Dodaj do ulubionych

No i przegrałam...

08.07.06, 13:24
z własnymi lękami i obawami.

Nie pojechałam na wczasy.
Dzis o 6 rano pożegnałam znajomych,straciłam 1.800 zł(bo zrezygnowałam dzień
przed wyjazdem,do końca miałam nadzieje,ze jednak odważe sie pojechać) i
poczułam wielką ulgę.Nie bawiłabym sie dobrze.

Ale teraz chce mi sie płakać.To jest straszna choroba,ta nerwica.Nie widać jej
(mimo,że ostatnio sypiam po 4 godziny wyglądam świetnie,uśmiech wygląda na
szczery i promienny)a kompletnie uniemożliwia normalne funkcjonowanie.Nie
pojechać na opłacone przez siebie wczasy,ze wzglądu na jakies lęki?To
naprawde KOSZMAR!!!Czuje sie strasznie ze świadomością,ze przegrałam.Wiem,że
jest coraz gorzej ze mną,ataki paniki zdażają sie rzadziej ale wciąż
towarzyszy mi lęk,zupełnie irracjonalny.Za tydzień mam jechac do kuzynki nad
morze ale tez nie wiem czy sie odważe...Nigdy nie miałam tak koszmarnych
wakacji:(W dodatku ten upał mnie dobija.Niech spadnie w końcu deszcz!!!

Obserwuj wątek
    • anatemka Re: No i przegrałam... 08.07.06, 13:32
      jedź nad morze. poszukam cie na plaży:) i suchy będzie...
      • marcja2 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 13:41
        A gdzie będziesz?Ja we Władysławowie.Musze pojechac,bo mysl,ze znajomi bedą
        wylegiwać sie na tureckich plażach a ja będe gnic w domu,jest maksymalnie
        załamująca:(

        Nie znany jest mi Suchy:)Kto to?
        • euforyk Re: No i przegrałam... 08.07.06, 13:50
          Forumowy Efeb. Śliczny jak Ronaldo w biegu, może kilka razy dziennie, i jest
          wrażliwy.
        • anatemka Re: No i przegrałam... 08.07.06, 13:59
          będę w okolicach Mielna a suchy w Darłówku. Nie wiem jak się to ma do
          Władysławowa.
          suchego nie znasz?????
    • miriam11 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 13:54
      Oj to przykro, że nie dałaś rady. Szkoda, chociaż Cię rozumiem. Spróbuj do tej
      kuzynki pojechać i choć nad polskim morzem poodpoczywać.
      • ida37 Kasa to nie wszystko, nie myśl tak:))))) 08.07.06, 15:53
        Łączę się w bólu. Pozdrawiam. Odpiszę dziś wieczorkiem,teraz wychodzę na ten
        wstrętny ukrop - bo już wymiotuję kompem. Pa.:)
    • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 16:27
      Tyle siana stracic....o nieee
      • tarja30 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 16:50
        jak jest lęk to siano sie nie liczy
        • abasia471 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 18:05
          Szkoda kasy ale największa strata to ta, że trudniej Ci będzie zaufać w swoje
          możliwości na przyszłość. Każda taka porażka zostawia w nas mętny osad.
          Współczuję, może chociaż pojedź do tej kuzynki. Pozdrawiam.
        • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 18:19
          Jasne! Siano sie liczy! Mi byłoby szkoda 1800zł.
          • tarja30 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 18:32
            siano to chyba masz w glowie
            gdy w glowie jest lęk to kasa schodzi na dalsze plany
            ale spoko lepsze siano w glowie niz lęk
            • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 20:25
              Widze, ze Wy tylko obrazac lubicie. Tarja30 popatrz w lustro i odnies do siebie
              to co napisałam do mnie:).

              To była moja opinia, nie masz prawa obrazac mnie tylko dlatego, ze uwazam
              inaczej niz TY. Pomysl o tym.
          • lucyna_n Re: No i przegrałam... 08.07.06, 18:46
            Jakbym już taką kasę zaplacila tobym z samego skąpstwa pojechala, ja w depresji jestem prawdziwe
            skąpiradło.
            • anatemka Re: No i przegrałam... 08.07.06, 18:48
              no, też tak sobie myslę, tylko bałam sie pisać, że przez agorafobiczki
              zakrzyczana zostanę...
            • marcja2 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 19:59
              Tak?
              Żeby przeżywać np.coś takiego?(z forum nerwica)


              "Ja męczę się z nerwicą lękową kilkanaście lat.
              Często łapie mnie jak jestem daleko od domu.

              W zeszłym roku jechaliśmy do Chorwacji z żoną i trójką dzieci. Pogoda była nie
              za ciekawa, tak pochmurno. Te wszystkie przygotowania i stres z nimi związany
              dał mi popalić już przed wyjazdem. Oczywiście w nocy prawie nie spałem, ale to
              tylko szczegół.
              Jadąc do Chorwacji już w okolicach Bielska zaczęło mi się robić niedobrze. A
              przed Cieszynem dostałem takiego ataku lęku, że musiałem stanąć i wyjść z
              samochodu. Chciało mi się płakać, wyć i co tylko możliwe. Miałem uderzenia
              gorąca i lodu. Drętwiały mi nogi i to uczucie wymiotów. Cały czas nic tylko
              rezygnujemy i wracamy. Żona mówiła mi, że wyglądałem jak bym miał gorączkę.
              Szkoda mi było dzieci, które musiałyby zrezygnować z wczasów. Na co dzień biorę
              Seroxat. Wtedy to był drugi miesiąc brania. Nie toleruje żadnych psychotropów
              typu Relanium, Xanax i.t.d. Jadąc jednak w drogę zabrałem ze sobą jakieś tam bo
              mówiłem sobie że jak by mnie nie daj boże tam złapało, a nie ma lekarza to
              muszę czym się uspokoić. Za dzwoniłem do swojego lekarza ( dr. Sternalski ) i
              powiedziałem co się dzieje. Prosił, aby się uspokoił, stanął na jakąś herbatkę
              i się zrelaksował. Odpowiedziałem, że nie da rady, bo ja się strasznie męczę.
              Wtedy kazał mi wziąć jak mam jakiś lek uspakajający. Ja powiedziałem, co
              zabrałem, więc kazał mi wziąć. Myślicie, że dużo pomogło. Pojechaliśmy dalej,
              żona kierowała, ale ja musiałem siąść za kierownice, bo jak patrzyłem jak ona
              to robi to jeszcze bardziej się bałem. Miałem cały czas natrętne myśli, że nie
              wytrzymam i by wracać. Jeszcze w Austrii miałem oblewanie zimnym potem i
              skręcanie żołądka. I te potworne myśli że ja tam nie wytrzymam.
              Zajechaliśmy tam. Byłem 10 dni i był to jeden wielki koszmar, jeśli chodzi o
              stan ducha. Wcześniej jeździłem i jakoś mijało. Tym razem było inaczej.
              Trzymało całe wczasy. Nie mogłem spać. Pociłem się, duchoty i.t.d. Podejrzewam,
              że cała przyczyna tak długiego stanu tkwiła w tym że przed wyjazdem trzymał
              mnie lęk jakieś dwa tygodnie i te tabletki."


              "A ja ostatnio bylam na Slowacji i juz w kraju sie zastanawialam jak ja
              wytrzymam w pensjonacie,w gluszy miedzy lasami i gorami gdzie ani widu lekarza
              nie mowiac o szpitalu.Straszny lek zaowocowal juz w drodze na Slowacje i
              dostalam takiego ataku paniki,ze cala zdretwialam i mialam szalone oczy-caly
              wyjazd lezalam przerazona w lozku i modlilam sie by nie umrzec,by dotrwac
              jeszcze do powrotu.Lek byl tak silny,ze mnie paralizowal.Wyjazdy za granice to
              naprawde straszne wyzwanie dla nas nerwicowcow"


              Wole stracić kase niż tak sie męczyć.
              Moja dusza jest dla mnie ważniejsza niz moja kasa.
              Ale rozumiem,ze nie rozumiecie tego.Ja tez nigdy nie rozumiem niczego,czego nie
              przeżyłam a to spora wada i ubolewam nad tym.


              • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 20:28
                To skoro wiecie, ze moze sie tak zdarzyc, to po co wykupujecie jakies wycieczki
                i tym podobne. Przeciez to bez sensu.
                • marcja2 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 20:44
                  Nie wiem jak u innych ale u mnie nerwica nie trwa cały czas.

                  Kiedy płaciłam za wyjazd było dobrze,nie sądziłam,ze znów bede miała ataki,bo
                  nie zdarzały mi sie już przez 4 lata(jeżdziłam przez te lata za granice
                  kilkanascie razy i na wakacje i na kilkudniowe wypady i zawsze było super).

                  Teraz ataki wróciły(trzy tygodnie temu,po opłaceniu wczasów),bez wyraznej
                  przyczyny,o wiele silniejsze niż przed 4 laty.Po prostu nie dałabym rady
                  jechać...Kilka lat temu podjełam ryzyko i pojechałam(wtedy jeszcze na obóz
                  młodzieżowy)w trakcie nawrotu choroby.Wyjazd był koszmarem,cały czas
                  przesladowała mnie wizja śmierci,nie bylam na zadnej imprezie obozowej,miałam
                  gorączkę z nerwów,a teraz w ogóle nie wiem co by sie działo,bo mój stan jest
                  dużo gorszy.Po prostu jak już pisalam wcześniej,obawiam sie,ze wróciłabym w
                  kaftanie bezpieczeństwa do kraju;)
                • lucyna_n Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:09
                  bez sensu jest się nakręcać takimi opisami.
                  • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:13
                    Popieram Cie Lucyna:)
                    • marcja2 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:26
                      Ja również.
                      Ale czytanie takich rzeczy uzaleznia,podobnie jak np.to forum.
                      Zastanawiam sie czy czytanie tego wszystkiego ma dla mnie jakąś "wartość
                      terapeutyczną" i dochodze do wniosku,ze nie-raczej bywanie na różnych forach w
                      klimatach depresyjno-nerwicowych powoduje u mnie jeszcze większe obniżenie
                      nastroju i jeszcze większy lęk ale...nie moge sie opanować,żeby tu czasem nie
                      zerknąc:).Jak tylko przychodze do domu,natychmiast włączam komputer:)
                      • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:29
                        Ja nie, ja mam czasami niezły ubaw z tego wszystkiego.
                        • marcja2 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:35
                          tak,tak,ja też:)
                          Szczególnie forum nerwica(nie to z gazety.pl)obfituje w zabawne
                          teksty.Dosłownie rycze ze śmiechu:)

                          Ale zastanawiam sie,czy gdyby coś odcieło mi neostrade i odizolowało od
                          netu,nie okazało by sie to zbawienne.Mimo,że smieje sie czytając różne
                          teksty,intuicyjnie czuje,że to nie jest dla mnie dobre,prowadzi do błędnego
                          koła.Przeczytam,ze ktoś coś tam ma,pózniej wydaje mi sie,ze ja to mam,więc
                          zaglądam na forum w poszukiwaniu rady i kółko sie zamyka...
                          • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:37
                            Aha, nie to ja zagladam tak po prostu. Czasami lubie poczytac jakie ludzie maja
                            problemy i w jaki sposob inni udzielaja rad. :)
                            • marcja2 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:44
                              Jak to tak po prostu?
                              Nie masz nerwicy,depresji czy innych tego typu problemów i zaglądasz tu?

                              Musze przyznać,ze i ja tak robiłam.Mimo,ze miałam naprawde niewiele czasu w tym
                              roku na siedzenie w necie,oprócz forum kobieta,moda,społeczeństwo zaglądałam z
                              niewiadomych mi przyczyn na to forum,stąd tez perypetie niektórych osób stąd są
                              mi doskonale znane,choć oni nie zdają sobie z Tego sprawy.Po prostu profile
                              tych osób zainteresowały mnie do tego stopnia,ze nie mogłam sie opanować i
                              czytałam,czytałam...
                              • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:46
                                Nie, nie nie mam nerwicy , depresji itp. Zagladam tutaj tak po prostu.
                                • marcja2 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:52
                                  No to uważaj:)

                                  Mi tez sie wydawało,ze mam silną konstrukcje psychiczną:)

                                  Ile czasu tu juz zaglądasz?Ja zaglądalm nieregularnie przez ponad rok,problemy
                                  osób,które mnie ciekawiły śledziłam co jakiś czas zaglądając w wyszukiwarke i
                                  sprawdzałam co napisali od mojej ostatniej wizyty.
                                  I do czego mnie to doprowadziło...
                                  • marcja2 Re: No i przegrałam... 09.07.06, 00:04
                                    Dziwne jest tez to,ze zafascynowały mnie same profile osób,nie depresja jako
                                    zjawisko.Czytałam to forum ale nadal nie wiem nic o depresji,tylko można
                                    powiedzieć "znam"osoby stąd.
                                    • lucyna_n Re: No i przegrałam... 09.07.06, 09:57
                                      Czyli że gadanie z Tobą o depresji to jak ze ślepym o kolorach.
                                      Muszę to sobie zakonotować.
                                      • lucyna_n poprzedni wpis do Agaty oczywiście. 09.07.06, 09:58

                                      • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 09.07.06, 10:59
                                        I tu sie Lucyno mylisz. Niestety. A ze slepym o kolorach mozna porozmawiac.
                                        Twoja wiedza na ten temat widac nikła.
                                        Pozdrawiam.
                                        • aga_ta85 Re: To było do Lucyny, oczywiscie. 09.07.06, 11:01
                                        • lucyna_n Re: No i przegrałam... 09.07.06, 11:05
                                          no i co taka zła jesteś?
                                          przecież nie powiedziałam że z Tobą nie ma sensu wogóle rozmawiać, tylko o depresji nie:)
                                          mam kilku znajomych niewidomych, jakoś nie kwapią się do rozmowy o kolorach, ale fakt moja wiedza o
                                          tym jest nikła i modle się żeby taka pozostała.
                                          • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 09.07.06, 11:10
                                            Nie znasz mnie, a od razu piszesz ze o depresji nie mozna ze mna pogadac. A na
                                            jakiej podstawie tak twierdzisz, skoro nie wiesz jaka jest moja wiedza na ten
                                            temat?
                                            • lucyna_n Re: No i przegrałam... 09.07.06, 11:29
                                              Czy Cię znam czy Cię nie znam to nie ma znaczenia, bo ja na ten temat gadam tylko z lekarzem i z tymi
                                              co na wlasnej skórze odczuli.
                                              Nie neguję Twojej wiedzy teoretycznej, bo pewnie jak większość tutaj jesteś albo psychologiem, albo
                                              studentką psychologii albo entuzjastką psychologii. Ja nie jestem, jestem chora, a to duża rożnica.
                                              Poza tym możemy gadać o czym chcesz, ja tam lubię ludzi i jestem gadatliwa.
                                              • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 09.07.06, 11:46
                                                Wiesz to, ze TERAZ nie mam depresji to chyba dobrze, a nie zle. Ciesze sie ze
                                                jestem zdrowa, a to najwazniejsze. Nie trzeba byc teraz chorym aby miec pojecie
                                                o depresji:)
                                                • lucyna_n Re: No i przegrałam... 09.07.06, 12:28
                                                  Rozumiem że chorowalaś kiedyś na depresję?
                                                  • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 09.07.06, 12:33
                                                    Majac anoreksje, chorowałam rowniez na depresje.
                      • marenta Re: No i przegrałam... 09.07.06, 16:55
                        chyba nie można powiedzieć jednoznacznie czy ten forum pomaga czy nie
                        zależy chyba od nastawienia czytacza, czego tu szuka, jeżeli rozwiązań i
                        zrozumienia to można je tu znaleźć, tak uważam
                        a tak na marginesie przykro jest czytać że kogoś śmieszą czyjeś problemy ze
                        zdrowiem

