Dodaj do ulubionych

Perfekcjonizm...

17.07.06, 21:29
Witam, mały ruch na forum... mm pytanko do Was. Czy zdarza się Wam wszystko
równo układać, książki od najgrubszej do najcieńszej itp. Ja w pracy robię
archiwizacje i porządkuję akta i inni robili to tak byle jak załączali kartki
z info dot. firmy a ja równiutko składam, wyraźnie piszę itp. Albo
posegregowałam segregatory z fakturami alfabetycznie bo... był
nieład!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Perfekcjonizm dotyczy też innych spraw. Wiem, że
perfekcjonizm to cecha osobowości anankastycznej. Czy Wy też tak macie?
Obserwuj wątek
    • elmone Re: Perfekcjonizm... 17.07.06, 21:39
      Niestety Kocie mi to nie grozi:) Jestem bałaganiarzem i mam wszędzie twórczy
      chaos:) Moja rodzina ubolewa że moja nn nie poszła w te strone;) pozdrawiam
      serdecznie
      • kot9912 Re: Perfekcjonizm... 17.07.06, 23:46
        :)))) No to rodzinka ma powód do ubolewania:))))) Ale wiesz, mój pokój też
        czasem wyglada jak po zdetonowaniu ładunku wybuchowego:)))))Ale jak juz cos
        robie to robie to tak dokładnie, skrupulatnie... Najgorzej jak kroję
        warzywa!!!!!!!!!!!!!! Są tak równe, że jakby ktoś z liniałwm
        odmierzał!!!!!!!!!!!!!!!!!! Aha, i nadużywam pewnych słów, np. generalnie. Wy
        tez tak macie?

        Marta
        • elmone Re: Perfekcjonizm... 18.07.06, 14:28
          Bardzo wiele osób nadużywa pewnych słów. Zdrowych i chorych. Dla mnie jest
          to "wiesz" i "dokładnie";) ale nie narzekajmy zawsze mogło byc to słowo w stylu
          ku$%a, zamiast przecinka.<sic>
    • ipresume Re: Perfekcjonizm... 18.07.06, 12:08
      Kiedyś tak miałem, teraz rzadko choć zdarzaja się wyskoki. Szybko łapię sie na
      tym że to po prostu bzdura i klasyfikuję to jako pewnego rodzaju kompulsje.
      Perfekcjonizm to pdobno wada a osobowość anankastyczna ( ananke znaczy przumus )
      predysponuje do wystąpienia OCD. Pozdrowionka.
      • kot9912 Re: Perfekcjonizm... 18.07.06, 22:47
        Impresume wiem, czytałam gdzieś, że 50 % osób u których stwierdzono ten typ
        osobowości zapada na NN. Tak mi się coś obiło o uszy, ale czy to prawda to nie
        wiem... Ja na bank mam ten typ osobowości... A jesli chodzi o nadużywanie słów
        to u mnie jest to bardzo częste, nie jak zwykle u ludzi, moje koleżanki czasem
        mówią, że jak jeszcze raz powiem generalnie to mnie zabiją:)))))))))) A czy Wy
        też macie takie sztywne zasady moralne???? Bo ja np. miałam wyrzuty sumienia
        jak dałam kiedys mój nr telefonu!!!!!!!!!! I teraz nikomu nie daję bo...
        miałabym wyrzuty sumienia!!!!!!!!!! Nawet jak ktoś chce moim kolegą byc to ja
        mam wyrzuty. Chyba jestem dziwna:)))))))))))))))

