziąść za leczenie świnki morskiej ponieważ stwierdził, że to większe sumy. Zresztą moja świnka morska ma chyba jeszcze coś do zrobiena z ząbkami, a ona wczoraj jak wetrynarz ją oglądał to wczoraj piszczała i dzisiaj pewnie może być podobnie, ale jak trzeba to trzeba. Ja już chyyba wolę stracić dużo pieniędzy niż to, żeby miała być chora, albo , żebym miała ją strcić. Mi tylko na razie pozostał kocur, ponieważ wszystkie kotki mi zdechły w wyniku choroby i jedna w zeszłym roku w wakacje jak została przejechana i miała uraz głowy. Postaraj się miare swoich mozliwości dbać o swoją kotke. Myslę, że ona Cię teraz potrzebuje. Podobnie jak moje zwierzęta potrzebują mnie , a ja ich. Odpowiedz Link Zgłoś
tristezza Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 12:14 jaki ladny, wzruszajacy post... Edytuniu, wyjatkowo dobra z Ciebie dziewczyna! choroby i smierc zwierzat to trudne doswiadczenia, wyobrazam sobie co przezywasz. ciesze sie, ze ze swinka juz lepiej. trzymam kciuki t. Odpowiedz Link Zgłoś
jutro22 Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 12:40 Edytuniu głowa do góry. Jesteś cudowną wrażliwą dziwczyną. Ja też cierpiałam po śmierci mojego psa. Strasznie cierpiałam, ale wim że kiedyś się spotkamy. WIem, ze mój szaleniec biega teraz i obszczekuje aniołów. Pewnie mocna im sie daje we znaki bo mnie wielokronie budził o 4 nad ranem. Teraz mam innego psa, kocham go nie mniej inkażda jego chorobę przeżywam. Pies, kot czy inny zwierzak to doskonały przyjaciel i psychoterapeuta. Dobrze że masz zwierzeta i poznałaś smak ich przyjeźni- każdy powinien to poczuc. Odpowiedz Link Zgłoś
edytunia86 Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 12:58 Zgadzam się z tobą. Zgadzam się z tym, że zwierzęta są doskonałymi przyjacielami i psychoterapeutami. Moja świnka morska i papuga jak są zdrowe to też potrafią mnie budzić . Wydaje mi się, że papuga mnie jeszcze bardziej budziła jak miałam dwie pagi faliste to wtedy było jeszcze głośniej w domu, a od kąd jedna z papug i zdechła to jest toche ciszej w domu. Ja sama mam jeszcze dwa psy jeden z nich jest starszy , a drugi młodszy i jeszcze jednego kota,który też chyba chorował, ale teraz chyba jest z nim lepiej. Myślę, że każde z tych zwierząt jest inne, ale mysle, że ja ich potrzebuje, a one mnie. Do nie których zwierząt pewnie sie bardziej przywiązuje do nie których mniej , ale mysle, że na swój sposób przeżywam śmierć każde zwierzęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
edytunia86 Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 12:46 Jak byłam z moją świnką morską u weterynarza to moja świnka morska ani nie piszczała ani się nie wyrywała jak ją weterynarz ogladał. Podobnie było jak miała skracane ząbki. Naewt sam wetrynarz powiedział, że jest grzeczna. Zaskoczyło mnie tylko to, że weterynarz nic dzisiaj nie chciał wziąść i , że dzisiaj moją świnke morksą oglądał młodzy weterynarz niż wczoraj. Wygląda na to, że dzisiaj z moją świnką morksą jest na tyle dobrze, że może już powoli dostawać coś innego do jedzenia niż tylko siano. Wetrynarz też powiedział, żeby dawać jej kolbe , że sobie wyryabiała ząbki, czy coś takiego i , że te wzdęcia m ogły być związane z z jej ząbkami, a jak usłyszłał ten wetrynarz co ją wczoraj o gladał, że świnka się ożywiła to powiedizał, że będzie żyła. Jak wracałam z dziadkiem do domu to wstąpiłam jeszcze do sklepu zoologicznego, żeby kupić śwince kolbe, ale nie była specjalnych kolb dla świnek morskich i kupiłam jej kolbe dla gryzoni, żeby sobie ją pogryzła jak bedzie chcała. Z resztą świka morska też jest geyzoniem . Jak moja świnka morska zjadła kawek ogórka i troche pobiegała to teraz chyba sie troche zmęczyła i siedzi sobie koło klatki i odpoczywa. Cieszę się, że moja świnka może jż zacząć jeść coś więcej niż tylko siano i z tego, że bedzie żyła. Ponieważ już się do niej chyba zdążyłam przywiązać i ją bardzo polubić. Czuje, że poprostu bardzą się z nią zrzyłam. Odpowiedz Link Zgłoś