                        • marcja2 Re: No i przegrałam... 09.07.06, 19:42
                          > a tak na marginesie przykro jest czytać że kogoś śmieszą czyjeś problemy ze
                          > zdrowiem


                          Eeee tam, przesadzasz:)


                          Z siebie samej też sie śmieje.Wiem,ze w czasie ataku lęku na koszmarnie długim
                          czerwonym świetle(w samochodzie,autobusie,tramwaju-nie znosze bezruchu,kto stał
                          choć raz na skrzyzowaniu Okopowej z Wolska chyba,wie o czym mówie,tam sie czeka
                          na światło czasem 7 minut,dla mnie to wieczność)zachowuje sie w sposob zabawny
                          dla obserwatora-klepie sie po policzku,ruszam nogą-koniecznie lewą,przeglądam
                          sie w lusterku-ZAWSZE mam je przy sobie,nie żeby sprawdzić czy rozmazał mi sie
                          tusz, lecz żeby ocenić,czy nie mam bladych ust.Gdybym miała,to oznaczałoby,ze
                          to nie kolejny atak lęku lecz niechybnie zbliża sie mój koniec. Jeżeli
                          stwierdzam,ze usta sa nieco blade,koniecznie musze zrobic oczy spaniela w celu
                          ocenienia,czy przynajmniej spojówki są czerwone.Musze to sprawdzić przeważnie 3
                          razy-podchodzi troche pod nerwice natręctw.Oprócz tego pije a raczej udaje,że
                          pije,grzebie w przepastej,zagraconej torebce,wyjmuje coś tam,chowam,znowu
                          czegoś szukam,znajduje,chowam itd,wszystko po to,zeby mieć zajete ręce.Czasami
                          widza to moi koledzy z uczelni(przy nich pomijam jedynie motyw oczu spaniela) i
                          mają niezły ubaw z tego.A ja razem z nimi,prawie dusze sie ze śmiechu,naprawde!

                          Raz spotkała mnie bardzo dziwna i groteskowa sytuacja.Wsiadłam do autobusu,w
                          którym stał arcyciekawy pod wzgledem zachowania,co sie po chwili okazało
                          pasażer,z zespołem Downa.Ponieważ autobus ani myslał ruszyc z przystanku(korek)
                          oczywiście zaczeło sie:dusznosci,walenie serca,ciemno przed oczami itp.Własnie
                          robiłam wszystko to,co opisałam wyżej,kiedy zobaczyłam,że osobliwy
                          pasażer ,nasladuje mnie!!!Robił dokładnie to samo-klepał sie po policzku,ruszał
                          noga,szukał czegoś w plecaku,udawał,ze przegląda sie w lusterku itp.To była
                          prawdziwa terapia szokowa!!!Lęk zniknął tak szybko jak sie pojawił,zastąpił go
                          wstyd a po chwili myślałam,ze skonam ze śmiechu.Opusciłam autobus najszybciej
                          jak to było możliwe,bo naprawde zaczełam zachowywac sie jak wariatka i bałam
                          sie,ze ktoś sie do mnie przyczepi.

                          Jak widac dystansu do samej siebie mi nie brakuje,inni tez niech sie
                          uczą,jeżeli to dla nich problem,zeby sie śmiac z siebie.

                          • ida37 dobre:))))))))))))))) 09.07.06, 20:14
                            ja też buraka-lęka biorę na wesoło!!! Dzisiaj mój facet w markecie stwierdził
                            "trzymaj się kosza" (mówi tak specjalnie)i to mnie rozbawiło - gdybym się nie
                            miała czego trzymać w duuużym sklepie, to bym tam w ogóle nie weszła
                            • marcja2 Re: dobre:))))))))))))))) 09.07.06, 20:58
                              :D

                              Mnie akurat sklep nie przeraża.Jestem zakupową maniaczką.Jedynie kiedy miewam
                              te depresyjne epizody,mam w dupie zakupy,wczoraj wołami by mnie nie wyciągneli
                              do sklepu.Po tym poznaje,że cos jest nie tak i trace kontrole nad
                              sytuacją,dlatego tez musze sie leczyć,nieodwołalnie.Z psychiatra spotkam sie we
                              wtorek(kurde,o 14 czy 16?)i zobaczymy co stwierdzi.

                              Swoją droga fajnego masz faceta,mój były(na szczęście:)) stwierdził,że jestem
                              jakas dziwna,gdy zobaczył jak sie czasami zachowuje...
                              Pozdrawiam
              • lucyna_n Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:08
                a ja kiedyś pojechalam sama na wczasy za granicę i nic mi nie było, wspaniale się czułam i do dzisiaj
                wspominam z przyjemnością.
                w zeszlym roku natomiast po dwóch dniach nad naszym poczciwym morzem dostałam takiego ataku
                paniki że myślałam że już nie wyżyję, mimo że nie byłam sama tylko z mężem i synem, i do domu nie
                było wcale tak daleko.
    • aga_ta85 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 20:45
      Rozumiem.
    • ollaboga77 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:52
      ja też przegrałam....
      ale życie to sztuka wyborów... z miłą chęcia nie dokładałabym sie to całego
      nieszczęścia świata swoim nieszczęściem, ale już się stało ....... niestety...

      jeśli wybierzesz nie tak jak czujesz to potem ma się niezłego kaca... :(

      • marcja2 Re: No i przegrałam... 08.07.06, 23:56
        Wybrałm tak jak czułam...
        Za bardzo bałam sie jechac i nie żałuje decyzji.

        Ale wiem,ze to nienormale stracić tyle kasy z powodu leków,wiem,ze to zaszło
        już za daleko...
        Musze to wyleczyć,zeby nie wpaść w kompletny dół...
        • luba9 Re: No i przegrałam... 09.07.06, 14:10
          bujda, wcale pewnie tak nie czułaś, czuję że miałaś niesamowitą ochotę
          pojechać, ale choroba mogłaby kompletnie spaprać cały wyjazd o czym wiesz, stąd
          rezygnacja, szkoda zdrowia
          choroba zmusza do niewygodnych kompromisów i radzenia sobie jakoś, a wyleczyć
          warto
    • marenta Re: No i przegrałam... 09.07.06, 16:31
      a ci znajomi to jacyś dalsi?
      • marcja2 Re: No i przegrałam... 09.07.06, 19:43
        Nie,bliscy(tzn.najczęściej sie z nimi spotykam)
        A cooo?:)
        • marenta Re: No i przegrałam... 09.07.06, 19:58
          no to szkoda trochę
          • marcja2 Re: No i przegrałam... 09.07.06, 20:00
            szkoda,szkoda...

            ale nie aż tak bardzo:)
            • marenta Re: No i przegrałam... 09.07.06, 20:08
              skąd wiesz? rzeczywistość nigdy cię nie zaskakuje?
              • marcja2 Re: No i przegrałam... 09.07.06, 20:46
                prawde mówiąc,rzadko.

                Zresztą mam intuicje,która mówiła mi,ze to nie bedzie fajny wyjazd.
                • marenta Re: No i przegrałam... 09.07.06, 20:56
                  trzeba było tak od razu
                  • marenta ;) ntx 09.07.06, 20:59
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka