facet.z.lisciem.na.glowie
20.07.06, 23:04
No nie, co wdepnąłem, jaja straszne.Dziś mój wieloletni kumpel (przyjaciel?) poprosił mnie na świadka w kwestii swojego desperackiego kroku zawarcia związku małżeńskiego. Na szczęcie to jedynie ślub cywilny, ale stres jaki mi się szykuje juz dziś wywołal u mnie rozwolnienie.Odmówić nie mogłem, uwierzcie, że to sprawa honoru, ale zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Przecież tak wystawiony na widok i ocenę społeczną chyba jeszcze nigdy nie byłem, fobik świadkiem na ślubie-bomba. Macie jakieś doświadczenie w tej kwestii?