Dodaj do ulubionych

Nie mogę chodzić do kościoła

20.03.06, 19:35
Już tysięczny raz z kolei "wyleciałam" z kościoła z powodu duszenia się - mam
tego dość. Od 10 lat źle się czułam w kościele, dopadał mnie straszny kaszel
nie do opanowania, nie chcąc hałasować wychodziłam. Testy alergiczne wykazały
jakieś znikome uczulenie na pleśnie, więc nie w tym rzecz. Zawsze krępowało
mnie że ludzie stoją za mną lub obok mnie i to wywołuje u mnie jak nie
duszności, to kłopoty z żołądkiem. Już drugi raz w życiu zrezygnowałam z
chodzenia na msze z tego powodu. Czy to Bóg wygania mnie z kościoła??? Czekam
na jakieś odpowiedzi. Z góry dziękuję
Obserwuj wątek
    • kulig5 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 20.03.06, 19:45
      może to jakas forma nawiedzenia, moja psycholog mówiła mi o takich przypadkach,
      może poszukaj księdza.Pozdrawiam
      • pestka71 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 20.03.06, 19:54
        No proszę mnie nie straszyć, myślę że to nie o to chodzi. Generalnie chodzi o
        lęk przed ludźmi - znajomymi ludźmi w kościele, nie mogę się skupić na mszy bo
        ludzie mi przeszkadzają, ich spojrzenia, nie chcę być oceniana. O wiele lepiej
        jest w kościele w innych miejscowościach, chociaż tam ostatnio też parę razy
        musiałam wyjść.
        • kulig5 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 20.03.06, 21:06
          Sorki, to było tylko takie luźne przemyślenie. Masz racje, to pewnie po prostu
          lęk przed byciem ocenianą. Szczególni w mniejszych miejscowościach tak się
          zdarza, że wszystkie kumochy obgaduja, kto chodzi, kto nie, i z kim i jak, to
          przykre zjawisko, trzymaj sie więc i nie daj ludziskom, możesz tak jak już ktoś
          napisał, w wolnej chwili, sama itp. Pozdrawiam
    • rapitus do kościoła nie chodzisz dla ludzi,... 20.03.06, 20:54
      w odróżnieniu od ludzi. My jako rodzina czteroosobowa już od dłuższego czasu
      zrezygnowaliśmy z chodzenia na msze, a to z tej prostej przyczyny, że ludziom
      chodzącym na msze od x lat zupełnie poprzewracało się w głowach, ponieważ z
      chodzenia tam dla wspólnoty ludzi szanujących się i chcących , mających zamysł
      tworzenia grupy społecznej, wspierającej się nawzajem, ludzi równych sobie,
      zrobili sobie rewię, zwyczajnie zrobił się z mszy pokaz osiągnięć, zdobyczy, i
      idiotycznych sztuk perfumowania się "im więcej, tym lepiej się rzucać w oczy -
      ale chyba narkomanom", rewię różnego rodzaju makijazy itp. smierdzących
      zabiegów. Obecne "msze" nie mają już grama z mszy prawdziwej, bo masza ma ludzi
      łączyć, a nie dzielić, wogóle wielu księży zapomniało o tym, rozsądek nie
      pozwala się wywyższać, nie twierdzi że ludzie się dzielą na lepszych i
      gorszych, uczy że jesteśmy sobie wszyscy równi, nie ma pań i panów. Można by
      wiele pisać.
      Chodzi o to, że możesz sobie wejśc zawsze do kościoła, wtedy gdy nie ma ludzi,
      można sobie wtedy w spokoju posiedzieć, odpocząć. Ważne aby tam wejść z
      potrzeby własnej, a nie dla mody, to nie jest normalne aby z mszy robić sobie
      rewię, w codzienności kradną, a w niedziele pokazują wszem swoje łupy.
      DOBRA DECYZJA, MYŚL O SOBIE
    • sylwek07 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 20.03.06, 21:54
      pestka71 a jak to jest w innych miejscach gdzie jest duzo ludzi ,jak tam sie
      czujesz?
      druga sprawa ze Bog Cie nie wygania i ciagle na Ciebie czeka .Tez pare razy
      musialem wyjsc ze mszy bo np mialem zawroty glowy ale ciagle probowalem isc w
      niedziele.
      • pestka71 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 20.03.06, 22:10
        Dzięki za odpowiedzi, skorzystam z chodzenia w samotności - super pomysł. Też
        zauważyłam że ludzie się stroją i każdy patrzy jak inny jest ubrany, a kim itd.
        poza tym ostatnio gdy staliśmy z mężem z tyłu po kościele latały dzieciaki i w
        ogóle nie mogłam się skupić - to była dla mnie męka. Małe dzieci powinny
        zostawać w domach bo i tak nic nie rozumieją i się nudzą. W innych miejscach
        jest lepiej, tzn np w sklepie, ale też nie lubię robić zakupów, bo mieszkam w
        małej mieścienie i wydaje mi się że sprzedawcy potem gadają co kto kupuje.
        Najgorzej jest na jakichś uroczystościach wtedy marzę tylko o jednym - uciec
        jak najdalej, schować się żeby mnie nikt nie widział. Z domu wychodzę tylko
        jeśli koniecznie muszę.
    • sylwia_a_s Re: Nie mogę chodzić do kościoła 20.03.06, 23:53
      nie, Bog Cie nie wygania z Kosciola, tylko zwykly stres. Takie objawy, ktore
      opisujesz ma wielu ludzi - czy wlasnie w Kosciele czy na wykladach. Nie wiem
      skad to sie bierze, ale jest problemem. Wynika pewnie z suchosci w jamie ustnej.
      Moge polecic cholinex zawsze w kieszeni. Gdy czujesz, ze zbliza sie dusznosc,
      bierzesz, nawilzasz gardlo i juz. Powinno pomoc :)
      Oczywiscie nie musi byc cholinex, ale byle nie cos, co dodatkowo podraznia,
      zadne tam neo-angin i inne ostre pastyleczki.

      pozdrawiam :)
      • sylwia_a_s Re: Nie mogę chodzić do kościoła 20.03.06, 23:54
        a! i koniecznie, po wejsciu do Kosciola rozbierz sie z szalika i innych zbednych
        udziwnien ;) goraco dodatkowo wzmaga tego typu dusznosci.
        • rapitus Dzieci nie są złem koniecznym, ... 21.03.06, 02:50
          one po prostu biegają, i tak się zachowują, bo też nie cierpia takiej
          atmmosfery, dzieci rodzimy nie w masie perfum i duszności, a w "spokoju i
          ciszy", im dalej natury ludzkiej, tym większy bunt.
          Maluchy nasze nie chodzą na msze, warto im oszczędzić tego całego sztucznego
          widowiska. Nie zasługują dzieci wogóle na tę niezdrową atmosferę. Te dzieci są
          niewinne. To na pierwszy rzut oka może się wydawać zbyt dogłębną analizą
          sytuacji. Ale w wielu przypadkach mszę prowadzą dla dużej liczby kobiet księża
          atrakcyjni, o zgrozo, także seksualnie, na takiej mszy można zobaczyć liczbę
          rywalizujących ślepo o jakiekolwiek względy tych chłopaków. Doszło do tego, że
          z mszy zamiast ciepłe i typowo rodzinne spotkanie WSPÓLNOTY, wspólnoty z
          założenia, nie zbiorowiska tokujących kobiet, do tego dałączją się tokujący
          faceci, liczący na względy zawiedzionych brakiem zainteresowania rywalizujących
          dziewczyn/kobiet, tak faceci też są winni i zrobiło się takie głupie widowisko,
          rewia, rewia obrzucania się : spojrzeniami, chrząkaniami mającymi na celu ślepe
          dążenie do "wyrobienia sobie pozycji w kosciel, dążenie do bycia "ważnym".
          Obecne "msze" nie mają grama wspólnego z przwdziwymi mszami. Na prawdziwej mszy
          PRZEDE WSZYSKIM PANUJE RODZINNA ATMOSFERA, NIE MA TEJ RYWALIZACJI, NIE MA
          NERWÓWKI, NIE MA OCENIANIA, A TYM SAMYM JEŚLI NIE MA NERWÓWKI, TO PANUJE
          ATMOSFERA MIŁOŚCI, JESLI PANUJE ATMOSFERA MIŁOSCI TO I DZIECI SĄ SPOKOJNE, NIE
          MA BIEGANIA, NIE MA PRZESZKADZANIA, PRZYTULENI DO SIEBIE DO RODZICÓW MIŁO
          SPĘDZAJĄ CZAS WE WSPÓLNOCIE. Ale obecne msze nie mają grama wspólnego z tym
          zamysłem. Laseczkli, również te zamężne i w kwiecie wieku, wielokrotnie z
          dupami i cipkami prawie że na wierzchu starają wywżeć na sobie wrażenie, nie
          owijajmy w bawełnę, na atrakcyjnych w ich przekonaniu, także seksualnie,
          wolnych chłopakach, będących księżami, czyli oni to widzą jako taki "zakazany
          owoc", ale nie ma dla nich świętości, natomiast wykrzywieni faceci biegną do
          kościoła aby te tyłki oglądać. I kobiety i faceci są tu winni. A księża nie
          powinni na to pozwolić!!! Gdyby to byli księża z prawdziwego powłania.
          MOŻESZ IŚC SOBIE DO KOŚCIOŁA GDY JEST PUSTO. TO NAJROZSĄDNIEJSZE WYJSCIE,
          ATMOSFERA DZISIEJSZYCH MSZY NIE NA GRAMA WSPÓLNEGO Z ATMOSFERĄ MIŁOŚCI,
          TRZEŹWEJ MIŁOSCI. JEZUS BY ICH WYWALIŁ Z KOŚCIOŁA, GDYBY BYŁ.


          W bibli pisze o sodomie i gomorze, że została zniszczona za to, że chciano
          także świętych gwałcić, w dzisiejszych czasach dzieje się to samo, takie
          elementy chodzą do kościoła, eh.
          • pestka71 Re: Dzieci nie są złem koniecznym, ... 21.03.06, 15:27
            Pracuję w szkole i widzę zachowanie uczennic - przerażająco wyzywające, obcisłe
            dżinsy, tyłek na wierzchu i obcasy, duże dekolty. Zero jakichś wartości
            moralnych. Oczywiście są też "porządne", czyli normalne, ale tych wyzywających
            jest więcej. Poza tym boję się wychodzić na ulicę, w każdej chwili ktoś może
            mnie zabić - taką dzisiaj mamy młodzież. Zło panoszy się coraz bardziej,
            rodzice zamiast wychowywać dzieci winę zwalają na szkołę. Nie jestem jeszcze
            stara ale dla mnie nie do pomyślenia było nie powiedzieć nauczycielowi "dzień
            dobry", dzisiaj się przewróci a ci nie powie. Zaznaczam że nie jestem
            nauczycielem, to nie dla mnie - prowadzenie lekcji i panowanie nad klasą -
            bandą rozwydrzonych materialistów, którym się nic nie chce. Nie wiem co będzie
            za 10 lat, nie wyobrażam sobie tego.
            • rapitus Te dzieci nie są winne, ... 21.03.06, 21:26
              są ich rodzice, którzy goniąc za kasą, za obdzieraniem uczciwych, zapominaja
              lub najchętniej zupełnie by przestali mysleć o swoich dzieciach. Nie zwracaj na
              wszystko uwagi, są rzeczy obok których nalezy przejść nie biorąc tego do
              siebie, to taki subtelnie skuteczny sposób - te dzieci/młodzież tak naprawdę
              szukają zainteresoania swoimi osobami, oni często nie przedstawiają wartości
              dla swoich bliskich, bywają traktowani jako wypadek igraszek łóżkowych,
              wiekszość z nich to zagubione owce, narażone na niebezpieczeństwa tego świata,
              po prostu nie zwracaj na wszystko uwagi, oni są trochę złośliwi, wyzywający,
              ale na to nie należy czasem własnie zwracać uwagi, przechodzić koło tego
              zupełnie olewatorsko, oni jeśli (podobnie do małych dzieci) jeśli coś robią nie
              tak - nie mając świadomości na ten temat, to niezwracanie na to uwagi odnosi
              dużo szybszy i efektywniejszy skutek, poprostu się tym szybko nudzą. Oni nie
              mają naprawdę w swoich domach prawdziwych rodzin, oni cierpią na deficyt
              miłości, natomiast brak jej jest czynnikiem wpływającym na: raz - ich
              niedojżałość emocjonalną, dwa - ich wczesne/przedwczesne pragnienie storzenia
              swojej wymarzonej rodziny/wspólnoty, to jest taka subkultura, wykrzywiona,
              wyzywajaca seksualnie, traktująca seksualność jako główny czynnik osiągnięcia
              ciepła domowego ogniska. Ale takie zjawiska nie biorą się z nikąd, należało by
              twoją uwagę skupić bardziej na zastanowieniu się nad protoplastami tych młodych
              ludzi, są przecież rodzice, są dziadkowie, którzy w wielu przypadkach, a w
              wielu nawet nie to, uczepili się "prawa" i w wieku 18 lat zupełnie olewają
              swoje potomstwo, puszczając samopas, samemu zaś często zaczynają
              sobie "odpuszczać" pozwalając sobie na wiele, delikatnie mówiąc, nie na miejscu
              rzeczy, sytuacji. Dla wspólnego dobra przymykaj częściej na nich oko, to
              pomaga, oni bywają agresywni, ponieważ jest to ich wyrobiona sytuacją metoda na
              dążenie do jako takiego bezpieczeństwa, którego nie otrzymują , a powinni
              otrzymać ze strony swoich rodziców, dziadków, powinni otrzymać wychowanie w
              miłości, bo miłość jest tak naprawdę tą pozytywną energią dajacą w późniejszym
              i we wczesnym etapie życia dziecka poczucie bezpieczeństwa i zdrowie. Natomiast
              ich niedojrzali rodzice zamiast dać im miłośc i trwać u boku dzieci, są
              osobami, których sytuacja przerosła, topią się w alkoholu, i innych świństwach.
              NIE PIJCIE ALKOHOLU< BEZ NIEGO TEŻ MOŻE BYĆ FAJNIE> I TEJ KAWY NIE PIJCIE> Ta
              ich agresja jednak jest nie całkiem ślepa, wystarcza odrobina zrozumienia,
              pozytywne myslenie i uśmiech czasem, szczery, miły w ich kierunku, nie taki
              sztuczny, ale taki z potrzeby serca, to pomaga, oni wyczuwają nastroje ludzi
              wokół i potrzebują ciepła, ciut sympatji i tego usmiechu odrobinę. Sprubój
              spojrzeć na nich łaskawszym wzrokiem i nie zwracaj na wszystko uwagi, poprawa
              gwarantowana. ach jest wśród nich również wielu nie znających biedy, ale nie
              znających tej własnie miłości. spróbuj trochę ich zrozumieć, to dla twojego
              dobra też ważne. Wszyscy chcą kochać i chcą być kochani, oni też, a te
              dzieciaki naprawdę nie są winne (poza wyjątkami, zresztą wszędzie
              występującymi). Każdy ma prawo żyć na tej ziemi i nie można zabić kogoś bez
              konsekwencji. Nie zapominaj też w tym wszystkim o sobie, ty też masz prawo do
              życia ect. Czasem zamiast ich szkalować zastanów się na aktualnym zajęciem ich
              rodziców/ dziadków. W MYŚL ZASADY - STARSI MAJĄ PIERWSZEŃSTWO.
              • pestka71 Re: Te dzieci nie są winne, ... 27.03.06, 19:44
                Tak, masz dużo racji. Ale ja nie umiem odnaleźć się w towarzystwie tych
                młodych ludzi, nie umiem z nimi rozmawiać. Mam w sobie jakąś straszną blokadę,
                chyba znowu zacznę brać seroxat i wtedy będę wesoła i rozgadana jak na haju.
                • rapitus To nie tak... 27.03.06, 20:57
                  nie warto ładować się w jakieś "sztuczne ubarwiacze rzeczywistwości", to
                  powoduje z jednej strony poprawę postrzegania rzeczywistości, ale z
                  drugiejnjest to chemia, i trzeba pamiętać, że to nie jest natura, chemia
                  wyniszcza organizm, skutek jest chwilowy, lecz w rezultacie dochodzi do tego,
                  że po takiej terapii czlowiek jest jeszcze wiekszym cieniem człowieka niż przed
                  i bilans jest w sumie ujemny. Nie chodzi o to , że masz się tym ludziom rzucać
                  na szyję, chodzi o to że warto o nich myśleć łaskawszym okiem. A na efekty
                  trzeba poczekać. Pamiętaj też, że oni są mądrymi ludźmi i że nie obdażają od
                  razu zaufaniem i sympatią, czasem wogóle tego nie robią, ale chodzi o to, że
                  przyjażne i pozytywne myślenie o nich eliminuje zbędną i wrogą atmosferę.
                  Oczywiście że nie należy na wszystko zwracać uwagi, nie należy też, pomimo
                  symtatyczego podejścia do nich, na wszystko im pozwalać. Nie wolno samemu pić
                  alkoholu i kawy, i ich też trzeba, w miarę możliwości (nie zawsze maja czas na
                  słuchanie i uwagę), od tego odwodzićdwodzić, przy zachowaniu spokoju. Pamiętaj,
                  życie zawsze jest ciężkie, i warto to sobie szybko uświadomić, realne
                  spojrzenie na sytuację eliminuje zbędne i dołujące rozczarowania. A wprawianie
                  się w realne życie, z czasem czymi człowieka bardziej wprawnym w radzeniu sobie
                  z szarą codziennościa, a tak na marginesie, szare, nie oznacza zawsze niefajne.
                  Nie uciekaj w iluzję, PAMIĘTAJ SILNI TYLKO MOGĄ PRZETRWAĆ.

                  głowa do góry i warto abyś dużo pisała, najlepiej na priva, im więc tym lepiej.
      • rapitus Sylwia - Boga nie ma. 22.03.06, 20:32

    • aga10024 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 21.03.06, 10:36
      cześć Pestka, wydaje mi się, że to lęk, bo ja czasami tez mam podobnie i też
      bardzo czuje sie oceniana przez zanjome mi osoby, pozdrawiam
      • rapitus Można iść do pustego koscioła. 21.03.06, 13:09

        • pestka71 Re: Można iść do pustego koscioła. 21.03.06, 15:29
          Bardzo fajne dzieciaczki, gratuluję. Ja jeszcze nie mam.
    • anulka864 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 21.03.06, 14:40
      cześć!ja tez nie lubie być w kośćiele wsród znajomych ludzi,strasznie sie denerwuje,poce sie i jest mi słabo.ciężko jest czasami wytrzymać ale nie zdarzyło mi sie uciec jak juz to stałam w kacie nieruchomo.to mogą być objawy fobii społecznej u Ciebie.ale ten kaszel raczej nie,poprostu całyczas myslisz o tym ze on cie dopadnie i wkońcu go wywołujesz,moze go tez pobudzac stres jaki odczuwasz.moze wystarzcy miec jakies tabletki na kaszel ,spytaj w aptece,zjedz przed wyjsciem i ja bedziesz czuła ze cos moze sie zacząc w kosciele to tez sobie wtedy zjedz nikt nawet nie zauważy.pozdrawiam(ja tez miałam takie ataki kaszlu ale to mi przeszło ,tobie tez kiedyś minie)
      • rapitus Kaszel to nie jest sprawa kondycji fizycznej... 21.03.06, 15:27
        to jest kwestja obciążenie psychicznego, jest objawem wyczuwania presji
        otoczenia, stosowanie talbetej, chemi w celu eliminacji to błędne koło,
        najekonomiczniejszym i najrozsądniejszym wyjściem jest chodzić do kościoła gdy
        pusto, szkoda zasyfiać organizmu zbędną chemią - przecież kaszlu nie ma, a
        leczyć się na coś nie istniejącego -zakrawa idiotyzm.

        NIE PRZEJMUJ SIĘ, CHODŹ DO PUSTEGO, Z POTRZEBY SERCA, NIE WE WSZYSTKIM TRZEBA
        KSIĘŻY SŁUCHAĆ.
    • aga7000 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 21.03.06, 15:54
      Hej,wiesz co ja mam coś takiego już dawno, nawet zastanawiałam się czy nie
      poszukać jakiegos ksiedza i odprawic egzorcyzmy. mnie lekiem tez napawaja
      spojrzenia ludzi, a poza tym mam taka schize bo denerwuje mnie jasne swiatlo co
      powoduje u mnie poczucie derealizacji,nie czuje sie wtedy soba. jest to scisle
      zwiazane z neriwica, trzeba po prostu z tym walczyc...pani doktor poradzila mi
      zebym zaczela oswajac ten lek, poprzez:
      1.zamknij oczy i wyobraz sobie ze jestes w kosciele
      2.zaczynasz sie denerwowowc, mysl o tym intensywnie
      3.teraz otworz oczy , skieruj mysli w inna strone
      lek wznosi sie do pewnego poziomu a potem opada nigdy nie trwa w nieskonczoność
      • rapitus Za dużo z tym księżami nie kombinuj... 21.03.06, 21:36
        lepszym efektem jest pokierować się swoją intuicją, a więc właśnie w myśl
        zasady: "mierz siły na zamiary", jeśli na tej mszy czujesz sie nie tak, idź tam
        w bardziej dogodnym czasie, gdy kościół jest pusty, gdy można też posiedzieć i
        odpocząć. nie pij alkoholu zupełnie, bez niego może też być fajnie i kawy nie
        pijcie. alkohol jest silną trucizną, zmienia swiatopogląd, po zaprzestaniu jego
        używania do kilku dni potrafi działać w organiźmie wprost fizycznie, powidując
        różne nieprzyjemne stany typu kac itd., ale oprócz tego dzaiła silnie na ludzką
        sferę psychologiczną i po zaprzestaniu używania, około roku jeszcze powoduje
        skrzywione postrzeganie rzeczywistości, stany depresyjne typu tzw. "moralniak",
        i wiele nie wymienionych tu zjawist do lęków włącznie, kawy też nie pijcie.

        więcej wiary w siebie, nie bójcie się.
    • martola80 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 22.03.06, 22:48
      Proszę sie nie przerażać, ale można zajrzeć:
      www.egzorcysta.pl
      • rapitus egzorcyści dawno.... 23.03.06, 11:25
        przestali być interesujący, pod tym adresem dawno jest nieciekawie.
    • euro_pejka Re: Nie mogę chodzić do kościoła 27.03.06, 21:02
      Uważam, że niektórzy z Was trochę przesadzają. Jakie egzorcymy, nawiedzenia itd.Poza tym do kościoła nie chodzi się dla ludzi, księży ale dla Boga.Dziewczyna o kaszlu a Wy o tym, co Was wkurza. Pewnie, że msza mszy nierówna ale żeby to wpływało na kaszel.A że ksiądz czasem się myli, nie musicie się przecież z wszystkim zgadzać. Myślę, że autorka postu ma coś w rodzaju lęku panicznego, który u niej objawia się kaszlem. Lęk pojawia się tam gdzie nigdy byśmy się go nie spodziewali albo tam gdzie niby nie powinien się pojawić. Gdy raz się pojawi, wywołuje drugi itd.Przechodziłam to samo. Przez rok chodzenie do koścoła wywoływało u mnie lęk, dusiłam się, serce mi waliło i wiele razy musiałam wyjść. Po przeczytaniu książki "Oswoić lęk" poradziłam sobie!!! To chyba jedyna rzecz, która udała mi się osiągnać wśród gamy moich lęków. Nawet w spisie treści jest rozdział pod tytułem W kościele.Nie wiem tylko czy takie same metody wystarczą, bo moje walące sece nikomu nie przeszkadzało.
      Pozdrowienia
      • euro_pejka Re: Nie mogę chodzić do kościoła 27.03.06, 21:26
        Jeszcze coś dopiszę. Proszę się nie obrażać ale rezygnacja z kościelnej mszy z powodu ludzi, którzy przesadnie eksponują swoje bogactwo, piękno czy cokolwiek innego, to nic innego jak czysta wymówka.Jakby ktoś przychodził do kościoła dla Boga, nie skupiałby się na tym, jak inni wyglądają. To raczej znaczy, że my mamy z tym problem. Osobisty kontakt z Bogiem jest owszem ważny ale Msza św jest ustanowiona przez Chrystusa i chcąc nie chcąc tworzymy jakąś wspólnotę a że nie idealną to niestety echa naszych czasów, przewartoścowania, roli mediów itd.
        Mnie osobiście najbardziej denerwują porozbierane panienki latem, bo to jednak brak szacunku. Ale poza tym, że pomyślę, to nie zmienia to mojego stosunku do Kościoła. Przepraszam, że tak nie na temat ale niektórzy też odbiegli wyraźnie od tematu.
        • krysia95 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 27.03.06, 23:53
          Wiesz miałam to samo i tez w kościele.To lęki są winne a nie kościół. Postaraj
          się stawać w kościele na samym końcu, wszystkich masz przed sobą.Chodziłam na
          msze o uzdrowienie /w miescie/, bo na wsiach są rzadko i wszystko powoli
          oddawałam Jezusowi bo on mnie najlepiej zna , jak czułam się psychicznie żle
          chodziłam do spowiedzi i oddawałam swoje lęki, bo spowiedź to sakrament
          uzdrawiania. I niech sobie kto chce mówi ale to prawda i pomaga. Teraz mnie nie
          interesuje kto obok mnie stoi i czy się na mnie patrzy. Co mi tam, idę do
          komunii bo taką mam potrzebę , nikt mi nie pomógł wyjść z tego lęku to i nie
          będzie mi mówił co mam robić albo gdzie stać . A mówiło wówczas zło w środku,
          pokusa.Stisz i lęk nie wiadomo skąd, a won paszoł.Pozdrawiam.Bądź wytrwała nie
          poddawaj się, odniesiesz sukces.
          • pestka71 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 28.03.06, 23:13
            Czy mogę się wyspowiadać ze swoich lęków? A ksiądz na mnie nie nawrzeszczy?
            Jestem nieufna wobec księży, a poza tym uważam że nie zasłużyłam aby chodzić do
            kościoła, myślę że nie jestem tego godna. Czuję się winna wszystkiemu i
            odpowiedzialna za różne rzeczy które mnie nie dotyczą. Chyba powinnam dorwać
            jakiegoś księdza, który nie wyżywa się na ludziach.
            • sylwek07 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 29.03.06, 10:03
              pestka71 ksiadz jest takim samym czlowiekiem jak Ty i jak wiesz jeden
              nakrzyczy inny zrozumi .a gdzie mieszkasz to moze kolo mnie to Ci doradze gdzie
              masz isc .
              • pestka71 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 29.03.06, 19:43
                Napiszę Ci gdzie mieszkam jak napiszesz na moją skrzynkę, ponieważ mam fobię
                przed znajomymi ludźmi i już przeraża mnie myśl że mieszkasz w mojej
                miejscowości, wolałabym żebyś podał mi gdzie Ty mieszkasz. Z drugiej strony
                fajnie byłoby mieć bratnią duszę rozumiejącą moje problemy i mieszkającą
                blisko, więc umówmy się że coś tam napiszesz na skrzynkę moją a ja Ci podam
                gdzie mieszkam. Nie chcę po prostu ujawniać gdzie mieszkam na forum.
    • sylwek07 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 28.03.06, 10:23
      euro_pejka tez czytalem ta ksiazke :)
      ostatnio stoje z tylu kosciola bo tak sie czuje bezpiecznie a kiedys bywalo ze
      stalem za drzwiami..
      • euro_pejka Re: Nie mogę chodzić do kościoła 28.03.06, 17:12
        A ja jak byłam w ciąży to sobie coś wbiłam do głowy, że tylko siedząc w kościele jestem spokojna. No i przesiedziałam każdą mszę na zmianę w innych kościołach, żeby ludzie mnie nie poznawali. Wybierałam takie kościoły ,w których można usiąść z tyłu i nikogo nie ma za mną. Chodzenie do spowiedzi to dopiero był koszmar (zresztą do dziś nie jest normalnie) co najmniej jak bym kogoś zabiła.
      • anka9910 Mam to samo 06.04.06, 12:10
        I to już od jakiś 15 lat. Muszę stać na zewnątrz i jeszcze tak aby za mną nie
        było ludzi. Raz poszłam na mszę gdy był Papież też stanęłam na końcu / panika
        gdy jestem w tłumie/ i na nieszczęście tak że akurat koło mnie przenosili
        zemdlonych ko karetki.W dzieciństwie podczs procesji zostałam zadeptana przez
        tłum stojący za mną, straciłam przytomnośc.Nie zdawałam sobie z tego sprawy, a
        pozostał gdzieś w podświadomości lęk przed tłumem.Niestety mimo leczenia lęk
        pozostał i nie mogę go pokonać.
        • pestka71 Re: Mam to samo 13.04.06, 13:35
          No to rzezcywiście u Ciebie jest jakiś konkretny powód tego strachu przed
          kościołem i to zupełnie Cię usprawiedliwia. Pozdrawiam i dzięki za odpowiedź!
    • jajko_1980 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 17.04.06, 12:43
      ja tez mam to samo.moja mama wie ze mam fobie ale jest bardzo wierząca.i jesli
      wychodze z kościola wczesniej to robi taką awanture ze ho,ho.przykro mi z tego
      powodu.jestem wierząca ale nie moge wytrzymac całej mszy.lęk bierze góre
      • pestka71 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 17.04.06, 12:59
        Jak ona może Ci robić awanturę z tego powodu??? Co za postępowanie! Współczuję.
    • pestka71 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 17.04.06, 13:03
      Wczoraj byłam z mężem znowu w kościele i niestety zostałam przez niego
      zaciągnięta dom ławki. Mimo iż siedzieliśmy w tyle to i tak przed
      przemienieniem musiałam wyjść, a przedtem siedząc czułam się strasznie. Przez
      pierwsze 10 minut cała się trzęsłam. Najbardziej wkurza mnie że dużo ludzi stoi
      po kątach przy wyjściu, oni na pewno nie mają fobii więc co boją się księdza???
      A więc stanie przy wejściu to jeszcze większy stres bo tam jest tłok i ścisk!
      Wyszłam na zewnątrz i stałam pod drzwiami, coś tam piąte przez dziesiąte
      słyszałam.
      • jajko_1980 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 17.04.06, 13:11
        czesc.ja jestem tu nowa i chcialabym sie z wami spotkac,choćby z jedną osobą.co
        mam zrobić?wczoraj mialam u siebie wielkanocne sniadanie.przyszla cała rodzina
        moja i męża .ja jak zwykle nic nie powiedziałam,choć to sama na prośbe męża
        zorganizowałam.było cholernie ciężko.
        • pestka71 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 17.04.06, 13:13
          oho, to ja niedawno organizowałam moje urodziny - koszmar. Sama nic nie
          mówiłam, goście na początku też się nie odzywali. Jak na jakimś dworcu!
          Sytuację uratowały dzieci, z którymi zaczęłam się bawić a reszta jakoś zaczęła
          rozmawiać.Pzdr.
      • jajko_1980 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 17.04.06, 13:15
        droga pesteczko!tak bardzo cie rozumiem,bo u mnie tez jest taki sam problem.ja
        tez zawsze ląduje na końcu kościoła,a i tak nigdy nie wytrzymalam całej mszy do
        końca.mój mąż mnie w miare rozumie,ale moja matka w ogóle nie.pozdrawiam i
        ściśkam
    • pestka71 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 17.04.06, 13:17
      No a dzisiaj znowu "trzeba" iść do kościoła...Chyba wcale nie pójdę!
      • jajko_1980 Re: Nie mogę chodzić do kościoła 17.04.06, 13:23
        ja dzis musze iść,choć na chwile.spróbuje,moze uda mi sie postac przy drzwiach
        chocby przez pół mszy.pozdrawiam cieplutko.pesteczko!nie martw sie!ja tez
        nieraz zrezygnowałam z mszy,bo góre jak zwykle wziął lęk przed ludzmi.rozumiem
        cie i ściskam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka