Dodaj do ulubionych

Występ publiczny

23.06.06, 12:35
Hej, mam niedlugo wyglosic b. krotki referat- ok. 5 min. Niestety cholerna
fobia sprawia, ze sie stresuje takimi sytuacjami niemiłosiernie, robie sie
czerwony, serce mi przyspiesza do chyba 200, slowa nie jestem w stanie
wykrztusic. Doradzcie jakie leki sa dobre, ktore sprawdzaja się w takich
sytuacjach. I inne sposoby moze macie, choc bez farmakologii sobie chyba nie
poradzę. Dzięki.
Obserwuj wątek
    • inuuk Re: Występ publiczny 23.06.06, 12:48

      5 minut?? Ja musiałam się produkować przez prawie 1,5 godz. (to dopiero był
      koszmar :/).
      Niestety żadnych dobrych leków nie mogę Ci polecić. Ja brałam ziołowe na
      uspokojenie, ale one są raczej kiepskie.
    • social.anxiety Re: Występ publiczny 23.06.06, 17:41
      Bez recepty i tak nic nie zdziałasz. Pomaga mi w takich sytuacjach afobam, ale
      musisz zobaczyc najpierew jak na Ciebie działa żebyś nie przedobrzył i nie
      zachowywał się jak naćpany.
      • asiula_82 Re: Występ publiczny 26.06.06, 12:26
        Ja w sobotę wygłaszałam referat- 15 min, bałam się trochę, ale wiedziałam że
        musze żeby zaliczyć przedmiot, było ok, coś tam wydukałam a jak usiadłam w
        ławce to zrobiło mi się słabo i myślałam że zemdleje, ale na szczęście było już
        po. Musisz się zmobilizować i w trakcie wygłaszania myślec o tym że jesteś
        odwazny i możesz wszystko.
    • depresyjka4 Re: Występ publiczny 26.06.06, 15:00
      nie wyglaszaj tego referatu jak tak sie boisz. nic na siłę.
      • an201 Re: Występ publiczny 29.06.06, 11:29
        Dla mnie to tez koszmar. Ostatnio bylam swiadkowa i myslalam, ze umre w
        kosciele.Ale przetrwalam i teraz ciesze sie,ze sie odwazylam.Ziolowe
        tabl.niewiele pomogly.Pozdrawiam
        • depresyjka4 Re: Występ publiczny 29.06.06, 14:18
          mnie niedługo na studiach czekają seminaria(wystepy publiczne) i tez bardzo sie
          tego boje...;-(
    • depresyjka4 i jak Ci poszło? 01.07.06, 17:49
      Juz po tym wystepie publicznym breakout1?
      Mam nadzieję, że nie było tak źle...:-)
    • baftek Re: Występ publiczny 02.07.06, 21:20
      wkurzaja mnie takie teksty, ze to tylko 5 minut. Dla osob z panicznym lekiem
      przed wystapieniami publiczynymi to AŻ 5 minut! Jezeli chodzi o tabletki, to
      polecam xanax, innych nie znam, bo nie bralem, a xanax skutecznie uspokaja,
      jesli nie brales/bralas wczesniej, to powinna wystarczyc dawka minimalna, tzn.
      0,25mg. Pozdrawiam i gud lak:)
      • depresyjka4 Re: Występ publiczny 03.07.06, 11:38
        baftek zgadzam się z Toba! Takie teksty są rzeczywiście troche glupie, ktos kto
        nigdy nie czuł tego paraliżujacego leku nie wie jak to jest i tak sobie pisze.
        Ja bym nawet minuty nie wytrzymała chyba.
        xanaxu jeszcze nie próbowałam, ale dzieki na info.
        pozdrawiam!
    • ja_joanna Re: Występ publiczny 02.07.06, 23:34
      Trudno powiedzieć, co na Ciebie zadziała. Uważaj z silnymi uspokajaczami
      chemicznymi, jeśli dotąd ich nie brałeś, bo możesz się zrobić bardzo senny i
      rozluźniony. Lepszy byłby np. Persen forte (w kapsułkach), ale też przetestuj
      sobie wcześniej. Dla mnie np. w najtrudniejszych okresach jedna kapsułka, której
      połowa dawki (w tabletkach) była w stanie uśpić moją ówczesną wspólokatorkę, to
      było dla mnie za mało, żeby się uspokoić i brałam dwie. Nawet 2–4 razy dziennie.

