decymek
15.07.06, 12:05
Kilka dni temu powróciły objawy stanu, jaki przeżywałem już kilka razy -
ostatnio w lutym tego roku. Wówczas ktoś bardzo mi bliski musiał wyjechać.
Spotykaliśmy się codziennie, był sensem mojego życia (jakoś ani praca, ani
nic innego nie miało większego znaczenia). I nagle zostałem tylko z
telefonami, mejlami, smsami.
Najdziwniejsze było to, że przypominały mi się wtedy chwile z dzieciństwa,
gdy rodzice zostawiali mnie samego w domu, kiedy spałem. Zdarzało się, że
budziłem się rozhisteryzowany, bo nikogo nie było. Podobnie wpadalem w
histerię, gdy przywozili mnie na wakacje do cioci, a sami wracali do domu
(dziecko na wakacje, a sami do pracy).
Może dziś wydaje się to śmieszne, ale chyba coś z tamtych lat musiało w mojej
psychice pozostać. Mam 27 lat, a takie stany powracają. Teraz znowu. Osoba, z
którą jestem, wyjeżdża jutro na 2 tygodnie na urlop. A ja czuję, że wpadam
powoli w panikę, w histerię. Mam przy sobie Xanax, ale sam nie wiem, czy brać
go tylko w chwili ataku, czy lepiej w ogóle zrezygnować... Chciałbym poradzić
sobie bez leków.
Boję się zostania samemu ze sobą. I wiem, że to cholernie irracjonalne
uczucie.