Dodaj do ulubionych

Droga Annaberto...

05.11.06, 22:00
Z uwagi na dawniejsze twoje posty,jestem przekonany,ze masz dobre
intencje.Jednakze nie rozumiem czemu maja sluzyc obecne watki,wydaje mi
sie ,ze moga przyniesc wiecej szkody niz pozytku gdyz odwracaja uwage od
pierwotnego celu.Jakkolwiek dziekuje Ci za obecnosc na tym forum,za twoja
chec pomocy.
Obserwuj wątek
    • tinsel drogi mintaju 05.11.06, 22:10
      nawet annabercie znudziło się być annabertą
      • polelum.lelum Re: drogi mintaju 05.11.06, 22:19
        annaberta

        przed slubem wiotka anna

        a potem gruba berta
    • polelum.lelum Re: Droga Annaberto... 05.11.06, 22:18
      .Jednakze nie rozumiem czemu maja sluzyc obecne watki,wydaje mi
      > sie ,ze moga przyniesc wiecej szkody niz pozytku gdyz odwracaja uwage od
      > pierwotnego celu.

      towarzyszka popadła w drobnomieszczanski idealizm. to partii nie sluzy. czas na
      samokrytyke.
      • tinsel Re: Droga Annaberto... 05.11.06, 22:23
        samokrytyka nie służy
        • polelum.lelum Re: Droga Annaberto... 05.11.06, 22:29
          partia wszystko wybaczy. jesli wybaczyc nie ma co, to nie ma przebaczenia!
          • tinsel Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 14:56
            polelum.lelum napisał:

            > partia wszystko wybaczy. jesli wybaczyc nie ma co, to nie ma przebaczenia!


            najwyraźniej pojedynczy ludzie też tak mają

    • jokker5 Re: Droga Annaberto... 05.11.06, 22:58
      Mintaj, ten nicki-nikt znowu zmienił nicka i próbuje mącić... I tak k--wa
      codziennie od rana, złośliwy typ. Robi tak od miesięcy, a euforyk mu się już
      znudził- pozostała już w nim tylko ta podła, chora strona....
      • agfa1 Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 17:53
        jokker - rozgoryczony cham

        zyj moim pisaniem, skoro twoje zycie takie nudne.
        • jokker5 Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 19:31
          agfa1 napisał:

          > jokker - rozgoryczony cham
          >
          > zyj moim pisaniem, skoro twoje zycie takie nudne.

          Ty już z kawiarenki internetowej nadajesz,frajerze....
    • annaberta Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 11:17
      Myślę, że nie musze sie tłumaczyć z moich postów. Są jak najbardziej na temat,
      zwłaszcza po poscie o egzorcyzmach i lekarzach jaki zapodała aidka - pełna
      nieznajomość tematu.
      Celem jest też uświadomienie, że egzorcyzmy to nie zabobon i lekarze psychiatrzy
      współpracują z ksieżmi egzorcystami, aby skutecznie rozróżnić choroby psychiczne
      od opętania ( które może także przypominać chorobe psychiczną )
      Temat ważny i warty poznania, ale jak ktoś nie chce, to nie musi czytać!
      nie ma takiego obowiązku : )
      Dajmy ludziom wolność wyboru, kto chce przeczyta i może dowie się czegoś nowego,
      kto nie chce nie przeczyta. Na tym polega chyba forum?

      pozdrawiam,
      a

      ps a dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane ; )

      • mr.zetka Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 11:28
        Innymi słowy - jak masz lęki, depresję i nie możesz w nocy spać to szatan cię
        opętał, zamiast paroksetyny - wodą święcona. Phi.
        • annaberta Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 11:31
          innymi słowy: musisz się jeszcze nauczyć czytać teksty ze zrozumieniem : )

          pozdrawiam!
          a
      • aidka Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 13:41
        Kobieto
        teksty ze zrozumieniem sama musisz nauczyć się czytać
        opisałam sytuację w szpitalu
        którą widziałam
        słyszAłam , co mówiono
        Ty nie

        ja WIEM jak przedstawiała się sytuacja
        Ciebie tam nie nie było
        więc nie mów mi o nieznajomości tematu
        moje obserwacje i wykształcenie pozwalają stwierdzić : dziewczyna miała
        schizofrenię paranoidalną, elementy depresji - tak, jak zdiagnozowali to
        specjaliści
        a nie
        jak chciałaby Berta - NFzFD
        • annaberta Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 14:54
          Kobieto puchu marny.

          Ty wogóle nie kumasz, jesteś pełna ignorantką, skąd się taka uchowałaś?
          Rozmowa z toba, to jak walnie głową w mur.
          Chyba te leki tak działają, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem? Może się
          zacznij leczyć z lekomani?
          • aidka Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 15:19
            ROTFL

            w swym zacietrzewieniu pokazujesz, że zupełnie nie znasz
            mechanizmu działania leków antydepresyjnych
            no i...zaczęłaś robić błędy ortograficzne
            nie podniecaj się tak zatem, bo Ci to wyraźnie szkodzi
            pa
            a.
            • annaberta Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 15:24
              na szczeście nie jadę na psychotropach : )

              a błedy to robię od zawsze : )i dziwne ze dopiero teraz to zauważyłaś (
              zwolnienie reakcji po prochach?...)

              miłego wieczorku : )
              • suchyxxx2 Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 16:06
                Teraz to żeś przesadziła.Czemu pojechałaś po Aidce że jest lekomanką? To był
                cios poniżej pasa
                • annaberta Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 16:16
                  a nie jest?
                  ja daaaaaawno temu brałam tylko jeden lek psychotropowy i się uzależniłam po
                  kilku tygodniach, a ona bierze cała baterię prochów od wielu lat.