        Jutro kolejny dzień w pracy, ciekawe co znowu poukładam w
        firmie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Pozdro dla wsztskich i dzięki za odpowiedź na mojego posta:))))
        • ipresume Re: Perfekcjonizm... 19.07.06, 11:44
          Sztywne zasady moralne to jedna z największych przeszkód w leczeniu nerwic i
          rozwoju osobowości. Niewłaściwie wpojone w dziećiństwie, traktujemy je je jako
          ostateczny wyznacznik co wolno a czego nie, co musimy, powinniśmy itd. Dziś
          uważam natomiast, że należy uważać je za pewnego rodzuju wskazówki czego należy
          unikać oraz jak należy żyć i postępować aby żyć dobrze i cieszyć się życiem.
          Chodzi o to że jako wolni ludzie możemy wybierać różne drogi, nie wszystkie
          jednak zaprowadzą nas w miejsce przeznaczenia i nie oznacza to bynajmniej
          ostatecznej katastrofy, zazwyczaj można zawrócić i spróbować inaczej.
          Serdecznie pozdrawiam, Ipresume
          • frontkampfer Re: Perfekcjonizm... 20.07.06, 21:09
            Ja jestem perfekcjonistą i wcale mi to nie przeszkadza, nawet martwiłem się czy
            jak wylecze się z NN zniknie moje zamiłowanie do porządku.U mnnie wszystko
            musie być równo dokładnie i idealnie.Ale czasem jak sprzątam np. pokój to
            strasznie męczy bo każda rzecz musi być szczegółowo umyta.Robię to pod
            przymusem, ale potem miło jest patrzeć na efekty swojej pracy :)
            • kot9912 Re: Perfekcjonizm... 21.07.06, 00:12
              Hello:) Ja tez tak mam - jak sprżtam to baaaaaaaaaaaaaaaaardzo dokładnie,
              zajmuje mi to tyle czasu, że cały dzień mam z głowy... Ale potem jak sie kładę
              spać to milutko popatrzeć:))) To fakt:)) Ja muszę też wszystko dokładnie
              poustawiać - kiedyś ktoś do mnie przyszedł to się przeraził tymi poukładanymi
              skiążeczkami i ogólnym porządkiem:))))))))))))))) Wyszłam wówczas na
              despotyczną pedantkę chyba...

              Zasyłam nocne pozdrowienia:))))))))))))))))))
              • natretna Re: Perfekcjonizm... 23.07.06, 23:51
                Ja też mam podobnie, nie jestem maniaczka sprzatania ogolnego. Sa poprostu
                miejsca w ktorych musze miec czysto np kuchnia i moge ja sprzatac 10 razy dziennie.
                A co do ukladania to u siebie w pokoju w szafie mam powieszone ciuchy w
                specjalnej kolejnosci, czesto ukladam kosmetyki na parapecie itp.
                Ale sa miejsca gdzie bałagn mi nie przeszkadza. I własnie przez to pojawiaja sie
                glupie komentarze "szkoda ze gdzie indziej tak nie sprzatasz" lub "wcale nie
                jestes dokladna"
                Ostatnio moja mama zamyka okno i nigdy nie przekreca klamki do konca - poprostu
                nie moge usiedziec jak to widze, poprosiłam ja zeby tak nie robiła ale ona
                twierdzi ze dzieki temu jest cyrkulacja powietrza :(
                A co do naduzywania slow mam ich pelno. Z tym tylko ze wiekszosc naduzywam bez
                "bolu" bo poprostu sa. A jedno slow "zartuje" uzywam czesto i zawsze na koncu
                zdania, jak bym sie bała ze ktos mnie zle odbierze.
                • kot9912 Re: Perfekcjonizm... 25.07.06, 22:07
                  Hej Natretna, nie było Cie troszkę, zdążyłam się przyzwyczaić, że piszesz
                  prawie codziennie:))))) Ja mam właśnie identycznie jak Ty - gdzieniegdzie musi
                  byc błysk, a w innych miejscach niekoniecznie. Piszesz o swojej szafie, ja mam
                  u sibie ubrania kolorystycznie poukładane... A moż euda się Tobie przekonac
                  Mamę że cyrkulacja powietrza jest mniej ważna niż Twoja irytacja...???
                  Ja zwsze uważałam, ze w mojej rodzinie raczej nikt nie miał NN (ale depresje
                  itp. to tak), ale mój Tata np. nie może znieść jak firanka jest nierówno, a
                  porządek w samochodzie to jego obsesja - w domu też. W samochodzie to można z
                  wycieraczki jeść:))))))))))) Myślicie, że jego osobowość i te zachowania mają
                  wpływ na to, ze ja mam NN??? Wiele osób poruszało tutaj wątek dziedziczenia.

                  Natretna, a swoją drogą to jak mijają Tobie wakacje?? Bo Ty po maturce to
                  jakies plany na przyszłość masz? Oczywiście jżeli mogę zapytać... Ciekawa
                  jestem jak Tobie się wiedzie:))))))

                  Marta
                  • perlonta Re: Perfekcjonizm... 26.07.06, 00:44
                    ""ale mój Tata np. nie może znieść jak firanka jest nierówno, a
                    porządek w samochodzie to jego obsesja - w domu też. W samochodzie to można z
                    wycieraczki jeść:))))))))))) Myślicie, że jego osobowość i te zachowania mają
                    wpływ na to, ze ja mam NN??? Wiele osób poruszało tutaj wątek dziedziczenia."


                    Marto!

                    Wiem, ze masz wspaniale uklady z Tata, ale musze Cie troszke
                    zmartwic...zachowania Twojego Taty to nic innego jak OCD;(
                    Ja, dopoki nie rozpoczelam terapii, nie kojarzylam moich zachowan z
                    dziedziczeniem. Teraz wiem, ze chorobliwa wrecz dbalosc o czytosc u mojej Mamy,
                    jak rowniez jakies dziwne zamilowanie do symetrii byly niczym innym jak OCD.
                    Dziedzicze to po niej, mimo iz jej nerwica nigdy nie byla zdiagnozowana, bo nie
                    byla tak dokuczliwa jak w moim przypadku.
                    Zreszta w tamtych czasach, w Polsce, chyba nie wiedziano co to za choroba i jak
                    sie ja leczy;(

                    OCD bardzo czesto towarzysza fobie, ale te nie sa dziedziczne i maja
                    pochodzenie traumatyczne.

                    Pozdrawiam serdecznie:)))

                    Perlonta

                    • kot9912 Re: Perfekcjonizm... 26.07.06, 19:32
                      Perlonto droga, masz rację, mysle jednak, ze u niego to nie jest OCD a być może
                      osobowość anankastyczna. to bardzo możliwe choć nie jestem psychologiem i nie
                      umiem tego stwierdzić, moja wiedza mi na to nie pozwala.Ale jeśli chodzi o OCD
                      to niego nie można postawić takiej diagnozy - objawy nie sa tak nasilone. Poza
                      tym nie ma mysli natretnych.
                      Prędzej po mojej matce dziedziczę pewne tendencje do problemów psychicznyh -
                      ona miała mysli samobójcze i w ogóle nie panowała nad emocjami (wiele lat
                      wyżywała się na mnie psychicznie). Ja tak naprawde to rozmawiam znią od 2 lat
                      może. Ale męczę się rozmawiając z nią, nie ma między nami więzi. Jak ona gdzieś
                      wyjeżdża to ja nie tęsknie... Ona nigdy się nie opiekwała mną - wyobrażasz
                      sobie, ze jak miałam 2 lata to nie chciałam jeść od niej jak ugotowała
                      kaszkę??? Bo ZAWSZE to robił Tata. Brat tez nie chciał jeść od niej. Ja myślę,
                      z ena moje OCD najwiekszy wpływ miało jej podejście do mnie przez te lata. I to
                      co robił brat.
                      Jesli chodzi o Twoją Mamę to masz rację - w tamtyh latach diagnoza OCD nie
                      bardzo była możliwa, poza tym strach przed psychiatrą był wydaje mi się, ze
                      ogromny. Teraz jest to często stygmat - ale kiedyś było gorzej.

                      No cóż Perlonto - ale koniec tego mojego marudzenia o sobie:))) napisz o u
                      Ciebie????? Jak Mąż i Syn??????????
                      I jak możesz to rozwiń to, ze OCD toważyszą fobie pochodzenia traumatycznego????

                      Ps. Ty korzystałaś z terapii behawioralnej, a wiesz ilu terapetów jest w moim
                      województwie wykorzystujących tą metodę i naprawde znających sie na rzeczy?????
                      Lepiej usiąź... Kilku!!!!!!!!!! Szok, co??? A przecież nie tylko w przypadku NN
                      ta terpaia daje znakomite efekty...
                • zofia7 jestem pedantka 26.07.06, 13:01
                  nie moge zniesc jak moj brat rozrzuca buty w przedpokoju wszystkie zawsze
                  ukladam w rzadku, w lazience tez musze miec idealnie czysto, musze miec rowno do
                  szalu doprowadza mnie male mieszkanie i balafaniarze w domu, wyjezdzam do
                  rodziny i juz boje sie bo wiem ze tam nie mieszkaja pedanci
                  • natretna Re: jestem pedantka 26.07.06, 19:18
                    Kot, nie było mnie bo wyjechałam na wakacje. Troszke odpoczełam pomoczyłam sie w
                    jeziorze. Wakacje byly bardzo udane, ale miałam dwa "ataki" slyszałam glosy
                    byłam rozdrazniona odplynełam w fantazje itp ale potem jakos sama doszłam do siebie.
                    A co dalej, nie mam pojecia. Totalnie nie wiem jaka szkole wybrac. Moze
                    socjologie ?
                    Co do mojej mamy, to mowiłam jej zeby tak nie robiła ale ona twierdzi ze skoro
                    ja nie moge zakceptowac zachowania ojca to dlaczego oni maja byc tolerancyjni
                    dla mnie ? :(
                    Tak jak ktos juz to powiedział moze faktycznie odziedziczyłas NN po ojcu. Moim
                    zdaniem moja mama tez ma wiele cech nerwicowca.
                    • kot9912 Re: jestem pedantka 26.07.06, 19:39
                      Hej, to fajnie, ze troszkę odpoczęłaś:) A te ataki dobrze, ze minęły... No i że
                      umiesz sobie z nimi radzić. A często je masz???

                      Wiesz, socjologia jest ciekawa:) Oczywiście każdy lubi cos innego, ale moim
                      zdaniem to ciekawe studia, choc często i tak nasze wyobrażenie o studiowaniu
                      danego kierunku weryfikuje praktyka - okazuję sie czasem nieco inne. Ja
                      myślałam,z ę pedagogika jest nieco nudniejsza od psychologii a tu wcale nie:))
                      najlepiej popytaj ludz znajomych, którzy juz coś studiują.

                      Z tego co napisałaś to chyba nie masz jakiegos szałowego kontaktu z rodzicami
                      co??/ No z ojcem to chyba niezbyt. Nie chciałabym sie wtrącać, ale mogę zapytac
                      jak to jest??? Masz jakies wsparcie od nich??? Chyba nie pozostaje Ci nic
                      innego jak poprawiac tą klamkę, albo pogadac jeszcze raz...

                      Trzymajs sie ciepło, pa

                      Marta
                  • kot9912 Re: jestem pedantka 26.07.06, 19:41
                    Zofia, ale zdarza się Tobie rezygnowac z wyjazdu w obawie przed
                    nieporządkiem???/
                    • natretna Re: jestem pedantka 26.07.06, 23:06
                      Moje "ataki" nie pojawiaja sie cyklicznie. Moze wpływ na to ma stres, zmeczenie,
                      zmiana otoczenia. Trudno mi wtedy nawiazac kontakt z otoczeniem. Czuje sie
                      atakowana. No i te glosy !!!

                      Z moimi rodzicami jest roznie. Generalnie nie wspominam dziecinstwa dobrze przez
                      ojca.
                      Był straszny i tworzył nam piekło pod przykrywka normalnosci. Praca, dom
                      samochod i wspolne msze w niedziele.
                      A potem alkohol i bylo sie czego bac.
                      Przepraszam za szczerosc ale mimo ze sie nie znamy wiecie o mnie bardzo duzo,
                      czasem wiecej niz przyjaciele i rodzina.

                      Od jakis 7 lat moj ojciec sie zmienił, ON zapomniał o wszystkim. Nie ma tematu.
                      Nie rozumie o co mozemy miec do niego zal. :(
                      A ja mimo ze poukladałam to sobie dzieki psychologowi mam cos co nie pozwała mi
                      przełamac pewnej bariery.
                      On jest dla mnie zbyt nerwowy ja przy takich ludzich zle sie czuje.
                      Czasem naprawde sie staram, spełniam jego wszystkie zachcianki wzgledem kuchni i
                      prowadzenia domu ale jemu zawsze jest cos zle !
                      A do tego mam momenty kiedy autentycznie nie moge na niego spojrzec. Fizycznie
                      nie moge podniesc glowy. Jak male zawstydzone dziecko. Nie wiem skad to mi sie
                      wzieło.
                      Przez ostatni miesiac bardzo go odsunełam od siebie. I moze dobrze bo juz
                      zupełnie nie reaguje na jego slowa.
                      On to zauwazył i troche mi dokucza ale moze tak jest lepiej.
                      Denerwujace jest rowniez to ze co by sie nie stalo moja mam zawsze stoi za moim
                      ojcem.
                      Wciaz go tlumaczy a on ja poniza w moich oczach jako rodzica. Boli mnie to ze
                      ona zawsze stanie po jego stronie - bo on jest chory
                      Ale ja uwazam ze jak jest chory to musi sie leczyc wtedy dostanie taryfe ulgowa.
                      A moja mama to dobra kobieta ale totalnie nie zaradna, a do tego bardzo gleboko
                      wierzaca czasem az do przesady.
                      Sorry za taki wywod o mojej rodzince :)
                      • kot9912 Re: jestem pedantka 27.07.06, 21:53
                        Natrętna, przykro mi bardzo, że tak wspominasz dzieciństwo... Dobrze jednak, ze
                        masz dobrą Mamę. Nie wiem co mogłabyś zrobić żeby Mama nie broniła ojca. To się
                        nazywa współuzależnienie. Jego problem zdominował Wasze życie. Są poradnie AA,
                        ale jak znam zycie to on pewnie twierdzi, ze nie ma problemu z alkoholem co???

                        jeśli chodzi o Twoją relację z Tatą to pewnie większość psychologów
                        powiedziałaby, żeby próbować odbudować relacje. Ja myslę jednak, że taka gadka
                        szmatka. Wiele relacji na pewno warto "naprawiać", ale nie wszystkie, niestety.
                        Jesli Tobie jest lepiej gdy żyjesz jakby obok niego, gdzieś na uboczu to nie ma
                        sensu zmieniać tego na siłę. Może kiedys nadejdie dzień, że to się zmieni, że
                        on pójdzie się leczyć i może wówczas coś się zmieni??? Nie jestem w stanie
                        wyobrazić sobie co czujesz bo nigdy nie doświadczyłam tego co Ty. Moja
                        koleżanka wyrwała się z domu wyjeżdżając na studia do innego miasta i dopiero
                        odżyła. pewnie to wygląda jak ucieczka, ale ja bym tego tak nie nazwała. Ja też
                        oczyściłam się jak zamieszkałam z Babcią - zero awantur, krzyków, grożenia,
                        poniżania. Po prsotu osiągnęłam taki spokój ducha że aż trudno uwierzyć.
                        Rozważałas taką możliwość? Tylko czy byłabyś w stanie zostawić Mamę??? mam
                        nadzieję, zę on nie użyuwa przemocy jako argumentu w konfliktach???
                        Przeprazsam, ze pytam wprost, ale to ważne...

                        Marta

                      • kot9912 Re: jestem pedantka 27.07.06, 21:53
                        Natrętna, przykro mi bardzo, że tak wspominasz dzieciństwo... Dobrze jednak, ze
                        masz dobrą Mamę. Nie wiem co mogłabyś zrobić żeby Mama nie broniła ojca. To się
                        nazywa współuzależnienie. Jego problem zdominował Wasze życie. Są poradnie AA,
                        ale jak znam zycie to on pewnie twierdzi, ze nie ma problemu z alkoholem co???

                        jeśli chodzi o Twoją relację z Tatą to pewnie większość psychologów
                        powiedziałaby, żeby próbować odbudować relacje. Ja myslę jednak, że taka gadka
                        szmatka. Wiele relacji na pewno warto "naprawiać", ale nie wszystkie, niestety.
                        Jesli Tobie jest lepiej gdy żyjesz jakby obok niego, gdzieś na uboczu to nie ma
                        sensu zmieniać tego na siłę. Może kiedys nadejdie dzień, że to się zmieni, że
                        on pójdzie się leczyć i może wówczas coś się zmieni??? Nie jestem w stanie
                        wyobrazić sobie co czujesz bo nigdy nie doświadczyłam tego co Ty. Moja
                        koleżanka wyrwała się z domu wyjeżdżając na studia do innego miasta i dopiero
                        odżyła. pewnie to wygląda jak ucieczka, ale ja bym tego tak nie nazwała. Ja też
                        oczyściłam się jak zamieszkałam z Babcią - zero awantur, krzyków, grożenia,
                        poniżania. Po prsotu osiągnęłam taki spokój ducha że aż trudno uwierzyć.
                        Rozważałas taką możliwość? Tylko czy byłabyś w stanie zostawić Mamę??? mam
                        nadzieję, zę on nie użyuwa przemocy jako argumentu w konfliktach???
                        Przeprazsam, ze pytam wprost, ale to ważne...

                        Marta

                        • natretna Re: jestem pedantka 28.07.06, 09:47
                          Moj ojciec juz od dawna nie pije. Zrewała z tym z dnia na dzien. Nie wiem jak to
                          zrobił. Fakt ze czasem wypije piwo ale potrafi na weselach sylwestrach w ogole
                          nie pic.
                          Ale kiedys pił bo byli koledzy i wieczna okazja. Był agresywny w slowach i
                          czynach. Powiedział mi wiele przykrych rzeczy. Ale chyba mimo wszystko bardziej
                          ucierpiała starsza siostra ktora nigdy nie była taka jak on chciał.
                          Od jakis 2 lat potrafie juz sie na niego uodpronic. Nie boje sie go. I czasem
                          specjlnie mowie cos zeby pokazac mu ze nie moze mi juz nic zrobic.
                          o wyprowadzce narazie nie ma mowy. Zreszta mieszkam z starsza siostra i druga po
                          sasiedzku.
                          Napewno bylo by mi lepiej mieszkac samemu ale to chyba nie mozliwe przez
                          nastepne tysiaclecie :)
                          Widze po mojje najstarszej siostrze ze jak wyprowadziła sie z domu to odrzyła
                          tez by, tak chciała. Mimo ze przezyłam tu wiele miłych chwil.
                          A moja mama stoi za ojcem bo uwaza ze jest chory psychicznie a takim osoba
                          trzeba pomagac, pozwalac na wszystko. Szkoda ze do mnie nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka