Gość: azja
IP: *.matfiz.polsl.gliwice.pl
07.01.03, 13:38
mam 23 lata, wszystko mi sie w zyciu udaje, jestem inteligentna i niebrzydka.
moim problemem sa dreczace mnie wieczorem mysli o smierci najblizszych osob a
przede wszystkim meza, z ktorym jestem od 17 roku zycia. kiedy maz wyjedzie
za granice nie jem, nie moge oddychac boli mnie w okolicy klatki piersiowej,
czekam na telefon i wciaz wyobrazam sobie jego smierc, pogrzeb, mysle o tym
co bym wtedy zrobila. boje sie kiedy jedzie gdzies samochodem, ze bedzie mial
wypadek, boje sie gdy idzie pieszo, bo moze wpasc pod auto.
czesto gdy leze w lozku mysle o tym, jak wiele osob z mojego otoczenia umrze
i jak bardzo bede z tego powodu nieszczesliwa. rano jest lepiej choc nie
zawsze. moj maz tego nie rozumie, on nie ma zadnych problemow i nic go nie
dreczy.
powinnam chyba dodac ze jestem ateistka i moja wlasna smierc rowniez mnie
przeraza.