ewa19734 Re: lek napadowy- ataki paniki 26.05.06, 09:46 W moim przypadku to była zła gospodarka serotoniny w mózgu. Biorę lek, który to wyregulował i jest dobrze:) Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: lek napadowy- ataki paniki 26.05.06, 11:21 Mysle ze lek bierze sie z brku wiary i zaufania do siebie. Boimy sie ze inni ludzie sa przeciwko nam, boimy sie ze nie damy sobie rady w pracy, boimy sie o nasze zdrowie, itp. Ten strach jest w nas to nie inni ludzie, czy okolicznosci go wywoluja to my go wywolujemy. Ataki paniki pojawiaja sie wtedy kiedy przestajesz kontrolowac strach, poddajesz sie jemu. Jesli chcesz uniknac paniki to w czasie ataku strachu musisz byc aktywna, sprzataj, zmywaj naczynia, nie wolno wtedy myslec o strachu bo go w taki sposob wspomagasz. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: lek napadowy- ataki paniki 26.05.06, 11:28 To o czym piszesz to tylko jedna strona tego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
fregata Re: lek napadowy- ataki paniki 26.05.06, 19:18 Strachu nie da się kontrolować tak jakby się tego chciało, bo zamiast się rozluźniać, napinamy mięśnie, hamujemy oddech. Zaś najgorsze jest myślenie, że mam strach pod kontrolą, bo za chwilę nam się na bank wymknie. Może użyłeś niewłaściwego określenia z tą kontrolą. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam11 Re: lek napadowy- ataki paniki 26.05.06, 19:37 fregata napisała: > Strachu nie da się kontrolować tak jakby się tego chciało, bo zamiast się > rozluźniać, napinamy mięśnie, hamujemy oddech. Zaś najgorsze jest myślenie, że > mam strach pod kontrolą, bo za chwilę nam się na bank wymknie. Może użyłeś > niewłaściwego określenia z tą kontrolą. Nie przejmuj sie Mskaiq-iem, on wszedzie widzi strach i ciagle o nim pisze. I naprawde ma na mysli kontrole, bo to sie wiaze z jakas przedziwna teoria strachu, ktora sobie stworzyl. Faktem jest, ze stach jest koszmarny, z kontrola roznie bywa, czasem nie da sie bez uspokajacza. Bardzo podobalo mi sie co ktos na forum napisal, zeby w razie ataku paniki probowac oddychac wg schematu "krotki wdech - dlugi wydech". Musze sprobowac. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: lek napadowy- ataki paniki 26.05.06, 11:27 Dość często są to zaburzenia w funkconowaniu tej samej części mózgu co przy padaczce, nie pamiętam tylko jak sie nazywa. Dlatego leki przeciwpadaczkowe tak szybko i skutecznie przerywają ataki paniki. Ale ja mam na myśli ataki lęku "bez powodu", nie te że się zachoruje, czy lęki o męża, dzieci, bo to nerwicowe jest. Odpowiedz Link Zgłoś
damen_dramen Re: lek napadowy- ataki paniki 27.05.06, 01:27 u podłoża leży przykurczony na skutek stresu, traum itp czynników HIPOCAMP i, co za tym idzie, niekotrolowane reakcje CIAŁA MIGDAŁOWATEGO. Mnie pomagało( zanim zadziałal lek) oddychanie z odliczaniem (3 wdech, 4 wydech). Jak przestajesz się obawiać traktujesz to jak napadowy ból zęba. Obiecuję:) Odpowiedz Link Zgłoś
rebekka Re: lek napadowy- ataki paniki 27.05.06, 01:46 damen_dramen napisała: > u podłoża leży przykurczony na skutek stresu, traum itp czynników HIPOCAMP i, > co za tym idzie, niekotrolowane reakcje CIAŁA MIGDAŁOWATEGO. Mnie pomagało( > zanim zadziałal lek) oddychanie z odliczaniem (3 wdech, 4 wydech). Jak > przestajesz się obawiać traktujesz to jak napadowy ból zęba. Obiecuję:) czy kiedykolwiek to minie? czy mozna skonczyc z lekami i pewnego dnia okaze sie ze potrafie pokonac atak paniki i one znikna? lecze sie 8 lat....na razie bez skutku. Po nie braniu leku przez 2 tygodnie dostalam strasznego nawrotu.. stracilam juz nadzieje.. Odpowiedz Link Zgłoś
damen_dramen Re: lek napadowy- ataki paniki 27.05.06, 01:56 a czy oprócz ataków paniki masz inne objawy? lekarz zdiagnozował depresję czy nerwicę? jeżeli chodzi o leki to: -po odstawieniu występuje efekt wahadła tzn masz znaczne pogorszenie nastroju i nawrót objawów, co z reguły nie powinno trwać dłużej niż 2 tygodnie. Próbowałaś łagodzić zejście z leku np hydroxiziną (przeciwlękowa, uspokajająca, nie uzależnia)? - bywa i tak że ataków paniki (na tle nerwicowym) nie da się zaleczyć żadnymi lekami, wtedy chyba lepiej udać się na terapię behawioralno- poznawaczą, która jest bardzo pomocna w takich przypadkach (tj nie eliminuje ataków paniki albo bardzo je oswaja i osłabia) Odpowiedz Link Zgłoś
damen_dramen Re: lek napadowy- ataki paniki 27.05.06, 01:57 wyżej zamiast "albo" wstaw- "ale" Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: lek napadowy- ataki paniki 27.05.06, 04:22 Mysle Fregato ze mozna kontrolowac strach. Udalo mi sie calkowicie opanowac moj strach, kiedy to nastepuje wtedy przestaje sie pojawiac bo nie wywoluje zadnych reakcj. Odczucia somatyczne przestaly mi przeszkadzac, szybko odchodza bo niczego nie wywoluja. Palpitacje serca kiedy biegam nie zatrzynuja mnie, zawroty glowy podobnie, uczucia omdlenia niczego nie zmieniaja. Moznaby mnozyc przyklady. Jesli chodzi o strach zwiazany z zyciem, przestal odgrywac jakokolwiek role w moim zyciu. Przestalem sie bac zycia, a to otwiera na zycie, zaczyna miec wtedy wielka wartosc. Zajelo mi to dobrych pare lat aby sie pozbyc strachu. Na poczatku Fregato kiedy pojawia sie lek staraj sie byc aktywna, jesli uda Ci sie przetrzymasz atak strachu bedac zajeta nie pojawi sie panika, nie stracisz kontroli nad Soba. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
fregata Re: lek napadowy- ataki paniki 27.05.06, 17:52 Tyle rodzajów strachów ile ludzi. Każdy musi wypróbować wiele sposobów, aby znaleźć swój. Olanie somatycznych objawów strachu to mój sposób. Tego drętwienia języka, potwornej suchości w gardle, ciśnienia z tyłu głowy, na czubki i na sercu, zawrotów głowy i mętnienia obrazu. Jeszcze miesiąc temu lekkie objawy ww. budziły we mnie strach, a od małego strachu do paniki, wiadomo, strasznie blisko. Bez xanaxu ani rusz. Może nie powinnam tutaj za dużo się mądrzyć, bo brałam go najwyżej 0,25 na dobę przez 2,5 tygodnia, i od 3 tygodni nie wzięłam ani kawałka (za to jem validol, ale validol przy xanaxie jest jak cukierki). Gdzie więc mi do fobików - etatowców. Za to gdy przed wielkanocą wpadłam w panikę w autobusie, w trakcie długiej 15-minutowej jazdy bezprzystankowej, to do teraz drętwieję w całości gdy wsiądę. Grunt, że do stosunkowo tłocznych sklepów już wchodzę bez prochów, 3-4 km mogę się przespacerować aby potem wrócić autobusem na pełnym zdrętwieniu. Grunt, że całkiem dobrze idzie mi wmawianie sobie, że z każdego miejsca mogę wyjść, bo jeśli mogę wyjść to nie czuję musu, że koniecznie muszę zostać. To coś jak z kontrolą, gdy chcę przekonać siebie, że muszę się kontrolować, to prędzej szlag mnie mnie trafi niż się opanuję, będąc cała spięta tym musem. A aktywność mi wcale nie pomaga, ani metody oddychania (chociaż pewnie źle oddycham). Mi pomaga olanie objawów i powiedzenie "no i co z tego". Odpowiedz Link Zgłoś