jutro22 Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 12:49 No to pewnie świnka złe dni ma już za sobą ;) Każdy czasami choruje. My ludzie potrafimy powiedzieć a zwierzeta nie. Dlatego jest ważne aby je uważnie obserwować. Odpowiedz Link Zgłoś
yavandir Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 12:56 Edytuniu masz zlote serduszko do zwierzat. Jak czytam twoje posty to mam wrazenie ze jestes bardzo opiekuncza istotka Pozdrawiam i zycze zdrowia dla Ciebie i swinki Odpowiedz Link Zgłoś
edytunia86 do yavandir 08.03.06, 13:19 Myślę,że staram się poświecać swój wolny czas zwerzętam, które mi jeszcze pozostały. Zresztą ja lubie zwierzęta. Dziękuje za pozdrowienia i za życzenia w imieniu swoim i świnki. Odpowiedz Link Zgłoś
edytunia86 do jutro22 08.03.06, 13:06 Zgadzam się z tobą. Teraz już sama miałam sie okazje ot ym sama nawet przekonać, że zwierzęta uważnie obserwawać, a nawet chyba bardzo uważnie, ponieważ podobnie jak z ludżmi nigdy nie wiadomo kiedy one zachorują i co im wtedy jest. Myśle, że to jedynie wie tylko weterynarz. Odpowiedz Link Zgłoś
edytunia86 Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 15:26 Z kotem znowu coś jest, ale z tego co pamiętam dziadek już w sobe powiedział, że nie pojedzie z nim do wetryarza. Dziisaj jeszcze ten kot gdzieś poszedł na spacer, a teraz podobno leży skulony. Biedak. Wiec ja w tym przypadku jestem bezradna. Odpowiedz Link Zgłoś
edytunia86 Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 15:28 , ponieważ przecież nie zmusze dziadka ani mojego taty, żeby pojecgał z kotem do wetrynarza. Odpowiedz Link Zgłoś
ida37 Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 17:12 Nie mieszkasz w mieście? Do mojego kotka przyjeżdzał dr. wet, tylko, że to wiąże się z dodatkową opłatą. :) Odpowiedz Link Zgłoś
edytunia86 Re: Edytuniu, nie martw się 08.03.06, 18:02 Mieszkam w Kostrzynie, który nie jest dużym miastem, ale jest wnim przynajmniej trzech werynarzy. U jednego z tych werynarzy moja swinka była dwa razy u obcięcia pazurków, ale wtedy musieliśmy zadzwonić wcześniej, żeby umówić świnke na wizyte, a tam byłam wczoraj i dzisiaj ze śwonką jest dwóch werynarzy jeden jest starszy , a drugi młodzy. Wczoraj świnke obejrzał i wszczyknął jej coś strzykowką do buzi starszy werynarz, a drugi wczoraj był z jakimś kotem, a dzisiaj z nią byłam to świnke oglądał en młodszy weynarz i jej skrócił ząbki. Wydaje mi sie, że jeżel miał by jakieś zwierze obejrzeć werynarz to chyba trzeba by z nim pojechać do tego werynarza. Zresztą wydaje mi się , że ten kot też niestety może chować na tą sama chorobe co tamte koty, które mi wcześniej zdechły, a dziadek z tego co widze raczej sie uparł, że nie pojedzie już z tem tym kotem, poniewaz z jednym ztych kotów już był z moim bratem u werynarza i ai tak zdechł. Mój brat powiedział, że tamten kot przynajmniejn był ładny , a ten przyniósł by nam wstyd, domyslam się, że to dlatego, że ten ostatni z naszych kotów jest starszych i się garbi mój młodszy brat mówi na niego garbus. Zresztą mój brat i dziadek już wiedzą , że szkoda, że dziadek nie pojedzie z tym kotem do werynarza. Odpowiedz Link Zgłoś