                  Prawda nas wyzwoli. Także od nałogów.
                  • suchyxxx2 Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 16:22
                    dobra już nic nie mówię ale radzę Ci iść do psychiatry po stabilizator bo ja
                    podobnie jechałem po ludziach a to był wynik mojej choroby.Inna sprawa to taka
                    że sam biorę aż 2 leki dziennie i jakoś czuję się dobrze i nie jestem
                    uzależniony.To że ty brałaś jakiś uspokajacz to nic dziwnego że się uzależniłaś
                    tylko po co ci był uspokajacz jak podobno twoja wiara w Boga leczy wszystko heh
                    • annaberta Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 16:30
                      dobra już nic nie mówię ale radzę Ci iść do psychiatry po stabilizator bo ja
                      > podobnie jechałem po ludziach a to był wynik mojej choroby.Inna sprawa to taka
                      > że sam biorę aż 2 leki dziennie i jakoś czuję się dobrze i nie jestem
                      > uzależniony.To że ty brałaś jakiś uspokajacz to nic dziwnego że się uzależniłaś
                      > tylko po co ci był uspokajacz jak podobno twoja wiara w Boga leczy wszystko heh

                      dzięki za rady ale nie skorzystam. Nie cierpię wszelkich prochów i chemii : )

                      A wtedy brałam owszem - nerwica, leki itp, a i od Pana Boga byłam wtedy
                      baaaaardzo daleko. Jak już pisałam gdzieś, w tym wypadku pomogła mi miłość, ktoś
                      zainteresował się na serio tym, że biorę te prochy i po prostu zakazał mi tego.
                      I pomogło. czego to człowiek z miłości nie robi, nawet prochy potrafi odstawić
                      : )
                      • dywersanepid Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 16:36
                        Przepraszam, ze narusze prywatnosc, ale kiedys przypadkowo widzialem
                        dziewczynwe / niezla laska notabene Pamela/ ,ktora chciala sie koniecznie
                        wydostac w ataku paniki z hipermarketu / prawie przy drzwiach, ktore byly otwarte/
                        prosila sie straznika o pomoc a patrzyla na mnie , jakby cos czula.....


                        dobrze ze pytala straznika
                        ta k ity anna kiedys sama bedziesz sie prosic o informacje jakie prochy lykac
                    • ollaboga77 Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 21:08
                      Chodzi o to Suchy, że Anie naszą Bercie wyleczył chłop. Pewnie zaciągnła ją do
                      kościołka rozkochał i cóż w takimm stanie opwoqdał jej o tym kim jest Jezus.
                      ten ów stan to stan zakochania, gdzie słowa ukochanego bierze się za pewnik, bo
                      przecież ON chce jej dobra i tak dalej trele morele i wszyscyto znają na
                      pamięć.
                  • aidka Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 16:32
                    od leków antydepresyjnych, Berciu, się nie uzależnia
                    bardzo szkodzisz naprawdę chorym ludziom
                    których zniechęcasz do wspomagania leczenia depresji
                    odpowiednimi lekami
                    w zamian proponując, np., ....egzorcyzmy.
                    • cas1353 Re: tez tak Macie k 06.11.06, 19:35
                      moj tata poszedl do psychiatryka za awanture z dyrektorem
                      a dyrektor jest chory +

                      chociaz ja pozbylem sie obu problemow
                      mam recepte na leki i na szcepionke przeciw grypie

                      /strasznie lechce przy ej szczepionce i sie
                      glupio smieje
                      bo to zastrzyk podskorny
                    • annaberta Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 20:34
                      których zniechęcasz do wspomagania leczenia depresji
                      > odpowiednimi lekami
                      > w zamian proponując, np., ....egzorcyzmy.

                      -----------------------
                      przykłady, przykłady, inaczej możesz być posądzona o kłamstwo. Czekam na dowody
                      twojej czczej gadaniny.
                  • ollaboga77 Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 21:04
                    Prawda ? a czym wg Ciebie jest ta prawda?

                    Prawde o sobie samym każdy nosi w sercu.Tam trzeba szukać dobra we włąsnym
                    wnętrzu. Jeśli TY znajdujesz tam Jezus to OK. Jeśli ja znajduje tam ciepło
                    spokój i miłość to też OK.

                    Nie możesz być może zrozumieć, że samooszukiwanie się przynosi bardzo złe
                    skutki oszukującemu się. Więc nikt nie będzie wmawiał sobie Jezusa, że ON
                    jest!!! albo że go widzi czy słyszy bo to już podchodzi pod dziedzinę zwaną nie
                    religioznawstwo tylko psychiatria.

              • ollaboga77 Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 20:44
                NIe mów HOP Berta, gdyz nigdy nic nie wiadomo!!!!
                I zajmij sie ogonkiem, bo jak Go zaczniesz zaniedbywć to odejdzie, a TY
                zasilisz to forum i poczujesz nas sobie działanie leków.

                Myślę, że bardzo zakłócasz działanie tego forum. Jesteś miła i roztropna, ale
                chyba nie rozumiesz na czym polega idea tego forum. Bynajmniej nie na
                nawracaniu ludzi na drogę bożą. Trzeba mieć odawgę żyć a nie kryć się
                klasztorach, kościołach czy odnowach. Zresztą wielu mocherwoym przydałaby się
                odnowa w solarium a nie na ta odnowa o której wspominałaś.

                Hmm.... a jak idzie Ci życie po bożemu, bo z ego co wiem kościół zabrania
                stosowania antykoncepcji. Można zapytać ile masz już maluszków???
                • annaberta Re: Droga Annaberto... 07.11.06, 10:11
                  rotfl
    • tinsel zeszliśmy na annaberty 06.11.06, 19:47
      chyba czas się zwijać
      • tinsel Re: zeszliśmy na annaberty 06.11.06, 19:51
        to tylko wymówka
        ale niezła
        • tinsel Re: zeszliśmy na annaberty 06.11.06, 19:56
          marna
          ale też nie
          szkodzi
          • mintaj3 Re: zeszliśmy na annaberty 06.11.06, 20:04
            no faktycznie taka sobie
            • mintaj3 Re: zeszliśmy na annaberty 06.11.06, 20:07
              ale lepsza niz zadna,zawsze cus...
              • tinsel Re: zeszliśmy na annaberty 06.11.06, 20:11
                jak mówisz mintaju
                • mintaj3 Re: zeszliśmy na annaberty 06.11.06, 20:17
                  a i owszem tinselciu
    • miks88 Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 20:46
      Dawno mnie tu nie było.I widze ze cos tu wchodzimy na watki religijne. Swoją
      drogą to raz czytałem taką gazetke kościelną i prawie sie polałem ze smiechu
      jak przeczytałem o gosciu który pisał ze sie codziennie masturbował ale mu
      przeszło jak przeczytał owa gazetke.
      • abasia471 Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 21:09
        Droga Annaberto wyłazi z Ciebie złośliwa małpa. Stanowczo wypadłaś z roli
        osoby, która chce pomagać. To, co robisz bardziej przypomina indoktrynację niż
        przedstawianie swoich poglądów. Zarzucasz oponentom lekomanię, pokazujesz jaka
        z Ciebie ignorantka i moherowa inteligencja. Przez osoby takie jak Ty, ludzie
        uważają, że bycie katolikiem to obciach. Z forum o depresji robisz ambonę, ale
        Twoje kazania są niskich lotów i bardziej pasują do Radia Maryja. Poza tym
        odnoszę wrażenie, że czujesz się od nas lepsza i mądrzejsza, więc mam
        propozycję, żebyś nie zadawała się z wariatami, bo zły duch nie śpi. A tak na
        koniec poradzę Ci żebyś przypomniała sobie czytaną wczoraj w kościołach
        ewangelię i przemyślała jak Ty ją wprowadzasz w życie. Z tego co widzę idzie Ci
        raczej marnie, ale może Twoja religijność ogranicza się do klepania modlitw z
        czasopism katolickich i nawracania na siłę.
        • dywersanepid Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 21:11
          chyba zauwazylem ze annamberta nie chce lykac lekow
          a moze nie jest chora ?
          na koniec okaze sie ze nie jest Katoliczka
          anin nie ma depresji
          jak przystalo na dobrego prowokatora
          jest mezczyzna ma sie
          rozumiec i to nie jednym

          /uwazam ,ze to jest praca zbiorowa
          • jokker5 Re: Droga Annaberto... 06.11.06, 21:19
            dywersanepid napisała:

            > chyba zauwazylem ze annamberta nie chce lykac lekow
            > a moze nie jest chora ?
            > na koniec okaze sie ze nie jest Katoliczka
            > anin nie ma depresji
            > jak przystalo na dobrego prowokatora
            > jest mezczyzna ma sie
            > rozumiec i to nie jednym
            >
            > /uwazam ,ze to jest praca zbiorowa


            Chyba masz rację. Mi też to śmierdzi nowymi służbami Antka M. .....
        • annaberta Re: Droga Annaberto... 07.11.06, 10:08
          dzięki za "dobre rady"

          może ja też ci przypomne coś nieco z Ewangelii?

          Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie
          dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego
          oka, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka,
          a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata (Mt 7, 2-5).

          z tym, ze ty dostrzegasz w moim oku nie drzazgę, ale belkę i to jaką!

          pozdrawiam,
          a



          • dywersanepid Re: Droga Annaberto... 07.11.06, 10:14
            nie chodzi ani o jedno oko ani o drugie tylko zeby tym w lep zdzielic i sie
            zamkniesz prowokatorko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka