Gość: miregal
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
15.02.03, 18:47
nie moge do Ciebie wyslac maila, wraca, nie wiem, co jest grane :(
to zalaczam nizej to co Ci w nim napisalam:
oj, przepraszam ze dopiero odpowiadam, sesja, sam rozumiesz
bralam tak (po kolei): Seronil, Xanax, Fluanxol, Noveril (nic mi nie pomogl),
Rispolept (czulam sie po nim tragicznie i w ogole nie mialam mimiki),
Pernazyne, potem jakis taki calkiem lajtowy i tez mi nie pomogl, jakis
przeciwepileptyczny potem, Fevarin, po ktorym spalam po 17 godzin na dobe, no
i wreszcie Seroxat ktory mi pomogl.
caly czas uparcie chodzilam na terapie indywidualne i grupowa, chocby mi sie
nie wiem jak nie chcialo. tez mialam leki (np. ze sufit na mnie spadnie, ze
most, po ktorym ide, zaraz sie zawali i sie utopie, albo ze czlowiek ktory za
mna idzie zaraz mi wbije noz w plecy, takie totalnie absurdalne, jak jechalam
samochodem chocby po najbezpieczniejszej trasie to bylam przekonana ze za
chwile wypadek i umre w meczarniach) ale przelamywalam je tak ze np.
zaciskalam zeby i szlam na godzine spacerowac chocbym miala sie meczyc.
najpierw mi chyba przeszly te leki wlasnie, potem mysli samobojcze, potem
nastawienie ze jestem zupelnie beznadziejna, potem strach przed ludzmi, a
potem brak sil i energii. i jest po prostu bardzo dobrze! powiem Ci, ze chyba
bardzo duzo mi pomoglo to, ze zaczelam dzialac w wolontariacie (w Amnesty
International), ze poczulam, ze robie cos tak konkretnego i dobrego. najpierw
balam sie ze nie bede miala na to sil a okazuje sie ze tych sil jakos
przybywa jak czujesz sens tego co robisz. no i zakochalam sie z wzajemnoscia
w cudownym czlowieku, ktory nawet jak mnie czasem nie rozumial, to sie bardzo
staral. a to naprawde niesamowicie duzo daje.