      Polecam Ci bardzo – weź ze sobą małą butelkę wody. Jak Ci zaschnie w gardle,
      albo nagle Cię zatka i nie będziesz mógł nic dalej powiedzieć, po prostu się
      napijesz. Tylko lepiej niegazowana, żeby się nie odbijało przed publicznością,
      bo mógłbyś się i z tego powodu zestresować.

      Wprawdzie nie mam fobii społecznej, bywam nieśmiała, a moim problemem jest, a
      może raczej była nerwica lękowa. Ja się nie tyle boję i bałam ludzi podczas
      wygłaszania referatów, co tego, że dostanę ataku paniki na środku. Z
      doświadczenia wiem jednak, że STRACH MA WIELKIE OCZY.

      Przy wszystkich fobiach i nerwicach najważniejsze jest: ROBIĆ MIMO WSZYSTKO. To
      jedyny sposób na pokonanie fobii.

      POWODZENIA!
      • addicted1 Proplanolol 07.07.06, 17:16
        Kiedys slyszlaem, ze dokladnie w takich sytuacjach pomaga.
        Nie sprawdzalem.
        • przedszkolak2 Re: Proplanolol 12.07.06, 20:05
          To prawda, leki z grupy beta blokerów wyciszają objawy wegetatywne: drżenie
          rąk, szybkie bicie serca, itp. nie wywołując otępienia. Są to jednak leki
          stosowane w leczeniu nadciśnienia, problemach kardiologicznych i kilku innych,
          czyli z zasady nie stosuję się ich w nerwicach. Nie każdy może je stosować,
          ponadto u niektórych moga spowodować nadmierny spadek ciśnienia czy zwolnienie
          akcji serca.
    • kurka.mala Re: Występ publiczny 12.07.06, 20:51
      Ja myślałam, że mam fobię społeczną i nerwicę lękową i w ogóle każde inne
      schorzenie psychiczne o jakim właśnie czytałam, z depresją na czele. Ale jak
      tak Was sobie czytam, to ja chyba jestem zdrowa, tylko czasami bywam nieśmiała,
      ale to nie dotyczny określonych sytuacji, tylko samopoczucia. Czasami
      w "prostej sytuacji" potrafię stracić grunt pod nogami, ale nie czerwienię się
      tylko wzrok mi lata, a w sytuacji wydawało by się grożącej zawałem serca ze
      strachu, przy dobrym dniu potrafię nie tylko nie wstydzić się, ale wręcz
      brylować w towarzystwie. Tak było na obronie mojej pracy licencjackiej, cały
      rok umierałam ze strachu na myśl o tym dniu, a jak przyszło co do czego, to się
      okazało, że byłam mniej zestresowana niż moje koleżanki, wyszłam na środek, a
      tam promotor i ze 20 osób z mojego roku. A ja po prostu skupiłam się na tym co
      chcę przekazać, pochłonęło mnie to bardzo, bo był to bardzo interesujący mnie i
      w ogóle kontrowersyjny temat, no i poniosło mnie. Wiele osób chyba było w szoku
      po tym co zobaczyło, bo ja zwykle taka cicha, żadko się odzywałam, a tu
      dostałam takiego poweru, że wiele osób patrzyło z zainteresowaniem, zdziwieniem
      na moją śmiałość i chyba jakimś podziwem. Potem kilka dziewczyn, które zwykle
      ze mną nie rozmawiały poza oficjalnym "cześć" podchodziło do mnie po prostu
      pogadać.

      Mimo to uważam, że ze mną coś nie tak, właśnie z powodu tych niekontrolowanych
      napadów lęku. Czasami przez parę dni czuję się wyśmienicie, nie unikam
      towarzystwa, a nawet go szukam, bywam wtedy zajmującym rozmówcą, jestem pewna
      siebie, mam większe poczucie własnej wartości, to jest takie naturalne, nie
      muszę się silić na jakieś afirmacje, żeby siebie o tym przekonać. A następnego
      dnia w niewyjaśnialny sposób mam takiego pietra, że wstydzę się spojrzeć w oczy
      osobie z którą poprzedniego dnia rozmawiałam, śmiałyśmy/liśmy się, było nie
      tylko ok, ale fajnie, było porozumienie i luz. Taka osoba nie rozumie co się ze
      mną stało, i ja też nie rozumiem skąd to wycofanie u mnie. To coś z chemią,
      napewno, bo nie znajduję żadnych psychologicznych, a tym bardziej racjonalnych
      powodów takiego zachowania. Gdyby ktoś wchodził mi na głowę, to gdy mam "dzień
      lęku", spuszczę głowę i pozwolę się zgnoić, mająć przy tym poczucie winy, że ja
      musiałam tą sytuację sprowokować, że mam za swoje, że jestem warta takiego
      traktowania. Natomiast taka sama sytuacja i jeszcze gorsza, przy "normalnym
      dniu" przebiegała by zupełnie inaczej. Wtedy odruchowo zareagowałabym ciętą
      ripostą, tak, żeby atakujący mnie zamknął się i aż zrobiło mu się głupio,
      potrafię przywołać kogoś do porządku, z niekłamanym oburzeniem zamanifestować
      szacunek do własnej osoby, konsekwentnie dać komuś do zrozumienia, że
      przekroczył pewną granicę. Tyle, że nigdy nie wiem jaki nastrój mnie zastanie
      rano i to mi spędza sen z powiek. Mój przypadek jest ewidentnym dowodem na to,
      że pewne zaburzenia to czysta chemia, kiedy z chemią jest ok, wtedy z moim
      poczuciem własnej wartości, pewnością siebie i resztą też jest ok. Do jakiego
      lekarza powinnam się udać?? Boję się przyjmowania jakichś leków, bo po
      odstawieniu może być jeszcze gorzej. Aha, a poza tym, że zwyczajnie męczą mnie
      te "nastroje" i dla spokoju ducha chciałabym osiągnąć trwałą harmonię
      wewnętrzną, to jest pewna sprawa, która nagli to poszukania rozwiązania. Otóż
      będę miała praktyki w liceum, i wiem że mogę być niezłą nauczycielką, to się
      sprawdzało w praktyce, ale jak mnie dopadnie strach to już po mnie, tego też
      doświadczyłam. Oni nie mogą zobaczyć mojego lęku i niepewności ani na chwilę,
      bo to będzie mój koniec.
      • depresyjka4 kurka nie masz fobii społecznej. nie wiem co robis 12.07.06, 21:41
        z na tym forum...
        • kurka.mala Re: kurka nie masz fobii społecznej. nie wiem co 12.07.06, 21:52
          No bo ja nie wiem co ze mną nie tak i szukam odpowiedzi. Ale czy jeśli idę
          ulicą w nieznajomym mieście i wstydzę się spojrzeń obcych ludzi, niby powinnam
          czuć się anonimowa, a jakoś tak się stresuję wśród ludzi, nawet mijając ich na
          ulicy, to to jest normalne? Czy to nie jest fobia? Ktoś coś mówi, śmieje się, a
          ja nasłuchuję czy to przypadkiem nie ze mnie się śmieją. Nie mam takiego
          wewnętrznego azylu, w którym mogłabym się schować, zawsze to co odczuwam, czyli
          ten lęk, widac na zewnątrz i to mnie wkurza. Ja ludzi unikam, bo się ich boję,
          i nawet jak z nimi rozmawiam, to nigdy nie mam pewności co sobie o mnie myślą,
          czy mnie akceptują.
          • depresyjka4 to nie fobia społeczna, tylko przewrażliwienie... 13.07.06, 10:49
            ...na swoim własnym punkcie i lekka niesmiałość.
            • macaaron Re: to nie fobia społeczna, tylko przewrażliwieni 13.07.06, 12:09
              Yyy... to fobia społeczna jak się objawia w takim razie?

              MacAaron
              • depresyjka4 Re: to nie fobia społeczna, tylko przewrażliwieni 13.07.06, 12:33
                o ile dobrze pamiętam ona pisała o tym, że wystapiła publicznie i bardzo dobrze
                jej poszło. dla osoby z fobia społeczną taki wyczyn jest prawie że niemozliwy.
                no więc...Yyy...wszystko wskazuje na to, że ona fobii nie ma.
                a jak chcesz objawy fobii to sobie poszukaj w necie, bo nie chce mi się teraz
                specjalnie dla Ciebie tego robić. pozdrawiam ;)
                • kurka.mala Re: to nie fobia społeczna, tylko przewrażliwieni 13.07.06, 17:52
                  Depresyjka, miewam przebłyski, ale czy zdolna, zawsze dobrze się ucząca osoba,
                  która omal nie zawala liceum z powodu notorycznych wagarów, bo unika ludzi jak
                  może, nie ma fobii społecznej?? Czy możesz to powiedzieć o kimś kto przez 4
                  lata codziennego (o ile nie byłam akurat na wagarach) spotykania się z tymi
                  samymi ludźmi, z większością z nich nie rozmawiał?? To samo mam na studiach, co
                  prawda są to studia zaoczne, żadkie zjazdy, ale nawet w tym roku (4)
                  rozmawiałam z niektórymi osobami poraz pierwszy.
                  • depresyjka4 no więc aby zadowolić wszystkich niech będzie tak: 13.07.06, 19:41
                    każdy kto sam o sobie mysli, że ma fobie społeczną, to ją ma. bo niewazne jest
                    co inni o tym sądzą, tylko jego własne zdanie. bo to każdy z nas zna siebie
                    najlepiej a nie inni ludzie. zatem kurko skoro myslisz o sobie, że masz fobie
                    społeczną, to z pewnością ja masz. pozdro
                    • layal Re: no więc aby zadowolić wszystkich niech będzie 13.07.06, 19:48
                      Zgadzam się, depresyjka.
                      Jeśli ktoś myśli o sobie, że ma fobię społeczną, to raczej ją ma.
                      Ja codziennie pracuję z ludźmi i wiele osób nie uwierzyłoby, że mam Fs, a
                      jednak to prawda. czasem mniej, czasem bardziej nasilona, czasami w ilościach
                      śladowych, kiedyś extremalna - ale jednak zawsze: FS.
                    • kurka.mala Re: no więc aby zadowolić wszystkich niech będzie 13.07.06, 20:12
                      depresyjka4 napisała:

                      > każdy kto sam o sobie mysli, że ma fobie społeczną, to ją ma. bo niewazne
                      jest
                      > co inni o tym sądzą, tylko jego własne zdanie. bo to każdy z nas zna siebie
                      > najlepiej a nie inni ludzie. zatem kurko skoro myslisz o sobie, że masz fobie
                      > społeczną, to z pewnością ja masz. pozdro


                      Może i to jest rozwiązanie. W końcu ludzie są różni i fobia fobii nierówna,
                      dlatego nie możesz pisać, że skoro wystapiłam publicznie i to z powodzeniem, to
                      napewno nie mam fobii społecznej. Wiem, że boję się ludzi i jest to dla mnie
                      problemem, którego nie rozwiązuje fakt, że ktoś boi się bardziej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka