Dodaj do ulubionych

pytanie bez odpowiedzi

22.04.06, 16:24
od jakiegoś czasu obserwuję te forum... nie udzielam się, bo nie sądze żebym
miała coś mądrego do powiedzenia i czy w jakikolwiek sposób mogłabym komuś
pomóc z moim nastawieniem...
widzę, że jest wiele osób z podobnymi problemami do moich. gdzie tam
podobnymi - nawet pewnie 1000 razy większymi. mój "stan" to chyba normalka.
kiedy rozmawiam ze znajomymi, słysze od nich że wpadają w dołki, humor jakiś
nie taki, nie chce się wstać rano... rozumiem co czują.
z drugiej strony zaczynam się bać... przeraża mnie to o czym myślę i o czym
marzę od wielu miesięcy. powoli przestaję widzieć siebie w przyszłości, tak
jakby miało jej już nie być. jestem teraz, bede za miesiąc, za dwa ... ale co
będzie później? może wreszcie upragniony spokój- cisza, żadnych uczuć,
niczego co może "zaboleć". a tak bardzo chciałabym normalnie żyć, kochać
planować przyszłość, cieszyć się. nie umiem :( w dodatku nie widzę powodów
które mogą powodować moje samopoczucie. mam kochającą rodzinę, chłopaka,
studia, pracę, (moze nie wymarzoną,ale mam...) dlaczego nie potrafię tego
docenić i dlaczego te dobre rzeczy które mnie otaczają i przytrafiają mi się
nie mogą wygrać z tym ciągłym smutkiem, niepokojem, łzami, bólem i chęcią
zniknięcia raz na zawsze....?
Obserwuj wątek
    • anatemka Re: pytanie bez odpowiedzi 22.04.06, 18:58
      dlaczego? no faktycznie nie ma odpowiedzi. ale możesz ten stan zmienić. Bardzo
      niepopularnie powiem: idź do psychiatry. To pomaga, naprawdę.
      • mamusia1999 Re: pytanie bez odpowiedzi 22.04.06, 21:50
        do psychiatry i do psychologa. po co sie meczyc?
        a jak juz troche sie przejasni, to warto sie zastanowic co jest dobre albo zle
        dla CIEBIE, bo z definicji dobra to jest chyba tylko milosc. ale to juz zrobi z
        toba psycholog.
    • mskaiq Re: pytanie bez odpowiedzi 23.04.06, 05:32
      Mysle ze ciagle akceptujesz zle mysli i zle uczucia. Masz bardzo wiele powodow
      do radosci. To czy sie z czegos cieszysz czy nie zalezy od Ciebie. Masz bardzo
      wiele smutku i niepokoju a pewnie i wiele zalu do Siebie. To wszystko mozesz
      pokonac. Kiedy pojawi sie smutek albo niepokoj, to zajmniej sie czyms, co
      lubisz albo idz pogadac z Rodzina, Chlopakiem, nie siedz samotna z tym smutkiem
      i niepokojem bo smutek przynosi Ci lzy a niepokoj strach.
      Tak jak piszesz wiele osob ma podobne problemy jak Ty. Oni ignoruja te
      problemy, zyja. Nie istnieje zycie bez takich czy innych problemow, nie pojawi
      sie spokoj nie mozna sie pozbyc uczuc ale mozna wybierac dobre uczucia i
      pozbywac sie zlych.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • mgla_jedwabna Re: pytanie bez odpowiedzi 23.04.06, 23:06
      ludzie maja rozne podejscie do czasu- tzn. sa tacy, co zyja przeszloscia, tacy
      co zyja chwila terazniejsza...rozne podejscie maja tez do przyszlosci-
      niektorzy sie jej boja, a niektorzy nie moga sie doczekac nastepnego dnia,
      myslami sa zawsze "do przodu"

      Ty chyba po prostu tak masz, ze zyjesz chwila obecna- i nic w tym zlego.
      Piszesz, ze boisz sie, co bedzie za miesiac, dwa...moze po prostu o tym nie
      mysl? Twoja sytuacja nie wymaga chyba realnego martwienia sie o przyszlosc- jak
      np. kogos kto konczy studia i martwi sie, czy znajdzie prace, albo matki
      rozbrykanego dziecka, ktora martwi sie, co to bedzie, jak ono pojdzie do szkoly
      albo jak przybedzie mu za dwa miesiace rodzenstwo...

      Dlaczego boisz sie, ze w przyszlosci bedzie "cisza, zadnych uczuc"? Ludzkie
      uczucia nie znikaja samoistnie. Pielegnuj relacje z ludzmi (A z tego, co
      piszesz, widac, ze sa dobre), a uczucia beda rozwijac sie i kwitnac jak dzikie
      kwiaty po deszczu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka