Dodaj do ulubionych

mój sposób na depresję

04.06.06, 11:20
wierzę że nad depresją można zapanować. ale moje doświadczenia tego nie
potwierdzają. jak przychodzi, to przychodzi, zazwyczaj po manii, tak jest i
kropka. Co wtedy robię?
Nauczyłąm się, że depresję trzeba PRZETRWAĆ w najlepszy z możliwych sposobów.
Zaszyć się w wygodnym łóżkiem, telewizorem i dobrym jedzeniem. Fajnie jak
jest ktoś kto nas kocha i pomoże.
Może to mało oryginalne, ale zawsze.
A jakie są Wasze sposoby?
Obserwuj wątek
    • devilseyes_xxx Re: mój sposób na depresję 04.06.06, 22:53
      Chyba nie pomaga:(stosuję od prawie 2 miesięcy, czyli od czasu jak straciłam
      pierwszego faceta, którego naprawdę kochałam.Wszytko mi się popieprzyło, a
      najgorsze jest to, ze to ja zawsze byłam tą babą z"jajem", która dawała radę,
      pomagała ludziom dookoła, podtrzymywała ich na duchu dawała wiarę w lepsze
      jutro, a teraz wstyd mi przyznać, że już nie umiem sobie poradzić, bo problemy
      spadają na mnie lawinowo, z każdej strony i nie pomagają powtarzane codziennie
      do lustra banały, że się ułoży...
      • aga345 Re: mój sposób na depresję 05.06.06, 17:30
        ..to fajnie Greta ze mesz takie sposoby. Zazdroszcze Ci ze dzialaja. Ale chyba
        nie na wszystkich niestety.
        • wytrwala Re: mój sposób na depresję 05.06.06, 19:46
          bo to chyba nie jest sposob na depresje a na zlyklego dola...
    • dance_macabre Re: mój sposób na depresję 05.06.06, 22:02
      Moim sposobem jest praca i spanie. Raz jedno, raz drugie. Z tym, że więcej
      spania, niż pracy i praca musi być absorbująca. Dzięki tej mieszance udało mi
      się zwalczyć w niedzielę nagły powrót depresji. Ubrać się, nie ubrałem, nic też
      nie zjadłem, bolało jak cholera, ale poszła sobie w diabły:) Mam nadzieję, że
      szybko nie wróci.
      • artemika Re: mój sposób na depresję 09.06.06, 18:41
        modlitwa, w cokolwiek sie wierzy warto pomodlić sie do swojego Boga..no i leki,,
        one tez pomagają, przyjaciele,,bez nich nic nie ma sensu...i spedzanie jak
        najwiecej czsu w towarzystwie ludzi beztroskich, takich płytkich i
        powierzchownych,, moze są życiowymi głupcami, ale działaja kojąco...

        ten kto nie ma wartości,
        ten kto nie ma godności,
        nie czuje potrzeby miłości
        nie cierpi
        ten kto głowę ma pustą
        nie wie ,że jest bałwanem
        pośród głów bolesnych

        to własnie wierszyk , o takich ludziach
        bardzo im zazdroszcze...
        ps.no i pisanie wierszy, przelewanie na papier swoich lęków i bolączek te zpomaga..
        • eizo1 Re: mój sposób na depresję 09.06.06, 19:29
          kto nie patrzy na piach
          tego nie dopadnie strach
          kto nie mówi o snach
          tego nie wezmą w piach

          ten co go dopadają dreszcze
          nie poprosi o jeszcze
          ten co prosi o jeszcze
          wyssają go kleszcze

          czas krzepnie wokół
          pustka została amoku
          • eizo1 Re: mój sposób na depresję 09.06.06, 19:33
            powinno być:
            tego wyssają kleszcze
    • dolor Re: mój sposób na depresję 09.06.06, 19:03
      "Wierzyć znaczy nie chcieć znać prawdy". A z tym telewizorem to już przesada.
      Nie, już lepiej leżeć i jęczeć, wszystko się kiedyś kończy, a depresja, w
      przeciwieństwie do głupoty, jeszcze nikogo nie przeżyła.
      • lucyna_n Re: mój sposób na depresję 09.06.06, 19:42
        wierzyć znaczy nie chcieć prawdy ?
        a coż to znaczy, kto wysmażyl taki mundry tekst?
        • greta_30 Re: mój sposób na depresję 09.06.06, 20:29
          jakiś cichy wielbiciel, jak sądzę ;)
        • abasia471 Re: mój sposób na depresję 09.06.06, 21:47
          lucyna_n napisała:

          > wierzyć znaczy zakładać, że życie ma sens i cel a ten "mundry tekst" ma
          więcej sensu niż twoje uszczypliwości i pseudofilozofia.
          • lucyna_n Re: mój sposób na depresję 10.06.06, 15:50
            moja pseudofilozofia niechby i głupia ale przynajmniej moja własna, nie muszę się chować za cudzymi.
        • dolor Re: mój sposób na depresję 10.06.06, 12:31
          Tekst "wysmażył" niejaki Nietzsche. Czego by o nim nie powiedzieć, był
          mądrzejszy i bardziej bezkompromisowy od większości krytyków, zwolennków
          niesety też.
          • lucyna_n Re: mój sposób na depresję 10.06.06, 15:42
            tfu, na psa urok!
            tak myślalam że to któryś z tych antychrystów.
            • mars43 Re: mój sposób na depresję 26.06.06, 22:18
              oj,to ty jaka szamanka...,koń by sie usmial...
        • mars43 Re: mój sposób na depresję 26.06.06, 22:16
          ty swojemu staremu...
          • rakju Re: mars43 27.06.06, 00:17
            czytam na forach twoje komentarze i stwierdzam ze zle sie leczysz .........
            jestes porabany zacznij pisac bloga pt jak pisac bezsensu ale czesto tu sie
            marnujesz i psujesz innym robote
      • greta_30 Re: mój sposób na depresję 09.06.06, 20:28
        dolor napisał(a):

        > Nie, już lepiej leżeć i jęczeć, wszystko się kiedyś kończy, a depresja, w
        > przeciwieństwie do głupoty, jeszcze nikogo nie przeżyła.

        strasznie gó..any masz sposób. stosujesz? nie zazdroszczę. i mam nadzieję że
        ztą głupotą to nie do mnie.
        • dolor Re: mój sposób na depresję 10.06.06, 12:40
          Jasne, że stosuję. Lepszego przynajmniej nikt nie wynalazł, nie licząc
          lobotmii. Co do głupoty - to do każdego,zawsze zwłaszcza do mnie.
      • greta_30 Re: mój sposób na depresję 09.06.06, 22:04
        dolor napisał(a):

        > A z tym telewizorem to już przesada.

        telewizor dobry jest!!! coś tam się przesuwa, coś tam brzęczy... nie
        zobowiązująco a jednak. nie jesteś tak zupełnie w niebycie, bo PRZECIEŻ
        OGLĄDASZ telewizor, więc jedna COŚ ROBISZ! nie wiem jak dla Ciebie, ale dla
        mnie to było ważne, że jakoś staram się "wypełniać pustkę". Zawsze mogłam
        powiedzieć jak zadzwoniła córka, że właśnie oglądam TV, bo niby co miałam, że
        leżę, że zdycham, że mnie nie ma? Czepiasz się i na dodatek nie wysuwasz
        alternatywnych opcji, to nie ładnie.
        • dolor Re: mój sposób na depresję 10.06.06, 13:15
          Telewizor zły jest, w depresji to jest może i tyle wart, co włączony odkurzacz,
          ale w międzyczasie irytuje, a częściej dołuje, zwłaszcza jak się niechcący na
          kogoś z rządzących trafi.To rozróznienie między nie robieniem, a
          robieniem "czegoś" mnie nie przekonuje.Żyjemy jeszcze, czasem to aż nazbyt
          wiele, czasem wszystkiego za mało. A dla córki proponuję zawczasu przygotuj
          zestaw kłamstw oryginalniejszych, jak widać staram się tym razem nie zachowywać
          nieładnie i zostawiać ludzi bez alternatywy.
          • lucyna_n Re: mój sposób na depresję 10.06.06, 15:46
            czasem okłamuje się bliskich nie dla swojego ale dla ich dobra, i wtedy nie ma znaczenia czy klamstwo
            jest oryginalne czy nie
            • dolor Re: mój sposób na depresję 11.06.06, 22:12
              Bliskich zawsze okłamuje się dla ich dobra, cokolwiek by się pod tym
              określeniem nie kryło, lepiej się ich tylko nie pytać, czy takiego dobra dla
              siebie pragną. A własną filozofią poszczycić się mogą nieliczni, bardzo trudno
              tu wymyślić jeszce coś nowego, gdy tę planetę urzyźniają szczątki miliardów
              takich myślicieli, pamięta się tych największych. Chyba odbiegliśmy od tematu,
              chyba że chodzi o sposób by wpaść w depresję, to wydaje się zresztą nieco
              łatwiejsze.
              • elfrid Re: mój sposób na depresję 12.06.06, 02:28
                to ja moze powroce do tematu: o sposobie na depresje. oczywiscie nie znam takiego i mecze sie potwornie, ale te wszytskie moje czarne mysli odganiam miska popcornu i dobrym filmem (najlepiej jak ktos jeszcze pojedzie do wyzpozyczalni jakis thriller wypozyczyc, bo dla mnie w takich okresach to strasznie duzy wysilek;-))
                • lucyna_n Re: mój sposób na depresję 12.06.06, 09:55
                  cholera, jakie to dla mnie niewyobrażalne że ktoś płaci za to żeby się trochę pobać.
                  • dolor Re: mój sposób na depresję 12.06.06, 14:18
                    "Antidotum nudy jest strach. Lekarstwo musi być silniejsze od choroby." Tym
                    razem arcymistrz depresji Cioran. Może nie jest to sposób idealny, ale przez
                    jakiś czas udawało mi się funkcjonować dzięki szczerej do siebie i do mojego
                    stanu nienawiści. Aby się zemścić, karałem się najokrutniej jak to możliwe,
                    wstawałem rano i starałem się wykonywać wszystkie te absurdalne czynności
                    codzienności w sposób wyjątkowo staranny.
                    • lucyna_n Re: mój sposób na depresję 12.06.06, 14:48
                      nuda
                      jak to się robi?
                      ja się nigdy nie nudzę, prawie nigdy, więc nawet jeśli jest to zawsze miła i ciekawa odmiana.
                      • bambomurzynzafryko Re: mój sposób na depresję 12.06.06, 14:56
                        lucyna_n napisała:

                        > nuda
                        > jak to się robi?
                        > ja się nigdy nie nudzę, prawie nigdy, więc nawet jeśli jest to zawsze miła i
                        ci
                        > ekawa odmiana.

                        Czytanie Ciorana - jesli nie czytanie w ogóle - jest jednym z najlepszych
                        sposobów, na "robienie nudy". Ale czy będzie to ciekawa odmiana? Mi tam Cioran
                        nigdy z niczym ciekawym się nie kojarzył.
                        Inna sprawa, że tak w ogóle odmiana może byc jeszcze nudniejsza niż monotonia
                        • dolor Re: mój sposób na depresję 12.06.06, 16:36
                          bambomurzynzafryko napisał:
                          >
                          > Czytanie Ciorana - jesli nie czytanie w ogóle - jest jednym z najlepszych
                          > sposobów, na "robienie nudy". Ale czy będzie to ciekawa odmiana? Mi tam
                          Cioran
                          > nigdy z niczym ciekawym się nie kojarzył.
                          > Inna sprawa, że tak w ogóle odmiana może byc jeszcze nudniejsza niż monotonia
                          >
                          >
                          Rozważania, czy odmiana może być nudniejsza niż monotonia, to doskonały sposób
                          na zanudzenie, a pewnie i na depresję, ale ciągle nie wiem, czy mamy ją
                          wywołac, czy się pozbyć.
                          • lucyna_n Re: mój sposób na depresję 12.06.06, 17:08
                            pielęgnuj, bo Cię wykopsamy:)))))
                        • lucyna_n Re: mój sposób na depresję 12.06.06, 17:09
                          ja nawet nie wiem czy to tytuł czy autor:)
                          • mars43 Re: mój sposób na depresję 26.06.06, 22:22
                            oj,wążiutkie są te twoje ramki....
                      • dolor Re: mój sposób na depresję 12.06.06, 16:21
                        Z tego by wynikało, że się boisz...
                        • lucyna_n Re: mój sposób na depresję 12.06.06, 17:09
                          że co?
                          • abasia471 Re: mój sposób na depresję 21.06.06, 21:25
                            Lucyna, czy ty masz coś innego do powiedzenia oprócz zdawkowych komentarzy w
                            których trudno doszukać się sensu?
                            • lucyna_n Re: mój sposób na depresję 23.06.06, 16:21
                              bo co?
                            • mars43 Re: mój sposób na depresję 26.06.06, 22:29
                              to cię Abasia posumowała, musisz iść do kowala aby ci te klapki trochę
                              rozsunął....
                      • mars43 Re: mój sposób na depresję 26.06.06, 22:21
                        kłamiesz,butelka to butelka , tylko etykietki inne...
                  • mars43 Re: mój sposób na depresję 26.06.06, 22:20
                    nareszcie przyznałaś sie do swoich ramek, o których ci jedna napisała...
            • mars43 Re: mój sposób na depresję 26.06.06, 22:26
              oj kłamczucha ,kłamczucha -twój stary cały czas zakręcony chodzi...
    • gosty43 Re: mój sposób na depresję 21.06.06, 22:24
      Gdy dopada mnie depresja staram się moją głowę napełnić dobrymi myślami ,pomaga
      mi w tym komputer , gazeta,małe pieski i małe dzieci a także słońce.Leki
      przytłaczają i tylko w trakcie bardzo silnych i częstych ataków a najlepiej
      wcale je stosować.Często siedzę i myślę płaczę i nic nie robie tylko to co mi
      sprawia przyjemność,aż mi przejdzie to wtedy sprzątam.
      • emjott Re: mój sposób na depresję 21.06.06, 23:02
        Ja czytam , rózne książki , al a Brigie, i troszke bardziek fra[ujące, Widzę, że
        inni też maja rozterki Mocniej, o wiele mocmiej)). Ból zmagania sę z życiem
        podobny do mojego. Te same pytania: poco i jak żyć, czy to ma sens. Nie tu nie
        chodzi o wspaniałego faceta obok mnie jest, spenia swoja rolę, wspiera
        mnie,stara się zrozumieć, ale przecież niie jest moich psychoterapeutą, tytlko
        mnie nęka ból przeszłości. Potem idę na joge lub długi spacer, dla mniw to
        katorgka, wymyślanie tysiace "powodów" Po co. lepiej nie itd. Jak wacam piszę
        teksty, taa moja praca, Ale najgorsze są noce, koszmar powraca, Narazie, mam
        cudowną psychoterapeutę od tygodnia, jeszcze bez konkrakyu. ale czuję, że dsę
        przed nią otworzę, bo jużn ie mam siły...
      • abasia471 Re: gosty43 23.06.06, 15:37
        Mam wrażenie, ze opisujesz radzenie sobie z chandrą a nie z depresją. Leki
        > przytłaczają i tylko w trakcie bardzo silnych i częstych ataków a najlepiej
        wcale je stosować
        Leki antydepresyjne nie działają od razu więc tu Twoja rada się nie sprawdzi,
        tak samo jak oglądanie piesków i dzieci, bo w depresji nie ma odczucia
        przyjemności, więc zastanów się o czym mówisz.
        • 22pp Re: abasia471 23.06.06, 15:59
          Myślę że nie masz racji, trzeba robić cokolwiek żeby nie przyciągać złych
          myśli, wspomnień, ( wtedy przyciągamy ataki ), każdy ma inne zajęcia,
          zauważyłam że jak jestem czymś zajęta depresja nie wraca a jak tylko dam sobie
          na luz zaraz krążą najgorsze myśli, złe wspomnienia, dla mnie oprócz pracy
          lekarstwem jest sprzątanie, no i można zapomnieć o alkoholu bo to powoduje
          depresję. Nie rozumiem zdania " w depresji nie ma przyjemności". Wiadomo że nie
          ma podczas ataków, tak że trzeba starać się myśleć pozytywnie żeby jej nie
          przyciągać, myślę że o to chodziło autorce. Pozdrawiam.
          • abasia471 Re: abasia471 23.06.06, 23:55
            22pp napisała:
            Zgadzam się, że trzeba użyć wszystkich sposobów, które pomagają wyrwać się z
            tego marazmu, ale w ciężkiej depresji odczucie przyjemności jest zablokowane,
            tak samo jak aktywne działanie. To nie jest moja opinia tylko psychiatrów.
            Między innymi to powoduje, że depresja tak głęboko zagnieżdza się w człowieku.
            Powiedzenie choremu, że wystarczy starać się czymś zająć żeby nie dopuścić do
            nawrotu choroby, może pogorszyć jeszcze jego stan, bo on może nie mieć siły
            tego zrobić. To słynne powiedzenie " weź się w garść" narobiło wiele szkód.
            Chory w depresji wszystko widzi na czarno a pozytywne myślenie zakłada
            dostrzeganie dobrych stron sytuacji. Tego się nie da pogodzić, można jedynie
            mówić sobie, że to co wydaje się takie straszne, straszne wcale być nie musi,
            to nasz biedny, umęczony lękami umysł tak to spostrzega. Ja w najtrudniejszych
            chwilach staram się pamiętać, że wszystko przemija. " Czemu ty się zła godzino
            z niepotrzebnym mieszasz lękiem jesteś a więc musisz minąć miniesz a więc to
            jest piękne" to chyba Iłłakowiczówna. Może też miała kobita depresję?
            Trzymajcie się ciepło i róbcie wszystko na co Was stać, żeby nie dać się tej
            cholerze.
            • tristezza Re: abasia471 24.06.06, 00:11
              cytujesz jeden z najpopularniejszych wierszy Szymborskiej.poza tym strasznie
              marudzisz, wywazasz otwarte drzwi i calkiem nieslusznie krytykujesz forumowa
              mlodziez, do ktorej ja akurat sie nie zaliczam niestety. zaloz moze lepiej
              kolko rozancowe
              • abasia471 Re: tristezza 25.06.06, 02:39
                Jak bym miała założyć kółko różańcowe, to tylko po to, żeby modlić się za
                takich złośliwych ludzi jak Ty, żeby im Bozia dała więcej taktu. Cięty język
                jest podobno oznaką inteligencji, ale Twój za bardzo nasiąkł jadem.

                • lucyna_n Re: tristezza 25.06.06, 14:42
                  widze Triss , że i Tobie się oberwalo:)
                  ale nożowniczka z tej nowej, tnie jak brzytwa.
                  • tristezza Re: tristezza 25.06.06, 18:08
                    etam, zaraz nozowniczka :-)
                    nie mialam watpliwosci, ze oberwe za to kolko rozancowe, ale nic na to nie
                    poradze, ze nie przepadam za ciotkami rewolucji wszelkiej masci
                  • mars43 Re: tristezza 26.06.06, 22:33
                    a ty i tak z tego nic nie zrozumiałaś,mogłaś zapytać swojego moze by wiedział...
              • lucyna_n Re: abasia471 25.06.06, 14:44
                różaniec jest ok, tylko od tych kółek wieje grozą.
                • mars43 Re: abasia471 26.06.06, 22:34
                  kup sobie trzy-będziesz miała triller...
            • memaggie Re: abasia471 25.06.06, 17:28
              Jestem nowa osoba na tym forum - witam wiec wszystkich serdecznie.

              Abasia, ten cytat Szymborskiej/Illakiewiczownej bardzo mi sie podoba i jest
              warty zapisania :) Jak czesto zapominamy, ze wiele sytuacji jest chwilowych i
              wszystko z czasem przemija. Dodalabym tutaj jeszcze jedno - jak juz wszystko
              przeminie, trzeba spojrzec wstecz i przeanalizowac, co sie wydarzylo, popatrzec
              na aspekty sprawy, ktore nas zdolowaly i starac sie nie powtorzyc tego w
              przyszlosci. Co nie jest latwe, ale na dluzsza mete - warte zainwestowania
              energii i pokazujace pozytywne skutki.

              Ja uwazam, ze wszystko ma swoje powody. Nie mam depresji klinicznej, ale od
              czasu do czasu popadam w dolki i pesymistycznie patrze na swiat. Wyolbrzymiam
              najmniejsze rzeczy, analizuje je do bolu i w efekcie niczego nie osiagam, poza
              niepotrzebnym stresem i zmarnowanym dniem. Latwiej mi to jednak przychodzi, niz
              wysilenie sie odrobine, i popatrzenie na swiat z innej strony. Zaczelam sie
              wiec zastanawiac, co jest tego wszystkiego powodem? Dlaczego tak wlasnie
              podchodze do sytuacji? Dlaczego trudno jest mi zmienic swoje zachowania? Moze
              jednak mam depresje i potrzebuje lekow?

              Az trafilam na film, ktory mi otworzyl oczy. Tytul: "What the bleep do we
              know?" www.whatthebleep.com/synopsis/
              Jest to film czesciowo dokumentalny, ktory trzeba obejrzec kilka razy, zeby do
              nas dotarl. Ja widzialam go tylko raz, ale wyciagnelam z tego kilka
              ciekawostek, ktore pomagaja mi w chwilach zwatpienia. Pozwolcie, ze podziele
              sie jedna z nich.

              W filmie mowia o powodach, dla ktorych powtarzamy nasze zachowania i trudnosc
              ich przelmania z punktu widzenia tego, co sie dzieje w naszym organizmie pod
              wzgledem reakcji chemicznych. Wypowiadajace sie osoby mowia, ze kazde nasze
              zachowanie powoduje produkcje pewnych zwiazkow chemicznych. Gdy czesto
              powtarzamy jakies zachowanie, z czasem przyzwyczajamy organizm do substancji
              chemicznych wyzwalanych podczas tego zachowania i substancje te daja nam
              poczucie komfortu. Dlatego tez, gdy reagujemy na jakas sytuacje wybieramy to
              zachowanie, ktore znamy i ktore wyprodukuje substancje, ktora nasz orgaznizm
              zna i ktora daje nam poczucie komfortu. Wybranie natomiast zachowania, ktore
              moze by bylo bardziej konstruktywne, ale jako nieznane dla organizmu powoduje
              dyskomfort i wymaga za duzo pracy, nie wchodzi w rachube. Resumujac,
              przelamanie myslenia i zaprzestanie powtarzania zachowan, ktore nam nie
              pomagaja spowoduje, ze nasz organizm zacznie sie przyzwyczajac do nowych
              substancji chemicznych i po jakims czasie to nowe - lepsze zachowanie bedzie
              tym, ktore bedziemy automatycznie okazywali. To tak, jak odzwyczajanie sie od
              nalogow.

              Uff, nie wiem, czy ma sens to co, napisalam. Chcialam sie jednak podzielic
              moim sposobem na walke z depresyjnych zachowaniem. Mi to pomaga.

              A film polecam kazdemu. A moze ktos z Was go widzial? Jakie sa Wasze opinie?

              Pozdrawiam.
              • 7potwarz Re: abasia471 25.06.06, 17:50
                dzięki za wypowiedz. trafiła do mnie bardziej niż niejedne wynurzenia psychologów. mówie poważnie.
              • tristezza Re: abasia471 25.06.06, 18:04


                memaggie napisała:

                Abasia, ten cytat Szymborskiej/Illakiewiczownej bardzo mi sie podoba i jest
                > warty zapisania :)

                specjalnie dla Ciebie wklejam calosc, niemozliwe zreszta zebys tego wiersza nie
                znala


                Nic dwa razy
                Wisława Szymborska




                Nic dwa razy się nie zdarza
                i nie zdarzy. Z tej przyczyny
                zrodziliśmy się bez wprawy
                i pomrzemy bez rutyny.

                Choćbyśmy uczniami byli
                najtępszymi w szkole świata,
                nie będziemy repetować
                żadnej zimy ani lata.

                Żaden dzień się nie powtórzy,
                nie ma dwóch podobnych nocy,
                dwóch tych samych pocałunków,
                dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

                Wczoraj, kiedy twoje imię
                ktoś wymówił przy mnie głośno,
                tak mi było, jakby róża
                przez otwarte wpadła okno.

                Dziś, kiedy jesteśmy razem,
                odwróciłam twarz ku ścianie.
                Róża? Jak wygląda róża?
                Czy to kwiat? A może kamień?

                Czemu ty się, zła godzino,
                z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
                Jesteś - a więc musisz minąć.
                Miniesz - a więc to jest piękne.

                Uśmiechnięci, współobjęci
                spróbujemy szukać zgody,
                choć różnimy się od siebie
                jak dwie krople czystej wody.
                • memaggie Re: abasia471 25.06.06, 18:10
                  dzieki :)

                  Pewnie, ze slyszalam ten wiersz. Lat temu. I chyba jest z tego piosenka
                  zrobiona?
                  • tristezza Re: abasia471 25.06.06, 18:27
                    owszem jest. sto lat temu spiewala to Lucja Prus, pozniej Manaam
                    • lucyna_n Re: abasia471 26.06.06, 12:32
                      Maanam
                      • mars43 Re: abasia471 26.06.06, 22:38
                        po tylu godzinach padła odpowiedż, oszukiwałaś - nie zaliczam...
                        • lucyna_n Re: abasia471 26.06.06, 22:44
                          co ty pie..sz?
              • abasia471 Re: abasia471 25.06.06, 19:48
                Dzięki za wiersz i przepraszam jak "wlazłam w szkodę". Czasami, cholera wie
                czemu posępuję zgodnie ze zdaniem Kołaczkowskiej z kabaretu Potem " co się będę
                wygłupiać jak się mogę wymądrzać". Wiersz oczywiście znam ale ostatnio czytałam
                Iłłakowiczównę i coś mi się pochrzaniło. Bardzo zainteresowało mnie to co
                napisała mamaggie. A wy co o tym myślicie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka